ustach

Być może w ustach osoby w moim wieku zabrzmi to trochę głupio, ale chcę, żeby wszystko było jasne: należę do ludzi, którzy lubią być sami. Podkreślę to raz jeszcze: jestem osobą, która nie cierpi z powodu samotności. Godzina lub dwie codziennego samotnego biegania, podczas których z nikim nie rozmawiam, oraz kolejne cztery czy pięć godzin samotnego siedzenia za biurkiem nie są dla mnie ani trudne, ani nużące. Mam taką skłonność od najwcześniejszych lat, kiedy - mając wybór - znacznie bardziej wolałem czytać książki albo słuchać w skupieniu muzyki, niż spotykać się z innymi. Zawsze mam mnóstwo pomysłów na to, co mogę robić sam.
—  Haruki Murakami
Być może w ustach osoby w moim wieku zabrzmi to trochę głupio, ale chcę, żeby wszystko było jasne: należę do ludzi, którzy lubią być sami. Podkreślę to raz jeszcze: jestem osobą, która nie cierpi z powodu samotności. Godzina lub dwie codziennego samotnego biegania, podczas których z nikim nie rozmawiam, oraz kolejne cztery czy pięć godzin samotnego siedzenia za biurkiem nie są dla mnie ani trudne, ani nużące. Mam taką skłonność od najwcześniejszych lat, kiedy - mając wybór - znacznie bardziej wolałem czytać książki albo słuchać w skupieniu muzyki, niż spotykać się z innymi. Zawsze mam mnóstwo pomysłów na to, co mogę robić sam
Być może w ustach osoby w moim wieku zabrzmi to trochę głupio, ale chcę, żeby wszystko było jasne: należę do ludzi, którzy lubią być sami. Podkreślę to raz jeszcze: jestem osobą, która nie cierpi z powodu samotności. Godzina lub dwie codziennego samotnego biegania, podczas których z nikim nie rozmawiam, oraz kolejne cztery czy pięć godzin samotnego siedzenia za biurkiem nie są dla mnie ani trudne, ani nużące. Mam taką skłonność od najwcześniejszych lat, kiedy - mając wybór - znacznie bardziej wolałem czytać książki albo słuchać w skupieniu muzyki, niż spotykać się z innymi. Zawsze mam mnóstwo pomysłów na to, co mogę robić sam.
—  Haruki Murakami

zostanie tylko żal
jak zapach po skoszonej trawie
przeciąg w okolicach żeber
co zatrzaśnie wszystkie drzwi

nie będzie ciepłych pleców
nieproszonych w ustach włosów
przysięgi na miękkie uda
zabawnie wykrzywionych brwi

tylko krew czarna perlista 
co miała przynieść sen 
człowiekowi, który kochał

ostatni dzień


Życie miłosne

,,Kiedyś pisałem lepiej
Co raz się zakochiwałem"
Och, jakie kłamstewko się wymsknęło

Z jakim przecie pragnieniem
Ściągam językiem krople z szyji
Szyjki, wlasciwie, butelki

Ile ciepła na ustach mam
Kładąc je delikatnie na filtrze
Całujac do rozpalenia
 Aż parzy

Przecież co dzień pieprze się namiętnie
Z chęcią do życia
Czekając które z nas
Opadnie pierwsze
W bezsił

Chcieć lecz nie zawsze moc.

Staram się Ciebie nie kochać.
Choć zaszło to za daleko.
Staram się za Tobą nie szlochać.
Pozostawić po “Nas” żywota echo.

Już nie widzę świata,w życiu bez Ciebie. Otwierając wrota piekielnych samotności. Powoli już myślę o własnym pogrzebie. Strącając swe życie w otchłań nicości.

Razem spędzone chwile roztrzaskują myśli. Unosząc się w powietrzu zapachem skoszonej trawy.
Wspólne marzenia, które chcieliśmy ziścić. Zostają zmielone niczym ziarna kawy.

By wraz z czarnym wywarem spłynąć…
w filiżankę wspomnień.
Roztoczyć w ustach gorzki smak rozstania.

Tak bardzo chce już o “Nas” zapomnieć,lecz…
To jak oddychanie bez tlenu…
Miłość bez kochania…

SERCE I MYSZY

Miał klucz w ustach.

W kieszeniach trzymał notatnik z adresami.

W butach paragony po dawno kupionych kwiatach.

Niewyraźnie wymawiał zdania.

Na murach malował serca zżerane przez szare myszy.

AUTOR : Przemysław Szawłowski

Cause you are the only one [Johnlock/Mystrade] (on Wattpad) http://my.w.tt/UiNb/BWQ89kK1Sv “- To było fantastyczne! - Wypowiedział zafascynowany blondyn. Sherlockowi odjęło mowę, serce zabiło mu szybciej i przez ułamek sekundy można było zobaczyć nikły uśmiech na jego ustach, zanim znowu nałożył na siebie swoją maskę obojętności. - To nie to co zwykle mówią ludzie. - A co zwykle mówią ludzie? - Odwal sie. John wybuchł śmiechem, a zaraz później razem ze śmiechem Johna dało się słyszeć szczerzy śmiech detektywa.”

“Ile razy stałeś pod drzwiami będąc pewnym, że spotka cię awantura, a przyjęto cię z otwartymi rękami. Ile razy wchodziłeś ze słońcem w duszy i na ustach, a zgaszono cię obojętnością, lekceważeniem albo nawet wyrządzono ci krzywdę. Ile razy spodziewałeś się nagrody, a nikt nawet o niej nie pomyślał. Ile razy spadła na ciebie pochwała za detal, którego nawet nie zauważyłeś. Ile razy nie spełniła się żadna z możliwości, jakie zakładałeś; stało się coś, czego przez moment nawet nie przypuszczałeś.

Nie miej więc zbyt wielkiego zaufania do swoich przewidywań. Rzeczywistość na pewno je przerośnie. Ale nie bój się jej. Ona jest Boża.”


M.Maliński