zaczytanywksiazkach.pl
RECENZJA | „Tajemnice Amy Snow” Tracy Rees | Zaczytany w Książkach
Tracy Rees urodziła się i mieszka w południowej Walii. Ukończyła Uniwersytet Cambridge i zanim została pisarką, przez osiem lat pracowała w wydawnictwie. Równolegle realizowała się również, pracując jako terapeutka. Kiedy postanowiła spróbować innego zajęcia u napisała książkę, od razu osiągnęła sukces – jej powieść otrzymała pierwszą nagrodę w konkursie „Search for a Bestseller” popularnego w Wielkiej Brytanii klubu książki.* Ludzie mieszkający w dworze w Hatville znaleźli w zaspie noworodka. Przygarniają dziewczynkę tylko dlatego, żeby ludzie nie plotkowali. Amy żyła w domu, w którym praktycznie nikt jej nie chciał. Zaprzyjaźniła się z dziedziczką Aurelią Venneway. Gdy Aurelia umiera oczywiste jest to, że Amy będzie musiała opuścić Hatville. Przed odjazdem otrzymuje zaszyfrowany list. Wyrusza w podróż, by odnaleźć skarb, który odmieni jej życie. Sięgnąłem po tę książkę z trzech powodów. Pierwszym z nich jest taki, iż chciałem oderwać się on kryminałów i fantastyki, które często czytam. Po drugie: chciałem poznać tajemnicę Amy Snow, a ostatnim powodem jest to, że pragnąłem przeczytać coś wzruszającego. Czy się udało? Nie do końca. Akcja utworu rozgrywa się w dziewiętnastowiecznej Anglii. Utwór pokazuje nam, że prawdziwa przyjaźń jest w stanie przetrwać wszystko: różnicę w pochodzeniu, stanie majątkowym jak i niechęć innych domowników. Autorka pokazuje nam rolę kobiety w wiktoriańskiej Anglii. To, co im wolno, a czego nie. Jakie były wobec nich oczekiwania. Dzięki narracji pierwszoosobowej możemy poznać lęki, obawy i emocje głównej bohaterki. Dzięki retrospekcjom mamy możliwość poznać życie Amy we dworze w Hatville. Pomysł na powieść nie jest jakiś bardzo odkrywczy, ponieważ mamy tutaj dziewczynę, która dorastała w bardzo złym miejscu. Tak naprawdę mogła tylko jednej osobie się wygadać. Potem podróżuje po Anglii szukając skarbu. Tajemnice Amy Snow nie do końca mi się spodobały. Sięgając po ten utwór myślałem, że będzie to strzał w dziesiątkę. Na początku wszystko wydawało mi się takie interesujące. Te podróże i powroty myślami do przeszłości. Po pewnym czasie motyw wędrówki był już nudny i trochę przewidywalny. Nudne w tej książce również było to, że praktycznie cały czas była mowa o Amy albo Aurelii. Ciągłe Amy, Aurelia, Amy, Aurelia, Amy, Aurelia… po którymś razie było denerwujące. Ja rozumiem, że one są głównymi postaciami i to dzięki nim ta książka powstała, niemniej sprawia to takie wrażenie, jakby inni bohaterzy nie byli godni do tego, aby o nich wspomnieć. O tej książce nie można dużo napisać, żeby mocno nie spoilerować. Zawiodłem się na tej książce, ale troszkę mi się ona podobała. Jeśli chcecie przeczytać nie najgorszą historię, sięgnijcie po Tajemnice Amy Snow. Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. Tytuł: Tajemnice Amy Snow Tytuł oryginału: Amy Snow Autor: Tracy Rees Wydawnictwo: Czarna Owca Przekład: Tomasz Wyżyński Projekt okładki: Magdalena Zawadzka Korekta: Beata Wójcik Wydanie: I Oprawa: miękka Liczba stron: 501 Data wydania: 20.07.2016 ISBN: 978-83-8015-265-6 * Źródło – okładka. [buybox-widget category=”book” ean=”9788380152656″]