brzydkieslowonak.pl
[Recenzja] Lolo Ferari - O Asfalt Trą
Drugi album lublinian to kontynuacja drogi obranej na „Cosmic Funk”. Tylko, że tym razem połatano w niej dołki, aby Ferari mogło jechać jeszcze szybciej. Po pierwsze album jest krótszy od swojego poprzednika. Liczy tylko 10 indeksów, co jest wystarczająca ilością dla sztuki, która uprawiają Paweł „Disco Boy” Klauda (gitara), Mariusz „Captain Funk” Machlarz (perkusja), Maciek „Msz” Szymanek (wokal), Robert „Mc Perez” Berezecki (wokal) i Wojtek „Electric Prince” Czarkowski-Guziuk (gitara basowa). Teksty są bardziej na serio („Galapeny”), choć bez „puszczania oka” i tym razem się nie obywa. Brzmienie jest gęściejsze i bogatsze w sample i bity („Technolog”). Pokuszono się również o mocniejsze gitary („D&B”). Mniemam, że to zasługa współproducenta albumu Atka Radeja, który w swoich projektach AR+ i Bremenn łączy rocka z elektroniką. Trochę szkoda, że nie udało mu się wykroić z tego materiału ewidentnego przeboju. Chociaż singlowemu „MC” niczego nie brakuje, a i „Pogoda” jest bardzo przyjazna radiu, list przebojów grupie raczej nie uda się podbić. Przypadek „Boóm - Boóm” okopującego od kilku tygodni poczekalnię „Lublisty” Radia Lublin zdaje się potwierdzać moje przypuszczenia. Mimo tanecznego sznytu „O asfalt trą” nie znajdziemy na nim tylko dwa typowe dyskotekowe bangery („Technolog”, „Nie ma bata”). Panie Atku, aż się prosi kolegom na Mikołaja jakiś remix sprawić!