wyluzowanie

#4455

jestem taka zdesperowana zeby znaleźć kogoś fajnego ahhh wiec jeżeli jesteś zabawny i bardzoo wyluzowany to odezwij się w komentarzu, na pewno się odezwe!!!!

You’ll Breathe Me In (You Won’t Release) - Rozdział 1

Link do oryginału: You’ll Breathe Me In (You Won’t Release)

Autorka: LoadedGunn

Tłumaczenie: Shelleme

Zgoda: jest ;3

Pairing: Larry

Ilość słów: 95 504

>Wszystkie części<

Od tłumaczki: Hey, słoneczka! Wracam do was z tłumaczeniem, które kiedyś zaczęłam, ale jednak postanowiłam je dokończyć, bo opowiadanie jest naprawdę świetne i zabawne. Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Enjoy!

***

Keep reading

I hear you calling in the dead of night - Rozdział 2

Harry przypuszcza, że usiądą na trybunach jak normalni ludzie, ale Zayn upiera się, że z boiska będą mieli lepszy widok. Poza tym Niall zajmuje się wyposażeniem sportowym i „on jest naprawdę zabawny. Pokochasz go”. Oprócz zawodników i trenera na bocznej linii boiska znajduje się tylko ich czwórka – Niall, Amy, Zayn i Harry – wszyscy stłoczeni pod światłami stadionu, schronieni przed przenikliwym wiatrem. Harry tęskni za ciepłym swetrem, który miał ubrany kilka godzin wcześniej, ponieważ na jego ramionach pojawia się gęsia skórka i czuje się skrępowany tym, że wszyscy się teraz na niego gapią. Przywykł do bycia anonimową twarzą w tłumie i to nagłe zainteresowanie jest przytłaczające i całkowicie nieuzasadnione. W końcu jest tą samą osobą, którą był zawsze, tylko inaczej ubraną.

Zgodnie ze słowami Zayna, Harry uwielbia Nialla. Jest wspaniałomyślny oraz wyluzowany i spędza połowę wieczoru z jedzeniem w ustach, gdy rozdaje piłkarzom ręczniki oraz wodę i dodaje im otuchy. Harry lubi go od samego początku, zwłaszcza gdy Niall w którymś momencie znika i wraca z dwoma hot dogami – jednym dla siebie i jednym dla Harry’ego. Harry oferuje kęs Zaynowi, ale ten krzywi się.

- Nie jadam niepewnego mięsa.

Jego strata. Hot dog jest przepyszny i przyjemne ciepło rozprzestrzenia się po jego brzuchu. Niestety musztarda skapnęła na koszulkę, którą pożyczył mu Zayn. Malik przewraca oczami i kręci głową, ale ma na twarzy ten delikatny, czuły uśmiech, który Harry widział tylko w obecności jego sióstr.

-  Stary, nigdzie nie można cię zabrać.

Amy też jest wspaniała. Niall nazywa ją swoją „przyjaciółką”, ale oczywiste jest to, że chciałby czegoś więcej i Harry rozumie dlaczego. Jest przepiękna i tak jak jego siostra, Gemma, ma ironiczne poczucie humoru, przez które Harry chichocze przez całą noc. Jest zadowolony, że dogaduje się z Niallem i Amy, ponieważ Zayn ciągle znika i wraca z sinymi ustami i smrodem dymu papierosowego. Po jednej z takich wycieczek podczas przerwy, Zayn wraca z ogromną purpurową malinką na szyi, którą Niall próbuje dotknąć przez resztę gry, dopóki Zayn nie mści się, wykręcając jego sutek.

Harry bawi się całkiem nieźle. Czuje się jak inna osoba - ochrzczona w jarzeniowych światach stadionowych lamp - jak nowa osoba. Gdzieś w głębi duszy wie, że szkła kontaktowe i nowa garderoba nie zmienią wszystkiego - nie do końca. Nadal jest Marcelem i zawsze nim będzie – pogrążonym w książkach i zamkniętym w sobie kujonem. Ale to miłe uczucie, że chociaż przez jedną noc nie musi się niczym przejmować i może być zwykłym nastolatkiem – po prostu być Harrym.

Harry nie do końca nadąża za tym, co się dzieje na boisku, ale jego oczy śledzą Louisa biegającego po murawie. Harry nie zna się zbytnio na piłce nożnej, ale wie wystarczająco dużo, by zauważyć, że Louis jest dobry - nawet bardzo dobry. Mimo że widywał Louisa tysiące razy na  kampusie, czuje się jakby nie widział go naprawdę aż do dzisiejszego wieczora – jak błyszczy w świetle i balansuje swoim ciałem, jakby był do tego stworzony. Kiedy Louis biegnie z piłką w stronę bramki przeciwnika i kopie ją ponad ramieniem bramkarza, miejscowa publiczność wybucha z radości, a klatka piersiowa Harry’ego wypełnia się dumą, nawet jeśli nie ma do tego żadnego prawa. To nie tak, że on i Louis są przyjaciółmi. To nie tak, że Louis zna jego imię.

Jednak kiedy Louis robi miny w stronę Nialla oraz Zayna, kiedy dotyka ręki Harry’ego, która razem z innymi czeka na przybycie piątki, Harry czuje się prawie tak, jakby był przyjacielem Louisa. I jest też chwila – chwila, kiedy Louis spogląda prosto w oczy Harry’ego i czas wydaje się stać w miejscu - kiedy ryk tłumu powoli cichnie i wszystko poza Louisem staje się rozmazane.

- Niezła koszulka, kochanie – mówi Louis z powagą, puszczając mu oczko i uśmiechając się do niego przed powrotem na murawę.

Harry stoi w szoku, zastanawiając się, co u licha właśnie się stało, kiedy Niall pokazuje mu dwa kciuki uniesione ku górze.

- Dlaczego on… Jakiej to drużyny? – krzyczy Harry, spoglądając w dół na swoja koszulkę i z powrotem na Nialla. To zwykła biała koszulka z czarną siedemnastką z przodu - nic nadzwyczajnego, ale Harry nadal jest zaniepokojony.

Niall parska, klepiąc Harry’ego po plecach.

- Nie wiesz? Stary, masz na sobie piłkarską koszulkę Louisa Tomlinsona.

Harry zagląda przez swoje ramię i faktycznie TOMLINSON napisane czarnym tłustym drukiem rozciąga się wzdłuż jego łopatek. Więc to jest to? O to dziś chodzi? Zayn próbuje wprawić Harry’ego w zakłopotanie? Upokorzyć Harry’ego na oczach jego sympatii, aby wyszedł na głupią fankę?

Harry nie może powstrzymać łez wstydu i wściekłości napływających do jego oczu, kiedy odwraca się i odchodzi wzdłuż bocznej linii.

- Harry, gdzie ty…? - Słyszy wołanie Nialla , ale zostaje one zagłuszone przez dźwięki własnego szlochania i ryk tłumu, kiedy drużyna przeciwna strzela gola. Harry dotarł prawie do bramy, kiedy ktoś chwyta go za ramię i przekręca, sprawiając, że prawie traci równowagę.

- Harry, wychodzisz? - Zayn wydaje się osłupiały i to jest dziwne, ponieważ Harry nigdy wcześniej nie zauważył tak wyrazistych emocji na twarzy Zayna. Przez większość czasu waha się pomiędzy surowym spojrzeniem i zadowolonym półuśmiechem, podtrzymującym jego tajemniczy wizerunek niegrzecznego chłopca. Ale Harry zaczyna rozumieć, że wizerunek, który Zayn próbuje utrzymać jest tylko wizerunkiem. Harry nie ma najmniejszego pojęcia kim tak naprawdę jest Zayn.

- Bardzo zabawne, Zayn. Poważnie. Prawdziwy odjazd - mówi Harry, nerwowo przecierając twarz wierzchem dłoni. Nienawidzi, kiedy ludzie widzą jak płacze, szczególnie ci prawie obcy, ale czuje się rozczarowany i nie potrafi powstrzymać swoich łez.

-Harry, o co ci chodzi? - pyta Zayn z urażonym wyrazem twarzy.

- Ubrałeś mnie w strój Louisa Tomlinsona? Wiedząc jak bardzo mi się podoba. Niall i Amy też brali w tym udział?  Louis też? O Boże. - Harry chowa twarz w dłoniach, próbując brać głębokie oddechy. Ostatnią rzeczą, którą teraz potrzebuje jest kolejny atak astmy na środku stadionu, mając na sobie piłkarką koszulkę Louisa Tomlinsona.

- Harry, czekaj, co? Louis ci się podoba? – Zayn rozdziawia usta.

Harry powoli przytakuje, szukając w twarzy Zayna jakiś sygnałów tego, że się z niego nabija. Zayn zazwyczaj jest dość dobry w utrzymywaniu maski obojętności, ale w tej chwili wydaje się zraniony tym, że Harry w ogóle coś takiego zasugerował. 

- Przysięgam, że nie miałem pojęcia. Louis zostawił u mnie swoją koszulkę i doszedłem do wniosku, że skoro jest sportowa, a my wybieraliśmy się na mecz… Harry, nie zrobiłbym ci tego, przysięgam. Musisz mi uwierzyć.

- Naprawdę?

- Jeśli chcesz możemy zamienić się koszulkami albo możesz założyć moją kurtkę… - Zayn zaczyna zdejmować swoją skórzaną kurtkę, ale Harry kręci głową wypuszczając drżące westchnienie. Czuje się głupio przez to, że płakał i że przesadnie zareagował na zaistniałą sytuację, ale po tym wszystkim ma trudności z zaufaniem.

- Nie, w porządku. I tak już mnie widział, więc…

- Przynajmniej pozwól mi pomóc ci pozbyć się tej musztardy – jęczy Zayn, chwytając Harry’ego za szlufkę od jego spodni, aby zaciągnąć go w stronę toalet.

Sądząc po tym jak Perrie - pełna życia blondynka chodząca z Harrym na biologię – wisi na ramieniu Zayna na parkingu po skończonym meczu, Harry przypuszcza, że to właśnie ona  robiła malinki na jego szyi w trakcie przerw. Harry lubi Perrie, ponieważ zawsze się do niego uśmiecha i nawet raz zaoferowała, że będzie jego partnerką do projektu, kiedy z przygnębieniem rozglądał się po klasie, widząc że inni uczniowie już się dobrali.

Zayn zachowuje spokój, ale Harry zauważa rumieniec, który wkrada się na jego wydatne kości policzkowe, kiedy Perrie piszczy i daje mu buziaka w policzek.

- Jesteś pewien, że nie masz nic przeciwko jeździe z Niallem? – pyta Zayn po raz setny, mimo że Perrie ma już na sobie kask, więc Harry jest pewien, że to bez sensu. I tak na niej lepiej wygląda.

- Tak. - Harry niezręcznie szura nogami, czując dyskomfort przez zbyt ciasne, pożyczone od Zayna buty. – Spotkamy się w restauracji.  

- Super, dzięki. - Zayn wyciąga rękę i z czułością mierzwi włosy Harry’ego, kiedy odpala motor. - Do zobaczenia.

Zayn omija samochody stojące w kolejce do wyjazdu i wyjeżdża na drogę zanim Harry ma szansę zmienić zdanie. Został sam – opuszczony – na parkingu, mając na sobie piłkarską koszulkę Louisa Tomlinsona. Czym w ogóle jest jego życie?

W momencie, kiedy Harry ma zamiar rozpocząć długi, męczący spacer do domu (później przeprosi Zayna za niepojawienie się restauracji – i tak nikt nie będzie za nim tęsknił), Niall staje za nim, zarzucając rękę na jego szyję.

- Słyszałem że jedziesz ze mną? - Ucisk w brzuchu Harry’ego rozluźnia się na obecność Nialla i odwzajemnia uśmiech.

Dwadzieścia minut później Harry jest na tylnym siedzeniu samochodu Nialla. Ze skrzyżowanymi ramionami patrzy jak Louis Tomlinson i Eleanor Calder całują się przy jej samochodzie. Sportowym kabriolecie, który prawdopodobnie kosztował więcej niż mama Harry’ego zarabia w ciągu roku. Amy siedzi z przodu z Niallem bawiąc się radiem, a Harry utknął na tylnym siedzeniu między Liamem Paynem a Stanem Lucasem. Wszyscy czekają aż Louis wyjmie w końcu swój język z gardła Eleanor i wyciągnie dłoń spod jej króciutkiej spódniczki.

Harry chce odwrócić wzrok – poza tym bycie bezwstydnym i nieco obrzydliwym, robiąc takie rzeczy publicznie sprawia, że czuje okropny ucisk w swoim żołądku - ale nie chce przegapić szansy, aby zobaczyć jak wygląda Louis całując kogoś, skoro on prawdopodobnie nigdy nie dostanie tej szansy.  

- Wczuli się, co nie? - komentuje Niall, opuszczając szybę i krzycząc coś, co ma być groźbą, ale brzmi nieco radośnie w jego irlandzkim akcencie. Eleanor odsunęła się od Louisa, przewracając oczami. Dziewczyna wzięła gumę z ust swojego chłopaka, a następnie włożyła ją do swoich i według Harry’ego było to najbardziej niesmaczne publiczne okazywanie uczuć, których był świadkiem. Nie, Louis uśmiechający się szeroko i wycierający swoje palce o spodnie, gdy idzie do samochodu Nialla jest najbardziej obrzydliwą rzeczą, której kiedykolwiek był świadkiem.

Louis potrzebuje całych trzech sekund, aby oszacować sytuację na tylnym siedzeniu, zanim umieszcza swój tyłek na kolanach Harry’ego. Harry pomrukuje w odpowiedzi, a jego paznokcie desperacko wpijają się w tapicerkę.

- Wszystko w porządku? - pyta Niall i nie czekając na odpowiedź wyjeżdża z parkingu (który całkowicie opustoszał od momentu wyjazdu Zayna). I nie, nie jest w porządku. Jest gorzej niż kiedykolwiek. Legendarny tyłek Louisa Tomlinsona znajduje się na jego kroczu, a twarz Harry’ego łaskoczą wilgotne od prysznica oraz pachnące szamponem włosy Louisa. Harry desperacko stara się myśleć o czymś innym – o równaniach kwadratowych i kotkach bawiących się kłębkiem wełny – o czymkolwiek innym niż pokaźny tyłek Louisa solidnie naciskający na jego penisa.

Stan skutecznie odwraca jego uwagę, próbując złapać dłoń Louisa.

- No weź, daj powąchać.

Louis śmieje się głośno, przyciskając dłoń do swojej klatki piersiowej. Na jego twarzy pojawiło się udawane zbulwersowanie, jakby to nie on  przed chwilą bezwstydnie na ich oczach zadowalał palcami swoją dziewczynę. Liam stara się trzymać Stana na swoim miejscu. Niall komentuje to w zabawny sposób, podczas gdy Amy stara się zagłuszyć ich wszystkich muzyką.

W międzyczasie Louis wierci się na kolanach Harry’ego, próbując uciec od Stana. Harry szczypie swoje udo wystarczająco mocno, aby zostawić ślad. Chciałby, żeby jego ciało chociaż raz w jego głupim życiu odpowiednio się zachowało. Można pomyśleć, że ciasne spodnie wystarczą, żeby powstrzymać go od stania się twardym, ale prawda jest taka, że jego problem jest jeszcze bardziej widoczny. Kiedy krew napływa do jego penisa, który jest wciśnięty w nogawkę jego spodni, staje się on szczegółowo zarysowany. Mimo że to trochę niekomfortowe i bolesne mieć wzwód zgięty w złą stronę, Harry nie ma odwagi, by spróbować się trochę poprawić lub powiadomić Louisa o swoim rosnącym problemie. Nie to, że Louis w końcu tego nie pojmuje.

Louis nagle przestaje poruszać się na jego kolanach i warczy na Stana, aby również przestał się wygłupiać. Jego głos pozbawiony jest żartobliwości. Stan wydyma wargi, obejmując się ramionami i spoglądając przez przeciwne okno, a Liam opada na swoje siedzenie, czując ulgę, że może przestać odgrywać rolę sędziego.

Amy znalazła w radiu dobrą piosenkę i kiedy wszyscy śpiewają lub skupiają się na czymś innym, Louis opiera się o klatkę piersiową Harry’ego, ocierając wilgotnymi ustami o jego ucho.

- W porządku, kolego? - pyta głosem tak niskim i miękkim, że wysyła on dreszcze w dół pleców Harry’ego.

- Prze-przepraszam, ja… - bełkocze Harry, czując, że zaraz zwymiotuje. 

- Więc to będzie taka twoja rzecz, co? - dokucza mu Louis. Harry nie potrzebował przypomnienia, że to już druga erekcja, którą ma przed Louisem Tomlinsonem.

Reszta jazdy jest boleśnie długa. W pierwszej chwili Harry myśli, że to po prostu wstrząsy samochodu lub wszystkie dziury i progi zwalniające, na które Niall wydaje się specjalnie najeżdżać, ale po przejechaniu dwóch kilometrów Harry zdaje sobie sprawę,  że Louis celowo przyciska swój tyłek do jego krocza. Harry nie ma pojęcia, co o tym myśleć - nie wie, czy Louis się z nim droczy, czy po prostu uważa to za zabawne - ale jest pewien, że jeśli nie dotrą do restauracji za kilka minut, to narobi niezłego bałaganu w swoich spodniach.

- Louis, proszę przestań – skrzeczy żałośnie Harry, trzymając w miejscu wąskie biodra Louisa. Ręce Harry’ego obejmują niemal całą talię Louisa i myśl o tym, jak wyglądałyby na całym ciele drugiego chłopaka wskakuje do umysłu Stylesa i nie chce odejść. Louis zawsze miał tak wielką osobowość, że Harry nigdy nie zwrócił uwagi na to jak drobny jest w rzeczywistości, a teraz nie może przestać tego zauważać.

Louis w końcu się nad nim lituje, ale to i tak niewiele pomaga. Kiedy docierają do restauracji, Harry nadal jest twardy. Nie jest już na skraju orgazmu, ale wie, że wszyscy się zorientują kiedy opuści samochód, więc czeka aż reszta wysiądzie pierwsza, trzymając Louisa stanowczo na swoich kolanach. Harry przedłuża nadejście nieuniknionego upokorzenia, ale nie widzi innego wyjścia.

- Nie mogę spędzić tu całego wieczoru, wiesz? - mówi Louis rozdrażnionym głosem.

- Potrzebuję minutki lub dwóch - jąka się Harry.

- Przykro mi to mówić, ale ta rzecz nie zniknie w ciągu minutki – prycha Louis.

- Co sugerujesz? - warczy Harry. To częściowo wina Louisa, że jest tym stanie.

Louis pochyla się i chwyta torbę, która leży pod ich stopami. Harry słyszy jak torba jest odpinana i zapinana. Chwilę później Louis rzuca szarą bluzę z kapturem na klatkę piersiową Harry’ego.

- Trzymaj. Załóż to, skoro tak lubisz nosić moje ubrania.

Harry próbuje wykrztusić jakąś odpowiedź, ale ginie ona we wnętrzu bluzy, kiedy wciąga ją przez głowę. Zaciąga ją na tyle nisko, by zakryć swoją sytuację. Kiedy Louis ześlizguje się z jego kolan, Harry szybko wkłada rękę w spodnie i poprawia swojego penisa tak, że jest on skierowany w górę. Louis uśmiecha się złośliwie, kiedy wypuszcza pełne ulgi westchnienie, wyskakując z auta na chodnik.

Kiedy wchodzą do restauracji, wszyscy siedzą już przy stołach znajdujących się z tyłu. Są tylko dwa wolne miejsca obok siebie i Harry zdaje sobie sprawę, że przez cały ten czas będzie musiał siedzieć koło Louisa. Z ogromnym wzwodem. Mając na sobie dwie jego koszulki.  Po prostu świetnie.

Eleanor zerka na nich, kiedy się zbliżają i marszczy brwi na widok Harry’ego.

- Groupies siedzą tam - mówi złośliwie, na tyle głośno, że słyszy ją cały stolik, wskazując na miejsce pełne chichoczących siódmoklasistów. Wszyscy przy stoliku zamierają, zerkając potajemnie to na Eleanor, to na Harry’ego.

Twarz Harry’ego płonie ze wstydu i nie jest pewien czy powinien usiąść z nimi czy po prostu ukryć się w toalecie na resztę wieczoru. Eleanor jest częścią ich paczki i ma większe prawo być tutaj niż on – jako jedyna miała odwagę, by powiedzieć to na głos.

Zayn wygląda jakby chciał coś powiedzieć, ale Louis go uprzedza.

- Daj spokój, El – warczy, a następnie dramatycznie opada na krzesło obok Liama. Eleanor wytrzeszcza oczy, a reszta obecnych przy stoliku przegląda swoje menu z nagłym zainteresowaniem. Harry siada tak cicho i dyskretnie, jak tylko może, czując na sobie ukradkowe spojrzenia dziesięciu osób.

Kiedy Louis i Harry mają twarze za swoimi własnymi kartami, Louis szepce ukradkiem.

- Masz jakieś imię, czy mam nazywać cię Boner Boy?

Harry mocno się rumieni.

- Harry. Harry Styles.

- W porządku, Harry. Powiedziałbym ci swoje, ale w razie gdybyś zapomniał możesz po prostu spojrzeć na tył swojej koszulki - dokucza mu Louis. Harry wciska się w swoje siedzenie, zastanawiając się w co Zayn go wpakował.

Kelnerka podchodzi po upływie kilku minut, wymachując małym notesikiem oraz długopisem, a na jej twarzy pojawia się wymuszony.

- Cześć, jestem Samantha i będę was dziś obsługiwać. Mogę zaproponować wam coś do picia?

- Umieram z głodu. Wezmę colę oraz dużego hamburgera z serem i frytkami – mówi Louis, zamykając swoje menu i podając je kelnerce z tak czarującym uśmiechem, że dziewczyna lekko się peszy.

- On weźmie  sałatkę z sosem i dietetyczną colę - wtrąca się Eleanor, a kiedy Louis wysyła jej pytające spojrzenie, dąsa się i dodaje: - Robisz się trochę pulchny, kochanie.

Kelnerka zerka między ich dwójką, wyraźnie niepewna, które zamówienie przyjąć i Louis wzdycha pokonany, kuląc się na swoim krześle tak, jakby chciał zniknąć. Harry nigdy wcześniej go takiego nie widział – upokorzonego i zranionego. Zazwyczaj Louis jest zarozumiały i pewny siebie, ale teraz jego figlarny uśmiech zniknął, a jego następne słowa brzmią, jakby zostały z niego wyciągnięte.

- Tak, sałatkę. Tak jak powiedziała.

Harry jest przerażony tą wymianą zdań – Louisowi daleko jest do bycia grubym, a nawet gdyby taki był, to kogo to obchodzi? Louis wyglądałby świetnie niezależnie od tego ile by ważył. Teraz wygląda świetnie. A po wyczerpaniu takiej ilości energii na boisku ma prawo zjeść hamburgera.

Harry jest tak oderwany od rzeczywistości, że nie słyszy kiedy kelnerka pyta go o jego własne zamówienie dopóki nie uświadamia sobie, że wszyscy na niego patrzą.

- Ja… Poproszę zwykłego hamburgera z frytkami oraz koktajl truskawkowy.  

Chwilę po odejściu kelnerki rozmowa zostaje wznowiona, ale jest bardziej stonowana niż wcześniej, a Louis i Eleanor są lodowato milczący. Louis patrzy na obrus tak intensywnie, że Harry jest pewien, że zaraz go podpali, a Eleanor po cichu przygląda się swoim paznokciom i celowo unika spojrzeń swoich znajomych. Niall wygląda na wściekłego, a Zayn wydaje się powstrzymywać od powiedzenia czegoś na głos. Reszta zachowuje się tak, jakby wcześniejsza wymiana zdań była czymś normalnym. Harry nie może uwierzyć, że żaden z tak zwanych przyjaciół Louisa nie stanął w jego obronie.

Dostają swoje jedzenie i mimo wcześniejszego oświadczenia, że był głodny, Louis grzebie leniwie widelcem w swojej sałatce. Harry obserwuje go czując ścisk w żołądku. Widział już triumfującego, żartującego oraz bezczelnego Louisa, ale nigdy smutnego i to łamie mu serce. Zanim zdaje sobie sprawę z tego, co robi, Harry przecina swojego hamburgera na pół i przesuwa swój talerz bliżej Louisa.

- Hej, nie zjem tego wszystkiego. Chcesz połowę?

- Jesteś pewien? - pyta Louis kierując lękliwe spojrzenie w stronę Eleanor. Dziewczyna jest tak zajęta rozmową z Danielle, że niczego nie zauważa.

- Jasne. Niall nafaszerował mnie wcześniej hot dogami – mówi, uśmiechając się do niego zachęcająco. Louis nie czeka i zaczyna polewać ketchupem swoją  połowę hamburgera. Jego oczy zamykają się, kiedy bierze pierwszy kęs i wydaje z siebie nieprzyzwoity dźwięk, który sprawia, że penis Harry’ego drga z ponownym zainteresowaniem. Eleanor przerywa rozmowę, żeby spojrzeć na swojego chłopaka.

Po zjedzeniu swojej części hamburgera oraz większości frytek, a także wypiciu resztki koktajlu truskawkowego Louis ma znacznie lepszy humor. Żartuje i śmieje się z Liamem, omawiając końcowe zagranie meczu (który dzięki niemu wygrali). Harry przeżuwa powoli swoje frytki i podziwia zmarszczki Louisa, które pojawiają się w kącikach jego oczy, gdy się śmieje. Uśmiecha się, gdy Louis na niego zerka.

- Stary, ubrudziłeś się… Masz ketchup… - Louis wskazuje niejasno na całą jego twarz. Harry oblizuje usta, ale jakimś sposobem omija brudne miejsce, ponieważ Louis niecierpliwie przewraca oczami i wyciąga dłoń bez zastanowienia. Szatyn przykłada kciuk do kącika ust Harry’ego i przeciąga nim wzdłuż jego dolnej wargi. Moment ten trwa wystarczająco długo, aby Harry poczuł smak soli na swojej skórze. Harry drży, kiedy ich oczy się spotykają i Louis szybko zabiera rękę.

- Już - mówi zdławionym szeptem, patrząc w dół na swoje kolana, aby uniknąć wzroku drugiego chłopaka. Harry jest tak oszołomiony, że prawie przegapia to, jak Louis zlizuje ketchup z palca, który kilka chwil wcześniej dotykał jego ust.

Kiedy Harry budzi się w sobotę rano, nigdy nie cieszył się bardziej z tego, że jest w swoim  własnym łóżku i w swoich własnych ubraniach (prawie), mając na sobie swoje stare, znajome, posklejane taśmą okulary. Nie ma żadnych pamiątek z dzieciństwa - żadnych zdjęć, żadnych zabawek, żadnych dziecięcych ubrań – nic co przypominałoby mu o przeszłości. Wszystko co teraz ma to książki i mur, który zbudował wokół siebie, by trzymać innych na dystans. Jednak pojawiają się na nim małe rysy, ale próbuje ich nie zauważać - próbuje nie zwracać uwagi na dziwny, drżący strumień światła, który wpuszczają do środka. Próbuje się do tego nie przyzwyczajać, bo wie, że wszystko może się szybko zmienić.

Było miło być kimś innym przez jeden dzień, ale teraz chce zwinąć się w kulkę, z dobrą książką oraz kubkiem herbaty, i zapomnieć o wyrazie czystej rozkoszy, który zagościł na twarzy Louisa Tomlinsona, kiedy poprzedniego wieczora wgryzał się w jego hamburgera.  (To byłoby o wiele łatwiejsze, gdyby nie miał na sobie jego bluzy, ale jest tylko człowiekiem.)

Poprzedni wieczór był przykładem tego, jak mogłoby wyglądać życie Harry’ego, więc powrót do normalności boli bardziej niż sobie to wyobrażał.

Nie zawsze tak było. Kiedyś Harry był normalnym dzieckiem, miał kolegów, tak jak każde inne dziecko. Kiedyś nie zastanawiał się dwa razy, gdy ktoś zaprosił go na mecz lub na przejażdżkę rowerami po okolicy, czy do pobliskiego sklepu po słodycze. Kiedyś był pewny tego, że nigdy nie będzie głodny, że zawsze będzie miał ubrania, które nie będą pachniały kimś innym, że będzie miał swój własny pokój. Kiedyś wierzył, że jego rodzice wiedzą, co jest dla niego dobre, że nigdy go nie skrzywdzą i bez względu na wszystko nie pozwolą, aby został skrzywdzony przez kogoś innego. Ale wtedy stało się Coś Złego i jego życie już nigdy nie było takie samo.

Harry owija się szczelniej kocem, próbując zwalczyć chłód kłujący jego skórę. Nadal pamięta tę nieszczęśliwą zimę, kiedy przeprowadzili się do Holmes Chapel – pamięta  unoszące się chmury kurzu i puste przestrzenie, jakie pozostawiła po sobie jego babcia. Pamięta małe kwadratowe ślady na dywanie w miejscach, gdzie kiedyś stały meble, spinki i guziki, które znalazł z tyłu szafy lub w apteczce. To wszystkie rzeczy pozostawione przez jego babcię, której nigdy nie poznał i wydawało się dziwnie stosowne, aby jej dziedzictwo pozostało nienaruszone. Przeprowadzka do jej domu, do miejsca gdzie dorastała mama Harry’ego i do którego przysięgała, że już nigdy nie wróci przypominała nieco lądowanie na księżycu.

Jego mama nalegała, żeby pomalować ściany na jasne, radosne kolory – nowy początek, powiedziała posyłając mu zmartwione spojrzenie – ale Harry wiedział co robiła naprawdę – próbowała wymazać ich stare życie i zlikwidować wszystkie ślady przeszłości. Harry ją za to nie obwiniał. Chciał wykreślić ten dzień – dzień, który zmienił jego życie – i nigdy nie patrzeć wstecz. Gdyby tylko to było tak łatwe jak nałożenie świeżej warstwy farby. 

Wtedy Harry wciąż wierzył w drugie szanse. Więc nawet jeśli dzieciaki w jego nowej szkole mu dokuczali – naśmiewali się z jego wolnego sposoby mówienia, jego ogromnych okularów oraz ubrań ze zbiórek charytatywnych – myślał, że nie zawsze tak będzie. Dlatego cały tydzień poprzedzający Walentynki chodził późno spać, żeby własnoręcznie zrobić trzydzieści siedem walentynek dla koleżanek i kolegów z trzeciej klasy.

Nadal pamięta poranek, kiedy otwierali małe skrzyneczki na ich stolikach. Słyszał podekscytowane krzyki swoich kolegów, gdy wyjmowali kartki, słodycze oraz inne drobiazgi, a on poczuł dziwne ukłucie w żołądku, kiedy spojrzał do własnego pudełka i zobaczył tylko dwa cienkie kawałki papieru na dnie. Jednym z nich była kartka od nauczycielki – która dawała kartkę każdemu z klasie, a druga była od…

Harry robi coś, czego od dawna nie robił. Spod łóżka wyciąga pudełko po butach, kładąc je na kolanach, gdy podnosi pokrywę. Łapie kartkę za brzegi, ponieważ papier stał się kruchy i wyblakły z biegiem czasu. To tylko kartka ze sklepu, nic specjalnego, nic podobnego do tych, nad którymi ślęczał przez cały tydzień. To tylko kot z dymkiem nad głową mówiącym: „Jesteś dla mnie purrrfekcyjny”, ale znaczyło to dla niego więcej niż wszystko inne co posiadał. Przebiega kciukiem po podpisie na dole kartki. On po prostu chce wiedzieć dlaczego…

Delikatne pukanie do drzwi wyrywa go z zamyślenia. Wrzuca kartkę z powrotem do pudełka, które wpycha pod poduszkę.

- Marcel? Obudziłeś się już, kochanie? – pyta przez drzwi jego mama.

- Wejdź. – Głos chłopaka jest delikatnie podwyższony, nieco obcy w jego ustach. Jego mama wydaje się tego nie zauważyć, ponieważ uśmiecha się, kiedy wchodzi do środka, niosąc tacę z kubkiem herbaty oraz talerzem ciasteczek.

- Pomyślałam, że możesz mieć ochotę na herbatę. – Stawia tacę na stoliku przy jego łóżku. Harry przesuwa się, by zrobić dla niej miejsce na łóżku. Klepie go w udo, kiedy siada. – Dobrze się wczoraj bawiłeś ze swoimi przyjaciółmi?

- Mamo, oni nie są…

- Fajnie, że znów gdzieś wychodzisz – przerywa mu. – Kilka dni temu wpadłam na Jay Tomlinson w supermarkecie…

- Och? – Harry sili się na naturalny ton głosu, ale przez jego myśli przebiegają wszystkie możliwe scenariusze.

- Rozmawiałyśmy przez chwilę i poprosiła o twój numer. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że jej go dałam. Powiedziała, że miałeś dobry kontakt z jej dziewczynkami, a ja powiedziałam, że przydałaby ci się dodatkowa gotówka… To znaczy, nie musisz, ale mogłoby to być przyjemne

- Co mogłoby być przyjemne?

- Opiekowanie się dziewczynkami. Ale tylko jeśli chcesz. Nie czuj się zobowiązany, jeśli masz już jakieś plany z przyjaciółmi…

Harry ma zamiar powtórzyć, że nie ma żadnych przyjaciół, kiedy jego telefon wibruje na stoliku nocnym.

- Zostawię cię – uśmiecha się jego mama, kiedy jej syn odbiera połączenie.

Harry przesuwa reklamówki z zakupami na jedno biodro, żeby móc zapukać do drzwi Tomlinsonów. Ma wrażenie, że jego żołądek odprawia egzorcyzm, kiedy tak czeka. Częściowo ma nadzieję, że to Louis otworzy mu drzwi i częściowo błaga, żeby otworzył je ktokolwiek, byle nie Louis. Jay pojawia się pięć minut później, zakładając perłowy kolczyk.

- Och, wejdź kochanie – uśmiecha się. – Tak bardzo ci za to dziękuję. Wiem, że to w ostatniej chwili, ale Louis jest na imprezie, a Mark dopiero niedawno poinformował mnie o swoich planach…

Harry podąża za Jay do środka. Kobieta układa swoje włosy w skomplikowany kok i podpina go spinkami.

- Dziewczynki jeszcze nic nie jadły, ale zostawiłam pieniądze na pizzę…

- Och, w porządku. – Harry kładzie torby na blacie w kuchni. – Pomyślałem, że coś ugotuję, więc przyniosłem potrzebne produkty. Jeśli nie masz nic przeciwko.

- Twoja mama musi cię uwielbiać – mówi Jay. – Nie mogę zmusić Louisa do przygotowania własnego śniadania. – Harry rumieni się na wspomnienie imienia Louisa, ale zajmuje się wkładaniem do lodówki składników na kolację. Nie jest tu dla Louisa – nie zamierza nawet myśleć o Louisie – Louisie ubranym tylko w spodnie dresowe, z włosami potarganymi od snu, stojącym pewnej nocy przed lodówką, szukającym czegoś do jedzenia. Harry zatrzaskuje drzwiczki na tę myśl. On wyświadcza Jay przysługę. To wszystko.

- Lottie potrafi sama się wykąpać i nie martw się o Fizzy, ale będziesz musiał wykąpać bliźniaczki – tłumaczy Jay. – Zazwyczaj chodzą spać o ósmej, ale ze względu na weekend mogą siedzieć do wpół do dziesiątej. – Jay pochyla się nad blatem, patrząc na Harry’ego po raz pierwszy odkąd tu przybył. Mimo jej starannego makijażu oraz perfekcyjnie wykrojonej sukienki wygląda na udręczoną i wyczerpaną.

- Fizzy jest po chemioterapii i nie czuje się najlepiej. Prawdopodobnie będzie leżeć w łóżku przez większość wieczoru, ale mógłbyś czasem do niej zajrzeć i upewnić się, że pije wystarczająco dużo płynów? Wymiotowała rano, ale zjadła coś na obiad, więc spróbuj namówić ją do zjedzenia czegoś lekkiego.

Harry przytakuje, gdy stara się to wszystko przyswoić. Nie miał pojęcia, że siostra Louisa jest chora. W zeszłym roku ich szkoła zorganizowała mecz charytatywny w celu zebrania pieniędzy na przeszczep szpiku kostnego dla jakiejś dziewczynki z białaczką. Harry pamięta, że wrzucił kilka banknotów do skrzynki w sekretariacie, ale nie chodzi (a raczej nie chodził) na mecze i nie miał pojęcia, że chodziło o siostrę Louisa. Ta wiedza sprawia, że czuje ból w całym ciele i musi oprzeć się o blat, żeby nie upaść.

Jay chowa twarz w dłoniach.

- Może nie powinnam iść… Nie lubię ich zostawiać. Wiem, że powinnam się przyzwyczajać, ponieważ Louis w przyszłym roku wyjedzie na studia, ale po prostu czuje się winna…

Harry kładzie dłoń na ramieniu kobiety, posyłając jej uspokajający uśmiech.

- Wszystko jest w porządku. Dam sobie radę. Idź i baw się dobrze.

- Masz rację. Dawno nigdzie nie byłam. Numery alarmowe są na lodówce. Mark i ja będziemy w Londynie całą noc, ale możesz wyjść, kiedy Louis wróci do domu. – Jay wygładza sukienkę. – Racja, coś jeszcze?

- Myślę, że nie. – Jay przyciąga chłopaka do szybkiego i ciasnego uścisku, podczas którego ogarnia go chmura perfum i lakieru do włosów. – Naprawdę nie wiem jak ci dziękować. Ratujesz nam życie.

- Wszystko będzie w porządku – zapewnia ją Harry w momencie, gdy bliźniaczki zaczynają zaglądać do kuchni. Daisy natychmiast przyczepia się do nogi Harry’ego. Kiedy robi kilka kroków z dziewczynką nadal do niego przyczepioną, Phoebe uznaje to za zabawne i chwyta się jego drugiej nogi.

Tata Louisa schodzi ze schodów kilka minut później, majstrując przy swoim krawacie, który Jay pomaga mu wyprostować. Kobieta przedstawia Harry’ego swojemu mężowi, zanim oboje wychodzą za drzwi i Harry zostaje sam – prawie sam – w domu Louisa Tomlinsona.

___

Boner boy – postanowiłam zostawić to w oryginale, ponieważ po polsku nie miałoby to sensu, ale jakby ktoś nie zrozumiał to ‘boner’ oznacza wzwód, erekcję, a ‘boy’ to chłopiec.

ROZDZIAŁ 3

Web Of Lies - Falling

Tytuł: Falling (Upadając)

Autorka: Morgan

Link do oryginału: (xx)

Fabuła: To wszystko tak po prostu się nie skończyło, nawet jeśli on tego chciał. I, gdy Louis zaczął się oddalać, on ponownie zaczął upadać.

Połączenie: Harry Styles & Louis Tomlinson (Larry Stylinson)

Od tłumaczki: Strasznie przepraszam, ze zajęło mi to tyle czasu, ale w końcu dodaję dodatek. No to już ostatecznie żegnamy się z tą historią :) xx

***

Falling

Harry Styles miał nawrót choroby w 2012.

Keep reading

Let's go

Tytuł: Let`s go

Autor: anexsol

Pairing: Harry Styles/Louis Tomlinson

Korekta: Kayka, dziękuję za cierpliwość :)

Opis: Jeden deszczowy dzień, jeden kociak i jeden przemoczony chłopak.

Od autorki: Dawno temu obiecałam sobie, że nigdy nie będę pisać. Cóż, często łamię swoje  postanowienia, dlatego przedstawiam Wam one shota, który wpadł mi do głowy podczas sprzątania! Mam nadzieję, że choć trochę się spodoba :) Zapraszam!


Keep reading

Prompt: Ziall - Aniołek

Zapraszamy na kolejnego prompta i mamy nadzieję, że się spodoba. Jednocześnie przypominamy o wczoraj dodanym rozdziale  TCTE.

Miłego czytania!

Niall właśnie wyszedł ze szkoły, ciesząc się, że w takim szczęśliwym dniu jak piątek zapowiadała się piękna pogoda. Było bezchmurne niebo, a lekki wiatr sprawiał, że nie było aż tak bardzo duszno i gorąco. Ponadto miał się spotkać ze swoim chłopakiem co powodowało, że bym jeszcze bardziej szczęśliwy.

Keep reading

Shy Eyes

Znalezione naprawdę na szybko, słodkie aż do bólu, przepełnione tłukącymi sercami, zarumienionymi policzkami i przygryzaniem warg.

I błękitnymi oczami.

-

To nie tak, że Harry nigdy nie rozmawiał z Louisem. Czasami rozmawiają, kiedy na przykład Louis podaje mu jego latte i rumieni się, kiedy Harry się do niego uśmiecha.

Keep reading

Outwit, Outplay, Outlast - rozdział I: dzień 1 i 2

Autorki: dancesongsoul, lookatyourchoices

Tłumaczenie: Madeleine

Beta: wannabesure

Opis: “Tommo i Harry mają zamiar to zrobić. Nie wiem kiedy, ale zamierzają to zrobić. Mają materac, poduszki, wszystko jest na swoim miejscu, a oni zamierzają to zrobić. Naprawdę życzę im powodzenia” - Taylor Swift, “Chapera”

Lub Survivor All-Stars AU, w którym Harry i Louis są w tej grze tylko po to, by wygrać milion dolarów, ale kończą z czymś o wiele lepszym.

Gościnnie żółte kąpielowe szorty Harry'ego, Louis w snapback'u i nieuczciwe działania OT5.


                                           >>masterpost<<



DZIEŃ 1

Reality TV jest dziwne.

To jedna z pierwszych prawdziwych myśli Louisa poza podnieceniem buzującym w jego mózgu, gdy płynie motorówką kierowaną na jakąś plażę w Panama wraz z pięcioma stosunkowo obcymi ludźmi. Jego mama myśli, że jest szalony, ale to tylko ten rodzaj wyzwania, dla których Louis żyje i pewnie właśnie dlatego, zgodził się zrobić to po raz drugi.

Nie zaszkodzi, że dostał drugą szansę na milion dolarów; i tym razem, Louis ma zamiar to wszystko wygrać.

Kiedy został poproszony przez producentów Survivor, by być częścią ich pierwszego sezonu All-Stars, Louis nie zastanawiał się nawet przez sekundę przed zaakceptowaniem propozycji. Poprzedni sezon był dla niego trochę rozczarowaniem - był kreowany na czarny charakter i został przegłosowany na krótko po scaleniu - więc to jego szansa na odkupienie.

Oglądał i oglądał swój poprzedni sezon, identyfikując niedociągnięcia i tworząc szereg strategii, aby to zrekompensować. Postawił na trening fizyczny, który obejmował - ale nie ograniczał się do - zwiększenia jego cotygodniowych wyjść na siłownię, uczenia się jak związywać i rozwiązywać węzły, i praktycznie rozpalić ogień. Siedząc teraz na motorówce, jest  przygotowany tak, jak tylko można być na trzydzieści dziewięć dni z małą ilością wody i pożywienia oraz z całą masą nieznajomych.

Louis poprawia swojego snapback'a i ukradkiem ocenia konkurencję. Louis z St. Louis w swojej Cardinals Cap, to trwały wizerunek jego sezonu, tak bardzo, że czapka została powiązana z “sezonem czarnego charakteru”. Kiedy Louis przyjął rolę w tym sezonie, producenci podkreślili, że zachowują ten sam image tak, by fani byli w stanie go rozpoznać. Louis wiedział, że próbują wrobić go w czarny charakter ponownie, ale szczerze, to nie dbał o to. Lubił swojego snapback'a.

Jego oczy przyjrzały się innym w łodzi, oceniając każdego z nich, bo w tym intro zostali już podzieleni na plemiona, co oznacza, że piątka nieudaczników siedzących teraz obok niego, to osoby na które został skazany w pierwszej połowie gry. A jego gra opiera się na jednym z nich, będącym silnym sojusznikiem.

Gdy Louis przygląda się ludziom wokół niego, wzdycha wewnętrznie. Wybór jest niewielki.

Częścią niespodzianki tego sezonu jest to, że wszyscy zawodnicy widzieli grę innych. Louis wie, że to przyniesie mu wielkie straty; wszyscy cnotliwi gracze nie będą chcieli z nim załatwiać spraw, a ci mądrzejsi  będą wobec niego ostrożni. Potrzebuje sojusznika, który sprawi, że będzie wyglądał bardziej przystępnie.

Początkowy plan był taki, by mieć po swojej stronie jakąś dziewczynę w wczesnym etapie gry, ale patrząc na kobiety w jego plemieniu, nie sądzi, że któraś z nich pasowałaby do jego strategii.

Keep reading

female-version-of-psychopatic  asked:

Czesc przyjmujesz jeszcze prompty? Jeśli tak to ja poproszę Larry"ego! :) Więc Louis to sławny chłopak w collegu, jest kapitanem drużyny i wszyscy chcą sie z nim zadawać, Harry jest zwykły ma przyjaciółkę i sa jak typowe "dziewczyny" pewnego dnia na imprezie Louis zauważa Hazze no i jakoś dochodzi do tego ze robią to w łazience u jakiegoś kolesia. Potem troche sie spotykają ale po kryjomu bo Lou boi sie o reputacje w końcu Hazz nie wytrzymuje i zostawia go i zaczyna sie spotykać z kims innym+

+ tym kimś okazuje sie dobry kolega Louisa, ten zły i zraniony próbuje odzyskać H, najpierw troche mu sie nie udaje i sam próbuje ułożyć sobie zycie z kims innym ale nikt nie jest jak Harry, pewnego dnia przychodzi do niego (przez balkon) i zaczynają niezręczną rozmowę po czym szaleńczo zaczynaja sie calowac i kończy sie to wspólna nocą. Potem Hazz widzi jak Lou całuje tego innego i ucieka i znów sie tak kłócą ale na koniec wychodzi ze nie mogą bez siebie życ i happy end! :) dziękuje xx

———————————————————-

Tytuł: Nigdy Cię nie zostawię

Od autorki: Mam nadzieję, że nie zepsułam tego prompta, i że będziesz z niego zadowolona, bo pomysł moim zdaniem jest świetny ale miałam z nim małe problemy. Może być trochę za długi, ale nie potrafiłam tego krócej napisać xD Dziękuję za propozycję, kochana xx

Miłego czytania :)

~~~

Gdybym powiedział, że jestem nieszczęśliwym człowiekiem to definitywnie bym skłamał. W szkole traktują mnie niczym króla, co może wydawać się nieco śmieszne, ale to ludzie ze szkoły nagle ze świrowali na moim punkcie. Ciężko powiedzieć dlaczego tak się dzieje, ale najwidoczniej wystarczy zostać kapitanem szkolnej drużyny piłkarskiej i już szkoła leży u Twoich stóp. To dość dziwne, gdy uczniowie przepuszczają Cię w kolejkach na stołówce, każdy się z Tobą wita i stara się nawiązać konwersacje. Pomimo tego, że większość robi to tylko po to aby zdobyć uznanie i popularność, jest to nawet miłe, że chcą ze mną rozmawiać. Od zawsze lubiłem przebywać wśród ludzi i do ludzi też mnie ciągnęło. Nie było mowy o siedzeniu w domu. Co to, to nie. Jestem tym stereotypowym nastolatkiem w naszych czasach, który wychodzi każdego wieczoru z kumplami i jest odrobinę zbyt wyluzowany, aby przejmować się ocenami w szkole. Chociaż i tak utrzymuję je na standardowym poziomie - trójek.

Keep reading