psychiatryczny

Moja historia.

Wszystko się zaczęło kiedy miałam 7 lat. Spotkała mnie wtedy największa z możliwych tragedii - moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym.
Trafiłam do domu dziecka bo moja “rodzina” kompletnie mnie olała, ani dziadkowie ani żadna ciocia nie chcieli mnie zaadoptować zupełnie nie wiem dlaczego.
Stałam się bardzo nieufna, stroniłam od innych dzieci, miewałam bezsenne noce i zaczęły się moje pierwsze symptomy autoagresji - na nadgarstku miałam założona gumkę recepturke i w przepływach gorszych momentów strzelałam nia sobie w rękę.

Jednak po kilku miesiącach spędzonych w tym miejscu pojawili się ludzie, którzy chcieli właśnie mnie. Wszystkie procedury przebiegły poprawie i miałam nowy dom..
Postanowiłam od razu też udac się do mojej babci i dziadka ale oni powiedzieli, że nigdy nie mieli żadnej wnuczki, to było dla mnie jako 8 letniego dzieciaka niedopojęcia..
Tak też zaczęła się moja depresja i przyjaźń z żyletka, która trwa do dzisiaj..

Swoją pierwszą próbę samobojcza miałam w wieku 13 lat.. wyskoczyłam z balkonu ale spadlam na otwarte kubły ze śmieciami, które nie wiem jak się tam znalazły gdyż nigdy nie stały w tym miejscu.
Trafiłam nieprzytomna do szpitala, lekarze odrazu wiedzieli że to nie był przypadek.. Moi obecni rodzice byli w szoku, uważali że to ich wina, że poświęcali mi za mało uwagi.. ale tak nie było bo naprawdę czułam że jestem dla nich ważna, był to też przełomowy moment bo pierwszy raz wtedy nazwałam ich mamą i tatą - po 5 latach..
Kiedy wyszłam ze szpitala odrazu zabrali nie do psychologa. Ten zalecił terapię i przez 3 miesiące uczęszczałam na dzienny oddział.
Poprawiło to mój stan tylko na kilka miesięcy, w tym czasie dowiedziałam się, że nie przepuszczono mnie do następnej klasy co ponownie wzbudziło u mnie poczucie beznadziejności..

Postanowiłam zmienić szkołę i zapisałam sie do innej. Był to też jeden z najbardziej dobrych okresów w moim życiu bo poznałam mojego pierwsze chłopaka.
Nigdy nie pomyślałaby o tym, że w ogóle będę go mieć… a nawet jeśli tak to, że nie będzie to chłopak do którego wzdycha prawie cała szkoła..

Miał on w sobie coś takiego, że nie bałam mu się zaufać.. zaczelismy się spotykać, dużo rozmawiać aż w końcu się przed nim otworzyłam i opowiedziałam o moim życiu - ja traktowałam go jak bardzo dobrego przyjaciela i sądziłam, że z jego strony jest tak samo ale pewnego dnia kiedy już staliśmy pod moim domem zapytał czy może mnie pocałować.. byłam w szoku i jedyne co wydukałam to “nie jestem w tym najlepsza” ale dla niego tobniczego nie zmieniło i mnie pocałował.. był to najcudowniejszy dzień w moim życiu od tych 5 lat.

Miałam w końcu osobe, która na każdym kroku okazywała mi miłość, troske, zainteresowanie, podnosiła moja samoocenę i dla, której naprawdę byłam ważna..
Jednak w przypływie ogromnego smutku i tak nie umialam sobie z nim poradzić inaczej jak tylko po przez pociecie się..
Wtedy to mój chłopak kazał mi zawsze dzwonić kiedu będę chciała coś sobie zrobić a on przyjdzie niezależnie od pory.. tak też było.. był gotów nawet przyjsc do mnie o 2 w nocy i siedzieć przy moim łóżku pilnując abym nic sobie nie zrobiła..

Jednak pewnego dnia (23.10.15) mój stan sięgnął apogeum, ucieklam z domu a kiedy policja mnie znalazła znowu trafiłam do domu dziecka.. był to koszmar ponieważ już pierwszego dnia doczepiły się do mnie 2 dziewczyny.. zauważyły moje blizny, zaczely się śmiać, obrażać, stosować przemoc.. a kiedy sie postawiłam złapały mnie którejś nocy i przejechały po policzku nożem..
Została mi blizną co już w ogóle sprawiło że moja samoocena sięgnęła dna..
Kiedu już mogłam wrócić do moich rodziców i to zrobiłam tym razem już zapisali mnie do psychiatry..
Dostałam bardzo silne leki, które wydawały mi się idealne do skończenia ze soba..Podciełam sobie żyły i wzięłam spora ilość tabletek.
Tak wyglądała moja 2 próba samobojcza gdzie życie uratował mi mój chłopak..

Moja mama nie zgodziła się na to aby zamknąć mnie na oddziale psychiatrycznym więc wyszłam do domu.
Przez długi okres czasu było naprawdę w porządku.. czasem jeszcze tylko żyletka nie dawała o sobie zapomnieć..

Jednak miesiąc temu opuściłam po 3 miesiącach oddział psychiatryczny z powodu mojej 3 próby samobójczej…
zalała mnie faja hejtu z czym nie potrafiłam sobie poradzić.. chciałam się powiesić ale.. nie wyszło..
Kiedu już się obudzilam (ponieważ miałam niedotlenienie mózgu) mama powiedziała że gdyby weszła kilka sekund później już by mnie nie było..

tak więc 8 lutego 2016 roku trafiłam na zamknięty oddział.. wszytko było by pięknie gdyby nie fakt, że mój chłopak uznał że on już nie daje rady, że jego psychika sama już nie wytrzymuje, że mnie kocha ale kiedy bym umarła on nie dał by sobie z tym rady.. dlatego też uznał że lepiej będzie kiedy się rozstaniem..
Był to dla mnie duży cios bo przecież obiecywał że będzie że mną bez względu na wszystko..
Kiedy wyszłam ze szpitala dowiedziałam się, że wyjechał, chciał zmienić otoczenie i zregenerować swoją psychikę..
Jednak pierwszy raz od tego czasu normalnie udało nam się porozmawiać 31.05.16 miał wtrdy urodziny wrocil do Wrocławia i…zaprosił mnie na nie.
Rozmowa trwała długo i postanowiliśmy się przyjaźnić.. powiedział też, że zostaje i nigdzie już nie jedzie, co w sumie mnie ucieszyło..

Kiedy wczoraj w nocy mój smutek znowu powrócił od razu weszłam na Tumblr aby spróbować go tak rozładować ale to było za mało i ponownie sięgnęłam po żyletke..
Po kilku cięciach w moich drzwiach stanął mój były chłopak.. od razu do mnie podbiegł i mocno przytulił, błagając abym tego nie robiła.. powiedział, ze cos go ruszylo aby przejrzeć mojego Tumblr'a i kiedy zobaczył ze co chwilę pojawia się coraz smutniejszy post od razu do mnie przybiegł.. był ze mną cała noc i trzymał moja rękę.. po raz kolejny mnie uratował.

chciałbym już zacząć normalnie funkcjonować ale nie wiem czy kiedykolwiek mi się to uda..
Postanowiłam się podzielić ta namiastka mnie tutaj na Tumblr aby i tutaj zrzucić to wszystko z siebie.

Odwiedziny

Cześć mamusiu
Jak tam mały?
A co u mnie
Zwariowałem
Tak doszczętnie
Biorę leki
Dziś mnie ledwo z łóżka zwlekli
A twarz w bliznach
Nic takiego
Protest wobec
Alter ego
Albo outer
Tak pasuje
To dla ciebie
Wciąż maluję
Mówią o mnie
Ten narwany
Co chce rozbić
Łeb o ściany
To niewielka
Będzie strata
Tak im odpowiadał
Tata
Nic nie mówił
Że był u mnie?
No i dobrze
Nie rozumie
Moich wierszy
Ja mu czytam
On się ze mną
Już nie wita
A na obiad
Jadłem kluski
Wiedzą
Że nie znoszę ruskich
W kuchni taka miła pani
Dla mnie robi
Inne dania
To jej coś narysowałem
Na badaniach
Nie kłamałem
Że nie sypiam
Kilka nocy
Mamo
Mnie ma Szatan w mocy?
Tak mówiła dziś sąsiadka
Dziś sąsiadów
Pełna klatka
Cieszę się
Że jestem w domu
Nie nie ufam wciąż
Nikomu

Czy gdy wrócę
Do szpitala
Nadal będziesz
Mnie kochała?

#13413

Mam podejrzenie schizofrenii. Od dwóch tygodni biorę leki, które powinny zacząć mi pomagać, jednak ja nie czuję poprawy, momentami wręcz odwrotnie. Przez to mam problemy ze szkołą, do której nie chodzę już miesiąc. Wcześniej także często mnie w niej nie było. Moi nauczyciele o wszystkim wiedzą, nie robią problemów, bo wiedzą, że przechodzę na psychiatryczny oddział dzienny, gdzie będę się uczyć. I tu pojawia się problem. Dzisiaj zostało mi zaproponowane, by zamiast oddziału dziennego, zgłosić się na oddział całodobowy. Jestem zbita z tropu, przerażona, ponieważ nie sądziłam, że może to spotkać MNIE. Sam fakt schozofrenii mnie podbił, a co dopiero przebywanie kilka tygodni na oddziale psychiatrycznym? Nie bardzo wiem co mam zrobić, czuję się bardzo zagubiona. Chciałabym coś w życiu osiągnąć, mam plany, mnóstwo zainteresowań. Boję się, że moja choroba wszystko zaprzepaści.

#2728

Mam 15 lat, lecze się psychiatrycznie od 4 miesięcy i chętnie poznam kogoś z kim będę mogła pogadać, wymienić się przeżyciami lub wspierać w odchudzaniu bo oprócz zaburzeń depresyjnych należę również do ruchu pro-ana. Zostawiajcie serdszka a ja się odezwę

Przestań! Znowu to robisz! Zachowujesz się jak ofiara losu. Myślisz, że kogoś to obchodzi, że jesteś smutna? Jakoś tak dobre przyjaciółki, za które je takie uważasz, ciągle cię zbywają i mają cię gdzieś. Nie masz nikogo. Pogódź się z tym. Weźmiesz żyletkę? Tak? Proszę bardzo, pokaż jaka jesteś słaba. Pokaż wszystkim wokół, że twoje jedyne miejsce to zakład psychiatryczny. Zaczniesz żreć, byle poczuć się lepiej? Oh, zapomniałaś, że i tak wyzywają cię od świń? Zjesz i nigdy nic nie osiągniesz. Nie będziesz chuda, nie będziesz piękna. Więc wstań z łóżka, wytrzyj resztki rozmazanego makijażu, weź psa, który nigdy cię nie zawiódł i idź pobiegać. Pokaż, że mimo że jesteś pęknięta w środku, na zewnątrz jakoś sobie radzisz.