sawkablog.pl
Gra, za którą wciąż tęsknię: Assassin’s Creed Syndicate - recenzja - Sawka
Są takie gry, filmy/seriale i książki, po których nie spodziewamy się wiele. Wręcz zmuszamy się do przejścia przez ten „łez padół”. A później, z dnia na dzień, zabierają nam myśli, serce, czas wolny. Assassin’s Creed: Syndicate jest właśnie taką grą. Zapraszam na recenzję opisującą co mnie podbiło w tej grze (w szczególności biorąc pod uwagę okropną poprzednią część – Unity). Na początek powody dlaczego sięgnęłam po Ass Creeda w deszczowym, przemysłowym Londynie, z dziwną historią rodzeństwa (i ich rodziny zresztą też) oraz jeszcze dziwniejszymi ich zachowaniami (no które rodzeństwo, razem, wesoło dołącza do gildii zabójców i się kocha nad wyraz głębokim uczuciem – chyba tylko brytyjskie). kto raz zaczął serię Assassin’s Creed i ją polubił, ten nie może sobie odpuścić „otako”. Nawet tak okropnej części jak Unity (do dziś to jest moje smutne wspomnienie), dawno nie grałam w Ass Creeda, dawno nie widziałam UK, a na domiar wszystkiego chciałam zobaczyć czy przemysłowe Glasgow (z XXI w.) jest podobne do przemysłowego Londynu z XVIII w. (jest), „możesz grać dwoma postaciami i rozwijać ich unikalne umiejętności!” – a to ciekawe, tak jakby zaczęłam tą grę mimochodem, nauczyłam się mechanizmów, później przyszło Red Dead Redemption 2 (listopad 2018 r.) i głupio mi było …