tysiace

Powstrzymuje sie od płaczu, zeby wszyscy mysleli, ze jest okey. Gdy tak na prawde moje serduszko rozpada sie na tysiac malych kawałeczków z Twojego powodu…

moglibysmy byc razem, ale ty jestes oddalony o tysiace lat swietlnych, pochodzimy z innych planet, moze nawet galaktyk. czasem jak sie zapomne, mysle o tym, jak bysmy wygladali my, razem, tak jak normalny chlopak z normalna dziewczyna, pocalunki, chodzenie za reke, wyglupy, rozmowy, ale wtedy przypominam sobie, ze nie jestesmy normalni, jestesmy inni. jestesmy poza szablonowi, rownimy sie od siebie, podobno przyjaznimy sie z ludzmi, ktorymi chcemy sie stac, ale ja nie chce byc toba, a ty nie chcesz byc mna. jestesmy tacy sobie bliscy, a tacy odlegli, ale potrzebujemy siebie nawzajem, ja cie potrzebuje, nie wiem czy ty mnie. kocham nasze zwykle rozmowy, twoje podrywy, moje wymigywania sie, zawstydzania, nasze spiewanie, nie dogadywanie sie. kocham fakt, ze jak sie rozlacze to i tak do mnie zadzwonisz, stwierdzisz ze mam schize i zapomnisz. uwielbiam obserwowac twoje zachowanie, stalkowac cie, ogladac reakcje na kazda pojedyncza rzecz. chcialabym polozyc sie obok ciebie, dac buziaka w usta, po czym wtulic sie w ciebie i rozmawiac o glupotach, moze usnac. chcialabym chodzic z toba za reke po miescie, ciagac cie po sklepach, bawic sie naszymi splecionymi dlonmi. chcialabym moc zawsze sie do ciebie przytulic, byc przytulana przez ciebie. chcialabym slyszec twoje dzien dobry kochanie i dobranoc skarbie. chcialabym byc budzona przez ciebie i zasypiac w twoich ramionach. chcialabym spedzac z toba kazdy dzien.
chcialabym, ale to sie nie spelni. nie spelni sie, bo to nie mozliwe.