jedzbawsie.pl
No ladyfriends allowed | jedź, BAW SIĘ!
Następne dwa dni potraktuję trochę po macoszemu. Niby były to nasze ostatnie dni w Bangkoku (i w Tajlandii w ogóle), ale upłynęły one głównie pod presją przygotowań do wyjazdu oraz kurczących się w oczach funduszy. No i po nocnych rozrywkach w Spicy zwlekliśmy się z wyra o 15:00, co też znacznie wpłynęło na nasz plan dnia następnego. Z rzeczy, które najbardziej utkwiły mi w pamięci warto wspomnieć o późnym śniadanio-obiedzie w Dairy Queen (czyli amerykańskim fast-foodzie, w którym zamiast frytek można zamówić naprawdę pioruńsko dobre tosty z zapiekanym serem); a także o niestandardowej kolacji. Ta znowu składała się z sushi,