agnieszkawieckowska.com
Pięć lat w Szwecji - podsumowanie. - Agnes na szwedzkiej ziemi
Przyszedł czas na podsumowanie mojego pięcioletniego pobytu w Szwecji. Zacznę od plusów których niestety jest mniej niż minusów. 1. Szwecja nam daje pewne wolności. Tak mimo tej całej kontroli są tu rzeczy z których się cieszymy. Z drugiej strony w Polsce wiele zagadnień da się obejść. 2. Mieszkam w stolicy. Ja zawsze chciałam mieszkać w wielkim mieście – większym niż Gdańsk. Masa galerii, muzea, dostęp do kilku lotnisk i masa destynacji. Dzięki mieszkaniu w wielkim mieście wciąż mam masę tematów do opisania. Duże miasto ma też wiele minusów, ale o tym będzie dalej. 3. Wielkie miasto to również spora anonimowość. Mieszkając w Polsce zawsze wstydziłam się ubrać coś specyficznego. W życiu nie wyszłabym na ulicę w piżamie. Ja bym nawet na klatkę schodową nie wyszła w piżamie. W Szwecji nauczyłam się olewki. Nie zdążyłam zmyć lakieru z jednej stopy? Walę to! A druga sprawa, to kto tu mnie zna i kto tu się spojrzy na moje koślawe stopy? 4. Przechodzimy do otwartości. Polska jest bardzo zamkniętym krajem. Nie będę tu smarować jakie to jest złe i chore jak to niektórzy lubią wypisywać. Uważam, że ma to swoje plusy. Czy wszystkie kraje mają tak samo wyglądać? Jadę do Norwegii to wybaczcie..chcę zobaczyć rasowych (przystojnych), BIAŁYCH, Norwegów. Chcę zobaczyć potomków Wikingów, którzy to jasnej cholery byli BIALI. Pojadę do Afryki to będę chciała zobaczyć rdzennych mieszkańców, a nie skaczących w wiosce masajskiej białasów. Minusem tego zamknięcia jest to, że przyjeżdżając do Szwecji stałam w metrze z rozdziawioną gębą, bo w życiu nie widziałam tylu kolorowych osób. Teraz już stało się to dla mnie normą i nie gapię się tak jak pięć lat temu. Przestałam też zwracać uwagę na osoby które są faktycznie dziwnie ubrane. 5. Otwartość to dla mnie również to, że totalnie nie widzę par homo. Przestałam się zastanawiać czy dwóch panów i dziecko to tata, dziadek i synek/wnuczek czy może dwóch tatusiów. To samo z kobietami. Wiecie dlaczego? Oni wyglądają totalnie normalnie. Nie widziałam nigdy żeby się obściskiwali, całowali itd (to są argumenty polskie przeciwko nadaniu praw). Są, mają szerokie prawa, ale są dyskretni. Myślę, że zapewnienie im praw rozwiązało wiele problemów. Tak się zastanawiam czasami, że jeżeli homo dostaliby swoje prawa w Polsce to z czym wtedy walczyłoby agresywne LGBTitd? 6. O takich piardach jak piękne widoki, zieleń, dzikie zwierzęta biegające po ogródkach i trawnikach nie będę pisać, bo o tym czytacie na słodkopierdzących blogach. U mnie przeczytacie o tym czego u nich nie ma czyli prawdziwym życiu. To zabierzmy się za negatywne rzeczy. 1. Wspominałam coś o LGBTitd? Przyjeżdżając do Szwecji byłam niesamowicie tolerancyjna – dla wszystkich i wszystkiego. Serio! Jak to się kłóci z opinią o nietolerancyjnym, rasistowskim i nacjonalistycznym Polaku. Taką mamy opinię w Szwecji – m.in. taką opinię robimy sami sobie opowiadając o naszym kraju historie z piekła rodem. Tak, znam kilka osób które na swoich profilach fejsbukowych i instagramowych dosłownie wyrzygują wstrętne rzeczy na temat Polski. Nie o to mi jednak w tym akapicie chodziło. Chodzi o to, że po pięciu latach rzygam, tak rzygam LGBTitd. Dobra przesadziłam. Nie rzygam Lg… tylko mam ochotę puścić pawia do wciskania mi do gardła tęczowej flagi. W Szwecji jest dyskryminacja tęczowego środowiska? Chyba pęknę ze śmiechu. No chyba, że w Rinkeby albo Rosengård. Tak mam tego dosyć, że jak widzę te gadki-szmatki na fejsie które przeradzają się w prawdziwe wojny, to mam ochotę wrzeszczeć. Lgbtitd to biznes wykorzystywany przez polityków. Szkoda, że ludzie są tak zaślepieni, że tego nie widzą. 2. Czy ja kiedyś wspominałam, że jestem feministką? Po pięciu latach w Szwecji i patrzeniu na te szwedzkie “feministki” wstydzę się przyznać do tego, że mam feministyczne poglądy. Może ja nie jestem feministką, ponieważ feministki które pieprzą o tym jacy to faceci są źli i wstrętni, a potem rozkładają nogi przed każdym który raczy na nie spojrzeć dla mnie nie są feministkami. Feminizmem nie jest dla mnie pojechanie do Iranu i założenie chusty na głowę (tak zrobiły przedstawicielki feministycznej partii w rządzie dodam, że nie zrobiła ani Michelle Obama ani Angela Merkel które nie krzyczą głośno, że są feministkami). Feminizmem nie jest dla mnie walka o prawo do noszenia chusty przez kobiety z krajów muzułmańskich (kobiety w Iranie walczą o prawo do chodzenia bez chusty). Feminizmem nie jest dla hołubienie grupy religijnej która kobiety ma za szmatę do podłogi. Tak, po pięciu latach w Szwecji czuję wstręt do feminizmu. 3. Uchodźcy albo raczej “uchodźcy”. Jak można nazwać mieszkańca Albanii uchodźcą? Wybaczcie, ale albo ktoś jest cymbałem i nie wie jakie kraje leżą w Europie albo nie wiem co. Jak też można nazywać ludzi uchodźcami którzy przyjeżdżają z krajów w których nie ma działań wojennych, a jednocześnie Ukraińców gnoi się od góry do dołu. Osobiście mam w głowie obraz innego uchodźcy – takiego, który całuje po piętach kraj który go przyjął. Jacy są “uchodźcy” w Szwecji? Roszczeniowi, zaprowadzający własne porządki. Niedobrze mi się robi od wiadomości o kolejnych pobiciach w szkołach, dźgnięciach nożem, molestowaniach, napadach, rabunkach i gwałtach. Tak, to pewnie fakenewsy opłacone przez Putina jak to miałam niedawno przeczytać. Mnie pewnie też Putin zapłacił. Miejsce egzekucji dilera narkotykowego na moim osiedlu to pewnie jakaś putinowska ustawka. Tak, dzięki Szwecji jestem na anty do tzw. “uchodźców”. Jestem też na anty do podstarzałych pind, które aż się trzęsą żeby młody arabski chłopak na nie spojrzał, bo o to tu niektórym chodzi. Jakbyście nie wiedzieli o “uchodźców” najbardziej walczą kobiety. 4. To jak już napisałam o “uchodźcach” to dowalę jeszcze bardziej do pieca. To co powyżej napisałam wstawi mnie w ramki rasistki. Tak, bo dzisiaj ludzie nadużywają tego słowa nie wiedząc dokładnie jakie ma znaczenie. Myślę, że dla wielu Szwedów i nie Szwedów – tych co popierają obecny rząd jestem rasistką. Jestem dla nich rasistką tylko dlatego, że jestem na anty do wpuszczania bez kontroli tabunów ludzi niewiadomego pochodzenia. Jestem rasistką ponieważ jestem wściekła, że moja koleżanka dostała odmowę otrzymania personnummer, a ktoś kto nie ma paszportu, bo go wyrzucił do rowu dostaje go praktycznie od ręki. To jest rasizm wg standardów szwedzkich. To jest rasizm wg Polaków którzy są bardziej szwedzcy niż sami Szwedzi. 5. To jak już dotknęłam rodaków to pociągnę ten temat dalej. Znacie moje historie kontaktów z rodakami. Te historie nie są usłane różami. Zawsze bronię Polski i Polaków. Szwedom zawsze mówię jak super jest w Polsce i zachęcam ich do odwiedzenia naszego kraju. Niestety jeżeli chodzi o kontakty z rodakami to staram się ich unikać aczkolwiek ostatnio postanowiłam zacząć spotykać się z moimi czytelniczkami. Jeżeli ktoś ma ochotę na kawę to niech do mnie śmiało pisze na fejsie. Wracając do wątku to już wybaczyłam kradzież mojego sprzętu fotograficznego. Mierzi mnie natomiast towarzystwo blogerskie. Kiedyś uważałam, że laski które prowadzą blogi mieszkając w Polsce g.. wiedzą. Nadal twierdzę, że mają wiedzę głównie turystyczną ale…są o wiele sympatyczniejsze i nie są takie zazdrosne jak tutejsze blogerki. Hmm a może powinnam trochę podogryzać koleżankom? Jeżeli one przychodzą do mnie na profil i prowokują wrednymi tekstami to dlaczego ja mam bym taka kryształowa? 6. Jest jeszcze ktoś na widok kogo otwiera mi się scyzoryk w kieszeni. Po pięciu latach w Szwecji i paru doświadczeniach w Polsce nie znoszę ich. To cyganie. W Sztokholmie nie przejdziesz koło wejścia do metra albo sklepu nie będą nagabywanym. Nie przejedziesz kilku przystanków bez podstawionego pod nos brzęczącego kubka. Są coraz bardziej natarczywi i coraz bardziej bezczelni (w Sztokholmie był głośny przypadek pobicia kobiety za to, że uprzedziła inną o próbie kradzieży przez cygana). Wiedzą, że wolno im dużo i świetnie tę wiedzę wykorzystują. To cyganie zostawiają największy syf przy śmietnikach. Idziesz z dzieckiem do piaskownicy? Najpierw sprawdź czy nie ma tam cygańskiej kupy. Tak, bo piaskownice to często cygańskie toalety. Macie ochotę na sałatkę na wagę ze sklepu? Raczej bym odradzała ten zakup. Cyganie się nie szczypią – jedzą wprost z pojemników z których potem inni ludzie nakładają sobie do pojemników. Strefa zamknięta dla maluszków w bibliotece? Cyganie mają ją w dupie maszerując w brudnych butach wśród raczkujących malców. Mają wszystkie nakazy i zakazy gdzieś, bo nikt im nic nie powie i nie zrobi. Wystarczy, że powiedzą magiczne słowo “rasizm”. 7. Czego jeszcze nienawidzę w Szwecji po pięciu latach? Tego, że boję się. Boję się jechać metrem. Boję się iść po południu do osiedlowej biblioteki. Boję się przejść deptakiem na którym kilka lat temu Uzbek rozjechał na miazgę. W imię swojego boga. Boję się, że idąc centrum z dzieckiem będę ofiarą kolejnego ataku terrorystycznego. Boję się, że będę przypadkowym świadkiem włamania do domku i za to dostanę po głowie. Szwecja nie jest bezpiecznym kraju. Na tę chwilę w Szwecji brakuje policjantów. Rządy poprzedniego szefa policji doprowadziły do katastrofy w tej instytucji. Nowy szef daje nadzieję na zmianę ale…są głosy aktywistów za tym, żeby policji zabrać broń palną, ponieważ widok broni działa stresująco na obywateli (szczególnie “uchodźcy są za tym żeby policja chodziła bez broni). Dlaczego tak się boję? Dziecko. To ono zmieniło moje myślenie i postrzeganie świata w którym żyję. Chciałabym żeby moja córka żyła w tym samym spokojnym (mimo wszystko bo jestem dzieckiem PRL-u) świecie co ja jako dziecko. 8. Czego jeszcze po pięciu latach nienawidzę? Pieprzonych kamyków które sypie się zimą. Na początku byłam nimi zachwycona. O kurczę jak fajnie, że nie ma soli i nie mam uwalonych butów. Zmieniłam zdanie po pierwszym upadku który zaowocował siniakiem na pół uda i gorączką. Teraz nienawidzę kamyki za to, że wiecznie mam je w butach. Za to, że mam wiecznie podarte skarpetki i poranione stopy. Za to, że latem jest przez nie większy kurz i za to, że kiedy moje dziecko się wywali może się o nie poranić. 9.Szwecji nie lubię też za to, że to tutaj nasiliły mi się alergie. Ok być może w Polsce byłoby podobnie ale…w Polsce nie miałabym problemów ze skórą. Co z tego, że w Szwecji mogę pić wodę z kranu (nadal mam przed tym opór) skoro mam problemy ze skórą. Szwedzka woda jest twarda, a twarda woda nie jest zbyt sympatyczna dla skóry. 10. Wkurza mnie też szwedzka służba zdrowia. To, że jest tutaj coraz więcej ludzi skutkuje tym, że coraz dłużej czeka się na wizytę u lekarza. Do mojego rodzinnego lekarza w tej chwili muszę czekać ponad miesiąc. W szwedzkiej służbie zdrowia nie trawię też polskiego personelu. Doszło do tego, że absolutnie nie cieszę się kiedy jest polski lekarz czy pielęgniarka. Traktują nas rodaków protekcjonalnie – dokładnie tak samo jak w Polsce. To co mnie jeszcze załamuje w szwedzkiej służbie zdrowia to opieka ginekologiczna. Długo nad tym myślałam, ale postanowiłam się z Wami podzielić historią mojego poronienia. O tym i jeszcze innych sprawach będzie w innym poście. 11. Co jeszcze mogę powiedzieć o Szwecji albo raczej o Szwedach? Szwedzi to dupy wołowe, za które Wikingowie spaliliby się ze wstydu. Szwedzi to fajfusy w przyciasnych, włażących w dupę spodniach, którzy przyzwalają, żeby kobiety płaciły za siebie i jeszcze najlepiej za nich. Szwedzi to cwaniaki które pozwalają, żeby feministyczne Szwedki targały ciężki bagaż, płaciły za siebie, a potem dawały im dupy. Jestem wulgarna? Takie jest życie w Szwecji. Tacy są Szwedzi i Szwedki. A tak na koniec to uprzedzając komentarze – mam kryzys. Po pięciu latach mam pieprzony kryzys i nie chcę mieszkać dalej w Szwecji. Nie chcę patrzeć jak ten kraj umiera. Dziunie ze słodkopierdzących blogów twierdzą inaczej, ale albo nie czytają co trzeba, mają klapki na oczach i nie chcą widzieć tego co się tu dzieje albo mieszkają na zabitych dziurami wiochach w których faktycznie jest spokojnie. Jest jeszcze jeden powód tego och i ach…piszą to co ludzie chcą przeczytać o tej pięknej, idealnej i tolerancyjnej Szwecji. I jeszcze jedno…nie wiemy czy zostaniemy w Szwecji na zawsze. Jakby coś to kolejny taki post za pięć lat.