widzenia

Aborcja, nie moja sprawa ale jednak..

Nie Oglądałem dzisiaj program “Tomasz Lis na żywo”, nie robię tego zbyt często, ale temat przewodni programu bardzo mnie zaciekawił. Rozmawiano o aborcji a bardziej o tym czy powinno dawać szansę wyboru kobietom, czy nie. Chodziło o to czy kobiety mogą wybierać pomiędzy, przerwaniem ciąży z powodów medycznych, a urodzeniem dziecka chorego, upośledzonego, lub też kontynuacji ciąży zagrażającej życiu kobiety w ciąży. Oczywiście banda - nie lubię ich więc tak będę ich nazywał - pisowców, była za tym aby odebrać prawo wyboru tym kobietom. Choć jestem facetem i nie mam 18 lat - ten wiek określa, chyba dorosłość - to moim zdaniem każdy ma prawo wyboru czy chce urodzić te dziecko czy nie. Użyłem słowa ‘dziecko’ i wiem, że to jest błąd, powinienem mówić płód, bo dziecko czuje, a płód bez mózgu raczej nie (przynajmniej tak uczyła mnie pani od biologii). Powracając, nie możemy traktować kobiet jako inkubatorów, one też mają prawo do życia, a jego częścią jest także wybór. Bez przerwy stajemy przed jakimiś wyborami, jedne są trudne drugie nie, ale możemy rządać prawa do tego wyboru. I tym kończąc chcę powiedzieć, że nie możemy wtrącać spraw religijnych do spraw ogólnych kraju. Musimy się w końcu pogodzić, że Polska nie jest krajem tylko katolickim.

caistkstuff asked:

Co jest w Poznaniu takiego wyjątkowego? Żeby było jasne, bardzo lubię to miasto i przyznam szczerze, że sam nie wiem czemu, w tym cały problem, bo nie potrafię nikomu tego wytłumaczyć. Co byś wskazała? Pozdrawiam ciepło :)

Żeby jak najlepiej przedstawić Ci mój punkt widzenia, proponuje zajrzeć najpierw na fanpejdże dwóch wspaniałych fotografów, którzy pokazują Poznań w taki sposób, w jaki ja na to miasto patrzę. 


-Erik Witsoe:

https://www.facebook.com/ErikWitsoePhotography

-Maciej Krajewski - Łazęga poznańska:

https://www.facebook.com/lazegapoznanska


Dla mnie Poznań ma w sobie niesamowitą magię, co ważne, ta magia nie zamyka się w ratuszu i ulicach starego miasta, ale sięga znacznie dalej. Do starych kamienic(szczególnie tych na Łazarzu, Jeżycach i Starym Mieście): płaskorzeźb, krętych schodów, potężnych, secesyjnych drzwi, witraży i malunków na ścianach. Do spacerów w słoneczne dni wokół Malty. Do zachodzącego słońca nad Wartą. Do wnętrza Katedry, oświetlonego Ostrowa Tumskiego i tego niepowtarzalnego klimatu na moście Biskupa Jordana. Do letnich dni, kiedy w parku przy Starym Browarze odbywają się koncerty. Do moczenia nóg w gorące wieczory w oświetlonej fontannie na Placu Wolności. Do brania kocyka i leżenia cały dzień na trawie przy fontannie na przeciwko opery. Do rozmawiania na schodach fontanny Marsa na Starym Rynku ze swoim przyjacielem, gdy jednocześnie opryskują was orzeźwiające krople wody. Do nocnych spacerów po pustym deptaku, z którym wiążesz całe tony wspomnień. Do zapachu Starego Browaru. Do widoku Starego Miasta w słoneczny dzień z dachu jednej z kamienic na deptaku. Do przedświątecznego jarmarku św.Jacka przy kościele o. Dominikanów. Do dziedzińca Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej i niezliczonej ilości starych, skrzypiących schodów wewnątrz, po których codziennie biegają przyszli zawodowi tancerze(którym tak okropnie zazdroszczę). Do starych secesyjnych schodów w głębi jednej z bram przy Alejach Marcinkowskiego. Do Ławicy, na którą, będąc dzieckiem, jeździłam z tatą i na tarasie widokowym oglądałam startujące i lądujące samoloty, kiedy planowałam, że jak będę duża, to będę dużo latać i podróżować…


Do wszystkich tych dni, kiedy odkrywam to miasto na nowo i po prostu nie mogę się odkochać! :)