agnieszkawieckowska.com
Antypost do moich postów - po pięciu latach w Szwecji. - Agnes na szwedzkiej ziemi
Chciałam napisać posta, który podsumuje moje pięć lat życia w Szwecji. Zaczęłam od przeglądu moich starych postów Miesięczny bilans czyli pierwsze plusy i minusy , Pół roku w Szwecji – podsumowanie , Rok w Szwecji – podsumowanie, i….uśmiałam się jak norka. Ja naprawdę miałam różowe okulary. Ludzie, którzy wtedy mi mówili jak naprawdę jest w Szwecji mieli faktycznie rację. Teraz to widzę. Nie ma się co przejmować – większość nowo przybyłych ma takie różowe okulary, a nie wspomnę o tych co tu przyjeżdżają w celach turystycznych. Ci to dopiero mają wyobrażenie o Szwecji. Kiedy słyszę, że ktoś ma tutaj wszystko czego mu potrzeba i w ogóle och i ach to tylko przewracam oczami. Nawet mając dobrze zaopatrzony polski sklep nie dostanie się wszystkiego co się lubi np. wiśni. Ok to, że nie mam wiśni czy ulubionej kaszanki jakoś przeżyję, ale sorry przyjaciół i rodziny się nie kupi. Tego nie ma w żadnym sklepie. Tak więc kiedy słyszę tekst, że ktoś wszystko ma to sobie myślę, że jeszcze jest zachłyśnięty nowym miejscem i niestety za jakiś czas odkryje, że tak naprawdę to jednak czegoś mu brakuje. Zacznijmy od początku czyli od pierwszego postu który napisałam po miesiącu mieszkania w Szwecji. 1.Czystość. Tak, pięć lat temu było naprawdę czysto. Teraz jest o wiele gorzej. Na ulicach jest coraz więcej śmieci. Coraz częściej można zobaczyć na chodniku psią kupę albo porzucony psi woreczek. Wśród młodych Szwedów zapanowała moda na wywalanie śmieci np. przez okno jadącego samochodu. To taki ich protest przeciwko ogólnie przyjętemu porządkowi. Rewolucja w której będąc zielonym pro eko wywala się torbę po MaCu na ziemię. Nie rozumiem tego i uważam, że Szwecja zaczyna cofać się w rozwoju. Kiedy czytam w necie te pierdolletta na temat jak to Szwecja za kilka lat nie będzie miała śmieci to śmiać mi się chce. Jednocześnie płakać chce mi się kiedy widzę starych Szwedów, którzy zbierają pety z chodnika i wrzucają je do śmietnika. To ludzie którym źle się patrzy na to co robią ich wnuki. 2. Mili i uprzejmi ludzie. Tak, Szwedzi są uprzejmi. W sklepie może nie ruszają się jak polskie mrówki, ale nigdy nie spotkałam się z nadąsaną panią sklepową. Czasami wkurza mnie, że wdają się w niepotrzebne gadki przez co robią się gigantyczne kolejki. Nie jest też do końca tak, że tutaj nikt nikomu nie pomaga. Teraz mając dziecko widzę, że Szwedzi potrafią być pomocni – pomogą z wózkiem, przytrzymają drzwi a nawet zatrzymają się na ulicy widząc, że próbujesz pomóc leżącemu na ziemi dziadkowi. 3. Stosunek do zwierząt. Od jakiegoś czasu widzę w necie informacje o znęcaniu się nad jeżami i kotami. Tego nie robią Szwedzi. Pięć lat temu tego nie było albo nie było to w takiej skali. 4. Komunikacja. No cóż nie jeżdżę nią zbyt często, więc za wiele nie mogę się wypowiedzieć. Irytujące jest na pewno to, że w środkach transportu często nie działa klimatyzacja. 5. Palenie. Już pięć lat temu bardzo mnie to drażniło. Teraz wydaje mi się, że jest jeszcze gorzej. Wszędzie jest pełno petów. Ludzie mają w dupie zakazy palenia na peronach. Mają w dupie, że obok przechodzi się z brzuchem albo z dzieckiem. Pomimo tego, że tytoń jest tutaj cholernie drogi to palaczy jest coraz więcej. 6. Rozwydrzone dzieci, a raczej bachory. Przez pięć lat napatrzyłam się równo jak paskudne potrafią być dzieci. Codziennie przechodząc koło przedszkola widzę agresję wśród maluchów. Dzieci obkładające pięściami matkę to standardowy widok. Do tego oczekiwanie widzów – i co ona zrobi, strzeli mu czy nie strzeli? Będę mógł się wykazać i zadzwonić gdzie trzeba czy nie? W Szwecji dzieci rządzą dorosłymi. Masz cztery lata i chcesz mieć różowe włosy? Ależ proszę bardzo! Nie chcesz się czesać? Nie ma problemu! Chcesz chodzić z kołtunem na głowie – proszę bardzo (wszy w szwedzkich przedszkolach to norma)! Czterolatek oświadcza Ci, że tak naprawdę to jest dziewczynką i chce wyciąć siusiaka. Nie ma problemu. Zróbmy to! To tylko kilka przykładów. Nie wspomnę o czternastolatkach z doczepianymi rzęsami, zielonymi włosami. No tak ale jak mogą już uprawiać seks to dlaczego nie mogą mieć akrylu na paznokciach i zrobionych rzęs. 7. Polacy na obczyźnie…temat rzeka. Rozwinę go we właściwym podsumowaniu. 8. Szwedzki chleb to masakra??? Szwedzi mają bardzo dobry chleb. Trzeba za niego odpowiednio zapłacić ale…mogę powiedzieć, że jest lepszy od niejednego polskiego chleba. 9. Anonimowość. Z tą anonimowością to tak do końca nie jest prawda. Owszem, Szwedzi nie wpuszczają tak szybko do swojego domu (ja to świetnie rozumiem), ale potrafią zagadać w autobusie czy na spacerze (szczególnie starzy). Anonimowość wyparowuje jeżeli chcemy sprawdzić kto ile zarabia i gdzie mieszka. Takie dane są tutaj ogólnie dostępne. 10. Rowerzyści. Po pięciu latach mogę powiedzieć, że ich nienawidzę. Takiego chamstwa to ze świecą szukać, no może teraz gorsi są Ci co jeżdżą na hujnogach. Rowerzysta to święta krowa. Za nic mają światła i ogólnie przepisy ruchu drogowego. 11. Sklepy. Odkąd odkryłam, że mogę w ślepo kupować w H&M sukienki i ogólnie mogę się w tym sklepie ubierać przestałam zwracać uwagę na mały wybór sklepów. Tak, są w Szwecji różne sieciówki np. Lindex, Kappahl, Cubus, GinaTrikot i parę innych, ale nie ma tych w których zazwyczaj kupuję ubrania. Szwedzi lubują się w kolorach których ja nie lubię. Mają też swój styl i w tym stylu jest wiele ubrań. Ciuchy nie są dla mnie jakimś wielkim problemem, ponieważ bywając często w Polsce kupuję ubrania online. 12. Lumpeksy. Polubiłam je ponieważ w odróżnieniu do tych polskich jest mi tu łatwiej znaleźć coś fajnego. Niestety zmiany jakie zachodzą w Szwecji dotyczą również lumpeksów. Widać to po coraz wyższych cenach, mniejszym wyborze, a za to większych ilościach ludzi szukających zdobyczy. Poziom życia w Szwecji obniża się i widać to po sklepach (przecenione rzeczy bardzo szybko znikają z wieszaków, w czasie promocji w sklepach są tłumy, lumpki są bardziej oblegane). 13. Jak ja się zachwycałam tym, że w Szwecji mam ogórki i inne rzeczy z Polski…tak wiele rzeczy można dostać i to jest fajne. Do dupy jest to, że często ten towar jest gorszy gatunkowo. Weźmy taką kiełbasę śląską, którą kupiłam z firmy na literę P. Szczerze? Chyba szwedzka kiełbasa jest lepsza. Nigdy więcej niczego nie kupię z tej firmy. Nie wiem czy to produkty robione na rynek szwedzki, więc pod Szwedów tylko co one robią w polskich sklepach? Są oczywiście osoby, które kupią wszystko aby tylko było to z Polski, ale wybaczcie takich śliwek jak poniżej nie da się jeść. 14. Kultura jazdy autem? Hahaha pomimo wysokich mandatów coraz częściej kierowcy olewają nakaz zatrzymywania się przed przejściem dla pieszych. Ostatnio złapałam się na tym, że zaczynam robić to co w Polsce. Sprawdzam czy coś nie jedzie i nie włażę już tak pewnie na przejście dla pieszych jak kiedyś. Ogólnie jest coraz większa hamówa na drogach i coraz częściej czuję się tu jak w Polsce. 15. Dyscyplina w komunikacji – następny żart. Fakt, pięć lat temu ludzie ustawiali się w kolejce do wejścia do autobusu oprócz nielicznych wyjątków, które pchały się bez kolejki. Teraz często jest samowolka – kto pierwszy ten lepszy. 16. Czystość przy kontenerach na śmieci? Mam takie kontenery pod oknem. Jak tylko zapełnią się ludzie zostawiają śmieci dookoła. Ogromne wysypisko jest kilometr dalej, ale Szwedzi tak się rozleniwili, że nie chce im się ten kilometr dalej jechać. Zostawiają nie tylko papiery czy szkło, ale też stare graty i choinki które potem miesiącami leżą między pojemnikami. Do tego dołóżmy Cyganów którzy wyciągają co się da z pojemników i zostawiają wszystko na ziemi. Szczury są przeszczęśliwe z takiej sytuacji, a mamy ich na podwórku całkiem sporo. Miło co? 17. Marudzący Polacy…nadal mnie drażnią ale chyba sama też stałam się taką marudzącą Polką – przepraszam ja nie marudzę, ja mówię to co widzę i momentami chętnie wróciłabym do Polski. Serio! A tak naprawdę to najbardziej drażnią mnie Polacy, którzy udają, że Szwecja jest inna. Udają, że Szwecja jest najbezpieczniejszym i najwspanialszym krajem na świecie jednocześnie wylewając wiadro pomyj na Polskę. Tak mi się ciśnie na usta pytanie: Co oni biorą??? To jeszcze nie koniec – ja dopiero się rozkręcam!