evamordall.pl
BURZA W MOJEJ GLOWIE - Przez życie z uśmiechem
Rate this post POSTANOWILAM WZIĄŚĆ SOBIE URLOP OD BLOGA I W OGÓLE INTERNETU Tak z tydzień… Bo jak już Wam napewno wspominałam, że pisanie bloga to jest nic innego jak praca. Tak, tak… Co dzień zajmuje mi średnio 5 godzin. Lecz czasem znacznie więcej. Artykuł trzeba napisać, wypromowac go, oprawić i sprzątać na blogu. Dosłownie gdyż trzeba usuwac spamy. Zatwierdzać komentarze. Dodawać reklamy. Robić aktualizacje i wiele innych rzeczy. Do tego dochodzi robota w domu. Sprzątanie, to wieczne pranie w rękach i wiadomo też roboty koło psa i myszy. Do tego dochodzą dzwonienua, chidzenia i jeżdżenia po lekarzach. A także wieczna walka o to by coś uzbierać na zbiórce by mieć na tych lekarzy. Wstaję o 5 rano 7 dni w tygodniu i padam ok.22. Dosłownie padam:-))) I tak o to powstała burza w mojej głowie tak i w organizmie. Przedwczoraj czułam się już wypompowana. Stwierdziłam biorę wolne choć od netu. Lecz nie do końca mi się to udaje wprowadzać w życie. W każdym badz razie wczoraj jak nigdy musiałam się położyć bo tak padkudnie się czułam. I szok nawet godzinę w ciągu dnia przespalam. A to mi się praktycznie nigdy nie zdarza. To był znak, że przesadzilam ze wszystkim. Nie patrząc na swój stan gnalam do przodu. Przeważnie takie moje przesady kończą się silnymi atakami. I to też jest burza w mózgu i to jaka. TERAZ TO JUŻ MAM BURZE Z GRZMOTAMI:-))) Przeanalizowalam sobie dzisiaj ostatni tydzień. I powiem tak; jestem bardzo zadowolona. Znm powiadomiony o zakończeniu remontu. Jestem pełna optymizmu, że zistanie zaakceptowany. Co mnie bardzo cieszy. Jedyne co mnie przeraża to czynsz. Nie mam bladego pojęcia z czego będę go płacić. Byłam też w tym tygodniu z kolegą na poczcie odebrać listy polecone. I też bardzo się ucieszyłam gdyż były to bardzo dobre wieści. M. in to, że jednak kolega nie zostawi mnie na miesiąc siła wyższa samą. Kolejna sprawa to była wspólna przechadzka po mieście. Tu urzędy, tam lekarze, ale tak była piękna pogoda, że pomimo, że ledwo chodzę z bólu (mam brodawke pod stopą) byłam bardzo zadowolona. Też ucieszyła mnie sprawa z okulista. I możliwością mniej kosztowna i ryzykowną jak operacja, która poprawi mi wzrok i zatrzyma się jego pogarszanie. Czyli specjalnie przystosiwane do mojej wady wzroku soczewki kontaktowe. Dały mi wiarę, że choć ta meczarnia z niewidzeniem się zmieni. Bo jak można nazwać widzeniem coś co na metr jest rozmazana plama??? I tak właśnie siedzę i krok po kroku wszystkie te zdarzenia i wiele innych teraz analizuje. Jeszcze doszły dziś dwa telefony do mnie, które rozstroily komórki nerwowe w mózgu. Dlatego ogólnie to co ostatnio jak i dziś zachodzi w mojej głowie nazwałam burza. A propos rozstrojenia to aż dziw lecz było to pozytywne. Bo jeszcze jakiś czas temu po telefonie od tej osoby bym zapewne płakała. Dziś było mi to tak obojętne. Splynelo po mnie. AŻ CHCE SIĘ ŻYĆ!!! I tak burza trwa, wichura i pioruny. Lecz takie przyjemne. Bo każda myśl i każda analiza jest dobra. Tu się od demona życia uwolnilam. Tu mam zapewniona opiekę, a nie miesiąc zdana tylko na siebie. Tu już nie długo umiwa najmu. I przedewszystkim prawdopodobnie będę w miarę dobrze widzieć. Gdyż już odezwała się jedna osoba, która wsparła zbiórkę. I jestem o krok od okulisty. O krok od dermatologa. Nie jestem w stanie czekać 2- 4 miesiące na wuzyte na Nfz. Bo dziadostwo boli coraz mocniej pod stopą i rośnie. PRZY OKAZJI DZIĘKUJĘ TEMU DARCZYŃCY ZA WSPANIAŁE SERCE. ZA TO, ŻE NA TEN TYDZIEŃ BĘDĘ MIEĆ CO JEŚĆ. I MAM SZANSĘ BY WIDZIEĆ. JESZCZE WSPOMNĘ O TYM:-)))💖 OBY TAKICH LUDZI JAK NAJWIĘCEJ TO UDA MI SIĘ STANĄĆ ZE ZDROWIEM. JESTEŚCIE WSZYSCY WSPANIALI💖 I mało mojej radości by było. Dziś ziomek zrobił mi duże tatoo na udzie i to za darmo. Marzyłam o takim. To już 5 dzieło:-))) Do tego przy okazji od rana odkrywam nie znane mi dotąd utwory Tarji z Nightwish. Żyć nie umierać poprostu:-))) Taką cudowna burze to ja mogę mieć cały czas w moim życiu. Lecz jeszcze niestety, ale wiele rzeczy przesłania mi te chwile radości. Gdyż z atakami jest nieciekawie. Też ze strachem czekam na 8 Maja. Mam badanie szyjki macicy pod kontem zmian rakowych. Dalej też mam tą terapię wątroby. I denerwuje się czy zakończy się sukcesem czy nie. Dalej też sprawa wyrywania dalej zębów itd. Dużo by tu rozpisywać. Lecz mimo tego złego. Mimo strachu nie pozwalam sobie na doła. Ostatnio często mnie dopadaly załamania nerwowe. Nawet byłam kierowana do psychiatry czy to nie początek depresji. Lecz nie poszłam do niego. Postanowiłam się trzymać i walczyć. Nie dac się chorobą, problemami z mieszkaniem, a przedewszystkim złym ludzia co regularnie próbują mnie zniszczyć, pomnożyć i oczernic. I ka informacja dla właśnie tych osób- NIE DACIE MI RADY! MAM WAS GŁĘBOKO W D……! MOJA CHĘĆ DO ŻYCIA I W MIARĘ DOBREGO FUNKCJONOWANIA JEST SILNIEJSZA NIŻ WASZA ZAWIŚĆ I PODŁOŚĆ!!!! :-))) I z takim akcentem kończę ten artykuł wyrwany z mojego życia. I życzę Wam wesołych świąt. Choć sama nie obchodzę. Lecz szanuje to, że inni świętują:-)))) ZAPRASZAM NA INNE BLOGI: Psychologia i pomoc Radość życia z hobby Wędkarstwo z pasją Zdj. tytulowe wzięte z internetu Podobne