umrze

Mógłbym oddać dusze diabłu gdyby tylko obiecał, że będziesz znów moja. Mogę zacząć wyznawać każdą religię, modlić się do wszystkich bogów, mógłbym zabić samego siebie za jeden twój pocałunek. Zrobię wszystko by cię odzyskać. Jeśli tylko chcesz tego samego co ja, przyrzekam ci, że zrobię wszystko byś była przy mnie szczęśliwa. Będę obdarowywał cię najwspanialszymi prezentami chociaż, błagam wybacz mi, nawet nie wiem kiedy są twoje urodziny. Będę spełniał każde twoje marzenia i zachcianki, nawet jeśli w środku nocy każesz mi pójść po piwo kremowe i lody. Nauczę się gotować i sprzątać. Mogę codziennie chodzić z tobą na zakupy i kupować ci setki par butów pasujących do twoich torebek, albo odwrotnie. Obiecuję, że przestane palić, pić i przeklinać. Nigdy nie będę komentował twojej kuchni, chociaż wiem, że okropnie gotujesz. Bedę jadł wszystko co zrobisz, nawet jeśli miałbym po tym umrzeć. Nauczę się słów typu dziękuję i przepraszam. Zacznę jeździć zgodnie z przepisami i nigdy nie przekroczę prędkości. Nigdy nie wyjdę z kolegami do knajpy na ognistą. Będę codziennie do ciebie dzwonić z pracy, a kiedy wyjadę służbowo codziennie będę wysyłać ci bukiety kwiatów i czekoladki. Zamienie dom w schronisko dla zwierząt jeśli chcesz. Zacznę czytać książki i oglądać z tobą komedie romantyczne, a nawet dramaty. Będę pilnować zupy na gazie kiedy wyjdziesz na babskie spotkanie. Każdego dnia będę prawił ci komplementy. Zawsze będę zmywał po obiedzie.  Twoi rodzice będą mogli odwiedzać nas codziennie, a gdy się zestarzeją będą mogli mieszkać z nami. Jeśli zechcesz przefarbuje się na czarno i zapuszczę wąsy. Mogę dla ciebie zmienić nazwisko jeśli to ci się nie podoba. Codziennie będę cię masować i napuszczał wody do wanny. Będę całować całe twoje ciało o każdej porze dnia i nocy. Bedę cię nosić na rękach zawsze kiedy poczujesz się zmęczona. Przyrzekam że poświecę ci całe moje życie i oddam całego siebie. Wiem, że jeśli znów cię stracę coś we mnie umrze i już nigdy więcej nie zmartwychwstanie.
—  Icamna.

Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę 
i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu. 
Znów widziałem strach w jej oczach. 
Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć co myślę: chcę rozwodu. Żona nie była porywcza i zdenerwowana, tylko cichym głosem zapytała mnie o powód.
 Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie, to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce i krzyczała na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała 
przez całą noc. Wiedziałem, że 
chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: Zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham. Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i 30% naszej firmy. Przeglądnęła go krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia, była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane. Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach łzami, takiej reakcji się spodziewałem. Te łzy dały mi jakoś poczucie ulgi. Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli. Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze i byłem pewien, że jest to dobra decyzja. 
Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją siedzącą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały. Obudziłem się i zobaczyłem, że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem. 
Rano dała mi swoje wymagania odnośnie
rozwodu: nie wymaga niczego, 
jednak chce, byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali, że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód. Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc
 prace klasowe i nie chce go z naszym
 zepsutym małżeństwem obciążać. 
To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej: Chciała, żebym sobie przypomniał, jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg. Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi
 wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała. Lecz by nasze ostatnie dni, były przyjemne jak tylko było to możliwe, zgodziłem się. Później powiedziałem Jane o warunkach mojej żony. Roześmiała się głośno i powiedziała, że to absurd. “Nieważne co ona za sztuczki
zastosuje, musi zaakceptować rozwód” - powiedziała i szydziła. 
Po tym jak powiedziałem żonie, że chce się rozwieść, nie mieliśmy więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i oklaskiwał. “Tato trzyma mamę w rękach” - radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu poszedłem 10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła
 oczy i szepnęła do mnie: “Proszę, nie mów naszemu Synkowi o naszym rozwodzie. ” Skinąłem głową i 
przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy. 
Jechałem sam do mojego biura. Na drugi dzień wszystko przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła głowę na mojej piersi. Czułem 
zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej. Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak była na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare 
włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem. Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,
że poczucie swojskości powstało ponownie. To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła. Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.
 Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było mi ją nosić. Może mnie codzienne ćwiczenia zrobiły silniejszym. Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała, w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować. Potem powiedziała z westchnieniem: “Wszystkie
 ubrania są coraz większe.’ Nagle 
zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła. Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze! Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak wiele bólu i goryczy w swoim sercu! Podświadomie pogłaskałem ją po głowie. W tej chwili nasz syn i powiedział:
“Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju
przenieść ”. było ważną częścią jego życia, aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju. Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł. Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiałem się zmienić zdanie w ostatniej chwili. Wziąłem ją w ramiona i zaniosłem z sypialni przez salon na korytarza. Jej ręka opadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było jak w dniu naszego ślubu. Martwiłem się, bo waży mniej i mniej. Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć. Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że 
zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności. Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go
- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję. Pobiegłem po schodach. Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. “Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić” Powiedziałem. Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła. “Czy masz gorączkę?” zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem: “Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić. Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność
 dopóki śmierć nas nie rozłączy.” Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół do kwiaciarni, która była na mojej drodze. Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony. Ekspedientka zapytała mnie, co
 napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem “Każdego ranka będę nosić Cię przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.” 
Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach, moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem, a ja byłem 
zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić. Wiedziała, że wkrótce umrze i chciała mnie uratować od: Negatywnego uczucia naszego syna do mnie. Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.

To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie.
 To nie dwór, samochód lub 
góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem szczęścia. Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa. To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości. Żyć w szczęśliwym związku!

Jeśli tego nie udostępnisz, nic Ci się nie stanie. Jednak robiąc to, może uratujesz jakieś małżeństwo/związek. Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie
nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.

mówią, że nadzieja umiera ostatnia.
gówno prawda.
ostatnie umiera serce.
a gdy umrze serce, nie ma już nic.
—  Damian Makary.
Miałem poczucie, jakbym się rozdwajał w sobie na tego, który wie, że to on, i tego, który nie doznaje żadnej z sobą bliskości. Na tego, dajmy na to, który wie, że umrze, i tego, który nie dopuszcza myśli, że to on, tylko jakby ktoś drugi miał umrzeć za niego. I nigdy nie udaje mi się choćby na tyle być razem, aby przynajmniej w jedności sobie współczuć. Powiem panu, człowiek nie powinien nad sobą rozmyślać, a tym bardziej w sobie drążyć. Jest, jaki jest, i powinno mu wystarczyć. A czy on, nie on, niech się samo rozstrzyga.
—  Wiesław Myśliwski “Traktat o łuskaniu fasoli”
Gdybyś wiedział, że osoba którą kochasz jutro umrze
To co byś jej powiedział by dać upragnioną ulgę
Czasem brakuje słów, życie bez sumienia skurwiel
To jego słaby punkt, tak jak dwulicowy kumpel
—  Paluch
#15445

#niemiescisie Czy śmierć jest końcem, czy może początkiem? Zastanawiam się nad tym od zawsze. Jest wiele (bez urazy dla wszystkich wyznań religijnych) teorii na ten temat.. i sama pragnę jedną przytoczyć. Zaczęłam się nad tym zastanawiać po pewnej tregedii, która dotknęła setki tysięcy ludzi. Wokalista Linkin Park śp. Chester Bennington, dnia 20.07.2017 popełnił samobójstwo. Jako że jestem fanką tego zespołu od 5 lat (Chociaż dla większości Soldiers to jest śmieszny okres czasu na tle 10/15/20 lat.) Także strasznie mnie to odbiło. Chazz był naszym przyjacielem, był jak członek rodziny.. i sądzę że rozumieją to nieliczne osoby, które “do tej rodziny” nie należą. Po tym wydarzeniu naprawdę długo plułam sobie w mordę, że mogłam jechać na ich ostatni koncert, że mogłam nie przekładać tego “na później”. Dziś czuje inaczej.. i chcę do tego nawiązać. Chester jak i całe Linkin Park (jak zapewne większość wie) trafiło do setek tysięcy ludzi, często wyciągając ich z strasznego gówna. I dziś każdy z nich zadaje sobie pytanie “Dlaczego ktoś kto uratował tyle ludzkich istnień, nie mógł ocalić siebie?”. Sądzę że nieświadomie Chazz tak zapieczętował swoją twórczość, i to co miał tutaj do zrobienia. Wielu z nas poczuło (w tym ja) nową płytę “One More Light” i zrozumiało ją w inny sposób. Poczułam coś w stylu “TO NIE KONIEC”. I wiecie co wam powiem? Chester nigdy nie umrze dla nas, Linkin Park na zawsze gra w naszych sercach. I nasze życie, które w ciąż prowadzimy.. będzie pisać kolejne utwory. Linkin Park nigdy nie będzie miało swojego końca.
Tyle plułam sobie w twarz, że nie mogłam nigdy Chestera poznać, ale będąc na pozeglanym hołdzie w Chorzowie.. poczułam jego obecność. Poczułam że po wypłakaniu wszystkich łez, przy zachmurzonym niebie.. przy puszczonej wcześniej wspomnianej płycie.. Po minucie ciszy.. wyszło słońce. Każdy z nas to zobaczył.. każdy z nas to poczuł. W tym właśnie momencie uznałam.. że to nie jest koniec.
WIEC PRZECHODZĄC W KOŃCU DO SEDNA SPRAWY.
Co z tego że nie poznałam Chestera tutaj na ziemi? Ja w to nie wierzę, ja to wiem, że spotkam go jak już kres będzie mojej fizycznej egzystencji. Isrnienie nie będzie mieć swojego końca tutaj na ziemi. Możecie się ze mną zgadzać, albo nie.. obojętne mi to jest. Ja jestem dumna z tego, jakim człowiekiem był Chester i jakim zespołem było Linkin Park. I nie czuje juz żalu i smutku.. Bo to jeszcze nie koniec. Dzięki wielkie tym, którym chciało się to przeczytać.