kubawpodrozy.pl
Stopover, jednodniówka lub weekend na Islandii – Hit czy Kit?
Jednodniówka na Islandii brzmi jak absurd. Moje 16 godzin, z lądowaniem o 13:30 to już w ogóle totalny bezsens. Tak przynajmniej mówią Ci, którzy nigdy nie spróbowali zwiedzić choć kawałka tej lodowej krainy w jeden dzień. W poniższym wpisie postaram się pokazać, ze stopover w Reykjaviku może być bardzo udany, a już na pewno pozwoli nam przekonać się czy Islandia to coś dla nas, czy może lepiej na następny urlop wybrać się w inne rejony naszej planety. W Reykjaviku wylądowałem po 13. Zanim opuściłem samolot, zanim autobus zawiózł mnie pod terminal, zanim udało mi się odstać swoje w kolejce do okienka wypożyczalni było już dobrze po 14. Kluczyki do ręki, bagaże w dłoń i śmigam na parking. Trochę czasu upłynęło zanim znalazłem moje auto, bo na placu stoją niemal wyłącznie trzy modele aut - Hyundaie i10, Fordy Fiesta i kilka terenówek; prawie wszystkie w kolorze białym - na nim mniej widać uszkodzenia. Do zachodu słońca, czyli do około 22:30 pozostało kilka ładnych godzin, a do