jedzbawsie.pl
Na razie, Birmo! | jedź, BAW SIĘ!
Skłamałbym jednak gdybym powiedział, że potem już nic ciekawego się nie działo. Następnego dnia, po nieco rozczarowującym śniadaniu, ruszyliśmy jeszcze z B. i Mo. po ostatnie zakupy. Ja nie traciłem nadziei na BOLSy w niskiej cenie, a Mo. chciała odwiedzić sklep z tanimi kosmetykami, w którym byliśmy w pierwszych dniach naszego pobytu w Rangunie (a tak się składało, że nadzieje na obie te rzeczy prowadziły nas w jednym kierunku). Upragniony likier, pod postacią stosunkowo rzadkiego, a do tego taniego Maraskino, znalazłem oczywiście „pod latarnią”, to jest jakieś 100 metrów od hotelu, w którym spędziliśmy naszą drugą noc w Birmie. Problem