lukaszlyczkowski.pl
Vratislavice Spartan Winter Sprint – jak się bawić to się bawić
Biegowo nowy rok rozpoczynam od udziału we Vratislavice Spartan Sprint. Niby najkrótszy i najłatwiejszy z możliwych dystansów, ale potrzebowałem przełamania z dwóch względów. Po pierwsze – od nieudanego Maratonu Warszawskiego praktycznie obraziłem się na bieganie. Jedyne co zrobiłem od października to Bieg Niepodległości (setnej rocznicy odzyskania niepodległości nie mogłem inaczej uczcić). Poza tym – nic, zero, null kilometrów w Endomondo. Oczywiście sportem żyję cały non-stop, ale wszelka moja aktywność fizyczna to ostatnio BJJ oraz siłownia, czy trening funkcjonalny. Czas to zmienić, bo w sierpniu Krynica Ultra Trifecta Weekend, a także mam nierozliczone rachunki z królewskim dystansem, wiec trzeba ruszyć cztery litery. Po drugie – rok temu akurat na zimowym Spartanie złamałem palec (dzieci, nie kopcie z całej siły w kamień) i chociaż od tego czasu parę Spartanów poszło to trzeba przełamać się na śniegu. Warto jednak urozmaicić sobie rutynę, więc w głowie zakiełkowała mi myśl! Przebiegnę na krótki rękaw… Bierzemy ekipę STG Warszawa i w drogę… „Jest zima to musi być zimno…” …takie są prawa natury. Vratislavice przywitały nas bardzo chłodno. Temperatura rzędu -9 stopni. Odczuwalna – biegun północny. Zatem nie tylko nie miałem już ochoty biec na krótko, ale nawet zdjąć kurtki… Pomimo rozgrzewki palce w butach sprawiały wrażenie jakby miały się ukruszyć. No ale jedziemy z koksem. Wyruszyliśmy – sama trasa dość płaska, raptem 500 m. przewyższenia. Jedną z pierwszych przeszkód był mój ulubiony małpi gaj 🙂 Już od startu po głowie chodziła mi myśl, by swoje pierwotne założenie zrealizować i nie wyjeżdżać pokonanym. I rzeczywiście, w połowie biegu byłem już na tyle rozgrzany, że przemodelowałem swój strój 🙂 Najbardziej z trasy zapamiętam kamienne kule Atlas Carry, które ważyły 50kg. Czysta przyjemność! Po godzinie z hakiem ukończyłem bieg. Czas nie był jakiś rewelacyjny, ale każda nierówność pod śniegiem przywoływała wspomnienie kontuzji, zatem nie miałem ciśnienia na wynik. W drodze powrotnej razem z ekipą skoczyliśmy do PANda Ramen we Wrocławiu. Warto było! Vratislavice Spartan Winter Sprint! Dobre wejście w nowy rok 🙂