lukaszlyczkowski.pl
Zanim udostępnisz coś – sprawdź autentyczność!
W dzisiejszych czasach mem ma nie mniejsze przełożenie na dyskusję polityczną niż artykuł z dogłębną analizą. Obrazek, krótki cytat i wszystko jasne. Nie miałbym z tym większego problemu gdyby nie to, że coraz udostępniane są rzeczy niesprawdzone i fałszywe. Coraz częściej na tablicach półprawdy, niedopowiedzenia, a nawet oczywiste kłamstwa. Byle szybciej, byle głośniej, byle wywołać szum. Lajki i udostępnienia się zgadzają. Kogo interesuje prawda? Kto co powiedział? Ofiarą ostatniej manipulacji stała się Joanna Banasiuk z Ordo Iuris, której przypisano słowa o czekaniu na mesjasza, który ma się narodzić w Polsce rzekomo wypowiedziane w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info. Nawet gdy zaczęły pojawiać się informacje o fałszywości cytatu wiele osób nie usuwało tego z tablic, gdyż „przecież ona uważa podobnie, więc takie słowa mogłyby paść”. Inni po prostu nie zauważyli sprostowania na portalu pikio.pl. Cóż – nie pierwszy i nie ostatni to raz, kiedy w głowie większości zapisze się fałszywa informacja. Sprawdziłem też dwa fanpage, które podały ten screen – „Sokzburaka” i „Oczko mu się odlepiło. Temu misiu.” – żaden nie zadał sobie trudu by napisać, że jednak to nieprawda. W imię przyzwoitości powinni jednak sprostować. O tym, że inicjatywa Ordo Iuris najdelikatniej mówiąc nie podoba mi się, a P. Joanna nie jest osobą z mojej bajki wyraziłem się już dość jasno. Z wieloma jej twierdzeniami się nie zgadzam, część wręcz gotuje we mnie krew. Nie ma jednak we mnie zgody na przypisywanie komuś słów, które nie zostały wypowiedziane. Jeśli mam się za jakąś wypowiedź oburzać lub drzeć z niej łacha to wolałbym jednak aby była to wypowiedź prawdziwa, a nie zmyślona. Parodię z kolei należałoby odpowiednio oznaczyć. Niewłaściwie przypisanych słów zdarzyło się dużo, po obu stronach barykady. Smutne, że dają się wciągać także dziennikarze Na fałszywy wpis dał się złapać Tomasz Lis. W swoim programie powołał się na rzekomy wpis córki ówczesnego kandydata na prezydenta, Andrzeja Dudy. Miało wynikać z niego, że po przejęciu władzy polityk PiS w imieniu twórców filmu Ida zrzeknie się Oscara: Po ujawnieniu fałszywości wpisu prezenter przepraszał zarówno Kingę Dudę jak i jej ojca. W podobny sposób dała złapać się dziennikarka Gazety, Agnieszka Kublik cytując „wpis” Jacka Kurskiego. O ile Tomasz Lis musiał się kajać to Agnieszka Kublik o ile dobrze pamiętam przyznała, że to fejk, ale magiczne słowo „przepraszam” nie padło. Żeby nie było, że tylko jedna strona barykady przypisuje coś drugiej. Twórcy KOD z kolei przypisano słowa o zastrzeleniu Jarosława Kaczyńskiego podane – oczywiście – z fałszywego konta na Facebooku. Tamten wpis – jak pelikan rybę łyknęła Krystyna Pawłowicz, która chciała składać donos do prokuratury. Manifestacji KOD, z kolei przypisano baner o „bratniej pomocy”, który w oryginale wyglądał inaczej. Żródło (pikio.pl) Obrazek mówi więcej… W przypadku niektórych fejków wystarczy po prostu logicznie pomyśleć. Kiedyś na paru blogach z pogranicza „mówiących prawdę” można było spotkać informację o tym, że w uchodźców do Europy przyciągają banery zachęcające do gwałtów. Pomijając fatalny język na tych stronach („wstrzonsajonce informacje”) już sam obrazek powinien wywołać wiele pytań („dlaczego baner jest po angielsku gdy skierowany jest do lokalnej społeczności”, „czemu ambasada miałaby w taki sposób zachęcać do emigracji”). Dlatego każdy kto udostępnił w ciemno tę informację powinien w ramach zadośćuczynienia przeczytać z 10 poważnych książek („50 twarzy Greya” się nie liczy). Wystarczyło wrzucić obraz w Google, by wyszła prawda. Plakat zachęcał ofiary gwałtów do zgłaszania się po pomoc. Warto też zauważyć, że w oryginale kolor skóry ofiary jest też inny. A krajem pochodzenia billboardu była Liberia (czyli z urzędowym angielskim) Przykładów jest więcej – z lewej strony i prawej strony. Na tyle dużo, że nie sposób wszystkich wymienić, a zresztą nie ma większego sensu, bo i tak już „poszło w świat”. Nie wyeliminujemy całkowicie fejków z przestrzeni internetowej. Trzeba przyznać, że niektóre są w miarę dobrze zrobione, dzięki czemu łatwo się złapać w pułapkę. Trudno – zdarza się każdemu. Jeśli staniemy się ofiarą i udostępnimy coś fałszywego nie brońmy tego za wszelką cenę. Miejmy jaja się przyznać do błędu, bo kłamstwa nie usprawiedliwia fakt, że zostało wymierzone w naszego wroga… Zdarzają się jednak przeróbki, w których ewidentnie widać grubymi nićmi szytą prowokację. Bądźmy więc ostrożni, by w pogoni za szumem nie zrobić z siebie idiotów 😉 Zdjęcie pułapki, w którą wpadamy: Royalty Free (cc)