~ci

O tym, o czym powiem Ci, jeśli postanowisz przyjść.

Od jakiegoś czasu mój krok stał się strasznie ciężki. Nie dosłownie. Po prostu chód wymaga ode mniej dużej ilości energii. Wyjście z domu wymaga energii. Wstanie z łóżka wymaga energii. Zrobienie czegokolwiek wymaga energii, a ja jej nie mam. Jestem wkurwiona, ale dla bezpieczeństwa wmawiam sobie, że tylko trochę. Wybuchnęłabym jak beczka z prochem, gdybym pozwoliła sobie poczuć to w pełni. Czuję, że się duszę. Puchnę od złości. Wszystkiego jest we mnie za dużo, nie mieszczę się w sobie. Paradoksalnie jestem jednak kompletnie przezroczysta, dlatego nie odpowiem Ci na większość Twoich pytań. Możesz zapytać, co w tym momencie czuję. Nie wiem. Mogę opowiedzieć Ci o moich najgorszych wspomnieniach z ostatnich lat. Będę o nich mówić, jak o tym, co jadłam wczoraj na obiad, majtając przy tym nogami. Kiedyś wesoło miotałabym się po podłodze, dziś nie drgnie mi nawet kącik ust. Możesz zapytać o moje plany, cele i marzenia. Nie wiem. Jak nie wiem? Przecież przed chwilą dokładnie powiedziałam, co się ze mną dzieje, więc jak nie wiem? Przecież wspinałam się na szczyty swoich ambicji i bez problemu realizowałam wszystkie swoje założenia. Z tego powodu nie możesz zapytać mnie o moje idee, bo już ich nie mam. Byłam w tym naprawdę dobra, wierz mi. Głosiłam je z wiarą w sercu. Dziś się wyłączyłam i moją jedyną ideą jest względne przetrwanie dnia. Prawdopodobnie mam też niewiele do zaoferowania, ale skoro już tu jesteś i nie przychodzisz z pustymi rękami, gwarantuję, że zawsze dostaniesz ode mnie prawdę. Mówią, że to dużo. Jeśli przyniosłeś ze sobą to samo, możesz zostać na noc. Może nawet zrobię Ci rano śniadanie, choć od dawna nikt nie zrobił go mi. Zwykle nawet go nie jem, ale jeśli wypełnisz drugą stronę mojego pustego stołu, to powinnam znaleźć w lodówce jakieś resztki dobrych chęci. Podzielę się. Strasznie to wszystko smutne, nie? Być może nie chce Ci się tego nawet słuchać, ale skoro tu jesteś, nie mam zamiaru owijać niczego w mięciutką i przyjemną dla ciała i ducha bawełnę. Jest mi zimno. Marznę. Może właśnie z tego powodu na co dzień jednak owijam się nią ciasno. Nie zmniejsza to chłodu, ale chociaż nie stoję przed nikim nago. Robię to teraz przed Tobą. Uwierz mi, że to trudniejsze, niż jakbym miała się teraz po prostu rozebrać. Na zewnątrz mam kości. Mam mięśnie. Skórę. Włosy. Pełne policzki, których nie lubię. Mam nogi i ręce. Oczy. Uszy. Nos. Nawet uśmiech. Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza, niczym nie odstaję, nie zauważysz różnicy. Dopiero, kiedy stanę bez tego wszystkiego, okazuje się, że tu brakuje emocji, tu rozsądku, a tu właściwie wszystkiego. Może nie powinnam Ci o tym mówić. Może. Może właśnie w tym momencie wyjdziesz. Może spojrzysz na mnie, uśmiechniesz się, życzysz powodzenia i zostaniesz do rana, ale więcej nie zadzwonisz. Może wstaniesz, podejdziesz i właśnie taką weźmiesz w ramiona. Może zostaniesz na dłużej. Może. Może nie. Pamiętaj, że nie chcę, byś mnie składał. Nie chcę, byś mnie ratował. Nie wymagam opieki, bo choć możesz chcieć mi ją zaoferować, to taka już jestem, że sobie na nią nie pozwalam. Powiedz mi, że mam prawo taka być. Że to się zdarza. Że rozpadłam się, ale za jakiś czas złożę się z powrotem i to jest okej. Że jeśli upadłam, to teraz sobie poleżę i wstanę, kiedy nabiorę sił. Powiedz mi, że mogę. Że nie muszę niczego udawać. Że pozwalasz mi się teraz rozpłakać, żebym za jakiś czas mogła dać Ci swój uśmiech. Że dajesz mi na to czas. Że choć ja nie widzę w sobie wiele - Ty jesteś tu dlatego, że jesteś pewny, że nie straciłam tego na dobre.


-Marta Kostrzyńska

I love how the cis are crying because I said they can’t comment on which genders are real. Like honestly though, what is this so valuable and indispensable commentary you have on that subject?! Because it’s seems it’s just being offended that I said you can’t talk about it, even though you have nothing to say.

Bill Cipher Aesthetic 👁

Once you hear “dennis” in Ghetsis’s theme, you never unhear it. Every time you listen to it after that, you no longer hear Ghetsis. “Dennis,” the theme chants in time. “DENnnis.” “DENNNNIS.” Ghetsis has faded away into nothingness.

There is no Ghetsis. There is only Dennis. You are fighting Dennis.

Io so bene che è difficile starmi vicino.
Parlo poco quando qualcosa non mi va giù e anche se fingo niente a volte è come se ogni cosa mi ferisse,come se il corpo si stancasse di mostrarsi forte e urlasse al mondo che è solo. Vorrei tanto essere come quelle persone che non si fanno problemi a mostrare sorrisi finti.
E’ tutto al suo posto,tranne me,che non riesco a scrivere quando i pensieri non diventano parole,che non riesco a perdonarmi per tutte le volte che potevo esprimermi e ho mirato all'inesistenza adottando silenzi fastidiosi,affondando le mani nelle tasche del cappotto mentre lei senza scomporsi mi chiedeva di abbracciarla.
Il seno piccolo che finiva a punta,le gambe sottili,le lentiggini che d'estate sotto il sole prendevano forma.
Più di ogni cosa cercavo di ascoltare ciò che non riusciva a dirmi.
Lei era le foto che cancellava,il sorriso nascosto dietro quella mano messa davanti alla bocca,non tutte quelle parole dette per tenere testa alle amiche che nascondevano con tutte le loro forze le loro vita poco interessanti.
Avrei voluto dire un sacco di cose ma ogni volta mi sembrava che non fosse il momento giusto e rimandavo in attesa di un'occasione migliore.
Volevo dirle che le lenti spesse degli occhiali le facevano gli occhi più grandi,che di notte studiavo un modo per non essere succube dei suoi ultimi accessi,che mi scocciava discutere.
Non sono mai stato bravo con le donne,con le donne della mia vita ho sempre sbagliato qualcosa.
E l'ho sempre capito quando al telefono mia sorella diceva ‘Non mi cerchi mai’. Ora non mi cerca più.
—  Antonio Distefano
Dear cis people, some words:

“menstrual hygiene” not “feminine hygiene”

“they” not “he or she” “he/she” “(s)he” etc

“different gender” not “opposite gender”

“what pronouns do you prefer?” not “so what are you?”
edit- “what pronouns do you use?” as they aren’t a preference, they just are

“this is my friend, they like star wars” not “this is my friend, they’re transgender” (seriously why the fuck do you keep doing this why)

Non erano niente quei due ma quando si guardavano qualcosa in loro cambiava. Lui sorrideva e lei non era più lei. Il mondo ad un tratto era meno pesante e tutto era più leggero. Lui le metteva serenità, e per quegli attimi, la vita era davvero bella.
—  Quella vita che ci manca, Valentina D'Urbano