kubawpodrozy.pl
Pickupem po pustyni, czyli jak przemierzyliśmy Sal
Po odebraniu z hotelu kierowca wraz z naganiaczem śmieją się ze mnie. - Na taką wycieczkę zabrałeś buty? Jak chcesz zaliczyć Shark Bay? Wymieniają jeszcze kilka zdań w swoim języku, po czym jeden wysiada aby zagadywać ludzi przy hotelu Oásis Salinas Sea. Kierowca objechał z nami Santa Maria, tłumacząc historię i zachodzące tam zmiany. Nieco na uboczu, swoją dawną bazę (albo raczej przykrywkę agencji wywiadowczej) ma Aerofłot wraz z Antonov Airlines. Tuż za nią rozpościerają się pola pokryte czerwoną warstwą wody. Woda swój nietypowy kolor zawdzięcza ilości soli i minerałów w niej rozpuszczonych. Kierowca twierdzi, że sól była, jest i będzie wytwarzana na Sal. To po prostu zbyt łatwe i intratne (dla najbiedniejszych) zajęcie, a zapotrzebowanie na nią nigdy nie spadnie. Byłem w wielu kopalniach soli, od Wieliczki po te na południu Francji, ale na Sal sól po prostu wala się pod nogami. Po salinas jedziemy jakiś czas na północ. Krajobraz z każdym kilometrem zmienia się jak w kalejdoskopie,