starej

Na świecie jest milion pierwszych lasek dla miliona różnych rzeczy. Są takie, z którymi zatańczyłeś pierwszego wolniaka i takie, z którymi przeżyłeś swój pierwszy raz. Jest taka, którą pocałowałeś jako pierwszą, i inna, którą zapragnąłeś przedstawić swojej starej. Masz pierwszą, z którą się biłeś… i pierwszą, o którą się biłeś. Bywają też takie pierwsze, którym musiałeś pozwolić odejść. To normalne, że każdy ma swoją pierwszą miłość i taką, która złamała ci serce. Zawsze są te pierwsze, ale są też takie, za którymi warto gonić, aż nie staną się twoimi ostatnimi. To ta ostatnia jest tą, która tak naprawdę się liczy.
—  Jay Crownover
To zdjęcie jakby mnie zabiło. W jednej chwili spadł na mnie lodowaty deszcz wspomnień, poczułam jakbym topiła się w starej, śmierdzącej nadziei. Jakby wszystko co było kiedyś, to było wielkie kłamstwo. A ja… A ja nigdy żyjąc tak, nie zasługiwałam na szczęście.
W Punkt II    (Polecam przeczytać)

Są osoby, które same dla siebie budują klatki i zamykają się w środku. Następnie biorą kluczyk do ręki, robią zamach i wyrzucają go najdalej jak mogą. Wtedy zaczynają przekonywać innych do tego, jakie ich życie jest do bani, bo chcieliby robić tyle świetnych rzeczy, ale jak, skoro dookoła siebie mają kraty? Nie widzą, że te kraty są zrobione ze słów, które same sobie mówią: „Nie umiem”, „Nie mogę”, „Nie mam szczęścia”, „Ona była inna, niż pozostałe”, „To był ten jedyny”, „Takie uczucie zdarza się tylko raz w życiu”.

Odpowiednio asertywna osoba powinna odpowiadać wtedy: „Gówno prawda”.

To nie życie odbiera ludziom szanse. Ludzie odbierają je sobie sami wierząc w to, że mają do przeżycia tylko jedną piękną miłość, tylko jedną szansę na biznes, tylko jedną taką przyjaźń i tylko jedną karierę, a później tylko nicość. Kiedy już jedną z nich wykorzystają to zaczynają panikować, bo dalej jest tylko otchłań.

Tylko że to ma miejsce tylko w twojej głowie. Możesz być elektrykiem z wąsem, panią Jadwigą po siedemdziesiątce, nastoletnią fanką Justina Biebera albo prezesem banku w garniturze na miarę i trzema rozwodami na koncie, a to wciąż oznacza, że masz tyle szans na szczęście ile sam sobie weźmiesz.

To, że nie zapominasz nie znaczy, że nie możesz zapomnieć. To oznacza, że jeszcze nie jest odpowiedni czas.

Relacje mają to do siebie, że wszystkie umierają. Najpierw powszednieją, a później, jeśli przestaje się je podtrzymywać, zaczynają się rozluźniać i wreszcie się kończą. Bez bólu. Bez histerii. Bez gniewu i bez żalu. Ludzie odwracają się od siebie i odchodzą czując to, co czuje się po sprzedaniu starej sofy – nostalgię wymieszaną ze słowami: „Wreszcie mam miejsce na coś innego. Może postawię tam lampkę i wielki fotel, w którym będę czytać książki?”.

W tym momencie są gotowi pójść naprzód.

Czasem ma się jednak pecha. Wtedy miłość jednej osoby kończy się wtedy, kiedy druga jest jeszcze na niekończącym się dopaminowym haju. Ona odchodzi i zostaje się z poczuciem: „Chcę więcej”. Wykorzystuje się to w restauracjach – im lepszy kucharz, tym mniejsze daje porcje. Wiesz dlaczego? Bo zanim nasycisz swój głód to już całe danie znika. Już go nie ma. Zostaje ci jego wspomnienie, które możesz idealizować.

Idziesz wtedy na randkę. On ma zarost i skórzaną kurtkę, ale wydaje się zbyt grzeczny, więc stwierdzasz: „To nie to”. Starasz się poznać kogoś innego, ale poznajesz wyłącznie osoby, które są o wiele gorsze od twojego eks, który w twojej głowie stał się już trzy razy zabawniejszy, pięć centymetrów wyższy i na co dzień wyglądający tak, jak modele na zdjęciach w magazynach.
W końcu dochodzisz więc do wniosku, że takiej miłości już nie przeżyjesz.

Możesz myśleć, że świadczy to o niesamowitych uczuciach. Możesz też myśleć, że przypieczony tost jest ostatecznym dowodem istnienia boga. Możesz, ale nie znaczy to, że tak naprawdę jest. To świadczy tylko o tym, że jak większości ludzi brakuje ci perspektywy. Zamiast przewidywać przyszłe zagrożenia i szanse jak w analizie SWOT uogólniasz swoje obecne samopoczucie na przyszłość. Jeśli dzisiaj jest dobrze, to z odwagą patrzysz w przyszłość. Jeśli akurat masz doła to wydaje ci się, że to złe życie, a nie jeden zły poniedziałek spędzony wśród upierdliwych klientów. Jeśli rozstajesz się z kimś o tyłku Ryana Reynoldsa to płaczesz, że to taki ostatni w twoim życiu, bo przecież masz już 22/25/31 lub 34 lata i to co dobre jest już za tobą. Czujesz jakie to żałosne?

W praktyce oznacza to tylko, że uporczywie trzymasz się tych wspomnień, bo czujesz, że ignorowane uczucia odchodzą, a ty jeszcze nie jesteś gotowa na wyrzucenie tej starej sofy, na której przeżyłaś tyle miłych chwil.

Ale będziesz na to gotowa i wtedy przeżyjesz coś znacznie lepszego.

Nie zapomnisz jeśli nie będziesz dawać szansy innym ludziom
Ludzie nie zawsze dostają to na co zasługują. Czasem dostają coś tylko dlatego, że mieli szczęście, tak jak w totka ktoś trafia szóstkę, chociaż jest na to szansa 1 do 10 milionów. To jednak nie oznacza, że liczenie na wygranie w kumulacji jest dobrym pomysłem na życie.

Niestety znam osoby, które uważają, że to genialna strategia w przypadku związków. „Po prostu tutaj będę i spotkam kogoś cudownego i wtedy pokażę jaką wspaniałą osobą jestem”.

Problem w tym, że zwykle mocno ogarnięci ludzie spotykają się z tak samo ogarniętymi osobami. Kobieta, która ma skończone studia MBA i samochód służbowy droższy, niż mieszkanie przeciętnej osoby, nie będzie raczej spotykała się z kimś, dla kogo szczytem stylu jest założenie sweterka w poprzeczne paski wyciętego w serek, wyjście najebać się ze znajomymi i pytanie później przypadkowych osób czy chcą wpierdol. W drugą stronę działa to dokładnie tak samo, więc mężczyźni spotykają się z kobietami, które są nie tylko atrakcyjne, lubią seks, techno i czarno-białe zdjęcia, ale też mówią im coś takie słowa jak Bergman, Foucault i kot Schrödingera. Tylko czasem mężczyźni wybierają kobiety oceniając wyłącznie ich kompatybilność z aktualnie noszonym krawatem, ale zdradzę ci sekret – to nigdy nie jest dla nich związek. To jest układ.

Fakty są takie: jeśli od 1 do 10 oceniasz się na 6, to pewnie możesz spotykać się z kimś, kogo oceniasz na 5, 6 i 7, ale osoby od 1 do 4 zignorujesz, a te powyżej siódemki zignorują ciebie. Czasem jednak się zdarza, że w twoim życiu pojawia się dziesiątka – odpowiednik głównej wygranej w loterii. Osoba, na którą nie zasługujesz. Nie masz pojęcia co w tobie widzi, ale się tym nie przejmujesz, bo jaka to różnica. Masz gdzieś, że cię nie szanuje, bo przecież nie masz za wiele szans na to, żeby spotkać porównywalną osobę. I kiedy ona odchodzi czujesz się z tym chujowo, bo nie wiesz jak to się stało, że ta osoba pojawiła się w twoim życiu i nie wiesz, co zrobić, żeby pojawiła się tam inna.

To jest idealny moment, żeby przestać wierzyć w farta, a zacząć wierzyć w siebie, bo do wyboru masz tylko:
1) Czekać na kolejny odpowiednik szóstki w totka
2) Stać się lepszą osobą.

Nie musisz być Sherlockiem Holmesem, żeby zauważyć, że pierwsze podejście nie działa i wiedzieć, że to, co działa to
DAWANIE SZANS:

- sobie, żeby każdego dnia być bardziej atrakcyjną, mądrą, zaradną osobą;
- i innym, żeby mogli pokazać, co jest w nich najlepsze.

-  Volantification

Wiem że nigdy tego nie zobaczysz, że nie zrozumiesz nic z tego co napiszę. Nie dlatego, że jesteś głupi, tylko dlatego, że  nigdy czegoś takiego nie przeżyłeś. Więc się ciesz… Jesteś mi bardzo bliski, ufam Ci jak mało komu, ale niszczysz mnie też jak mało kto. Uspokajasz mnie najlepiej na świecie. Wiesz o mnie więcej niż moje najlepsze przyjaciółki. Jednak ty tego nie doceniasz, bo mnie niszczysz. Nieświadomie, a może jest inaczej? Może wiesz że to robisz? Bo jak to ująłeś ,,Trzeba coś zburzyć, żeby coś zbudować”. Wiec chcesz nową mnie? Wątpię, żeby Ci się udało. Gdy już zburzysz mnie, nigdy jej nie odzyskasz, nowej ani tej starej. Nie jestem budynkiem, mnie nie odbudujesz na nowo. Jak już zburzysz, to zburzysz… Jakiś czas temu, prawie Ci się udało mnie zburzyć. Stałam na moście, z twojego powodu. Nic mnie bardziej nie boli niż ignorowanie mnie, totalne olewanie. Wtedy coś we mnie pękło, wszystko wróciło. Cały ból, smutek, zagubienie i pustka. Wątpię żeby były Ci obce, ale nie na taką miarę, nie w takim stopniu. ,, Nie chce słuchać jaka to ty jesteś biedna i jak to bardzo użalasz się nad sobą.” … Mówiłeś że to nie ty to pisałeś, chciała bym w to wierzyć. Od zawsze czułam, jak jestem dla ciebie nikim, głośną wkurwiającą dziewczyną z klasy. Która ma sztuczne zachowania bo udaje szczęście, a skoro mi tak to nieudolnie szło, to czemu nikt tego nie widział? Każdy ignorował, wierzył w to jebane ‘szczęście’, mam kolejne pytanie… Czemu w ogóle zdecydowałeś się mi pomóc? Tej wkurwiającej dziewczynie? Czemu dałeś nadzieję na lepsze a potem zostawiłeś… W sumie to nie wiem czy zostawiłeś, raz jesteś raz Cię nie ma. Ludzie mówią że mnie masz w dupie a ty że ci zależy. Teraz pytanie… Ty kłamiesz? Czy ludzie kłamią?

#12226

Nienawidzę tego, że zajadam stres, strach, ból i wszystkie inne negatywne emocje. Potrafię jeść nawet z nudów. Udało mi się schudnąć ale znów wróciłam do starej wagi. Nie może tak być, bo mam co raz większe rozstępy. Po prostu nie potrafię się znów za to zabrać, zbyt dużo czasu poświęcam na myślenie o problemach zamiast spojrzeć co i w jakich ilościach jem lub po prostu odmówić sobie jednego głupiego ciastka.

Love/relationship Czech vocabulary

Podstatná jména = nouns

Láska (f.) = love
Srdce (n.) = heart
Zamilovanost (f.) = amorousness, the state of being in love
Schůzka (f.) = a date (very formal)
Rande (n.) = a date (informal)
City (pl.) = feelings
Důvěra (f.) = trust
Věrnost (f.) = faithfulness
Neopětovaná láska (f.) = unrequited love
Platonická láska (f.) = platonic love

Keep reading

Nikdy som nemala rada leto

Nervózne sa v noci prehadzujem. 
Zaspávam okolo tretej a vstávam pred ôsmou, lebo je zase príliš teplo na to, aby som spala ďalej. V meste sa mi nepáči. Presťahovali sme sa, keď som mala päť rokov, ale doteraz som si nezvykla. Medzi bytovkami a betónom nezostalo miesto pre stromy. Vzduch tu len stojí, vánok sa nemá o čo oprieť a steblá trávy mu nestačia. A tak utekám k starkej do dediny.

Starká kedysi mala veľa mačiek. 
Vždy sa nad nejakou z ulice zľutovala a nalákala ju k sebe na kúsok šunky. Potom popri letnej kuchyni mala aj sedem misiek mlieka. Rada som im dávala mená, no nikdy som si nezapamätala, ktorej som dala aké. Starká si ich aj tak nakoniec pomenovala podľa seba. Najradšej mala Micu. Tá bola viac čierna ako biela a zo všetkých mačiek najviac chytala myši. Každé ráno nechala pred dverami mäkké telíčko, aby sa pochválila. Skončila na nárazníku auta. Šofér sa ani neunúval vystúpiť, pridal plyn a nechal Micu s črevami na ceste. Jej telo zachytávalo teplo na hlavnej ešte pár hodín, potom ho niekto odkopol do priekopy.
Teplejšie leto ako to, keď Mica umrela a starká prestala lákať mačky do dvora, si nepamätám, hoci toto je chladnejšie ledva o pár stupňov.

Dedina mi veľmi neprospieva. 
Spím ešte menej ako doma. Vstávam skoro ráno, aby som stihla zatiahnuť všetky žalúzie skôr, než na okná začne svietiť slnko. Potom spokojne sedím v obývačke s teplým čajom a dúfam, že ma trochu ochladí.
Starká spokojná nie je. Chodí z izby do izby, mračí sa na žalúzie, hundre niečo o chorých spojivkách, tme, pokazených očiach, a že až tak teplo predsa nie je. Z pivnice teda doterigám zaprášený ventilátor a žalúzie pootvorím.

Keep reading

Mighty Aura - UtaPri ☆ Lyrics and Translation

It’s been way too long since I translated this, but here’s Tokiya’s and Eiji’s Duet: Mighty Aura.


I’ve come to really love this song (my favourite line is Tokiya’s “Kizuna no Mighty Aura”.) Checked my translation of the first half of the song with the anime, and most of it matched, except a few things here and there.

I feel like Mighty Aura is all about Eiji looking up to Tokiya and Tokiya urging Eiji to fly. And I guess that’s sort of reflected in the cover too (and the episode as well). What I also love about Mighty Aura is the recurring symbolism of what I interpret as Tokiya being a member of STARISH (shine, brilliant star,..)  and Eiji a member of HEAVENS (wind, wing, heavens, ..).

The intermission (your voice to yeah yeah brilliant star part) is not in the booklet, so I had to guess a bit there. What I couldn’t hear clearly is filled in according to the theme mentioned above. If you use these lyrics/translation anywhere, credit would be appreciated

Enjoy!

Keep reading

UWAGA!

Chciałam powiedzieć, że zawieszam bloga. Nie wiem na jak długo, ani czy jeszcze kiedyś coś tu dodam. Bardzo mi przykro z tego powodu, ale to nie mój pomysł. Głównie wnika to z tego, że moja mama zaczęła go czytać, a także mam prawo sądzić, że ludzie z mojej starej klasy, a nie mogą zrozumieć o czym piszę, bo jestem inną osobą niż byłam. Dziękuję osobą, które zniszczyły moją anonimowość. Miłego życia :)