agnieszkawieckowska.com
Budapeszt praktycznie z dzieckiem. - Agnes na szwedzkiej ziemi
Zacznijmy od tego, że my do Budapesztu przylecieliśmy samolotem. Tanie linie parkują w miejscu które jest trochę oddalone od głównego budynku o ile po przylocie jest bardzo ok. Wózek czeka przy zejściu i potem bezkolizyjnie można się przemieścić do głównego budynku. To w drodze powrotnej już to wygląda gorzej. Główny budynek to standard czyli windy, toalety z przewijakami itd. Niestety schody i to dosłownie zaczynają się gdy przechodzimy do budynku gdzie jest odprawa (tanie linie). Nie ma windy są długie schody. Terminal to jedna wielka hala w której niewiele jest miejsc do siedzenia do których i tak stojąc na końcu kolejki priorytetowej nie można się dostać. Jest bardzo wąsko a ludzie napierają z każdej strony. Oprócz wszystkich normalnych udogodnień budapesztańskie lotnisko ma ogromny sklep z zabawkami plus stoiska w sklepie wolnocłowym i kiosku. Jakby coś to zawsze można coś maluchowi jeszcze przed wylotem dokupić. Mam dobrą radę – lepiej na lotnisko przyjechać wcześniej bo to, że ma się priorytet nie oznacza, że nie będzie się stało w kilometrowej kolejce. Jeżeli chodzi o linie Wizzair to Budapeszt ma chyba wszystkie połączenia a to oznacza ogromną ilość podróżnych. Jak się najłatwiej wydostać z lotniska? Poprzednim razem jechaliśmy najpierw autobusem a następnie metrem. Tym razem zrobiliśmy podobnie. Punkt sprzedaży biletów jest na głównej hali. Bilety kupujemy dwa – jeden na autobus a drugi na metro.W kasie można też zapytać o inne możliwości transportu. Przystanek autobusowy jest zaraz przy wejściu do hali odlotów. Na przystanku jest też automat biletowy w którym można kupić bilety. Do autobusu wchodzi się przednimi drzwiami przy kierowcy. Jeszcze kilka lat temu na tej linii jeździły stare autobusy. W tej chwili są nowoczesne i nie ma problemu z wózkiem. Wysiadamy na przystanku który jest początkowym przystankiem metra. Wszędzie są podjazy i windy. Wszystko jest bardzo prosto objaśnione za pomocą znaków. Perony są szerokie, a do wagonu można bez problemu wjechać wózkiem. W środku siedzi się twarzą do siebie ale jest spora odległość między siedzeniami tak, że wózek mieści się bez problemu. Niestety taki luksus jak winda jest tylko na większych stacjach. Na tych pośrednich nie ma wind. Co ciekawe jest też zakaz jazdy z wózkiem na schodach ruchomych. Zapytaliśmy pilnowaczy peronowych co mamy zrobić. Kazali nam jechać schodami ruchomymi. Ktoś może powiedzieć że to niebezpieczne. Owszem ale co zrobić w momencie kiedy nie ma normalnych schodów? Jeżeli chodzi o problemy z metrem to nie koniec. Do niektórych linii metra są tak wąskie zejścia, że nawet nie ma w nich schodów ruchomych. Dużym problemem jest również poruszanie się z wózkiem po mieście. Brak zjazdów dla wózków do przejść podziemnych, dziury w chodnikach, wysokie krawężniki i bardzo wąskie chodniki na środku których nagle wyrasta latarnia i śmietnik to standard w Budapeszcie. Stąd pewnie tak mało osób spaceruje z wózkami (ci których widzieliśmy to byli tak jak my turyści). Dużym wyzwaniem może być też komunikacja miejska. Budapeszt jeszcze całkowicie nie wymienił swoich autobusów na nowe. W Budapeszcie niestety należy się nastawić na ograniczone pole jeżeli chodzi o wyjścia do restauracji i kawiarni. O ile wysokie progi można pokonać bez problemu to bardzo wąskie drzwi mogą nas nie przepuścić. Jak my się stołowaliśmy? W naszym ukochanym Bors GasztroBar. To mały bar w którym i tak nie ma miejsca na siedzenie bo wiecznie jest w nim pełno ludzi. Większość klientów zabiera jedzenie i albo je przed lokalem (my też tak często robiliśmy) albo zabiera do domu. Następna sprawa to przewijaki. W tych kawiarniach które odwiedziliśmy nie było takiego udogodnienia. Fakt, że wiele kawiarni znajduje się kamienicach gdzie łazienka to mikroskopijne pomieszczenie. No ale co tu powiedzieć w przypadku znanej sieciówki zajmującej ogromny lokal w którym jest kilka toalet? Nauczeni doświadczeniem wybraliśmy tę kawiarnię ponieważ to znana sieciówka i miała toaletę dla niepełnosprawnych. W Szwecji toaleta dla niepełnosprawnych równa się przewijak dla dzieci. Niestety na Węgrzech ta zasada nie obowiązuje. Przewijaków nie ma! Nie oznacza to, że gdzieś ich nie ma. Nocleg to kolejna historia. Poprzednim razem spaliśmy w hostelu który zajmował część piętra w starej kamienicy. W kamienicy co prawda trzeba było pokonać schody ale było ich tylko kilka na samym wejściu a potem już winda. Tym razem zabukowaliśmy pokój z łazienką w apartamentowcu też w starej kamienicy. Niestety to, że jedna kamienica ma windę nie oznacza, że i pozostałe ją mają. Po dotarciu na miejsce okazało się, że wszystko fajnie czyli klimatyczna stara kamienica z przepiękną klatką schodową tylko, że……bez windy. Apartament na trzecim piętrze – na szczęście schody były dosyć płytkie. Apartament okazał się bardzo przestronny z trzema pokojami. Niestety nasz pokój jako jedyny nie posiadał swojej łazienki. Przepraszam miał własną łazienkę ale na zewnątrz. Chcąc się do niej dostać trzeba było przemaszerować przez salon a następnie przez całą kuchnię. Uprzedzając głupie teksty. Apartament w ofercie miał zaznaczone, że pokój ma własną łazienkę i jest to apartament przystosowany dla rodzin z dziećmi. Bukując nocleg zapytaliśmy, czy to że jest zaznaczone przyjazny dla dzieci oznacza łóżeczko dla dziecka. Otrzymaliśmy odpowiedź, że tak. Łóżeczko okazało się być zwykłą dostawką dla osoby dorosłej. Apartament nie miał również na wyposażeniu fotelika do karmienia. Ktoś może powiedzieć, że zbyt wiele wymagam ale….przyjazny dla dzieci oznacza dla mnie pewne udogodnienia typu winda, łazienka w pokoju, łóżeczko i fotelik do karmienia. Ten apartament niczym nie różnił się od apartamentów które wynajmowaliśmy nie mając jeszcze dziecka. Jest to też dla nas nauczka żeby w przyszłości zadawać więcej szczegółowych pytań. Budapeszt to nie tylko dziury w chodnikach i brak podjazdów. Centra handlowe mają podjazdy i windy. Nie sprawdzałam toalet ale podejrzewam, że są i takie przeznaczone dla matek z dziećmi. Wiele obiektów tak jak np. stara hala targowa mają również windy i podjazdy. Bez problemu można się dostać na Wzgórze Zamkowe, Górę Gellerta i do Kościoła św. Macieja. Budapeszt ma sporo terenów zielonych i naprawdę jest gdzie spacerować. Nie ma też problemu jeżeli chodzi o jedzenie dla dziecka. Hipp jest obecny w każdym sklepie spożywczym. Sieć Rossmanna i DM zapewniają dostęp do produktów spożywczych i chemicznych. Drogeria DM ma też swoje produkty plus wiele rzeczy bio które są bardzo dobre i nieznane w Polsce. Pomimo tych niektórych niedogodności polecam Budapeszt. Jest to kraj bardzo przypominający Polskę. Nie korzystałam ale słyszałam, że nie ma problemu ze służbą zdrowia. Wszystko też inaczej wygląda, jeżeli dziecko nosi się w nosidle. W każdym razie polecam dopytywać się o szczegóły jeżeli chodzi o noclegi.