solenizou

instagram

Dzisiejszy solenizant poinformował na swoim Instagramie, że nowy utwór zespołu usłyszymy pod koniec miesiąca! 

 ‘Nasza nowa piosenka wyjdzie końcem miesiąca. zacząłem sobie uświadamiać, że przypomina mi scene w 'niekończącej się opowieści’. to zawsze intrygowało mnie kiedy byłem dzieckiem - najpierw wszyscy są jak 'czekaj, jesteś tylko dzieckiem lol my potrzebujemy wojownika’, później są jak 'ok poradzisz sobie, tak myślę, poradzisz sobie’ aż w końcu 'nikt nie może Ci pomóc i jeśli Ci się nie uda cały nasz świat umrze, więc zero presji’. (Shout out dla Atreyu za minę, która robi po tym jak facet mówi 'nasz cały świat zostanie zgładzony’). Nikt nie wierzy, ale jednocześnie wszyscy muszą w Ciebie uwierzyć. Nie mogę już doczekać się końca miesiąca. ta piosenka jest dla wszystkich dziecięcych wojowników polujących na fioletowego bizona…' 

Czekamy z niecierpliwością!

Louis' Little Gift - One Shot +18

Opis: Louis Tomlinson planuje dla swojego chłopaka niespodziankę urodzinową.

Pairing: Larry Stylinson

Od autorki: Trochę smutu na urodzinki Harry'ego. Mam nadzieję, że należycie je uczci ;)

~~

Harry wrócił do domu i zobaczył, że jego chłopak rozmawia przez telefon. Nie usłyszał zbyt wiele z rozmowy, ale wyłapał słowo „jutro”. Jutro były jego urodziny. Louis pewnie znowu zaprosi tyle gości, że ledwo zmieszczą się w domu, a później go zdemolują.

-Kochanie, jeśli znów zapraszasz bandę niewyżytych nastolatków, to lepiej tego nie rób - powiedział Styles, zwracając tym na siebie uwagę.

Tomlinson odwrócił się zaskoczony i wypuścił z rąk telefon.

-Nikogo nie zapraszałem - zaprzeczył i schylił się po komórkę. - A tak w ogóle, jak tam w pracy, Curly? - zapytał zmieniając temat.

Harry wywrócił oczami, ale nie naciskał już na swojego chłopaka. Kiedy leżeli wtuleni w siebie na kanapie, opowiadał mu o swoim dniu. W tle leciała jakaś komedia romantyczna. Młodszy chłopak uwielbiał właśnie takie wieczory. Tylko on i Louis. Niczego więcej nie chciał.

*

Następnego dnia, kiedy Harry wychodził do pracy, Louis jeszcze spał. Młodszy pocałował swojego chłopaka w czoło, tak, aby go nie zbudzić. Tomlinson tylko coś mruknął i zakopał twarz w poduszce. Harry ostatni raz przyjrzał mu się z uśmiechem na twarzy i wyszedł.

Styles wsiadł do swojego samochodu i zapalił silnik. Auto zaczęło się nagrzewać, a chłopak w tym czasie włączył radio. Z głośników wydobyły się pierwsze dźwięki nieznanej Harry’emu piosenki. Zaraz po niej swoją audycję rozpoczął Nick.

-Dzień dobry wszystkim słuchaczom. Z tej strony Nick Grimshaw, słuchacie Radia 1 - zaczął standardowo. - Po pierwsze chciałem powiedzieć, że mój przyjaciel ma dzisiaj urodziny. Harry, jeśli tego słuchasz, to wszystkiego najlepszego! - wykrzyknął Nick, a Styles uśmiechnął się do siebie. - Teraz specjalnie dla niego Look After You - The Fray.

Grimshaw dobrze wiedział, że to była ulubiona piosenka Harry’ego. To ona leciała na pierwszej randce jego i Louisa, to ją starszy śpiewał na ich pierwszej rocznicy i to dzięki niej Tomlinson wygrał konkurs talentów, dzięki czemu teraz koncertował od czasu do czasu w okolicy.

Harry jechał do pracy przy akompaniamencie Look After You i najpiękniejszych wspomnień.

Kiedy wszedł do sklepu w którym pracował, jego współpracownik, a zarazem przyjaciel zamknął go w ciasnym uścisku.

-Wszystkiego najlepszego stary! - powiedział Zayn.

-Dzięki - zachichotał Harry i odsunął się od przyjaciela.

Malik zniknął na zapleczu, a za chwilę wrócił, trzymając w ręku nową płytę Eda Sheerana.

-Proszę, to dla ciebie - rzekł Zayn, podając mu prezent. Styles przyjął go i jeszcze raz podziękował.

-Nie ma za co - odpowiedział Malik z uśmiechem. - Szkoda, że w tym roku, nie robicie szalonej imprezy. Pamiętam, co było w zeszłym. A właściwie to nie pamiętam, bo leczyłem kaca przez tydzień - zaśmiał się na to wspomnienie.

Harry popatrzył na niego z zaskoczeniem i zapytał. -Louis nie dzwonił do ciebie?

-Nie, czemu? - spytał zdezorientowany mulat.

-Bo, wiesz… Wczoraj widziałem, jak rozmawiał z kimś przez telefon. Myślałem, że zaprasza gości, ale skoro nie dzwonił do ciebie, to musi chodzić o coś innego.

-Na pewno szykuje dla ciebie wielką niespodziankę - zapewniał go Zayn.

-Mam nadzieję - odpowiedział niepewnie Harry i zabrał się do pracy.

Praca w sklepie muzycznym była przyjemna. Tutaj można było rozmawiać z ludźmi o różnych gatunkach muzycznych. To właśnie tu poznał Louisa. Chciał posłuchać swojej ulubionej płyty, ale pomylił wejścia i muzyka zaczęła lecieć w słuchawkach niebieskookiego chłopca. Kiedy Styles już miał go przepraszać i zamienić płyty z powrotem, Louis powstrzymał go, mówiąc, że bardzo podoba mu się ta piosenka. Potem chłopcy rozmawiali o ich ulubionych wykonawcach, aż do zamknięcia sklepu. Po tym starszy zaczął być częstym bywalcem w sklepie muzycznym, a później także w mieszkaniu Harry’ego.

Styles nawet się nie obejrzał, a już dochodziła szesnasta, co oznaczało koniec jego zmiany.

Wsiadł do swojego samochodu i dziesięć minut później był już w domu.

*

Otworzył kluczem drzwi i zastał kompletną ciszę. Nigdzie nie było ani jednego gościa. Nawet sam Louis zniknął. Harry rozebrał się i wtedy zobaczył karteczkę przylepioną do lustra nad komodą. Było na niej napisane tylko jedno słowo „sypialnia”. Młodszy od razu ruszył do sypialni. Kiedy otworzył drzwi, w pokoju było ciemno. Zapalił światło, a na widok przed sobą opadła mu szczęka.

Louis siedział na łóżku kompletnie nagi. Od pasa w górę opleciony był czerwoną wstęgą, zakończoną kokardą na głowie. Miał czerwone policzki, a jego oczy dziko patrzyły na chłopca stojącego w drzwiach.

-Wszystkiego najlepszego Harry - odezwał się głosem, na który młodszemu przeszły ciarki. - Niestety nie mam dla ciebie tortu, ale może rozpakujesz swój prezent? - zapytał, pochylając się w stronę Stylesa.

Kiedy pierwszy szok minął, zielonooki szybko doskoczył do łóżka i pozbył się swoich własnych ubrań. Ciasne rurki stały się bardzo, bardzo niewygodne przez ten widok. Louis, który nadal był ”zapakowany”, zsunął się z łóżka i uklęknął między nogami Harry’ego. Zanim młodszy zdołał cokolwiek powiedzieć, Tomlinson miał już go całego w ustach. Styles jęknął. Jego chłopak zaczął coraz szybciej poruszać głową i jednocześnie intensywnie poruszać swoim językiem.

-Kurwa, Louis! Ja pierdole, jak dobrze - krzyczał młodszy pomiędzy jękami.

Tomlinson spojrzał na Harry’ego jak rasowa dziwka i to wystarczyło, by młodszy doszedł w jego ustach. Biały płyn skapywał po brodzie Louisa na jego kolana. Kiedy myślał, że już skończyli, Styles położył go na łóżku i zaczął rozplątywać czerwoną wstążkę.

-Jeszcze nie rozpakowałem mojego prezentu - szepnął mu do uch solenizant, a potem związał mu ręce, przymocowując je do łóżka.

Louis szarpnął rękami, ale wstążeczka była zbyt mocna. Harry spojrzał mu w oczy i go pocałował.

-Nie szarp się tak kochanie, bo zostaną ślady - upomniał go Styles, po czym zaczął całować jego szyję, klatkę piersiową, aż zatrzymał się na podbrzuszu. Ostatni raz spojrzał na lekko zdezorientowanego, ale napalonego Louisa i pocałował główkę jego penisa. Tomlinson sapnął i uniósł biodra do góry. Harry zsunął się jeszcze niżej, podnosząc tyłek starszego tak, że miał świetny dostęp do jego wejścia. Pochylił się nad nim i polizał obręcz wokół dziurki Louisa. Ten jęknął przeciągle na to uczucie. Język jego chłopaka był coraz głębiej i głębiej. Ciało Tomlinsona wiło się z rozkoszy. Po chwili do języka Stylesa dołączył jego palec, bardziej rozciągając Louisa.

Tomlinson nie wiedział co się dzieje. Przed oczami miał mgłę, a jego mózg zamienił się w papkę. Czuł tylko jak zwinne palce w połączeniu z wilgotnym i gorącym językiem Harry’ego rozciągają go. Najpierw był jeden, potem dwa, a teraz trzy, uderzające prosto w jego prostatę. Louis czuł, że zaraz eksploduje. Jego penis leżał naprężony na brzuchu, a on nawet nie mógł się dotknąć. Jęczał i sapał coraz głośniej.

-Harry, błagam! Ah, kurwa, pieprz mnie! Pieprz mnie teraz - krzyczał starszy.

Styles zaprzestał swoich ruchów i pochylił się nad swoim chłopakiem, wbijając się w jego usta i wchodząc w niego jednocześnie. Louis jęknął w usta młodszego, a jego nogi trzęsły się z każdym ruchem jego chłopaka. Harry pieprzył go coraz mocniej i szybciej, za co dostawał jęki drugiego chłopca.

-Harry, Boże ja zaraz… zaraz dojdę!

Młodszy przyspieszył jeszcze bardziej, trafiając prosto w prostatę Louisa, doprowadzając tym swojego chłopaka do orgazmu. Harry wbił się w niego jeszcze kilka razy i doszedł w jego wnętrzu.

Opadł obok swojego chłopaka patrząc w jego zamglone, niebieskie tęczówki.

-Dziękuję za najlepsze urodziny - rzekł Styles.

-W twoje następne urodziny nie chce być już twoim chłopakiem - powiedział Louis, na co oczy młodszego się zaszkliły. Chciał z nim zerwać?

-Ale-

-Harry, posłuchaj - powiedział starszy patrząc poważnie w oczy chłopca. - Jesteś dla mnie najważniejszy. Jesteś słońcem na moim niebie. Jesteś światłem, kiedy gubię się w ciemności. Jesteś ciepłem, które ogrzewa mnie w zimne dni. Jesteś statkiem, który pozwala wrócić mi do domu. Ty jesteś moim domem. Dlatego następnych urodzin nie chcę spędzić jak twój chłopak - powiedział, po czym odwrócił się wyciągając coś z szuflady przy łóżku. - Za rok chcę być twoim mężem - zakończył i otworzył pudełeczku, w którym leżał srebrny pierścionek. - Więc czy ty, Haroldzie Edwardzie Stylesie, chcesz za mnie wyjść?

Harry pokiwał energicznie głową, niezdolny wykrztusić żadnego słowa. Kiedy Louis włożył mu na palec obrączkę, nie mógł już dłużej powstrzymywać swoich łez i wybuchnął płaczem. Tomlinson przytulił go mocno i zaczął głaskać po głowie. Styles powoli się uspokajał i kiedy łzy przestały wypływać z jego oczu, spojrzał na swojego narzeczonego.

-Kocham cię - szepnął Harry.

-Ja ciebie też - odpowiedział Louis.

Po tym oboje usnęli w swoich ramionach.

*

Następnego dnia Harry obudził się i pierwsze co dostrzegł, to Louis wtulony w jego bok, z głową ułożoną na jego piersi. Wtedy był już pewien, że tak chce się budzić każdego dnia. Przy miłości swojego życia.

 ~~

Skomentuj :)

fluffymiastuff-deactivated20140  asked:

Hej! *wchodzi do pokoju trzaskając dzwiami* Może coś takiego? Harry na swoje osiemnaste urodziny wybrał się ze znajomymi do baru dla gejów! Pracuje tam gorący striptizer Louis tańczący w stroju kotka! Harry bierze go na prywatny pokaz! (bottom!louis błagam!) Jesli;i ci się podoba to napisz to. Byłabym zadowolony i wdzięczna!

Tytuł: Milk For Kitty

Ostrzeżenia: Sceny miłości męsko-męskiej, striptiz. Tak, wracamy do +18!

Od autorki: Chyba bardziej Ci chodziło, żeby Harry dowiedział się o Lou dopiero w klubie, ale jakoś nie umiałam tego napisać >.< Przepraszam kochanie! Mam nadzieję, że i tak Ci się spodoba :)

P.S. Kiedy to pisałam uaktywnił mi się tryb zboczeńca i niektóre teksty, są no cóż… bardziej niż nieprzyzwoite… Czytasz na własną odpowiedzialność.

~~

Harry ze zniecierpliwieniem czekał na swoje osiemnaste urodziny. Miał się tego dnia wybrać z przyjaciółmi do klubu dla gejów. Nie takiego zwykłego klubu. Pracował w nim Louis Tomlinson, najgorętszy striptizer jakiego widziano. Pogłoski o nim były słyszane w całej Anglii, a nawet dalej. Styles miał tak świetnych przyjaciół (czego Niall nie przestawał podkreślać), że załatwili mu rezerwacje klubu na cały wieczór.

-To już dzisiaj! - wykrzyczał Harry, kiedy tylko wstał z łóżka. Nie obchodziło go to, że jest szósta rano, a jego przyjaciele zapewne śpią, więc postanowił ich odwiedzić.

O 6.40 stał już pod domem Zayna, który zabijał go wzrokiem. Uśmiech jednak nie opuszczał twarzy solenizanta i Malik również się do niego uśmiechnął, składając życzenia i zapraszając do środka.

-Czemu zawdzięczam tę wczesną wizytę? - zapytał mulat.

-Po prostu nie mogłem spać - odpowiedział Harry, podskakując na fotelu. - Dzisiaj zobaczę żywą legendę.

-Stary uspokój się. To tak jakbyś powiedział, że aktorka porno dobrze odegrała swoją rolę.

-Ale to nie jakaś porno-gwiazdka. To Louis. Ten Louis. Ten, który podobno ma dupę nie z tej ziemi. Ten, który zamienia największych heteryków w napalonych gejów - powtarzał z błyskiem w oczach.

-Nawet go nie widziałeś, skąd wiesz?

-Wierzę w to co mówią ludzie!

-Pamiętasz jak podejrzewali cię o romans z tą nauczycielką Caroli-

-Nie psuj mi tego dnia - przerwał mu i zrobił smutną minkę.

Zayn westchnął. - Dobrze - zgodził się. - Pójdę zrobić śniadanie - zaproponował. - Jesteś głodny?

-Nawet nie wiesz jak bardzo! - wykrzyknął Harry. - Mógłbyś zrobić tę swoją popisową jajecznicę, Zayney?

-Dla ciebie wszystko, Curly.

-Mówiłem już jak bardzo cię kocham?

-Nie i zachowaj to na wieczór - odpowiedział Malik i skierował się do kuchni.

Harry zachichotał i rozłożył się wygodnie w fotelu. Chwilę później poczuł przyjemny zapach smażonych jajek i przypraw. To będzie piękny dzień.

*

Harry szybko wysiadł z samochodu i popędził do drzwi. Wszedł do środka i rozejrzał się po lokalu. Ściany były czerwono-czarne, zawieszone na nich lampki dawały słabe światło, tworząc półcień. Po prawej stronie stał bar, gdzie kilku znajomych Stylesa siedziało i popijało drinki. Po lewej znajdował się rząd sof, obitych czerwoną skórą. Naprzeciwko wejścia zbudowana była scena z trzema metalowymi rurami, ciągnącymi się od podłogi do sufitu. Lokal był naprawdę przyjemny i czuć było, że można się w nim dobrze zabawić.

Zielonooki podszedł do baru witając się z gośćmi. Kiedy już wszyscy uścisnęli solenizanta, złożyli mu życzenia i podarowali prezenty, na scenę wszedł wysoki mężczyzna z mikrofonem w dłoni.

-Witam wszystkich tu zebranych - zaczął. - Dzisiaj swoje osiemnaste urodziny obchodzi Harry! Chodź tutaj chłopcze - zaprosił go ruchem ręki. Styles wszedł na scenę i uśmiechnął się do wszystkich. - Może chciałbyś coś powiedzieć? - zapytał mężczyzna, oferując mu mikrofon.

-Jasne - powiedział, przyjmując go. - Dzięki wszystkim za przyjście, mam nadzieję, że dobrze się bawicie! - Po sali rozniósł się wiwat i oklaski. - To świetnie. Eee, cieszę się, że chcieliście spędzić ze mną ten szczególny dzień. Jestem szczęściarzem, że mam tylu przyjaciół - uśmiechnął się lekko. - Chociaż mam wrażenie, że niektórzy przyszli tu tylko dla żarcia - powiedział, patrząc wymownie w stronę Nialla. Cała sala obróciła się w stronę blondyna i wybuchła śmiechem.

-No co? - spytał z buzią pełną orzeszków. - Kazdy bławi sę jak kce - wymamrotał, starając się połknąć zawartość swoich ust.

Harry zaśmiał się do mikrofonu i zakończył swoją wypowiedź, dziękując wszystkim obecnym.

Około godziny 22 na scenę  wszedł jakiś facet, zapowiadając atrakcję wieczoru.

-Panowie, oto występ na który wszyscy czekali. Przed wami wspaniały i seksowny Louis.

Wszyscy zaczęli klaskać, a Harry siedział jak najbliżej sceny. Po chwili zza kotary wyłonił się niski szatyn. Miał na sobie tylko kocie uszy i majtki z ogonkiem. Stylesa wgniotło w fotel. Louis był piękny i seksowny. Solenizant nawet nie sądził, że można to połączyć. Szatyn był drobnej postury, ale jego tyłek bardzo odznaczał się swoją wielkością. Miał umięśniony brzuch i ramiona, które pokrywały liczne tatuaże.

Tomlinson spojrzał na chłopca spod swoich długich rzęs i oblizał usta. Zielonookiemu zrobiło się gorąco. Patrząc na Louisa, można było zapomnieć jak się oddycha.

Szatyn nie tracił czasu i wziął się do „pracy”. Przeszedł po całej scenie prezentując wszystkim swoje walory. Zatrzymał się przy środkowej rurze i okręcił wokół niej. Zaczął schodzić coraz niżej, ocierając się o metal. Ruchy Louisa były coraz bardziej zmysłowe.

Harry siedział w fotelu, nie mogąc się ruszyć. Czuł, że ma problem w spodniach, a każdy ruch Tomlinsona tylko go pogarszał. Styles był rozdarty między podziwianiem, a rzuceniem się na szatyna. Nie miał dużo czasu do namysłu, bo Louis kończył swój występ. Schodząc ze sceny mrugnął zalotnie do Harry’ego. Zielonooki wstał i pobiegł za striptizerem.

-Czekaj - zatrzymał go. - Może mógłbyś dać mi prywatny pokaz? Wiesz gdzieś, gdzie możemy być sami - zachęcił, przybliżając się do szatyna.

Louis od razu zrozumiał o co chodzi i zaprowadził solenizanta do swojego pokoju.

-To jest prywatny mój pokój - rzekł Tomlinson. - Przyprowadzam tu takich niegrzecznych chłopców jak ty.

-Nie jestem już chłopcem - odpowiedział Styles.

Louis zaśmiał się, ponieważ Harry celowo pominął słowo „niegrzeczny”. Noc stawała się coraz gorętsza z każdą minutą.

Tak samo jak w klubie, na środku pomieszczenia stała rura, a zaraz obok niej obszerna kanapa.

-Rozgość się - polecił Tomlinson, wskazując na siedzenie.

Styles usiadł posłusznie i przyglądał się poczynaniom striptizera.

Szatyn stanął niedaleko kanapy, wsadzając kciuki za gumkę majtek i obniżając je nieco.

Umysł Harry’ego krzyczał niżejniżejniżej. Louis obrócił się do Stylesa tyłem i ściągnął majtki, ukazując mu swoją krągłą dupę. Młodszy jęknął, na co Tomlinson się uśmiechnął. Dobrze wiedział jak skutecznie kogoś kusić. Nie bez powodu był znany.

Jak gdyby nigdy nic podszedł do Harry’ego i usiadł mu na kolanach. Styles wciągnął energicznie powietrze. Jego penis napierał na materiał spodni, tak że prawie pękły. Chciał się ich jak najszybciej pozbyć.

Louis miał chyba inne plany, bo przejechał ręką po napiętym materiale spodni i zamruczał mu do ucha.

-Kurwa, Louis - dyszał młodszy. - Ściągnij ze mnie te cholerne spodnie!

-A co kotek za to dostanie? - zapytał Tomlinson, mrugając kokieteryjnie.

-Louis, zrobię co chcesz, tylko… błagam.

-Czy kotek dostanie mleczko? - spytał niewinnie szatyn.

Harry’emu robiło się coraz bardziej gorąco. Starzy doprowadzał go do szaleństwa swoimi zabawami.

-T-tak, dostanie.

Tomlinson uśmiechnął się słodko i zsunął się na podłogę, usadawiając się pomiędzy jego kolanami. Rozpiął jego spodnie, na co młodszy westchnął u ulgą. Zdjął je razem z bokserkami i rzucił w kąt. Penis Harry’ego wyskoczył w górę, ukazując się w pełnej krasie. Louis spojrzał na niego i polizał całość końcówką języka. Następnie wziął go do buzi i zassał główkę. Zaczął brać go coraz głębiej, mrucząc przy tym i wysyłając wibrację do ciała Stylesa.

Harry wplótł ręce we włosy szatyna i zaczął poruszać jego głową, strącając jego kocie uszy. Tomlinson nagle przestał i odsunął się od zielonookiego.

-Cz-czemu przestałeś? - wydyszał Styles, pragnąc więcej.

-Co to za kot bez uszu? - zapytał wskazując na swoją głowę.

Harry szybko podniósł opaskę z podłogi i włożył ją we włosy starszego. Szatyn uśmiechnął się i wesoło zamiauczał, a następnie wrócił do obciągania solenizantowi. Styles sapał i jęczał, kontrolując swoje ręce, aby znowu nie przeszkodzić  Tomlinsonowi. Kiedy zobaczył, jak starszy wciąga swoje policzki, ssąc go coraz mocniej nie wytrzymał i doszedł w jego ustach. Louis połknął wszystko i z uśmiechem na ustach ponownie usadowił się na kolanach Harry’ego.

-Kotek dostał mleczko - stwierdził uroczo. - Co teraz pan chce robić?

Styles nie odpowiedział, tylko położył szatyna na plecach i usadowił się nad nim.

-Chcę cię pieprzyć, tak że nie będziesz mógł nawet mruczeć.

-Jestem zainteresowany tą propozycją - powiedział Louis i wyciągnął prezerwatywę z szafki obok sofy. Przejechał dłonią po penisie młodszego i założył na niego gumkę.

Harry, nie mogąc dłużej wytrzymać mając ten piękny tyłek do usług, zarzucił nogi Tomlinsona na swoje ramiona i wbił się w niego mocno. Szatyn jęknął i to był najpiękniejszy dźwięk jaki Styles słyszał. Wchodził w niego coraz mocniej i głębiej. Zmieniał kąty, aby dać starszemu więcej przyjemności. Kiedy trafił w prostatę Louisa, szatyn wbił paznokcie w jego ramiona i jęknął.

-Harry - dyszał. - Właśnie tam, zrób to jeszcze raz.

Więc Styles wykonał jego prośbę, raz, dwa razy, dwadzieścia razy, a potem stracił rachubę, czując orgazm zawładający jego ciałem. Ich krzyki mieszały się ze sobą, ulatując razem z gorącem ich ciał. W całym pokoju unosił się zapach seksu. Oczy Tomlinsona były zamglone, ledwo widział piękną twarz przed sobą. Za to świetnie czuł pulsującego penisa, poruszającego się w nim i dającego mu ogromną przyjemność. Nie mógł już dłużej wytrzymać i doszedł, wytryskując na swój brzuch.

Harry czując, jak Louis zaciska się wokół niego, doszedł z jego imieniem na ustach. Ściągnął z siebie prezerwatywę i wrzucił do kosza, po czym zaczął się ubierać.

-Mam nadzieję, że za rok również wybierzesz nasz lokal na imprezę - powiedział szatyn, gdy Styles zapinał swoje spodnie.

-Sądzę, że wcześniej znajdę jakieś okazje, aby tu zawitać - odpowiedział mu, po czym obaj się zaśmiali.

Harry ostatni raz spojrzał na wypieprzonego Louisa i wrócił do swoich pijanych przyjaciół, którzy nawet nie zauważyli, że zniknął. On na pewno zapamięta te urodziny.

~~

Serio to opublikowałam? xD

“Kamil: Trudno opisać to słowami… Dekoracja była jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu! Moim specjalnym gościem był dzisiejszy solenizant, asystent trenera, prywatnie prawdziwy przyjaciel. Najlepszego Grzesiu, dziękuję za wszystko!”
(Eve-nement Team, facebook)

Dla nas również to były piękne chwile. I właśnie za nie, po raz kolejny, do znudzenia:
DZIĘKUJEMY, KAMIL!