agnieszkawieckowska.com
Jerash - antyczne miasto Jordanii. - Agnes na szwedzkiej ziemi
Jordania to nie tylko Petra, ale też wiele innych pięknych miejsc. W 2014 roku zafundowaliśmy sobie z Panem B. wycieczkę do Izraela i Jordanii. W zasadzie to byliśmy bardziej nastawieni na Jordanię i faktycznie nie myliliśmy się. Jordania pobiła Izrael na głowę. Jedną z atrakcji jakie widzieliśmy w Jordanii było antyczne miasto Jerash. Jerash albo Geraza położone jest na północ od stolicy Jordanii Ammanu. To bardzo znane miasto. Odbywają się tu w lipcu festiwale kultury i sztuki na które zjeżdżają się artyści z całego świata. W miejscu w którym jest Jerash odkryto ślady osadnictwa sprzed 7500 lat p.n.e. Co do powstania Gerazy źródła podają aż trzy “daty” pierwsza to IV wiek p.n.e. i miałaby być założona przez Aleksandra Wielkiego lub jednego z jego generałów. Druga “data” to wiek III p.n.e. – Ptolomeusz II Filadelfos. Trzecia – II wiek p.n.e i założycielem miał być Antioch IV Epifanes. Geraza w połowie I w. p.n.e. została zajęta przez Pompejusza. Jej największy rozkwit to czasy cesarza Trajana. W II wieku miasto odwiedził cesarz Hadrian. Na jego cześć wzniesiono łuk. W VI wieku n.e. za czasów cesarza Justyniana w Gerazie powstało siedem kościołów (z większości pozostały wyłącznie mozaiki). W VII wieku Gerazę zajęli Arabowie. W VIII wieku Geraza została mocno zniszczona na wskutek trzęsienia ziemi. Od XII wieku do XVI wieku Geraza była opuszczonym miejscem. W XIX wieku starożytne miasto zostało na nowo “odkryte” przez niemieckiego podróżnika Ulricha Seetzen. Jerash to jedno z najlepiej zachowanych na świecie antycznych miast i nazywane jest Pompejami Wschodu. O wielkości i bogactwie tego miasta dają pojęcie budowle tak jak np. hipodrom mogący pomieścić 15 000 osób. Oprócz hipodromu mieszkańcy miasta mieli do dyspozycji dwa teatry. Gorum i główna ulica miasta rzucają człowieka na kolana. Główna ulica Jerash ma po bokach całkiem nieźle zachowane kolumny. Szerokie, wyłożone kamieniami ulice dają pojęcie jak piękne było to miasto. Przepiękna i całkiem nieźle zachowana jest fontanna miejska. O ironio, świetnie zachowała się świątynia Zeusa, która nigdy nie została ukończona. Jerash jest niesamowite pod tym względem, że wszędzie można wejść. Budowle nie są ogrodzone. Ludzie robią tu sobie pikniki, ale też…wypasają kozy. Z jednej strony ta dostępność jest super. Z drugiej jednak strony to wszystko jakby nie było narażone jest na większe zniszczenia. To co jest chyba najfajniejsze w Jerash to brak europejskich i azjatyckich wycieczek. Byliśmy jedyną europejską wycieczką na terenie kompleksu. Jerash podobno jest stałym punktem programu wycieczkowego małych Jordańczyków. Nie wiem, być może w sezonie jest więcej wycieczek spoza Jordanii, ale w marcu było idealnie – patrząc z perspektywy zwiedzania w tłumach turystów których w Petrze była masa. Przed wejściem do starego Jerash jest całe mnóstwo sklepików z pamiątkami i innymi duperelami. Po zobaczeniu Jerash już niewiele tego typu miejsc będzie w stanie zrobić wrażenie.