Avatar

Witamy uroczystych gości w zwykłej rzeczywistości

@takzwanewyjebane-blog

17.09.2011+12.08.2018
“To była zajebista ekipa, weź nawet nie pytaj Każdy pozytywnie pierdolnięty, pamiętam do dzisiaj Chlaliśmy dnie i noce browary i tanie wina Kruszył się kryształ, sypała amfetamina Całe miasto nasze, weź poczuj ten klimat Zawsze ramię w ramię, nawet jak była spina Serio ziomuś, my byliśmy jak rodzina Co dzisiaj z nami, hah to dobra rozkmina Paru to skończone ćpuny, a przy mnie wciągali pierwszą krechę Teraz każdy syf wezmą w kanał z obłąkanym uśmiechem Inni zapłacili za swoją słabość do kielicha Leżą pod mostem najebani we własnych rzygach Niektórzy się ogarnęli, teraz to inni ludzie Szkoła czy praca, zapomnieli o tym brudzie Paru było zbyt odważnych, stracili rozsądek Odpowiedź im dało więzienie albo ośrodek Co będzie z każdym z nas, tego nie wiem Ale pamiętaj, że twoje życie zależy od ciebie Wybierz, czy chcesz wstać, czy czołgać się po glebie”

— Nancy/03.10.2017 (via syf-ulic)

Zajebiste.🖤

„Zapominamy, jak ważna jest zwyczajna rozmowa, wspólna kawa, dobre słowo do poduszki. Zapominamy, że to słowa budują mosty, a milczenie jak ogień je spala. Zapominamy, ile znaczą drobiazgi, dobre gesty, ciepło głosu, smaki i zapachy. Zapominamy, że mamy emocje i marzenia. Zapominamy, że jesteśmy ludźmi…”

—Kaja Kowalewska

wydawało mi się, że już nie tęsknię. nasze wspólne wspomnienia rozmywały się powoli, były dla mnie jak za mgłą, byłam jakby w otępieniu, taka nieobecna. chyba nie myślałam o Tobie tak dużo jak kiedyś, Twoje słowa tak ostro nie rozbrzmiewały w mojej głowie, Twój dotyk już zniknął z mojej skóry, a ja powoli zatracałam się w rzeczywistości. wspomnienia o Tobie zanikały, zacierały się, rozpływały. radziłam sobie z tym, radziłam sobie bez Ciebie, przyciszałam nasze chwile, nie zwracałam uwagi na nasze rzeczy, na to co kiedyś wywołałoby uśmiech na mojej twarzy, a teraz kolejne pęknięcie na sercu. zapominałam. ale były chwile gdzie w przebłyskach myślałam o Twoim wesołym „cześć”, które dostawałam co rano, o kilkugodzinnych głupich rozmowach, które tak lubiłam, o Twoim uśmiechu i o tym, że tylko dzięki Tobie poprawiał mi się humor. o tym jak śmiejąc się przymierzałam w lustrze Twoje ciuchy, kiedy tak głośno śpiewałam Ci ulubione piosenki, które tak Cię denerwowały. i o tym jaka pewna byłam Ciebie, jak głupio i naiwnie wierzyłam, że to „na zawsze” będzie na zawsze i że czujesz to samo co ja. o tym, że tak bardzo do Ciebie pasowałam i że czułam się przy Tobie tak cholernie swobodnie, że tylko Tobie chciałam zwierzać się z najmniejszych głupot. o tym, że nasze codzienne rozmowy były najlepszą częścią mojego dnia, że nie wyobrażałam sobie bez Ciebie niczego i każde moje wspomnienie wiązało się z Tobą. o tym, że teraz już nawet nie mówimy sobie „hej”, o tym jak boli mnie kiedy gdzieś Cię zobaczę, jaka zazdrosna robię się widząc Cię z kimś innnym. i o tym, że piszę to teraz dla Ciebie, a ty pewnie nawet o mnie nie myślisz i mówisz już komuś innemu to Twoje „na zawsze”.

Pierwszy papieros z Tobą pod tamtym blokiem Smakował rajem i prowadził do piekła Wypełniał mnie życiem, choć mnie uśmiercał

Pierwsze wino z Tobą pod moim kocem “Półsłodkie” było, choć smak miało cierpki Szumiało w głowie i krew w żyłach burzyło

Pierwszy blant spalony w Twojej piwnicy Upajał tak słodko, a dym gryzł tak gorzko Prowadził do szaleństwa, lecz uspokajał

Pierwsza miłość spotkana w Twych oczach Szalona i dzika lecz delikatna zarazem Romantyczna i słodka, ale nie mdła

Pierwszy raz rozumiem Że pierwsze nie zawsze jest Pierwsze