thebarhounes.pl
Odpowiedzi na wszystkie pytania dot. ślubu, itp. itd. - The Barhounes
Mój mąż wrócił do Oslo i wszystko jest inaczej. Jego youtubowa kariera się rozwija, a wraz z nią dziesiątki pytań dziennie. Jak wziąć ślub z cudzoziemką, jak zdobyć wizę, jak w Polsce, w Europie, w Norwegii. Jak to, tamto i siamto. Chłop się nie może oderwać od telefonu, a sygnał nadchodzących wiadomość stał się naturalnym odgłosem naszego domu. Moja popularność znacznie mniejsza, więc i wiadomości nie w dziesiątkach przychodzą. Ale kilka tygodniowo co najmniej. I tak te wiadomości wszystkie, pytania niekończące się natchnęły nas do pewnych refleksji. I żeby było jasne, ja bardzo lubię wiadomości dostawać i z chęcią na nie odpisuje. Ale do czasu. Wszystko zaraz wyjaśnię, ale jeszcze uprzedzę, że jeżeli macie partnera cudzoziemca i szukacie odpowiedzi na swoje pytania, to nawet jeśli w kolejnej części Was rozzłoszczę, doczytajcie do końca. Polecam.A zanim odpowiedzi na rzeczone pytania padną, kilka słów wprowadzenia. Instrukcja obsługi konwersacji internetowych. Przyjaciółko, poradź Zazwyczaj zaczyna się bardzo podobnie. “Cześć! Przez przypadek trafiłam na Twojego bloga/instagrama/facebooka. Też zamierzam wyjść za mąż za Marokańczyka. Czy mogłybyśmy pogadać?”. I ja zawsze, ale to zawsze odpisuję, że jasne. Bo wciąż jeszcze pamiętam jak mi samej na początku brakowało rozmów z kimś, kto jest w podobnej sytuacji. Kto po prostu rozumie, zmaga się z podobnymi dylematami i problemami. Czasami po prostu trzeba się wygadać i mieć poczucie, że ta druga strona naprawdę to rozumie. I wszystko jest spoko dopóki gadamy, wymieniamy się doświadczeniami, żalimy i pochlipujemy w rękaw (bo to niestety zazwyczaj o tych trudnych rzeczach rozmawiamy, gdy otoczenie nie akceptuje naszych wyborów albo gdy spotykamy się z rasizmem, a w najlepszym przypadku nieprzychylnością urzędów). Wszystko się komplikuje, gdy zaczynają się pytania o radę. Ba, to nie pytania, ale takie prośby, żeby powiedzieć co robić. Bo tu nie chodzi, żeby dać świeże spojrzenie, nową perspektywę. Tu się prosi, żeby za kogoś zdecydować. A jak można zdecydować za kogoś, z kim się przegadało raptem kilka godzin przez internet? W ogóle decydowanie za kogokolwiek powinno być karane. I żeby nie było, ja to bardzo dobrze rozumiem. Sama byłam w tym miejscu, w którym chciałam, żeby ktoś za mnie wybrał, zdecydował, zdjął odpowiedzialność z moich ramion. Ale jak chcesz być dorosły, zakładać rodzinę, wyjeżdżać albo namawiać kogoś do wyjazdu, to swoje decyzje musisz podjąć sam. Powiedz mi to, co chcę usłyszeć Często bywa też tak, że pytania padają, bo rozum nakazuje pytać. Ale odpowiedzi serce wypiera. Ludzie (a tak na dobrą sprawę to dziewczyny, kobiety, babeczki) pytają, bo chcą usłyszeć bajkę. Chcą usłyszeć pozytywne zakończenie. Chcą usłyszeć, że wszystko będzie dobrze i że wszyscy, którzy mówią inaczej nie mają racji. A przecież wiadomo, że jak tak powie ktoś, kto w takim związku jest, to jest to niezbity dowód, że każdy taki związek się uda. Tylko ja nie lubię takiego czarno białego przedstawiania rzeczywistości. I zawsze obok tego, co jest fajnego w moim związku i co dzięki niemu zyskałam, opowiadam też co jest trudne. Z czym trzeba się mierzyć na co dzień. Jaką się na co dzień płaci cenę. I nie mówię tego, żeby kogoś zniechęcić, ale dlatego, że nie można mieć klapek na oczach podejmując jedną z najważniejszych decyzji w życiu. I uważam, że na prawdę zasługują obie strony. Jeśli zamierzają żyć w Polsce, on musi wiedzieć jaka jest sytuacja na rynku pracy, jakie są nastroje społeczne, jak wyglądają procedury. A najczęściej słyszę, że jakoś to będzie. Że wszystko się poukłada, bo przecież się kochają. Że teraz ślub, a innymi rzeczami będą się martwić później. Wasza to sprawa, jeśli macie takie podejście. Jeśli do mnie piszecie, musicie się jednak liczyć z tym, że ja niewygodne pytania będę Wam zadawać. I wcale nie chcę poznać na nie odpowiedzi. Ale jeśli już chcecie jakiejś rady ode mnie, to rada moja jest taka, żeby sobie na te pytania odpowiedzieć. Szczerze. I najlepiej we dwoje. Gdzie będziecie mieszkać, jeśli Ty nadal mieszkasz z rodzicami, a oni go nie akceptują? Gdzie się zamelduje, żeby dostać kartę pobytu? Gdzie zamierza pracować? Jakie ma oszczędności? Czy utrzymacie się z jednej pensji przez wiele miesięcy albo i dłużej, dopóki nie dostanie decyzji o pobyt? Jak zamierzacie się utrzymać skoro jeszcze studiujesz i nie masz pracy? Jak wyobrażasz sobie Wasze życie w tym małym miasteczku/wiosce? I wiele, wiele innych. Trzy magiczne słowa Są takie zasady, których rodzice uczą dzieci od małego. A potem, na pewnym etapie, zaczynamy się buntować, że ile to można słuchać. Że każdy głupi wie, że mówi się “proszę, przepraszam i dziękuję”. A nie, jednak nie każdy wie. Wciąż zaskakuje mnie, jak wiele osób nie potrafi na koniec napisać jednego krótkiego słowa. Nikt mi nie płaci za odpisywanie na mniej lub bardziej mądre pytania, za dzielenie się wiedzą i doświadczeniem. Czasami odpowiedź zajmuje mi 10 minut, czasem pół godziny, a czasem te pytania ciągną się przez wiele dni. A potem nagle cisza. Bo już nic ode mnie nie trzeba, to się zapomina nawet powiedzieć proste dziękuję. Niektórym nie przeszkadza to przypomnieć sobie o mnie za miesiąc z kolejnym pytaniem, a potem kolejnym i kolejnym. Nie muszę chyba dodawać, że kolejne dziękuję też nie następują. Ach i może jeszcze przy tym akapicie mój absolutny ulubieniec – żądanie natychmiastowej odpowiedzi. Bo mi się spieszy. Bo przecież widzę, że przeczytałaś 5 minut temu, a nic nie odpisałaś. Pewnie nie chcesz ze mną rozmawiać. Pozwólcie, że nie skomentuję. Google nie gryzie I na koniec, zanim już rzeczywiście przejdę do odpowiedzi na najczęstsze pytania, dam dobrą radę (a co, pozwolę sobie) absolutnie wszystkim. Jeśli piszecie do kogoś z pytaniem, to upewnijcie się, że google nie zna na ten temat odpowiedzi. Ostatnio już całkiem osiwiałam, jak dostałam pytanie, na jakiej ulicy mieści się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. A nie jest to pojedynczy przypadek. Chętnie dzielę się wiedzą, doświadczeniem, podpowiadam i opowiadam. I uważam, że daję z siebie dużo. Ale sorry, sekretarką niczyją nie będę i nie będę wyszukiwać za Was informacji. To jak już mi się skończyły gorzkie żale, zapraszam na odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. O co mnie najczęściej pytacie Ślub Jakie dokumenty są potrzebne do ślubu w Maroku? Po pierwsze i najważniejsze, nie ma żadnej oficjalnej listy, która jest wymagana od wszystkich. Jest pewne minimum, które jest wymagane przez prawo, ale w sądzie rodzinnym mają prawo prosić o dodatkowe dokumenty. Dlatego zawsze Wasz narzeczony (lub Wy) powinien się udać do adoula lub sądu rodzinnego w miejscowości, w której zamierzacie brać ślub i zapytać , jakie dokumenty musicie przedstawić. I naprawdę nie potrafię zrozumieć, co jest w tym trudnego. Na liście dokumentów obowiązkowych są: zaświadczenie o możliwości zawarcia związku małżeńskiego za granicą (żeby je uzyskać musicie okazać oryginał wraz z tłumaczeniem przysięgłym zaświadczenia o stanie cywilnym swojego narzeczonego), akt urodzenia, zaświadczenie od pracodawcy o zatrudnieniu, zaświadczenie o niekaralności z Polski i Maroka, zaświadczenie od lekarza z Maroka. Dodatkowo czasami wymagane są: zaświadczenie o wyznawanej religii, zaświadczenie o posiadanym obywatelstwie (wydaje Urząd Wojewódzki), akt stanu cywilnego. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytania, jakie jeszcze dokumenty są wymagane jeżeli jesteś rozwódką, studentką, nie pracujesz, masz dziecko z obecnego lub poprzedniego związku. Czy muszę tłumaczyć dokumenty? Na jaki język? Zazwyczaj wymagane jest tłumaczenie dokumentów na język arabski. Czasami sąd wyraża zgodę na tłumaczenie na język francuski, ale o to trzeba się dowiadywać indywidualnie. Ważne! Wszystkie tłumaczenia muszą być wykonane przez tłumacza przysięgłego. Tłumacz przysięgły musi sprawdzić zgodność z oryginałem (na etapie wykonywania tłumaczenia lub przy odbiorze). Jak znaleźć tłumacza przysięgłego? Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości znajduje się wyszukiwarka tłumaczy przysięgłych w poszczególnych miastach. Ja szukając swojego skontaktowałam się ze wszystkimi dostępnymi w moim mieście, bo niektórzy tłumaczą tylko w sądach, a inni mają terminy na za pół roku. Dlatego nie warto zostawiać tego na ostatnią chwilę. Czy muszę robić apostille? Czy muszę jechać do Warszawy, żeby zrobić apostille? Tak, wszystkie dokumenty jakimi posługujemy się za granicą muszą mieć poświadczoną legalność. Wcześniej procedura była bardziej skomplikowana, bo legalizację robiło się w MSZ i ambasadzie, ale teraz procedura jest uproszczona i robi się tylko apostille w MSZ (zdarzyło mi się dostać pytanie, co to MSZ, więc na wszelki wypadek wyjaśniam – Ministerstwo Spraw Zagranicznych). Wszelkie informacje są na stronie internetowej. Sprawę można załatwić osobiście (od ręki) lub listownie (2-3 tygodnie). Wiza Jak uzyskać zaproszenie dla cudzoziemca? Zaproszenie uzyskuje się w Urzędzie Wojewódzkim. Wszelkie potrzebne informacje są na przykład tutaj. Jakie są wymagania do wizy? Jakie dokumenty trzeba okazać? Lista wymagań i potrzebnych dokumentów znajduje się na stronie Ambasady Polski w Maroku tutaj oraz tutaj. Wniosek składa się osobiście, wcześniej trzeba umówić wizytę przez internet. Słowo końcowe Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis nie powstrzyma tych, którzy chcą po prostu pogadać, albo zweryfikować swoje informacje. Z resztą nawet kiedyś pewną taką znajomość udało się przenieść do realu. Ale pamiętajcie, zadając pytania komukolwiek w jakimkolwiek temacie, żeby się po prostu nawzajem szanować. Amen.