wazniejsze

Wtorek, późne popludnie. Siedzę, pije kawę, został mi tylko ponad tydzien szkoły. Rozmyslam. CO było, co jest i jak to będzie. Co będe później robić.. Od zawsze myślałam, że zeby być szczęśliwym trzeba z kimś być, kogoś mieć. Od kiedy mam- sama nie wiem czy tak jest. Kiedy szczęscie drugiej osoby znaczy dla Ciebie wszystko i trwasz w tym, bo nie wiesz co masz robić. Kiedy troska o nią wypełnia cały Twój dzień, kiedy nie myslisz o niczym innym tylko o tym czy aby na pewno nie robi teraz czegoś głupiego.  Kiedy na początku wszystko byo jak w bajce, niesamowite, nieprawdpodobne, coś co zdarza się bardzo rzadko,motylki w brzuszku,kiedy nie potrzebujesz nawet snu bo wszystko jest jak sen, kiedy nie widzisz czasami w jakie ‘bagno’ się pakujesz… I jak będzie cięzko.
Co z tego że znałaś/łes ta osobe wczesniej. CO z tego że paliła zielsko, ćpała,, przesadzała z alkoholem, lubiła szybko jeździć, miała specyficzny charakter, była zapracowana,zawsze wolał/ła kolegów/koleżanki, co z tego że ostro imprezowała.. Co z tego, skoro miłośc nie wybiera. Po prostu wpadasz - i po Tobie. Tak szybko z tego nie wyjdziesz.  Jesli wyjdziesz- może dobrze, może to skończyłoby się zle, nie dobraliście się. Jesli nie wyjdziesz- brawo. Albo jestes idiotą/ką albo masz ta cholerną nadzieje że sie zmieni, że przeciez jak kocha to na pewno się zmieni. Słońce, nie każdy.
Walcze o tą zmiane juz 4 miesiące. Jak mi idzie? Nie pytaj. Bardzo pomału. Czasami 4 szczebelki do góry, ale pózniej 2 w dół.
Bo kocham, bo chce dla niego dobrze, bo chce żeby się ogarnął i wrócil na dobra droge- bo kurcze wiem że jest dobrym człowiekiem, tylko poszedł w złą strone. Od pewnego czasu w tym związku czesciej jestem zmartwiona, smutna, zamyslona niż szczęśliwa. Cięzko mi patrzec na radosne pary, przytulające się, beztroskie kiedy ja tak nie potrafie. Bo ciągle coś. Bo chce żeby bylo idelanie, żeby mieć pewnosc że nic się nie spieprzy, żeby juz nigdy nie sięgnął po zielsko..
Nie obiecał że nie sięgnie, bo wie że to zrobi. Tym się rózni miłośc od zakochania. Ja wciąz próbuje to zmienić. Ale jakie sa moje szanse? Domyślacie sie że znikome.. Mówi ze chce mojego szczęścia, chociaż najwidoczniej dalej nie pojmuje co by mnie uszczęśliwiło. Wymigiwanie sie od prawdy- to go uzalezniło. A mnie to boli często tak bardzo, że tylko siedze i płacze.
Dobro innych ponad swoje. Psychicznie jestem roztargnięta, co zrobić zeby było dobrze? Widze ze sie stara, ale to nie jest to samo co kiedys, on chyba wygasł, ja chyba też.. Nasze rozmowy procz zielska sa o niczym. Przyszlosc? Nigdy ten temat nie był poruszany, chociaz wspominał kilka razy 'kiedys’ . Skad on wie, że bedzie kiedyś..
Jak może być “kiedyś” kiedy ja nie umiem mu zaufać. Zbyt wiele razy okłamał. Unikał prawdy, co prawie nigdy mu nie wychodziło bo ja to wyduszłam wrecz z niego.Jak zaufac skoro zmienił prace na taką gdzie robia co chcą, ma swoich kolegów, ma dostęp, nie ma tam mnie.
Pewnie nie wiecie co czuje, ale musiałam to po prostu 'wykrztusić “ z siebie. Nie wiem czy ja wciąz mam nadzieje że bede z nim szczesliwa, że w koncu skończy się ten temat, bo są wazniejsze? Czy mozna odejsc przez brak zaufania? Jak by to było, skoro tyle czasu spędzało się razem? Wciąz szukam odpowiedzi, czasami… Szukam pretekstu. Nie wiem juz czy szukam czegos żeby to wszystko naprawić czy… żeby zakończyć.
Boli

#3594

potrafie utrzymac kontakt, jestem szczera lojalna troskliwa wrazliwa tolerancyjna, mam duzy dystans do siebie, nie obchodzi mnie zdanie innych, lubie swoje cialo, nie potrafilabym kogos zdradzic, szybko wybaczam, szczescie drugiej osoby ktora kocham jest wazniejsze niz cokolwiek inne.. czy chcesz poznac wady? napisz

anonymous asked:

Z tego co wymienilas wynika, ze jestes strasznie roszczeniowym typem klienta ktorego nie lubia kelnerzy. No bo to, ze brudny stolik nie wynika raczej z tego ze kelner stoi i grzebie w nosie tylko ma widocznie wazniejsze rzeczy do roboty i za chwile to zrobi. Wiec w czym problem? ;) Chyba nie pracowałaś w mocno zaludnionych knajpach. Praca w knajpie powinna właśnie uczyć wyrozumiałości i jakiejś pokory 😝

Pracuje w knajpie na krakowskim przedmieściu, nie wiem gdzie jest większy ruch i więcej turystów :))) po prostu sama zauważam, ze są dni, w których daje z siebie wszystko i naprawde wychodze z pracy mokra, nie czując nóg i wtedy na pewni każdy stolik jest czysty, a czasem faktycznie jestem bardziej zmeczona i mogę coś bardziej “olac” :) akurat w ogole nie jestem roszczeniowym klientem, nigdy nie mam zadnych pretensji, po prostu wiem, co jest przyjemne dla gościa restauracji, a co nie :)) jeśli chcesz dobrze wszystkich obsłużyć, kiedy jest duży ruch to po prostu musisz się nalatać i przez pare godzin nie moec chwili, żeby usiasc :)

smierc-jest-coraz-blizej  asked:

Dlaczego glownym powodem ludzkiego cierpienia jest milosc? Wszyscy sie zakochuja a pozniej cierpia. Czemu tak duze znaczenie dla czlowieka ma ta 2 osoba? Sa przeciez wazniejsze rzeczy.

Cierpienie przez drugą osobę jest powrotem do wspomnień i głównie do tego za czym tęsknimy najbardziej na świecie. Dlatego to jest dla nas tak ważne. Brakuje nam tego co było. Mamy to zakodowane tak głęboko ze nie potrafimy skupić się na innych rzeczach. Pragniemy kogoś kto nas odrzucił przez to że myślimy że nie umiemy sobie sami poradzić. Samotność jest okropna, a jak się kogoś kocha jest jeszcze gorsza. Niestety tak to działa że nie da się wymazać tego co było więc żyjemy wspomnieniami i tak naprawdę w głębi serca chcemy nimi żyć.