kubawpodrozy.pl
Copper Top BBQ, Big Pine – recenzja
W filmach rodem z Hollywood często widzimy jak główny bohater stołuje się w swojej ulubionej, małej (taniej, pół-obskurnej) knajpce. Chili con carne, hot-dog, burger czy jakieś BBQ - potrawę zawsze podaje zaprzyjaźniony kucharz i zawsze jest ona "najlepsza w mieście". Lecąc do USA miałem nadzieję na jedzenie właśnie w takich miejscach - z charakterem i klimatem, z domową kuchnią, swojską obsługą a to wszystko w przyzwoitej cenie. Rozczarowanie przyszło bardzo szybko - USA (szczególnie w dużych miastach) jest całkowicie zdominowane przez wielkie korporacje. Na zachodnim wybrzeżu chore ceny najmu nie przyczyniają się do zmiany stanu rzeczy: mała knajpka czy budka z jedzeniem nie ma tam racji bytu. Oczywiście od tej reguły zdarzają się wyjątki, ale trzeba dobrze szukać lub mieć dużo szczęścia żeby na nie trafić. Jedną z takich perełek jest Copper Top BBQ. Pomiędzy Doliną Śmierci a zachodnim wjazdem do doliny Yosemite znajdują się tylko 2 miasteczka - Lone i Big Pine. Byłbym skłonny