to zawsze moja wina

Heh, to już codzienność że zawsze zostaje z problemem sama. Ale to moja wina. To ja każdego odrzucam. Taka już jeste. Muszę sobie radzić. Mimo że to nie wychodzi
Oneshot: Lost heart - Larry

autorka: raspberry-ladybug
tytuł: Lost heart
parring: Larry Stylinson
inspiracja: podanie o księżniczce Anastazji  Romanowej
banner: Moja Mika - mon lapin Xxxx
dedykacja: jak zwykle dla Miki i wyjątkowo dla bejbiblond, bo jako jedyna wyraziła chęć przeczytania shota. Dziękuję, że jesteście kochane! Xx I dla mojego nemezis. 


opis: Louis jest zaufanym człowiekiem na dworze króla Francji, jednak pewnego dnia dostaje misje, która na zawsze odmieni jego życie, bo na jego drodze stanie zagubiony księże - Harry.
AU:  Jest rok ok 1916, co tłumaczy obecność tramwajów, pociągów parowych, gramofonów. Jednak jest to świat wykreowany przeze mnie, więc w każdym europejskim kraju władzę sprawują monarchowie - królowe i królowie, którzy knują intrygi, chodzą na bankiety i wydają razkazy.

- Louis. Jego wysokość król wzywa Cię. - Louis przerwał natychmiast wykonywaną czynność, wstał wygładzając nienagannie schludne ubranie, przegarnął włosy i przyklejając na twarz firmowy uśmiech ruszył za posłańcem.


- Bonjour Louis. - Mężczyzna usłyszał głos króla jak tylko wszedł do wielkiej biblioteki. Wydawać by się mogło, że egzemplarz każdej książki wydanej we Francji znajdował się w tym pomieszczeniu. Gdzie okiem sięgnąć stały wysokie, potężne regały, miękka wykładzina tłumiła każdy hałas, a krzesła i fotele pokryte pluszem sprawiały wrażenie nader wygodnych.

Niektórym może się wydawać dziwne, że rodzina królewska chce rozmawiać ze swoim uniżonym sługą w tak komfortowym miejscu. Powinni wszyscy siedzieć na wysokich krzesłach, w kamiennej, zimnej sali i patrzeć z góry na stojącego sługę, jednak nie -  Rodzina królewska siedziała na kanapie. Nie każdy dostępował zaszczytu oglądania monarchów w tak prozaicznej pazie, jednak Louis już się przyzwyczaił.

Nienaturalna sztywność pleców nigdy nie opuszczała królowej i księżniczki i teraz też siedziały eksponując swoje blade łabędzie szyje.


- Wasza wysokość. - Powiedział i skłonił się całej trójce, najpiękniej jak potrafił, chociaż wiedział, że nie było to w tym momencie potrzebne. Francuzi jednak kochali sztywność i dokładność w manierach.  
- Siadaj mój drogi. - Powiedziała królowa wskazując fotel na przeciwko nich. Louis usiadł z uśmieszkiem błąkającym się na ustach.


- Mamy dla Ciebie zadanie. - Baryton króla rozszedł się po pomieszczeniu. Mężczyzna nie był zaskoczony - jego rola, którą pełnił na dworze nie ograniczała się do podstawowych czynności, bo był najbardziej zaufanym człowiekiem rodziny królewskiej, odznaczonym znaczącą ilością nagród i przychylnym spojrzeniem. - Moja droga. - Skinął na swoją żonę, aby kontynuowała.
- Louis, chcemy porozmawiać o Kornwalii. - Powiedziała jak zwykle chłodno. W Louisa to uderzyło. Kiedy ostatnim razem jego stopa znajdowała się na brytyjskiej ziemi, miał zaledwie 7 lat.
- Tak? - Zapytał po uprzednim przełknięciu śliny.
- Opowiedz o swoim życiu tam. - Poprosiła dama.


- Pracowałem na dworze Księstwa Sytlesów.

Keep reading

21 marca (tego ch*jowego miesiąca przed zapewne równie ch*jowym kwietniem) 2015 r.

Nie staraj się. Odpuść. Bo dusza mi pęka w pół, bo brak czegoś więcej mnie boli. I nie mogę przepraszać, to nie jest moja wina. Niczyja, zawsze. Takie jest życie, każdy ma w sercu to, co ma. Nie mam w sercu ani odrobiny tego, czego potrzebujesz. Chcę odpocząć od ludzi a oni ciągle są na widoku. Przechodzą obok, mówią, dotykają mnie przez przypadek kiedy przechodzą zatłoczonym korytarzem. Błagam, niech to wszystko się skończy. Wszystko. Mimo tego, że chyba nic złego się nie dzieje, zabierz mnie.