agnieszkawieckowska.com
Macedonia praktycznie czyli co gdzie i jak. - Agnes na szwedzkiej ziemi
Zawsze podchodzę z pewną rezerwą do negatywnych opinii w internecie. Wiadomo, każdy ma inne oczekiwania. Każdy może trafić na innych ludzi i inne sytuacje. Niestety to co wyczytałam o Macedonii w naszym przypadku sprawdziło się w wielu punktach. Do Macedonii tradycyjnie polecieliśmy samolotem. Lotnisko w Skopje nie jest duże, odprawa paszportowa przebiega bardzo sprawnie. Niestety lądując po godzinie 22 zaczyna się problem z transportem. Autobusy które jeżdżą do Skopje kończą bieg po godzinie 22. Jeżeli ktoś się chce w nocy wydostać z lotniska musi albo wynająć auto albo wziąć taksówkę. Na lotnisku jest tylko jedna firma z ustalonym cennikiem ale….nam się udało zbić cenę. Pierwszy nocleg mieliśmy dosłownie 10 minut jazdy od lotniska i szef obsługi taksówkowej zlitował się nad nami – a w Macedonii za taksówkę z lotniska trzeba trochę zabulić. W Skopje na lotnisku jest sporo punktów wynajmujących auta. Wynająć można tak jak my przez internet albo na miejscu. Niestety w Macedonii trzeba dokładnie oglądać auta i robić zdjęcia dosłownie z każdej strony. My tego nie zrobiliśmy i niestety musieliśmy zapłacić za coś czego prawdopodobnie nie zrobiliśmy. Sytuacja była o tyle dziwna bo pomimo wcześniejszego umówienia się nie było osoby która by od nas odebrała auto (to było w dzień). O tym, że rzekomo było jakieś wgniecenie dowiedzieliśmy się przypadkiem kiedy Pan B. zobaczył pociągnięcie na karcie kredytowej. Firma nawet nie pofatygowała się żeby nas poinformować, że pobierają pieniądze za uszkodzenie. Z tego co się dowiedziałam od zaprzyjaźnionego Serba – w Macedonii takie praktyki są na porządku dziennym. Jest to dla nas lekcja na przyszłość żeby dokładnie robić zdjęcia auta i jeżeli nie jest to noc to pilnować żeby pracownik firmy wypożyczającej auta był przy odbiorze. W Macedonii drogi są całkiem niezłe (te główne), a autostrada jest płatna ale są to niewielkie pieniądze. Jeżeli chodzi o noclegi to w fajnej cenie można znaleźć coś całkiem sympatycznego. My spaliśmy w motelu, hostelu i apartamentach. Jeden był w domu wielorodzinnym – dziewczyna która się nim zajmowała zaprosiła nas na kawę i dzięki niej dowiedzieliśmy się sporo o życiu w Macedonii. Drugi apartament to była trochę dziwna sprawa. W dniu przyjazdu okazało się, że mamy mieszkać gdzie indziej a właściciel tego drugiego apartamentu pamiętał o tym, żeby nam polecić swoją domową rakiję ale zapomniał o czymś takim jak ręczniki. To co ciekawe to to, że w apartamentach często nie ma czajnika elektrycznego – wodę na herbatę czy kawę grzeje się w tygielku albo garnku. O macedońskich smakach już pisałam – tutaj zajrzyj. Kuchnia macedońska jest przepyszna, a ceny w restauracjach są bardzo przystępne. W Ohrydzie niektóre restauracje tak bardzo wychodzą do polskiego klienta, że nawet mają polskie menu. Jeżeli macie w planach zakupy alkoholowe to musicie pamiętać żeby zrobić je do godziny 19. Po godzinie 19 półki z alkoholem są zasłanianie. Jeżeli chodzi o zwiedzanie to Macedonia oferuje wiele atrakcji. W Tetovie polecam przepiękny meczet. Niestety z braku czasu nie weszłam do środka. Nie wiem też czy jest pobierana jakaś opłata za wstęp. Dziadkowie siedzący przed meczetem zachęcają do wejścia. Ohryd aż kipie od zabytków. Jednym z nich jest kościół św. Zofii. Nie weszliśmy do środka ponieważ wstęp był dosyć drogi, a do tego inna była cena za bilety dla Macedończyków i inna dla turystów – takie trochę dziwne. Zaliczyliśmy za to twierdzę ohrydzką. Miejsce ciężkie do zwiedzania dla ciężarnej. Wytrwałe panie dzielnie wspinały się w obcasach po czymś co przypominało schody. Poniżej twierdzy położony jest Plaošnik. Piękny kościółek dookoła którego są pozostałości budowli z czasów bizantyjskich. Wstęp na teren wokół świątyni jest odpłatny. Z wzgórza roztacza się przepiękny widok na jezioro ohrydzkie. Tutaj można też wypić tradycyjną kawę w małej kawiarence. Idąc w dół do jeziora wychodzi się na przystań niewielkich łódek które pełnią funkcję wodnych taksówek. Za naprawdę niewielkie pieniądze można taką taksówką dopłynąć do przystani w centrum Ohrydu. Jeżeli ma się ochotę to można wypłynąć trochę dalej. W Ohrydzie są również większe statki wycieczkowe które pływają po całym jeziorze ohrydzkim. Jedną z ”dziwnych” atrakcji jakie zaliczyliśmy był pomnik/park pamięci w Kruševo. Niestety główny obiekt był właśnie w remoncie. Odpłatną atrakcją jest też park narodowy Galicica. Za przejazd przez park pobierana jest opłata. Droga wiodąca z Neum nad jezioro Prespa jest dosyć ciężka ale widoki są tak niesamowite, że warto podjąć trud – no i zapłacić te parę groszy. W Macedonii są jedne z najbrzydszych kartek jakie widziałam. Jest ich oczywiście wszędzie pełno. Pocztowe skrzynki są łatwe do wypatrzenia. Znaczki tradycyjnie można kupić na poczcie albo np. w informacji turystycznej. Macedonia jest zagłębiem pamiątkarskim. Znajdziecie tu co tylko dusza zapragnie. Masa magnesów, kubków, szklanek, piersiówek, koszulek itd. Wielbicielki pereł mogą sobie zrobić prezent w postaci biżuterii z pereł z jeziora ohrydzkiego. Podkreślę, że nie są to tanie rzeczy. Z Macedonii można też przywieźć pyszne, naturalne miody które można kupić albo od sprzedawców stojących na poboczach dróg albo na stoisku w Neum. Pamiątek pełno jest na bazarze w Ohrydzie, w Neum i w starej części Skopje. Pamiątki również można kupić na lotnisku w Skopje – oczywiście w wyższej cenie. To samo jeżeli chodzi o wina. Na lotnisku jest mniejszy wybór win a za to w kosmicznych cenach. Co my przywieźliśmy z Macedonii? Oprócz świetnych win – czekoladki, miód, rakiję i religijne breloczki które ja uwielbiam kupować na Bałkanach. Czy Macedonia jest bezpieczna? Nam oprócz dziwnej sytuacji z wynajmem samochodu nic się nie przytrafiło. W Skopje trzeba się trochę opędzać od naciągaczy na tanie perfumy no i od Cyganów. To co mnie najbardziej uderzyło to niesamowita psia bieda. Czegoś takiego jeszcze nigdzie nie widziałam. Nigdzie nie widziałam rasowych psów na łańcuchu które z głodu zapomniały o tym, że mają bronić terenu. Ten obrazek trochę mnie zniechęcił do tego państwa. I jeszcze jedno. Będąc w północno-zachodniej części Macedonii trzeba się nastawić na lekki szok jakim jest syf rodem z krajów trzeciego świata. Tak Albańczycy rządzą w Macedonii (w Skopje obok napisów w języku macedońskim są napisy w języku albańskim).