rysami

Moje życie jest usterką, której nie da się naprawić. Jestem jak zepsuty telefon- do wyjebania. Przy innych wyglądam jak nic, jak powietrze. Po co nudzić się mną gdy w pobliżu jest tyle innych, lepszych, nowych “modeli”? Moja pamięć jest pełna zdjęć i filmów, których nie da się wykasować, karta graficzna czarno-biała, a ekran i obudowa są zarysane głębokimi rysami. Wyrzuć mnie na śmietnik tam gdzie moje miejsce…

Dust Off My Wings - część I

Tytuł i link do oryginału: Dust off my wings

Autor: Lizzie

Zgoda: jest!

Pairing: Larry Stylinson

Rating: NC-17

Tłumaczenie: Agreed

Opis: 

Harry jest jak motyl ze złamanymi skrzydłami, Louis to promień słońca wpadający przez okno. 

AU gdzie chłopcy spędzają wakacje w sąsiednich domkach na wsi, Louis dostaje obsesji na punkcie tajemniczego sąsiada, a koniec lata jest tak naprawdę tylko początkiem czegoś innego. 

Za wykonanie banera ślicznie dziękuję Mess

***

Tatuaż to pierwsza rzecz, jaką Louis u niego zauważa.

Jest późny lipiec, zapada zmierzch. Płoną ogniska, latają świetliki, a jezioro jest spokojne, gładkie i atramentowo czarne. W oczach Louisa nieruchome niebo nakreśla zbliżający się koniec kolejnego lata oraz początek nowego, akademickiego rozdziału w jego życiu, gdy z małym supłem w brzuchu marnuje czas nad wodą.

Wtedy widzi go po raz pierwszy.

Chłopak siedzi na sąsiednim podwórku, rozciągnięty pod drzewem z nogami skrzyżowanymi w kostkach i notatnikiem otworzonym na kolanach. Na jego nagiej piersi, upstrzonej kroplami wody, które spadają z burzy ciemnych włosów, znajduje się ogromny motyl. W półmroku wygląda prawie jak żywy, niemal jakby jego atramentowo niebieskie skrzydła mogły ożyć i odfrunąć prosto ze skóry chłopaka.

Drugą rzeczą, jaką Louis zauważa, jest smutek.

Nie jest on manifestowany w żadnej cząstce jestestwa nieznajomego i niełatwo go opisać. Jedynym, co nasuwa się Louisowi na myśl, to chmura, która połyka chłopaka w całości: jego pociągłą sylwetkę, sposób, w jaki mokre loki okalają cieniem jego oczy, nieregularny ruch długopisu po notatniku. Jest piękny w nietypowy dla mężczyzny sposób. Ma mleczną skórę, pełne usta i kończyny, które wydają się ciągnąć w nieskończoność, a mimo to jego piękno spowija ciemność. Louis jest zaintrygowany.

Przez następną minutę po prostu gapi się, obserwując, jak dogorywający żar ogniska rzuca czerwoną poświatę na wcięcie jego ramion, zafascynowany tym, jak chłopak siedzi w miejscu, przemoczony do suchej nitki ze źdźbłami trawy przyczepionymi do spodenek i nóg. Koraliki cieczy łapią blask płomieni, spadając z nasączonych loków na papier rozłożony na jego kolanach. Widok ten jest hipnotyzujący.

Jeśli jest coś, z czego Louis słynie, to na pewno nie z przemyślanego działania. Jest człowiekiem działającym pod wpływem impulsu, dlatego właśnie poświęca całe dwie sekundy na zaplanowanie swojego ruchu. Potem pokonuje susem krótki dystans pomiędzy piaskiem a trawą. 

Keep reading

The Night Shines, It's Getting Hot on My Shoulders [4/15]

Tytuł i link do oryginału: The Night Shines, It’s Getting Hot on My Shoulders

Autor: PivioneBlanche

Zgoda: prośba wysłana, brak odpowiedzi

Pairing: Larry Stylinson, w tle Zouis, Ziall

Rating: NC-17

Tłumaczenie: Agreed

Opis:

Kiedy wygnane z piekieł stworzenie uratowało życie upadłej piękności z niebios.

Louis starał się, jak potrafił, udawać, że nie jest samotny, Harry uczył się, co zakochiwanie się i kochanie oznacza, Zayn nie czuje nic do swojego współpracownika, mimo że pieprzą się… bardzo często, a Niall nie miał wyboru, jak tylko być cichym, ale wiedział dokładnie, czego chciał.

Dwóch z nich jest zakochanymi w sobie idiotami. 

~ Za wykonanie bannera ślicznie dziękuję Ani ♥

***

Agreed: No więc jest i czwarta część:) Cieszę się, bo jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem i udaje mi się dodawać rozdziały codziennie. Oby utrzymało się to do końca! Ale nie przedłużam, tylko zapraszam do czytania :)

***

Louis kończył ostatnie poprawki we włosach Harry'ego, podziwiając pracę swych rąk może odrobinę za bardzo, niż było to stosowne. Wcześniej cierpliwie poczekał, aż anioł się uspokoi, podtrzymując go, dopóki nie ustały łzy. Więcej o tym nie rozmawiali, dając tym całym rewelacjom możliwość wsiąknięcia, a Louis wznowił swoje zajęcie w spokojnej ciszy, przerywanej odgłosem nożyczek, tnących grube włosy. Obciął je na bardziej pasującą długość, pozostawiając kilka pasm stylowo asymetrycznych, które z gracją ułożył na czole chłopaka. Długie włosy były spektakularne, ale im więcej Louis ścinał, tym bardziej krótkie kosmyki się kręciły. Kiedy skończył, długie pofalowane włosy zmieniły się w burzę loków, które okalały twarz Harry'ego i były zwyczajnie piękne, niemal sprawiając, że Louis żałował swoich umiejętności fryzjerskich… albo samej sugestii ich obcięcia. Gdyby wiedział, że włosy Harry'ego będą kręcone, spaliłby wszystkie nożyczki na świecie, żeby oszczędzić sobie widoku tej głowy pełnej loczków.

- Okej - powiedział po prostu, ostatni raz mierzwiąc delikatne loki, zanim odsunął się do tyłu. - Skończone.

Harry przechylił głowę w lewo, potem w prawo, a loki podskakiwały chaotycznie. Uśmiechnął się głupawo.

- Są takie lekkie… mogę je zobaczyć?

Keep reading