evamordall.pl
CZAS,KTORY OTWORZYL MI OCZY - Przez życie z uśmiechem
5 (100%) 1 vote[s] TYLE SIĘ STAŁO I CZŁOWIEK MĄDRZEJSZY JEST Czas nie był łaskawy dla mnie.Odcierpialam swoje i jeszcze mnie wiele czeka.Lecz jestem i byłam taka ,przyczajona’ i obserwowalam….a co?Ludzi,którzy mnie otaczali.Już część nie otacza-bo ją wyeliminowalam z mojego życia.Mam przynajmniej taką nadzieję.Mniejsza o to.Patrzyłam jak ludzie reagowali na moje starania,walkę o siebie i innych.Widziałam i teraz jeszcze lepiej widzę,że reakcje ich były obojętne….Udawali zainteresowanie….Wciskali jakąś fałszywą pomoc.Ja nie głupia i tak im nie wierzyłam.Po co samą się miałam oklamywac?Choć był czas,że zaczynałam wierzyć w słowa i obietnice. Dobrze,że czas i przeżycia właśnie otwierają oczy.Bo nie udało im się mnie zwieść.Te chwilowe myśli,że ktoś oferuje coś mi dobrego-szybko się ulatnialy.Wystarczyło się rozejrzeć w około…..Nikogo prócz nielicznych…. Więc właśnie dzięki temu,że się przyczailam.I tak patrzyłam-jak człowiek zostaje sam na polu bitwy-stałam się mądrzejsza…I co idzie z tym w parze-stałam się gorsza.Mój harakter nabrał wiele złego i wrednego…. ZAWSZE BYŁAM NIE MIŁA Poprostu jakoś nie przepadam za byciem słodka i sympatyczna osoba.No,ale bez przesady.Zawsze byłam ceniona za poczucie humoru.Mówiono,że miła jestem.Coś tam zapewne tak…było… Lecz czas leciał i nie pozwolił odetchnąć.Tragedia gonila tragedię.Wiele przeszłam i jeszcze naprawdę dużo przedemna.Lecz nie nauczyło mnie to pokory….Wręcz przeciwnie,stałam się z niesympatycznej-bardzo niesympatyczna.Gdzieś też ten humor ceniony we mnie-prysl.I uśmiech stał się tylko przykrywką bólu,a nie szczerą emocja. I z każdym problem,z każdą durną bądź fałszywą radą itp.ten szczery uśmiech poprostu gasł….Bo cały czas coś we mnie umieralo…i umiera wciąż.Przestałam wszystkim w około życzyć dobrze i zakonczylam wieczną próbę zrozumienia-danych ludzi.Przykładowo robią tak,a nie inaczej-krzywdza mnie-lecz oni tak niechcący bo nie mają wyjścia… Umarło zrozumienie i narodziła się większa nienawiść i agresja we mnie.Czuję jak przesiaklam tym wszystkim…..Już nie szukam dobrych stron kogoś-dla mnie teraz jaka kolwiek krzywda skierowana do mnie(bądź bliskiej mi osoby)-nawet najmniejsza;Jest informacją,że ten człowiek jest podły i zero szacunku dla niego. CZAS UCZYŁ MNIE,ŻE NIE MOŻNA ROBIĆ DOBREJ MINY DO ZŁEJ GRY Już w wiele miejsc nie wchodzę w uśmiechem,który ma mówić-Wszystko gra i jest super.Teraz pokazując się między wieloma ludźmi-poprostu na twarzy mam to co czuję.Złość,żal i to,że wcale nie cieszy mnie,że jestem gdzie jestem.I jak by nie moja sytuacja lub przymus nawet przez myśl by mi nie przeszło by przyjść. Problem polega na tym,że człowiek musi wyjść.Urzędy,sklepy,przychodnie itp.to miejsca,których nie unikniesz i musisz do nich iść.Zbiera mi się na mdłości na myśl o wielu tych miejscach.Wychodzę z domu i ta jakaś radość co we mnie się tli-momentalnie znika. Mój mały świat muszę schować do kieszeni i iść patrzeć na te ,mordy zakazane’ bo zawsze gdzieś kogoś spotkam na mieście.(kogo nie chce widzieć).Tyczy się to byłych znajomych,ludzi,którzy dużo krzywdy mi wyrzadzili,urzędów gdzie siedzą ludzie,którzy zawsze mają wszystkich w doopie.Grzeją fotele i piernicza bzdury-by się pozbyć człowieka(już ja w ostatnim czasie z moją ciocia się o tym przekonalam-ile my różnych instytucji i urzędów zaliczylysmy).Nic nie wnoszą w nikogo życie(choć od tego niby są-sorki ostatnio wniesli,że wc mam zalegalizować bo nagle stało się nielegalne) i jeszcze obrzydzaja komuś dzień. I tak już nie sieje miłego uśmiechu-niech widzą,że jestem bo musiałam.Przez co minę mam jakbym ,g*wno’ zula.Bo i tak się czuję….jak mam do czynienia z takimi osobnikami. I TAK OD JAKIEGOŚ CZASU OTWIERALY SIĘ MOJE OCZY… I teraz widzę to wszystko kim zawsze byłam dla tych różnych ludzi.Byłam następnym strupem na głowie,frajerka,która można wykorzystać i bidaczka,która jest dla nich wszystkich zerem.Teraz wiem,że słowa ,trzymam za Ciebie kciuki’ badz ,wszystko będzie dobrze’ było wyuczona formulka.Wciskana wielu.Co drugi ,psedo’ zmajomy wciskal mi te bzdury.Zapewne innym też. Z sporego grona ludzi(otaczających mnie i będącym mi zyczliwymi-niby)zostało tyle,że na palcach mogę policzyć.I co najlepsze większość z nich była całkiem mi obca.Pomimo to nagle staneli koło mnie i trwają. Więc teraz dalej z tą okropna miną czaję się,patrzę na tych fałszywych ludzi.Każdy nowy człowiek,który pojawia się w moim życiu jest nie mile traktowany przezemnie.Bo czuję odrazu zagrożenie.Bo zapewne następny co mi życie rozwali. Gdyż czas pokazał,że większość ludzi pojawia się w życiu człowieka-by zapewne je zniszczyć.Znacznie jest mniej przypadków by wnieść coś dobrego.Owszem mi ostatnio takie wspaniałe osoby się trafiły.Lecz wiem,że to unikaty.Na resztę trzeba uważać.Bo zrozumiałam,że u wielu ludzi słowo ŻYCZLIWOŚĆ jest rownoznaczne co słowo ZAWIŚĆ.I zamiast na koniec uslyszec GRATULUJĘ słyszysz ZNISZCZE CIĘ. Tak wygląda poprostu rzeczywistość.I teraz zapewne ktoś by powiedział,że warto byc pokornym,miłym i usmiechnietym-bo to krok do sukcesu…Nie!To jest dążenie do przykrego rozczarowania.I myślenia innych-jaki ten człowiek jest durny….życie mu się wali,w dupie go mają,a on się cieszy bo ma zapewne nadzieję…… ZAPRASZAM RÓWNIEŻ NA PSYCHOLOGIA I POMOC REMONT PODŁOŚĆ LUDZKA Zdj.tytulowe wziete z internetu Podobne