salon.polonia.net
Nowy Jork po huraganie – i kto to wszystko teraz zje?
Pomyślałam, że z okazji huraganu Irene wypada przerwać trwający od trzech miesięcy blogowy celibat i napisać, jak to z tym huraganem naprawdę było, przynajmniej tutaj, gdzie mieszkam (centralna czę…