evimajerczyk.info.pl
PODSUMOWANIE 2018 ROKU - ŻYCIE NA MARGINESIE
5.0 01 POSTANOWIŁAM ZROBIĆ PODSUMOWANIE TEGO ROKU I COFNĄĆ SIĘ DO JEGO POCZĄTKU Doszłam do wniosku,że czas na podsumowanie- jaki był ten rok.Dziś już 23 Grudzień.Zanim się obejrzę to się obudzę w 2019 roku.Więc nie ma co zwlekać z analizą co się zmieniło i zdarzyło.Szczerze mówiąc ten rok zleciał mi bardzo szybko.Wsumie nie dziwi mnie to.Tyle co się działo złego jak i dobrego-nie pozwoliło mi by się nudzić.Czas poprostu gonił jak oszalaly.Nawet często bardzo mi go brakowało…. Nie zmuszam i nie narzucam,ale moim zdaniem: każdy z nas pod koniec każdego roku powinien zrobić takie podsumowanie.Zastanowić się nad swoim życiem.Co może by naprawić,a co już jest lepiej.Także do tego zrobić rachunek sumienia.Czas wyciągnąć te brudy z całego roku.Co żeśmy narozrabiali.Przyznać się do popełnionych błędów i może nawet krzywd wyrzadzonych komuś…. Dla mnie koniec roku od kiedy sięgam pamięcią-był to czas refleksji.Często ludzie zamiast analizy roku,który się kończy-robia plany i postanowienia na nowy.Ja wręcz przeciwnie.Nie planuję,nie obiecuję tylko cofam się w tył… Dlaczego?By zobaczyć co złego,a co dobrego zrobiłam.Co i ile osiagnelam.I czy warto było.Co sprawiło mi największą przyjemność bądź cierpienie.To daje mi naukę na nowy rok.Mobilizuje do dalszych działań,pokazuje w czy jestem dobra i co było warto.Też wskazuje na co i kogo uważać.I czy może coś odpuścić lub mocniej stanąć do walki. Zapraszam ma opis w skrócie jak wyglądał mój rok 2018. PODSUMOWANIE OD STYCZNIA DO MARCA STYCZEŃ Szczerze?Rok ten zaczął się tragicznie i to dosłownie.Ja ciężko chora.Co chwila w szpitalu.Co drugi dzień ląduje na Sor bądź u lekarza.Ledwo chodzę.Przerażenie,ból,gorączki i okropne samopoczucie dobija mnie.Lecz nie mogę sobie pozwolić na pokazanie,że jestem tak bardzo słaba fizycznie,jak i psychicznie.Bo przecież Damian leży w szpitalu i umiera.Muszę być silna dla niego.I mu pomóc.No i jeszcze Marek…trzeba jakoś go wyciągnąć z odchlani upadku.Pokazać mu,że w życiu jest tyle innych wspanialych rzeczy.Tak trzeba ratować ich oby dwóch. TAK WYGLĄDAL POCZĄTEK ROKU Jest zima,pustostan i w piecu nie idzie palić.Bo wiatr praktycznie co dzień wieje.I niestety cały dym z prowizorycznego komina wraca się do środka.W pokoju mam po minus pare stopni.Jest zle.Dotego brak pieniędzy na jedzenie,leki i leczenie.Nikt mi tu w pustostanie niechce pomóc.Tylko ciągle coś chcą odemnie.Wszyscy pijani i odurzeni.Ja chcę do normalnych osób…Co dzień coraz bardziej się boję…Kto przyjdzie?Znów zadyma będzie?Znów nie dadzą spać:-( Wykanczaja mnie oni…wykanczaja mnie choroby…leki rozwalaja organizm,a strach o życie Damiana pożera mnie całkiem….I jeszcze ta straszna padaczka!Jak ja się jej boje!Te ataki to coś potwornego.Ten ból,a potem utrata przytomności…Często jestem tu w opuszczonym budynku sama….więc kto mi pomoże jak dostanę ataku? Nic tylko żale się Eli….próbuje mnie wesprzeć słowami…Jeździ ze mną…Kombinuje jak mi pomóc i Damianowi…Lecz to za mało.Ja potrzebuje kogoś i spokoju…Pragnę uciec gdzieś kto się mną zajmie i będzie trwał przy mnie….Lecz to tylko pragnienie mijajace się z tym co zapewne mnie czeka. I tak wędruje między szpitalami.Jeżdżę do Kup.Do Damiana.I sama zwiedzam szpitale w związku ze mną.Moje życie toczy się-choroby-lekarze-szpitale-pustostan-awantury-chlanie-potężny strach. Dobrze,że mam wsparcie w mojej Eli.Jak i w Cioci.Która po latach zaczęła mi pomagać.Lecz dalej to za mało…. LUTY I MARZEC I coś się zmienia…jeden koleś znika z pustostanu….prowodyr…jest nadzieja,że będzie lepiej.Nawet zdrowie chyba lepsze bo już nie muszę chodzić na SOR co chwila.Choć może nie chodzę bo oni mi nie pomagaja?Tylko traktują jak śmiecia.Nie nie jest lepiej…Coś tam się dzieje….coś jest nie tak….Może jednak zrobiły się te zmiany? Trochę się otoczenie uspokaja wraz z Markiem.Z Damianem cud!Kazali się żegnać…Jednak nie tak szybko.Lek sprowadzony z Czech pomaga!Będzie żył!Placze ze szczęścia!!!Marek też zbastowal -jest naprawdę dobrze.Psychicznie czuję się lepiej.Ulga i to wielka. WYMARZONY PREZENT URODZINOWY Niestety długo to nie trwa.Okazuje się,że dobrze czułam…Są zmiany rakowe:-( W pół roku się zrobiły.Trzeba operować.Jestem przerażona i załamana.Jeszcze z tamtych chorób nie wyszłam choć trochę,a tu następna…..No nic na dzień przed moimi urodzinami mam mieć operacje….Super prezent na urodziny.Wymarzony. W szpitalu piekło.Strach przed operacją.Słaba odporność.Więc sepsa mi grozi po operacji.Już i tak grożą mi nią przez zgnite korzenie zębowe.Wyrywam masowo je.To teraz to. Dali odrazu antybiotyk-zanim zaczęli operować.Za to znieczulenie wywołało początek ataku padaczki.Anestezjolog zdazyl mi w zyle coś podać.Więc atak odpuścił.I mówił,że zadziwiam go.Bo inne tak pankuja,że cyrk mają z nimi.Ja natomiast nie.Czemu?Bo godze się z losem….Idzie się przyzwyczaić do chorób o bólu.I zapewne to nie pierwsza operacja tego…Więc trzeba potraktować ją jako start w coś nowego.Co mnie czeka zapewne jeszcze w przyszłości. I myślę…aby do jutra….Marek po mnie przyjedzie i do domu.Tylko jak to funkcjonować z taką rana między nogami…w pustostanie…gdzie nie ma warunków by zadbać o ranę… KWIECIEŃ,MAJ,CZERWIEC,LIPIEC No i miałam rację.Warunki straszne rana się nie goi.Jaczy się…Nawet nie ma mnie jaki lekarz przyjąć.Brak terminów.Życie.W tym kraju bez kasy albo szczęście Cię uratuje-albo idziesz do piachu.I tyle.Są tylko dwie strony biała i czarna.Tylko Ci z kasą widzą kolory…. I zapomniałam dodać,że od początku roku podejmuję walkę o mieszjanie.Oczywiście miesiąc w miesiąc-odmowa.Żadne wsparcie opieki i pisma lekarzy nie pomagają.To Polka niech zdycha,ale mniejszosci romskiej my musimy dac.Masz Ci los.Człowiek we własnym kraju jest wyrzutkiem za to ciemni rządzą odobrze się mają. Rana się goi.Zaczynam znów odwiedzać dentystke.Rwie po 3.Zawsze antybiotyk bo gorączkę mam.No i ta sepsa mnie prześladuje:-))))Przynajmniej samotna nie jestem tyle chorób mam,że zawsze jakaś się odezwie.Więc w ciszy nie siedzę:-))) I tak dalej się toczy życie…Lekarze odwiedzani non stop.Co miesiac dostaje w pysk od Znm.Zima się zbliża.I następna spędzę na pustostanie.Damian wyszedł ze szpitala jest w osrodku i chleje.No cóż zrobiłam co mogłam.Pomogła m mu i rozstalam się z nim.Mam dość po 11 latach.Teraz czas być samym.Żadnego związku do 40.Pomieszkuje z kolegą.I to mi starczy.I tu myśląc o tym co zrobiłam i zmieniłam-w tamtym czasie wpadłam na pomysł pisania bloga.Zawsze lubiłam pisać no i może w przyszłości coś zarobie? I tu życie nabrało kolorów.Pracować nie jestem wstanie.Więc będę pisać!!!Tak to jest dla mnie.I zaczęłam tworzyć.No i uczyć się na ten temat.No cóż początki nieudolne.Choć ku mojemu zdziwieniu nawet sporo czytelników znalazłam.Już na samym starcie.Pisanie zajmowało i zajmuje sporo czasu.Parę godzin nawet.Promowanie wpisu plus nauka.Tak mi zaczęło żreć czas,że nie myślałam tyle o chorobach i o tym,że jestem bezdomna.Życie nabrało barw.Dotego bardziej skupiłam się na hodowli myszy.I to był strzał w dziesiątkę.Jaka ka dumna z siebie byłam.Mało tego nie dość,że moja ciocia wróciła do mojego życia(najbliższa osoba z rodziny-tak nikogo więcej).I na dodatek pojawia się wspaniały człowiek na mojej drodze.I jeszcze niewiem jak bardzo zawazy on na moim życiu…Lecz już jest wsparciem dla mnie.Narazie tylko w blogu.Mianowicie Daniel.Facet,który mieszka w Anglii staje się moim przyjacielem. Też nawiązuje kontakt z synem Marka.Od pierwszych wiadomości pisanych do siebie-czuję,że kocham go jak własne dziecko.Choć nie jestem w związku z jego Tatą.Nie ma to dla mnie znaczenia.Mamy tyle wspólnego.To jest coś wspaniałego.Mam nadzieję,że jeszcze bardziej się zblizymy do siebie.Czuję,że bardzo ni na nim zależy.Wiem chłopak nieco przeszedł.Zresztą jak ja.Jego podejście do życia mnie zadziwia.Co jeszcze bardziej ciągnie mnie do młodego:-))) PODSUMOWANIE TYCH 7 MIESIĘCY Świat mi się walił.Życie nie dawało wytchnienia.Pomimo to brnelam do przodu.Znosilam wszystko.I walczyłam.Zyskalam wspaniałych ludzi w moim życiu.Ciocie i Ele(która,jest czymś więcej niż jak siostra i zawsze była,ale tu pokazała,że jest w 100%).I Daniela-który zaczął uczestniczyć nie tylko w blogu.Lecz także w moim życiu.Stał się moim prawdziwym przyjacielem.Pomimo odległości,która nas dzieli.Zyskalam także nowego Marka.Jak i mam dobry kontakt z Kacprem.Tak przynajmniej czuję.Co z tego wszystkiego jest naprawdę ogromną nagrodą:-)))Po 10 latach znajomości zmienił swoje życie.I to na lepsze.Zawsze żeśmy się przyjaznili w,różnych okolicznościach.I teraz jak ja zaczęłam stawać na nogi -to i on poszedl w moje ślady.Trochę pracowalam nad nim i się udało. Na dodatek zyskalam odwagę,doświadczenie i nieco uodpornilam się na pewne sprawy.Także uwolnilam się od ślepej miłości.Która byłam nacpana 11 lat.Stworzylam do tego blogi.I stwierdziłam,że warto było o to wszystko walczyć. SIERPIEŃ,WRZESIEŃ,PAŹDZIERNIK I LISTOPAD Tu zmienia się znów wszystko.Prócz chorób i lekarzy.W końcu zostaje przyznane mi mieszkanie.Rudera do remontu.Od tego czy zrobię remont -zależy umowa najmu.Mam 6 miesięcy.Remont szacunkowo 15-20 tys.będzie kosztować.Marzy mi się zdążyć przed zimą….Tylko skąd wziąść kase?Jak sie ma zasiłek dla niepełnosprawnych? I tu z pomysłem przychodzi Daniel.Radzi by założyć zbiórkę.Podchodzę do tego sceptycznie,ale zakładam.Szybko udaje mi się nazbierac na instalacje elektryczną.Ponieważ zjawia się niezastąpiona Pani Bijanka B.oraz Kochana Pani Ordynator Wiesia z Opola.Też dokłada się paru ludzi i jest.Niestety tu losy zbiórki są marne.Ludzie mnie obrażają i ponizaja.Zero pomocy dalej.Zalamuje się…. Lecz tu przychodzi znów z pomocą Ciocia,Pani Bijanka,Daniel,Pani Ordynator i parę osób.Dokładam też prawie wszystkie swoje zasiłki.Muszę zrezygnować z części leczenia.Lecz jest dobrze.Idziemy jak burza.Marek w zamian,że udostępnie mu pokój-robi remont.Więc wszystko gra… Prócz zdrowia.Znów znacznie się pogarsza.Dotego mam dziwne guzy w piersiach.I znów z pomocą zjawia się Pani Bjanka.Sprawa wyjaśniona.Są guzki lecz nie grozne narazie.Co roku mam je badać.Kamień z serca.Lecz stanęłam całkiem z dentysta.Dotychczas,w tym roku wyrwalam 22 zeby.Lecz to nie koniec.Niestety w tym roku już nic z tym nie zrobie.I jeszcze znów coś się robi tam gdzie były zmiany rakowe…Coś czuję,że znów czeka mnie stół operacyjny….Lecz narazie lekceważe to.Nie mam czasu na zrobienie coś z tym.Pozatym badania mam wyznaczone na 2019.No i ten remont najpilniejszy….. I tak przekraczam polmetek remontu.Jestem bliska końca….Kombinuje jak mogę by załatwić kasę na dalszy ciąg remontu.I uwinac się przed świętami i móc się przeprowadzić.Przyspieszyć procedure.Zakladam drugą zbiórkę w Zrzutce.Poświęcam cały dzień by do firmy ich-przeslam dokumenty o chorobach i w ogole sytuacji.Bo chcę dostać pasek wiarygodności.Z nadzieją,że ludzie wtedy prędzej pomogą. Niestety nie udaje się.Pare osób pomogło za co dziękuję.Lecz nue zdążyłam.Zimę i święta spędzam w pustostanie.Lecz nie żałuję,że spróbowałam zawalczyć ostro o możliwość-spędzenia zimy w mieszkaniu.Zbiórkę dalej prowadzę i wierzę,że prędzej czy później nazbieram potrzebna kwotę.I skończę remont.Na tą chwilę stoję w miejscu. PODSUMOWANIE OGÓLNE Wiem…chaotycznie napisałam.Lecz pisałam z duszy.To co widziałam oczami wyobraźni-cofajac się w czasie.To i tak jest mała część tego co się zdarzyło.Pokazało iż są jeszcze ludzie na,których można liczyć.Są rzeczy,które wydają się niemożliwe do zrobienia-lecz jak się zawalczy to stają się realne. Są też w świecie ludzie,którzy na nas-bądź my na nich czekamy.I prędzej czy później musimy się spotkać.I tworzyć coś razem.W tym roku takich nowych ludzi paru się pojawiło.Tak jak wspomniałam jest to Daniel,Pani Bjanka,Pani Ordynator,Marek Cieślak(który też sporo wniósł w moje życie.Bardzo cenię go za to jak dba o swą chorą córkę).No i przedewszystkim młody czyli Kacper.Nasza mam nadzieję przyjazn się rozwija.Niesamowicie mi zależy na tym dzieciaku(no już nastolatku). I co dalej?Nic, trzeba pielęgnować te przyjaźnie.Dalej walczyć o swoje życie i lepsze jutro.Rozwinąć porządnie blogi.I co najważniejsze-NIE PODDAWAĆ SIĘ:-))) P.S.Na drugim blogu www.hobby-z-evamordall.pl w kategorii FOTOGRAFIA stworzyłam galerię zdjęć moich z całego roku.ZAPRASZAM:-) TAKIE MOJE PODSUMOWANIE W SKRÓCIE TEGO ROKU.MAM NADZIEJĘ,ŻE W WASZYM BĘDZIE WIELE DOBRYCH WSPOMNIEŃ. TRZEBA SZYKOWAĆ SIĘ NA NOWY 2019!!!!ŻYCZĘ WAM BY BYŁ LEPSZY OD TEGO:-)))) Podobne