przybycie

Storm Cloud | Larry One Shot

Tytuł: Storm Cloud

Autorka: Sherriane

Beta: niezastąpiona Monia

Banner: świetna robota Mini!

Ilość słów: 19 969

Opis: Książę Louis Tomlinson spodziewa się wizyty krawca. Nie ukrywa jednak zdziwienia, gdy zamiast wiernego mu Philipa w zastępstwie przybywa… ponoć jeden z jego dobrych znajomych. Dobry znajomy nie powinien tylko przybyć z genialnym planem - nie powinien go porwać, przetrzymywać, a przede wszystkim chcieć sprzedać w odległym kraju. Można przypuszczać, że nie powinien być też Harrym Stylesem - najniebezpieczniejszym piratem wędrującym po oceanie.

One shot powstał na podstawie pomysłu na prompta podesłanego przez anonima.

Od autorki: Tak, miał to być tylko prompt ograniczający się mniej więcej do 3 tysięcy słów. Szybko się zorientowałam, że nie powstanie nic krótszego niż 10 tysięcy, a ostatecznie powstał… kolos, powstała moja jak do tej pory najdłuższa praca! Mam nadzieję, że jest warta sporej ilości czasu, jaką musiałam jej poświęcić - jednak to jak zawsze podlega tylko Waszej ocenie. Będzie mi niezwykle miło, jeśli zaszczycicie mnie choćby najkrótszym komentarzem! :)


Storm Cloud

Na angielskim niebie widniała tego dnia chyba rekordowa ilość wielokolorowych chmur. Kolory oczywiście ograniczały się tylko i wyłącznie do szarości – z balkonu, po chwili ostrożnego studiowania panoramy miasta, można było zauważyć, że te coraz mniej przyjemne, z pewnością deszczowe, a może nawet burzowe, napływały z pogrążonego w ciemności zachodu.

Książę Louis wolał jednak oglądać wszystko zza okna, tego największego w jego komnacie, rozciągającego się przez naprawdę sporą część północnej strony pałacu.  Stojąc tuż przy szybie i rozmyślając o, wbrew pozorom wcale nie żadnej książęcej sprawie, bo o zbliżającej się kolacji, wędrował wzrokiem po niezbyt wesoło wyglądającej ścieżce. Może lepszym określeniem byłoby słowo „droga”? Tak czy siak, szeroko rozłożone brukowe kostki z niezwykle zadbaną roślinnością po obu ich stronach, w widoczny sposób prowadziły do głównej bramy posiadłości.

Przez to, że Louis nie mógł przypomnieć sobie momentu, w którym jego mama zapowiadałaby mu na ten dzień jakichkolwiek gości, a sam również żadnych się nie spodziewał, był nieco zbity z tropu i zaskoczony, widząc wjeżdżający po wspomnianej drodze samochód. Lokaj posłał tylko uśmiech kierowcy i nie robił żadnego problemu z przepuszczeniem go przez bramę. Samochód skręcił, tym samym znikając z zasięgu wzroku Louisa. Zapewne zwykła, ludzka ciekawość zmusiła młodego chłopaka do wyjścia z komnaty, przejścia przez kawałek korytarza i oparcia się o ścianę tuż obok kolejnego okna – znacznie mniejszego, jedynego w całym pałacu, który zapewniał widok na odpowiednią część podwórza. Ze spokojem patrzył  na zatrzymujący się samochód, gasnące światła, a więc zapewne i wyłączany silnik, a dopiero później na wysiadającego zza kierownicy mężczyznę. Jedynym, co Louis zdążył zauważyć, zanim ten odwrócił się i zniknął z tyłu samochodu, był widoczny na jego twarzy, szeroki uśmiech. Całkowicie dla Louisa obcy, zresztą jak cały ten człowiek. Dopiero kiedy z tylnego siedzenia została przez niego wyciągnięta duża, charakterystyczna torba, księciu wszystko się rozjaśniło. Krawiec. Wywrócił oczami i momentalnie odszedł od okna, nie widząc już sensu w spoglądaniu na mężczyznę, skoro i tak za moment spotka się z nim twarzą w twarz.

Keep reading

I hear you calling in the dead of night - Rozdział 2

Harry przypuszcza, że usiądą na trybunach jak normalni ludzie, ale Zayn upiera się, że z boiska będą mieli lepszy widok. Poza tym Niall zajmuje się wyposażeniem sportowym i „on jest naprawdę zabawny. Pokochasz go”. Oprócz zawodników i trenera na bocznej linii boiska znajduje się tylko ich czwórka – Niall, Amy, Zayn i Harry – wszyscy stłoczeni pod światłami stadionu, schronieni przed przenikliwym wiatrem. Harry tęskni za ciepłym swetrem, który miał ubrany kilka godzin wcześniej, ponieważ na jego ramionach pojawia się gęsia skórka i czuje się skrępowany tym, że wszyscy się teraz na niego gapią. Przywykł do bycia anonimową twarzą w tłumie i to nagłe zainteresowanie jest przytłaczające i całkowicie nieuzasadnione. W końcu jest tą samą osobą, którą był zawsze, tylko inaczej ubraną.

Zgodnie ze słowami Zayna, Harry uwielbia Nialla. Jest wspaniałomyślny oraz wyluzowany i spędza połowę wieczoru z jedzeniem w ustach, gdy rozdaje piłkarzom ręczniki oraz wodę i dodaje im otuchy. Harry lubi go od samego początku, zwłaszcza gdy Niall w którymś momencie znika i wraca z dwoma hot dogami – jednym dla siebie i jednym dla Harry’ego. Harry oferuje kęs Zaynowi, ale ten krzywi się.

- Nie jadam niepewnego mięsa.

Jego strata. Hot dog jest przepyszny i przyjemne ciepło rozprzestrzenia się po jego brzuchu. Niestety musztarda skapnęła na koszulkę, którą pożyczył mu Zayn. Malik przewraca oczami i kręci głową, ale ma na twarzy ten delikatny, czuły uśmiech, który Harry widział tylko w obecności jego sióstr.

-  Stary, nigdzie nie można cię zabrać.

Amy też jest wspaniała. Niall nazywa ją swoją „przyjaciółką”, ale oczywiste jest to, że chciałby czegoś więcej i Harry rozumie dlaczego. Jest przepiękna i tak jak jego siostra, Gemma, ma ironiczne poczucie humoru, przez które Harry chichocze przez całą noc. Jest zadowolony, że dogaduje się z Niallem i Amy, ponieważ Zayn ciągle znika i wraca z sinymi ustami i smrodem dymu papierosowego. Po jednej z takich wycieczek podczas przerwy, Zayn wraca z ogromną purpurową malinką na szyi, którą Niall próbuje dotknąć przez resztę gry, dopóki Zayn nie mści się, wykręcając jego sutek.

Harry bawi się całkiem nieźle. Czuje się jak inna osoba - ochrzczona w jarzeniowych światach stadionowych lamp - jak nowa osoba. Gdzieś w głębi duszy wie, że szkła kontaktowe i nowa garderoba nie zmienią wszystkiego - nie do końca. Nadal jest Marcelem i zawsze nim będzie – pogrążonym w książkach i zamkniętym w sobie kujonem. Ale to miłe uczucie, że chociaż przez jedną noc nie musi się niczym przejmować i może być zwykłym nastolatkiem – po prostu być Harrym.

Harry nie do końca nadąża za tym, co się dzieje na boisku, ale jego oczy śledzą Louisa biegającego po murawie. Harry nie zna się zbytnio na piłce nożnej, ale wie wystarczająco dużo, by zauważyć, że Louis jest dobry - nawet bardzo dobry. Mimo że widywał Louisa tysiące razy na  kampusie, czuje się jakby nie widział go naprawdę aż do dzisiejszego wieczora – jak błyszczy w świetle i balansuje swoim ciałem, jakby był do tego stworzony. Kiedy Louis biegnie z piłką w stronę bramki przeciwnika i kopie ją ponad ramieniem bramkarza, miejscowa publiczność wybucha z radości, a klatka piersiowa Harry’ego wypełnia się dumą, nawet jeśli nie ma do tego żadnego prawa. To nie tak, że on i Louis są przyjaciółmi. To nie tak, że Louis zna jego imię.

Jednak kiedy Louis robi miny w stronę Nialla oraz Zayna, kiedy dotyka ręki Harry’ego, która razem z innymi czeka na przybycie piątki, Harry czuje się prawie tak, jakby był przyjacielem Louisa. I jest też chwila – chwila, kiedy Louis spogląda prosto w oczy Harry’ego i czas wydaje się stać w miejscu - kiedy ryk tłumu powoli cichnie i wszystko poza Louisem staje się rozmazane.

- Niezła koszulka, kochanie – mówi Louis z powagą, puszczając mu oczko i uśmiechając się do niego przed powrotem na murawę.

Harry stoi w szoku, zastanawiając się, co u licha właśnie się stało, kiedy Niall pokazuje mu dwa kciuki uniesione ku górze.

- Dlaczego on… Jakiej to drużyny? – krzyczy Harry, spoglądając w dół na swoja koszulkę i z powrotem na Nialla. To zwykła biała koszulka z czarną siedemnastką z przodu - nic nadzwyczajnego, ale Harry nadal jest zaniepokojony.

Niall parska, klepiąc Harry’ego po plecach.

- Nie wiesz? Stary, masz na sobie piłkarską koszulkę Louisa Tomlinsona.

Harry zagląda przez swoje ramię i faktycznie TOMLINSON napisane czarnym tłustym drukiem rozciąga się wzdłuż jego łopatek. Więc to jest to? O to dziś chodzi? Zayn próbuje wprawić Harry’ego w zakłopotanie? Upokorzyć Harry’ego na oczach jego sympatii, aby wyszedł na głupią fankę?

Harry nie może powstrzymać łez wstydu i wściekłości napływających do jego oczu, kiedy odwraca się i odchodzi wzdłuż bocznej linii.

- Harry, gdzie ty…? - Słyszy wołanie Nialla , ale zostaje one zagłuszone przez dźwięki własnego szlochania i ryk tłumu, kiedy drużyna przeciwna strzela gola. Harry dotarł prawie do bramy, kiedy ktoś chwyta go za ramię i przekręca, sprawiając, że prawie traci równowagę.

- Harry, wychodzisz? - Zayn wydaje się osłupiały i to jest dziwne, ponieważ Harry nigdy wcześniej nie zauważył tak wyrazistych emocji na twarzy Zayna. Przez większość czasu waha się pomiędzy surowym spojrzeniem i zadowolonym półuśmiechem, podtrzymującym jego tajemniczy wizerunek niegrzecznego chłopca. Ale Harry zaczyna rozumieć, że wizerunek, który Zayn próbuje utrzymać jest tylko wizerunkiem. Harry nie ma najmniejszego pojęcia kim tak naprawdę jest Zayn.

- Bardzo zabawne, Zayn. Poważnie. Prawdziwy odjazd - mówi Harry, nerwowo przecierając twarz wierzchem dłoni. Nienawidzi, kiedy ludzie widzą jak płacze, szczególnie ci prawie obcy, ale czuje się rozczarowany i nie potrafi powstrzymać swoich łez.

-Harry, o co ci chodzi? - pyta Zayn z urażonym wyrazem twarzy.

- Ubrałeś mnie w strój Louisa Tomlinsona? Wiedząc jak bardzo mi się podoba. Niall i Amy też brali w tym udział?  Louis też? O Boże. - Harry chowa twarz w dłoniach, próbując brać głębokie oddechy. Ostatnią rzeczą, którą teraz potrzebuje jest kolejny atak astmy na środku stadionu, mając na sobie piłkarką koszulkę Louisa Tomlinsona.

- Harry, czekaj, co? Louis ci się podoba? – Zayn rozdziawia usta.

Harry powoli przytakuje, szukając w twarzy Zayna jakiś sygnałów tego, że się z niego nabija. Zayn zazwyczaj jest dość dobry w utrzymywaniu maski obojętności, ale w tej chwili wydaje się zraniony tym, że Harry w ogóle coś takiego zasugerował. 

- Przysięgam, że nie miałem pojęcia. Louis zostawił u mnie swoją koszulkę i doszedłem do wniosku, że skoro jest sportowa, a my wybieraliśmy się na mecz… Harry, nie zrobiłbym ci tego, przysięgam. Musisz mi uwierzyć.

- Naprawdę?

- Jeśli chcesz możemy zamienić się koszulkami albo możesz założyć moją kurtkę… - Zayn zaczyna zdejmować swoją skórzaną kurtkę, ale Harry kręci głową wypuszczając drżące westchnienie. Czuje się głupio przez to, że płakał i że przesadnie zareagował na zaistniałą sytuację, ale po tym wszystkim ma trudności z zaufaniem.

- Nie, w porządku. I tak już mnie widział, więc…

- Przynajmniej pozwól mi pomóc ci pozbyć się tej musztardy – jęczy Zayn, chwytając Harry’ego za szlufkę od jego spodni, aby zaciągnąć go w stronę toalet.

Sądząc po tym jak Perrie - pełna życia blondynka chodząca z Harrym na biologię – wisi na ramieniu Zayna na parkingu po skończonym meczu, Harry przypuszcza, że to właśnie ona  robiła malinki na jego szyi w trakcie przerw. Harry lubi Perrie, ponieważ zawsze się do niego uśmiecha i nawet raz zaoferowała, że będzie jego partnerką do projektu, kiedy z przygnębieniem rozglądał się po klasie, widząc że inni uczniowie już się dobrali.

Zayn zachowuje spokój, ale Harry zauważa rumieniec, który wkrada się na jego wydatne kości policzkowe, kiedy Perrie piszczy i daje mu buziaka w policzek.

- Jesteś pewien, że nie masz nic przeciwko jeździe z Niallem? – pyta Zayn po raz setny, mimo że Perrie ma już na sobie kask, więc Harry jest pewien, że to bez sensu. I tak na niej lepiej wygląda.

- Tak. - Harry niezręcznie szura nogami, czując dyskomfort przez zbyt ciasne, pożyczone od Zayna buty. – Spotkamy się w restauracji.  

- Super, dzięki. - Zayn wyciąga rękę i z czułością mierzwi włosy Harry’ego, kiedy odpala motor. - Do zobaczenia.

Zayn omija samochody stojące w kolejce do wyjazdu i wyjeżdża na drogę zanim Harry ma szansę zmienić zdanie. Został sam – opuszczony – na parkingu, mając na sobie piłkarską koszulkę Louisa Tomlinsona. Czym w ogóle jest jego życie?

W momencie, kiedy Harry ma zamiar rozpocząć długi, męczący spacer do domu (później przeprosi Zayna za niepojawienie się restauracji – i tak nikt nie będzie za nim tęsknił), Niall staje za nim, zarzucając rękę na jego szyję.

- Słyszałem że jedziesz ze mną? - Ucisk w brzuchu Harry’ego rozluźnia się na obecność Nialla i odwzajemnia uśmiech.

Dwadzieścia minut później Harry jest na tylnym siedzeniu samochodu Nialla. Ze skrzyżowanymi ramionami patrzy jak Louis Tomlinson i Eleanor Calder całują się przy jej samochodzie. Sportowym kabriolecie, który prawdopodobnie kosztował więcej niż mama Harry’ego zarabia w ciągu roku. Amy siedzi z przodu z Niallem bawiąc się radiem, a Harry utknął na tylnym siedzeniu między Liamem Paynem a Stanem Lucasem. Wszyscy czekają aż Louis wyjmie w końcu swój język z gardła Eleanor i wyciągnie dłoń spod jej króciutkiej spódniczki.

Harry chce odwrócić wzrok – poza tym bycie bezwstydnym i nieco obrzydliwym, robiąc takie rzeczy publicznie sprawia, że czuje okropny ucisk w swoim żołądku - ale nie chce przegapić szansy, aby zobaczyć jak wygląda Louis całując kogoś, skoro on prawdopodobnie nigdy nie dostanie tej szansy.  

- Wczuli się, co nie? - komentuje Niall, opuszczając szybę i krzycząc coś, co ma być groźbą, ale brzmi nieco radośnie w jego irlandzkim akcencie. Eleanor odsunęła się od Louisa, przewracając oczami. Dziewczyna wzięła gumę z ust swojego chłopaka, a następnie włożyła ją do swoich i według Harry’ego było to najbardziej niesmaczne publiczne okazywanie uczuć, których był świadkiem. Nie, Louis uśmiechający się szeroko i wycierający swoje palce o spodnie, gdy idzie do samochodu Nialla jest najbardziej obrzydliwą rzeczą, której kiedykolwiek był świadkiem.

Louis potrzebuje całych trzech sekund, aby oszacować sytuację na tylnym siedzeniu, zanim umieszcza swój tyłek na kolanach Harry’ego. Harry pomrukuje w odpowiedzi, a jego paznokcie desperacko wpijają się w tapicerkę.

- Wszystko w porządku? - pyta Niall i nie czekając na odpowiedź wyjeżdża z parkingu (który całkowicie opustoszał od momentu wyjazdu Zayna). I nie, nie jest w porządku. Jest gorzej niż kiedykolwiek. Legendarny tyłek Louisa Tomlinsona znajduje się na jego kroczu, a twarz Harry’ego łaskoczą wilgotne od prysznica oraz pachnące szamponem włosy Louisa. Harry desperacko stara się myśleć o czymś innym – o równaniach kwadratowych i kotkach bawiących się kłębkiem wełny – o czymkolwiek innym niż pokaźny tyłek Louisa solidnie naciskający na jego penisa.

Stan skutecznie odwraca jego uwagę, próbując złapać dłoń Louisa.

- No weź, daj powąchać.

Louis śmieje się głośno, przyciskając dłoń do swojej klatki piersiowej. Na jego twarzy pojawiło się udawane zbulwersowanie, jakby to nie on  przed chwilą bezwstydnie na ich oczach zadowalał palcami swoją dziewczynę. Liam stara się trzymać Stana na swoim miejscu. Niall komentuje to w zabawny sposób, podczas gdy Amy stara się zagłuszyć ich wszystkich muzyką.

W międzyczasie Louis wierci się na kolanach Harry’ego, próbując uciec od Stana. Harry szczypie swoje udo wystarczająco mocno, aby zostawić ślad. Chciałby, żeby jego ciało chociaż raz w jego głupim życiu odpowiednio się zachowało. Można pomyśleć, że ciasne spodnie wystarczą, żeby powstrzymać go od stania się twardym, ale prawda jest taka, że jego problem jest jeszcze bardziej widoczny. Kiedy krew napływa do jego penisa, który jest wciśnięty w nogawkę jego spodni, staje się on szczegółowo zarysowany. Mimo że to trochę niekomfortowe i bolesne mieć wzwód zgięty w złą stronę, Harry nie ma odwagi, by spróbować się trochę poprawić lub powiadomić Louisa o swoim rosnącym problemie. Nie to, że Louis w końcu tego nie pojmuje.

Louis nagle przestaje poruszać się na jego kolanach i warczy na Stana, aby również przestał się wygłupiać. Jego głos pozbawiony jest żartobliwości. Stan wydyma wargi, obejmując się ramionami i spoglądając przez przeciwne okno, a Liam opada na swoje siedzenie, czując ulgę, że może przestać odgrywać rolę sędziego.

Amy znalazła w radiu dobrą piosenkę i kiedy wszyscy śpiewają lub skupiają się na czymś innym, Louis opiera się o klatkę piersiową Harry’ego, ocierając wilgotnymi ustami o jego ucho.

- W porządku, kolego? - pyta głosem tak niskim i miękkim, że wysyła on dreszcze w dół pleców Harry’ego.

- Prze-przepraszam, ja… - bełkocze Harry, czując, że zaraz zwymiotuje. 

- Więc to będzie taka twoja rzecz, co? - dokucza mu Louis. Harry nie potrzebował przypomnienia, że to już druga erekcja, którą ma przed Louisem Tomlinsonem.

Reszta jazdy jest boleśnie długa. W pierwszej chwili Harry myśli, że to po prostu wstrząsy samochodu lub wszystkie dziury i progi zwalniające, na które Niall wydaje się specjalnie najeżdżać, ale po przejechaniu dwóch kilometrów Harry zdaje sobie sprawę,  że Louis celowo przyciska swój tyłek do jego krocza. Harry nie ma pojęcia, co o tym myśleć - nie wie, czy Louis się z nim droczy, czy po prostu uważa to za zabawne - ale jest pewien, że jeśli nie dotrą do restauracji za kilka minut, to narobi niezłego bałaganu w swoich spodniach.

- Louis, proszę przestań – skrzeczy żałośnie Harry, trzymając w miejscu wąskie biodra Louisa. Ręce Harry’ego obejmują niemal całą talię Louisa i myśl o tym, jak wyglądałyby na całym ciele drugiego chłopaka wskakuje do umysłu Stylesa i nie chce odejść. Louis zawsze miał tak wielką osobowość, że Harry nigdy nie zwrócił uwagi na to jak drobny jest w rzeczywistości, a teraz nie może przestać tego zauważać.

Louis w końcu się nad nim lituje, ale to i tak niewiele pomaga. Kiedy docierają do restauracji, Harry nadal jest twardy. Nie jest już na skraju orgazmu, ale wie, że wszyscy się zorientują kiedy opuści samochód, więc czeka aż reszta wysiądzie pierwsza, trzymając Louisa stanowczo na swoich kolanach. Harry przedłuża nadejście nieuniknionego upokorzenia, ale nie widzi innego wyjścia.

- Nie mogę spędzić tu całego wieczoru, wiesz? - mówi Louis rozdrażnionym głosem.

- Potrzebuję minutki lub dwóch - jąka się Harry.

- Przykro mi to mówić, ale ta rzecz nie zniknie w ciągu minutki – prycha Louis.

- Co sugerujesz? - warczy Harry. To częściowo wina Louisa, że jest tym stanie.

Louis pochyla się i chwyta torbę, która leży pod ich stopami. Harry słyszy jak torba jest odpinana i zapinana. Chwilę później Louis rzuca szarą bluzę z kapturem na klatkę piersiową Harry’ego.

- Trzymaj. Załóż to, skoro tak lubisz nosić moje ubrania.

Harry próbuje wykrztusić jakąś odpowiedź, ale ginie ona we wnętrzu bluzy, kiedy wciąga ją przez głowę. Zaciąga ją na tyle nisko, by zakryć swoją sytuację. Kiedy Louis ześlizguje się z jego kolan, Harry szybko wkłada rękę w spodnie i poprawia swojego penisa tak, że jest on skierowany w górę. Louis uśmiecha się złośliwie, kiedy wypuszcza pełne ulgi westchnienie, wyskakując z auta na chodnik.

Kiedy wchodzą do restauracji, wszyscy siedzą już przy stołach znajdujących się z tyłu. Są tylko dwa wolne miejsca obok siebie i Harry zdaje sobie sprawę, że przez cały ten czas będzie musiał siedzieć koło Louisa. Z ogromnym wzwodem. Mając na sobie dwie jego koszulki.  Po prostu świetnie.

Eleanor zerka na nich, kiedy się zbliżają i marszczy brwi na widok Harry’ego.

- Groupies siedzą tam - mówi złośliwie, na tyle głośno, że słyszy ją cały stolik, wskazując na miejsce pełne chichoczących siódmoklasistów. Wszyscy przy stoliku zamierają, zerkając potajemnie to na Eleanor, to na Harry’ego.

Twarz Harry’ego płonie ze wstydu i nie jest pewien czy powinien usiąść z nimi czy po prostu ukryć się w toalecie na resztę wieczoru. Eleanor jest częścią ich paczki i ma większe prawo być tutaj niż on – jako jedyna miała odwagę, by powiedzieć to na głos.

Zayn wygląda jakby chciał coś powiedzieć, ale Louis go uprzedza.

- Daj spokój, El – warczy, a następnie dramatycznie opada na krzesło obok Liama. Eleanor wytrzeszcza oczy, a reszta obecnych przy stoliku przegląda swoje menu z nagłym zainteresowaniem. Harry siada tak cicho i dyskretnie, jak tylko może, czując na sobie ukradkowe spojrzenia dziesięciu osób.

Kiedy Louis i Harry mają twarze za swoimi własnymi kartami, Louis szepce ukradkiem.

- Masz jakieś imię, czy mam nazywać cię Boner Boy?

Harry mocno się rumieni.

- Harry. Harry Styles.

- W porządku, Harry. Powiedziałbym ci swoje, ale w razie gdybyś zapomniał możesz po prostu spojrzeć na tył swojej koszulki - dokucza mu Louis. Harry wciska się w swoje siedzenie, zastanawiając się w co Zayn go wpakował.

Kelnerka podchodzi po upływie kilku minut, wymachując małym notesikiem oraz długopisem, a na jej twarzy pojawia się wymuszony.

- Cześć, jestem Samantha i będę was dziś obsługiwać. Mogę zaproponować wam coś do picia?

- Umieram z głodu. Wezmę colę oraz dużego hamburgera z serem i frytkami – mówi Louis, zamykając swoje menu i podając je kelnerce z tak czarującym uśmiechem, że dziewczyna lekko się peszy.

- On weźmie  sałatkę z sosem i dietetyczną colę - wtrąca się Eleanor, a kiedy Louis wysyła jej pytające spojrzenie, dąsa się i dodaje: - Robisz się trochę pulchny, kochanie.

Kelnerka zerka między ich dwójką, wyraźnie niepewna, które zamówienie przyjąć i Louis wzdycha pokonany, kuląc się na swoim krześle tak, jakby chciał zniknąć. Harry nigdy wcześniej go takiego nie widział – upokorzonego i zranionego. Zazwyczaj Louis jest zarozumiały i pewny siebie, ale teraz jego figlarny uśmiech zniknął, a jego następne słowa brzmią, jakby zostały z niego wyciągnięte.

- Tak, sałatkę. Tak jak powiedziała.

Harry jest przerażony tą wymianą zdań – Louisowi daleko jest do bycia grubym, a nawet gdyby taki był, to kogo to obchodzi? Louis wyglądałby świetnie niezależnie od tego ile by ważył. Teraz wygląda świetnie. A po wyczerpaniu takiej ilości energii na boisku ma prawo zjeść hamburgera.

Harry jest tak oderwany od rzeczywistości, że nie słyszy kiedy kelnerka pyta go o jego własne zamówienie dopóki nie uświadamia sobie, że wszyscy na niego patrzą.

- Ja… Poproszę zwykłego hamburgera z frytkami oraz koktajl truskawkowy.  

Chwilę po odejściu kelnerki rozmowa zostaje wznowiona, ale jest bardziej stonowana niż wcześniej, a Louis i Eleanor są lodowato milczący. Louis patrzy na obrus tak intensywnie, że Harry jest pewien, że zaraz go podpali, a Eleanor po cichu przygląda się swoim paznokciom i celowo unika spojrzeń swoich znajomych. Niall wygląda na wściekłego, a Zayn wydaje się powstrzymywać od powiedzenia czegoś na głos. Reszta zachowuje się tak, jakby wcześniejsza wymiana zdań była czymś normalnym. Harry nie może uwierzyć, że żaden z tak zwanych przyjaciół Louisa nie stanął w jego obronie.

Dostają swoje jedzenie i mimo wcześniejszego oświadczenia, że był głodny, Louis grzebie leniwie widelcem w swojej sałatce. Harry obserwuje go czując ścisk w żołądku. Widział już triumfującego, żartującego oraz bezczelnego Louisa, ale nigdy smutnego i to łamie mu serce. Zanim zdaje sobie sprawę z tego, co robi, Harry przecina swojego hamburgera na pół i przesuwa swój talerz bliżej Louisa.

- Hej, nie zjem tego wszystkiego. Chcesz połowę?

- Jesteś pewien? - pyta Louis kierując lękliwe spojrzenie w stronę Eleanor. Dziewczyna jest tak zajęta rozmową z Danielle, że niczego nie zauważa.

- Jasne. Niall nafaszerował mnie wcześniej hot dogami – mówi, uśmiechając się do niego zachęcająco. Louis nie czeka i zaczyna polewać ketchupem swoją  połowę hamburgera. Jego oczy zamykają się, kiedy bierze pierwszy kęs i wydaje z siebie nieprzyzwoity dźwięk, który sprawia, że penis Harry’ego drga z ponownym zainteresowaniem. Eleanor przerywa rozmowę, żeby spojrzeć na swojego chłopaka.

Po zjedzeniu swojej części hamburgera oraz większości frytek, a także wypiciu resztki koktajlu truskawkowego Louis ma znacznie lepszy humor. Żartuje i śmieje się z Liamem, omawiając końcowe zagranie meczu (który dzięki niemu wygrali). Harry przeżuwa powoli swoje frytki i podziwia zmarszczki Louisa, które pojawiają się w kącikach jego oczy, gdy się śmieje. Uśmiecha się, gdy Louis na niego zerka.

- Stary, ubrudziłeś się… Masz ketchup… - Louis wskazuje niejasno na całą jego twarz. Harry oblizuje usta, ale jakimś sposobem omija brudne miejsce, ponieważ Louis niecierpliwie przewraca oczami i wyciąga dłoń bez zastanowienia. Szatyn przykłada kciuk do kącika ust Harry’ego i przeciąga nim wzdłuż jego dolnej wargi. Moment ten trwa wystarczająco długo, aby Harry poczuł smak soli na swojej skórze. Harry drży, kiedy ich oczy się spotykają i Louis szybko zabiera rękę.

- Już - mówi zdławionym szeptem, patrząc w dół na swoje kolana, aby uniknąć wzroku drugiego chłopaka. Harry jest tak oszołomiony, że prawie przegapia to, jak Louis zlizuje ketchup z palca, który kilka chwil wcześniej dotykał jego ust.

Kiedy Harry budzi się w sobotę rano, nigdy nie cieszył się bardziej z tego, że jest w swoim  własnym łóżku i w swoich własnych ubraniach (prawie), mając na sobie swoje stare, znajome, posklejane taśmą okulary. Nie ma żadnych pamiątek z dzieciństwa - żadnych zdjęć, żadnych zabawek, żadnych dziecięcych ubrań – nic co przypominałoby mu o przeszłości. Wszystko co teraz ma to książki i mur, który zbudował wokół siebie, by trzymać innych na dystans. Jednak pojawiają się na nim małe rysy, ale próbuje ich nie zauważać - próbuje nie zwracać uwagi na dziwny, drżący strumień światła, który wpuszczają do środka. Próbuje się do tego nie przyzwyczajać, bo wie, że wszystko może się szybko zmienić.

Było miło być kimś innym przez jeden dzień, ale teraz chce zwinąć się w kulkę, z dobrą książką oraz kubkiem herbaty, i zapomnieć o wyrazie czystej rozkoszy, który zagościł na twarzy Louisa Tomlinsona, kiedy poprzedniego wieczora wgryzał się w jego hamburgera.  (To byłoby o wiele łatwiejsze, gdyby nie miał na sobie jego bluzy, ale jest tylko człowiekiem.)

Poprzedni wieczór był przykładem tego, jak mogłoby wyglądać życie Harry’ego, więc powrót do normalności boli bardziej niż sobie to wyobrażał.

Nie zawsze tak było. Kiedyś Harry był normalnym dzieckiem, miał kolegów, tak jak każde inne dziecko. Kiedyś nie zastanawiał się dwa razy, gdy ktoś zaprosił go na mecz lub na przejażdżkę rowerami po okolicy, czy do pobliskiego sklepu po słodycze. Kiedyś był pewny tego, że nigdy nie będzie głodny, że zawsze będzie miał ubrania, które nie będą pachniały kimś innym, że będzie miał swój własny pokój. Kiedyś wierzył, że jego rodzice wiedzą, co jest dla niego dobre, że nigdy go nie skrzywdzą i bez względu na wszystko nie pozwolą, aby został skrzywdzony przez kogoś innego. Ale wtedy stało się Coś Złego i jego życie już nigdy nie było takie samo.

Harry owija się szczelniej kocem, próbując zwalczyć chłód kłujący jego skórę. Nadal pamięta tę nieszczęśliwą zimę, kiedy przeprowadzili się do Holmes Chapel – pamięta  unoszące się chmury kurzu i puste przestrzenie, jakie pozostawiła po sobie jego babcia. Pamięta małe kwadratowe ślady na dywanie w miejscach, gdzie kiedyś stały meble, spinki i guziki, które znalazł z tyłu szafy lub w apteczce. To wszystkie rzeczy pozostawione przez jego babcię, której nigdy nie poznał i wydawało się dziwnie stosowne, aby jej dziedzictwo pozostało nienaruszone. Przeprowadzka do jej domu, do miejsca gdzie dorastała mama Harry’ego i do którego przysięgała, że już nigdy nie wróci przypominała nieco lądowanie na księżycu.

Jego mama nalegała, żeby pomalować ściany na jasne, radosne kolory – nowy początek, powiedziała posyłając mu zmartwione spojrzenie – ale Harry wiedział co robiła naprawdę – próbowała wymazać ich stare życie i zlikwidować wszystkie ślady przeszłości. Harry ją za to nie obwiniał. Chciał wykreślić ten dzień – dzień, który zmienił jego życie – i nigdy nie patrzeć wstecz. Gdyby tylko to było tak łatwe jak nałożenie świeżej warstwy farby. 

Wtedy Harry wciąż wierzył w drugie szanse. Więc nawet jeśli dzieciaki w jego nowej szkole mu dokuczali – naśmiewali się z jego wolnego sposoby mówienia, jego ogromnych okularów oraz ubrań ze zbiórek charytatywnych – myślał, że nie zawsze tak będzie. Dlatego cały tydzień poprzedzający Walentynki chodził późno spać, żeby własnoręcznie zrobić trzydzieści siedem walentynek dla koleżanek i kolegów z trzeciej klasy.

Nadal pamięta poranek, kiedy otwierali małe skrzyneczki na ich stolikach. Słyszał podekscytowane krzyki swoich kolegów, gdy wyjmowali kartki, słodycze oraz inne drobiazgi, a on poczuł dziwne ukłucie w żołądku, kiedy spojrzał do własnego pudełka i zobaczył tylko dwa cienkie kawałki papieru na dnie. Jednym z nich była kartka od nauczycielki – która dawała kartkę każdemu z klasie, a druga była od…

Harry robi coś, czego od dawna nie robił. Spod łóżka wyciąga pudełko po butach, kładąc je na kolanach, gdy podnosi pokrywę. Łapie kartkę za brzegi, ponieważ papier stał się kruchy i wyblakły z biegiem czasu. To tylko kartka ze sklepu, nic specjalnego, nic podobnego do tych, nad którymi ślęczał przez cały tydzień. To tylko kot z dymkiem nad głową mówiącym: „Jesteś dla mnie purrrfekcyjny”, ale znaczyło to dla niego więcej niż wszystko inne co posiadał. Przebiega kciukiem po podpisie na dole kartki. On po prostu chce wiedzieć dlaczego…

Delikatne pukanie do drzwi wyrywa go z zamyślenia. Wrzuca kartkę z powrotem do pudełka, które wpycha pod poduszkę.

- Marcel? Obudziłeś się już, kochanie? – pyta przez drzwi jego mama.

- Wejdź. – Głos chłopaka jest delikatnie podwyższony, nieco obcy w jego ustach. Jego mama wydaje się tego nie zauważyć, ponieważ uśmiecha się, kiedy wchodzi do środka, niosąc tacę z kubkiem herbaty oraz talerzem ciasteczek.

- Pomyślałam, że możesz mieć ochotę na herbatę. – Stawia tacę na stoliku przy jego łóżku. Harry przesuwa się, by zrobić dla niej miejsce na łóżku. Klepie go w udo, kiedy siada. – Dobrze się wczoraj bawiłeś ze swoimi przyjaciółmi?

- Mamo, oni nie są…

- Fajnie, że znów gdzieś wychodzisz – przerywa mu. – Kilka dni temu wpadłam na Jay Tomlinson w supermarkecie…

- Och? – Harry sili się na naturalny ton głosu, ale przez jego myśli przebiegają wszystkie możliwe scenariusze.

- Rozmawiałyśmy przez chwilę i poprosiła o twój numer. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że jej go dałam. Powiedziała, że miałeś dobry kontakt z jej dziewczynkami, a ja powiedziałam, że przydałaby ci się dodatkowa gotówka… To znaczy, nie musisz, ale mogłoby to być przyjemne

- Co mogłoby być przyjemne?

- Opiekowanie się dziewczynkami. Ale tylko jeśli chcesz. Nie czuj się zobowiązany, jeśli masz już jakieś plany z przyjaciółmi…

Harry ma zamiar powtórzyć, że nie ma żadnych przyjaciół, kiedy jego telefon wibruje na stoliku nocnym.

- Zostawię cię – uśmiecha się jego mama, kiedy jej syn odbiera połączenie.

Harry przesuwa reklamówki z zakupami na jedno biodro, żeby móc zapukać do drzwi Tomlinsonów. Ma wrażenie, że jego żołądek odprawia egzorcyzm, kiedy tak czeka. Częściowo ma nadzieję, że to Louis otworzy mu drzwi i częściowo błaga, żeby otworzył je ktokolwiek, byle nie Louis. Jay pojawia się pięć minut później, zakładając perłowy kolczyk.

- Och, wejdź kochanie – uśmiecha się. – Tak bardzo ci za to dziękuję. Wiem, że to w ostatniej chwili, ale Louis jest na imprezie, a Mark dopiero niedawno poinformował mnie o swoich planach…

Harry podąża za Jay do środka. Kobieta układa swoje włosy w skomplikowany kok i podpina go spinkami.

- Dziewczynki jeszcze nic nie jadły, ale zostawiłam pieniądze na pizzę…

- Och, w porządku. – Harry kładzie torby na blacie w kuchni. – Pomyślałem, że coś ugotuję, więc przyniosłem potrzebne produkty. Jeśli nie masz nic przeciwko.

- Twoja mama musi cię uwielbiać – mówi Jay. – Nie mogę zmusić Louisa do przygotowania własnego śniadania. – Harry rumieni się na wspomnienie imienia Louisa, ale zajmuje się wkładaniem do lodówki składników na kolację. Nie jest tu dla Louisa – nie zamierza nawet myśleć o Louisie – Louisie ubranym tylko w spodnie dresowe, z włosami potarganymi od snu, stojącym pewnej nocy przed lodówką, szukającym czegoś do jedzenia. Harry zatrzaskuje drzwiczki na tę myśl. On wyświadcza Jay przysługę. To wszystko.

- Lottie potrafi sama się wykąpać i nie martw się o Fizzy, ale będziesz musiał wykąpać bliźniaczki – tłumaczy Jay. – Zazwyczaj chodzą spać o ósmej, ale ze względu na weekend mogą siedzieć do wpół do dziesiątej. – Jay pochyla się nad blatem, patrząc na Harry’ego po raz pierwszy odkąd tu przybył. Mimo jej starannego makijażu oraz perfekcyjnie wykrojonej sukienki wygląda na udręczoną i wyczerpaną.

- Fizzy jest po chemioterapii i nie czuje się najlepiej. Prawdopodobnie będzie leżeć w łóżku przez większość wieczoru, ale mógłbyś czasem do niej zajrzeć i upewnić się, że pije wystarczająco dużo płynów? Wymiotowała rano, ale zjadła coś na obiad, więc spróbuj namówić ją do zjedzenia czegoś lekkiego.

Harry przytakuje, gdy stara się to wszystko przyswoić. Nie miał pojęcia, że siostra Louisa jest chora. W zeszłym roku ich szkoła zorganizowała mecz charytatywny w celu zebrania pieniędzy na przeszczep szpiku kostnego dla jakiejś dziewczynki z białaczką. Harry pamięta, że wrzucił kilka banknotów do skrzynki w sekretariacie, ale nie chodzi (a raczej nie chodził) na mecze i nie miał pojęcia, że chodziło o siostrę Louisa. Ta wiedza sprawia, że czuje ból w całym ciele i musi oprzeć się o blat, żeby nie upaść.

Jay chowa twarz w dłoniach.

- Może nie powinnam iść… Nie lubię ich zostawiać. Wiem, że powinnam się przyzwyczajać, ponieważ Louis w przyszłym roku wyjedzie na studia, ale po prostu czuje się winna…

Harry kładzie dłoń na ramieniu kobiety, posyłając jej uspokajający uśmiech.

- Wszystko jest w porządku. Dam sobie radę. Idź i baw się dobrze.

- Masz rację. Dawno nigdzie nie byłam. Numery alarmowe są na lodówce. Mark i ja będziemy w Londynie całą noc, ale możesz wyjść, kiedy Louis wróci do domu. – Jay wygładza sukienkę. – Racja, coś jeszcze?

- Myślę, że nie. – Jay przyciąga chłopaka do szybkiego i ciasnego uścisku, podczas którego ogarnia go chmura perfum i lakieru do włosów. – Naprawdę nie wiem jak ci dziękować. Ratujesz nam życie.

- Wszystko będzie w porządku – zapewnia ją Harry w momencie, gdy bliźniaczki zaczynają zaglądać do kuchni. Daisy natychmiast przyczepia się do nogi Harry’ego. Kiedy robi kilka kroków z dziewczynką nadal do niego przyczepioną, Phoebe uznaje to za zabawne i chwyta się jego drugiej nogi.

Tata Louisa schodzi ze schodów kilka minut później, majstrując przy swoim krawacie, który Jay pomaga mu wyprostować. Kobieta przedstawia Harry’ego swojemu mężowi, zanim oboje wychodzą za drzwi i Harry zostaje sam – prawie sam – w domu Louisa Tomlinsona.

___

Boner boy – postanowiłam zostawić to w oryginale, ponieważ po polsku nie miałoby to sensu, ale jakby ktoś nie zrozumiał to ‘boner’ oznacza wzwód, erekcję, a ‘boy’ to chłopiec.

ROZDZIAŁ 3

From Eight Until Late, I Think About You - Rozdział 8 (ostatni)

Tytuł: From Eight Until Late, I Think About You. LINK DO ORYGINAŁU

Opis: Po odkryciu, że współlokator Harry’ego ma kanał na Youtube, sam postanawia utworzyć swoje, na którym będzie wstawiał cotygodniowe wyzwania. Zawiera znajomość z Louisem, popularnym youtuberem w Londynie, która rozpoczyna się w komentarzach pod filmikami, później zmienia się na smsy, skype’a i zbyt częste mówienie o sobie nawzajem w nagraniach. Zakochują się w sobie, ale zbyt zdenerwowani tym, że mogą coś spieprzyć, odkładają spotkanie twarzą w twarz jak najdłużej potrafią.

Pairing: Larry

Od Melody: Hej :) To już ostatni rozdział tego fanfiction. Chciałam was przeprosić za takie długie przerwy, które były jedynie z mojej winy. Dziękuję  za wyrozumiałość i cierpliwość :) Dziękuję za ciepłe przyjęcie mnie, bo wiem, że nie jestem taka dobra jak Ania, a mimo to nie skarżyliście się. Chciałabym podziękować Ani, która przyjęła mnie pod swoje skrzydła mimo naszej różnicy w doświadczeniu z translacją i zawsze we mnie wierzyła. Kocham cię stara ;p Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba i proszę o chociaż krótki komentarz, tak na zakończenie. Pożegnajmy się z FEULITAY:)

Od Ani: Jestem na wakacjach, więc najukochańsza Saph wstawia rozdział, który zapewne najgenialniej na świecie zbetowała! Mam nadzieję, że ostatni rozdział jak i całe opowiadanie Wam się podobało. : ) 

***

- Jesteśmy tutaj – Liam ogłasza, obracając kamerę na przód budynku, przed którym się zatrzymują. – To jest nasza świątynia.

- I jesteśmy tutaj, by oddać pokłon przed ołtarzem Guinnessa – Niall mruczy, kładąc dłoń na ciężkich drzwiach frontowych z czcią, zanim je otwiera. Pub znajduje się tylko kilka budynków od ich hotelu.

Keep reading

It’s hard to look right at you, baby | część pierwsza

Tytuł: it’s hard to look right at you, baby

Pairing: Larry, Ziam

Banner: Józefowa

Beta: jbluvsbabycakes

Opis: Kawarniana rzeczywistość, w której Louis przechodzi przez okresowy brak seksu, Zayn chce być dobrym przyjacielem i pomóc mu znaleźć sobie kogoś, a Harry ostatecznie znajduje się sam.

[lub Louis jest ‘stuprocentowym pieprzony gejem i zrozpaczonym singlem’ i Harry chce zmienić tą ostatnią część]

Od tłumaczki: Przysięgam, że będziecie kochać to fan fiction. Mam nadzieję, że podołam z tłumaczeniem i niczego nie popsuję, bo orginał jest idealny. W każdym razie zapraszam na pierwszą część.

Moja skrzynka jak zawsze otwarta jest na wasze opinie. Dajcie mi znać, czy nowe tłumaczenie przypadło do gustu. 

***

- Zayn. Zayn. Słuchaj mnie. Jestem… - skomle Louis w roztargnieniu, gdy wyciera stolik przed sobą, lecz Zayn decyduje się mu przerwać.

- Louis, jeśli powiesz, że singlem, przysięgam, że zadzwonię do Grega, by cię zwolnił. – Zayn spogląda na niego z miejsca, gdzie przyrządza kawę dla klienta i rzeczywiście robi coś użytecznego, kiedy Louis po prostu kręci się w pobliżu, starając się wyglądać na zajętego. Rzuca szatynowi zirytowane spojrzenie, kiedy kończy, które zmienia się w znaczące, gdy przechodzi podać napój klientowi. Pracują razem w kawiarni przez sześć miesięcy i zazwyczaj Louis jest bardziej przydatny niż dzisiaj, ale kocha widzieć, jak Zayn robi wszystkie te rzeczy, gdy on czuje się za bardzo zrezygnowany, zbytnio patetyczny lub skacowany, lub cokolwiek, by wykazać się chociażby odrobiną wysiłku. Wydaje mu się, że jego towarzystwo lub generalnie zabawna natura są wystarczającą rekompensatą. Zayn nigdy (dużo) nie narzeka, więc wszystko wydaje się być w porządku.

Kiedy mulat wraca, Louis kontynuuje. – Właściwie, zamierzałem powiedzieć znudzony, ty dupku. – Nie zamierzał, lecz Zayn nie musi tego wiedzieć.

Chłopak rzuca mu spojrzenie, które jasno wyraża, że mu nie wierzy, lecz Louis ignoruje go i ostentacyjnie odchodzi, by dalej udawać zajętego. Może przechodzi on przez brak seksu, odkąd Aiden zerwał z nim dwa miesiące temu. To nie tak, że był zakochany, czy coś, lecz miło było mieć przy sobie kogoś do przytulania się, całowania gdziekolwiek chciał i pieprzenia na materacu kilka razy w tygodniu. Od tej pory miał kilka nocnych przygód, lecz nie umawia się z nikim i szczerze, nie wie czemu. To najdłuższa przerwa jaką miał bez chociażby rozmowy z kimś w romantycznym aspekcie, odkąd skończył piętnaście lat i to po prostu jest… niedopuszczalne.

- Louis, szczerze, dopiero zaczęliśmy naszą pieprzoną zmianę. Zamierzasz być taki przez cały czas? Ponieważ jeśli tak, to dzwonie do Grega i się zwalniam. Nie spędzę kolejnych sześciu godzin zmiany słuchając twoich narzekań o tym, jak to nikt cię nie pieprzy.

Louis krzywi się na jego słowa. – Zamknij się, do cholery, ty debilu! Przechodzę przez bardzo… delikatny okres w moim życiu i nie potrzebuję, by mój najlepszy przyjaciel został osądzającym dupkiem. – Prycha, gdy prostuje się i delikatnie poprawia grzywkę.

Zayn dość imponująco przewraca oczami przed zniknięciem na zapleczu po więcej kubków, czy coś. Louis jest za bardzo zdekoncentrowany i seksualnie sfrustrowany, by się przejąć.

~

- Zayn – zaczyna w zamyśleniu Louis kilka godzin później, po wykonaniu jakiejś właściwej pracy, by uspokoić Zayna i rzucane mu zirytowane spojrzenia. Nikt nie może powiedzieć, że nie jest dobrym przyjacielem. – Myślisz, że facetów onieśmiela mój fantastyczny tyłek?

Zayn patrzy na niego z mieszanką rozbawienia i całkowitego zirytowania. – Nie wiem, Louis. Może – odpowiada mu Zayn. Zayn jest wspaniałym przyjacielem.

- Dobrze, więc jeśli nie bylibyśmy najlepszymi przyjaciółmi od lat i spotkalibyśmy się przypadkowo w klubie lub gdzieś indziej, chciałbyś się ze mną pieprzyć?

Zayn zdaje się naprawdę to rozważać. – Prawdopodobnie – mówi, wzruszając ramionami. – Zależy od tego, co byś na sobie miał, tak mi się wydaje. Jeśli byłaby to ta koszulka, sam wiesz która, z opiętymi spodniami, które podkreślałby twój tyłek, wtedy jak najbardziej tak. To sprawia, że wyglądasz jak mała dziwka, lecz w dobry sposób. Po prostu jakbyś był dobry w łóżku. Ale jak wiesz, znam cię za dobrze, by rzeczywiście myśleć o czymkolwiek z tobą, kolego. Przepraszam za oznajmianie tego w ten sposób.

Louis przewraca oczami, lecz uśmiech rozświetla jego twarzy, co rujnuje ogólny efekt. – Mam całkowicie złamane serce, Zayner. Ja… ja myślałem, że między nami jest coś specjalnego. – Dramatycznie ściska się za serce, lecz Zayn popycha go lekko.

- Jesteś idiotą – odpowiada i oboje uśmiechają się do siebie, aż do czasu, gdy przychodzą klienci i muszą skupić się na pracy.

~

Kiedy Louis wraca tej nocy do domu, Niall siedzi w ich salonie z oszałamiającą brunetką, z którą ostatnio się widuje, Bambi lub Barbara, lub Beatrice, czy coś i Louis wydyma wargi. Po uprzejmym przywitaniu się, chowa się w bezpiecznej sypialni i natychmiast wysyła krótką wiadomość do Zayna.

Niall pieprzy jakąś cudowną brunetkę, a ja nie uprawiałem seksu przez ponad miesiąc, coś jest w tym naprawdę nie w porządku.

Louis, wiesz o tym, że jesteś gejem, prawda? Dlaczego jesteś zazdrosny o Nialla pieprzącego jakąś dziewczynę, lol

PONIEWAŻ ON PRZYNAJMNIEJ KOGOŚ PIEPRZY, A JA NIE. SŁUCHAJ MNIE ZAYN!

O mój boże, dodaj post na profilu randkowym albo załóż Grind*, czy coś i znajdź jakiegoś ładnego kutasa, byś mógł się wreszcie zamknąć na ten temat

Nie podoba mi się to
Nie jestem aż TAK zdesperowany

Lol, tak, jesteś.

Louis krzywi się i nie odpowiada. Nie jest tak zdesperowany. Dobrze, może myślał o tym, ale nie jest aż tak zdesperowany. Zanim może odpowiedzieć, Zayn wysyła kolejną wiadomość.

Jest impreza w ten weekend, wezmę cię ze sobą i znajdziesz kogoś, ok? Teraz zamknij się, bo staram się pisać seks-sms z Liamem.

Louis utknął między uczuciem wdzięczności i goryczy. Zayn wysyła seks-sms i obnosi się z tym. A on nie był dotykany przez innego człowieka od miesiąca i nie ma nawet nikogo z kim mógłby pisać seks-sms, jeśli by chciał. Nieważne. Może być niezależny. Może być singlem. Może to zrobić.

~

Nie może tego zrobić.

Louis może dramatyzować, lecz, szczerze, wszędzie, gdzie pójdzie, spotyka szczęśliwe pary, chichoczące do siebie i całujące się, i trzymające się za ręce. Jest przekonany, że wszechświat z niego szydzi. I od kiedy, kurwa, kawiarnia stały się takim popularnym miejscem na randki? Louis pracuje dziś na pół zmiany z Perrie i właściwie jest ona o wiele bardziej współczująca niż Zayn, pozwalając mu ponarzekać trochę, po czym stara się jak najlepiej, by rozproszyć go za pomocą żartów i przekomarzania. Lecz to spojrzenie, które rzuca mu za każdym razem, gdy jakaś para wchodzi do środka, sprawia, że Louis czuje się odrobinę żałośnie. Nie zamierza rozpłakać się czy coś, jezu. Jest tylko trochę zmęczony i sfrustrowany seksualnie, nic wielkiego. Może sobie z tym poradzić.

To dokładnie przez przybycie Zayna, który ma przejąć pracę Perrie na drugą połowę zmiany Louisa, wydaje się być za dużo. Stoi przy kasie, bezwstydnie flirtując ze słodkim kolesiem, który przyszedł po jakąś herbatę, nie Yorkshire, lecz Louis może przymknąć na to oko (i ostatecznie przekonać, oczywiście), i jak na razie wszystko idzie dobrze. Chłopak odwzorowuje jego czyny z takim samym entuzjazmem, nawet mruga do niego kilka razy i szatyn chce już zapytać o numer telefonu, kiedy inny mężczyzna podchodzi z tyłu i owija ręce wokół tali rozmówcy Louisa. Słodki Chłopak zamiera na sekundę, lecz szybko odwraca się i, ku szoku i rozczarowaniu Louisa, wydaje się być radośnie zaskoczony, obejmując faceta i całując go w usta. Słodki Chłopak ma pieprzonego chłopaka.

Ale kiedy Louis łapie dobry kąt, by naprawdę zobaczyć drugiego chłopaka, wtedy jest w prawdziwym szoku, ponieważ Chłopakiem Słodkiego Chłopaka jest Aiden, jego były, który teraz umawia się ze słodkim chłopakiem, który przed chwilą bezwstydnie z nim flirtował. Kiedy życie Louisa zmieniło się w operę mydlaną? Naprawdę, o co kurwa chodzi!

Louis spogląda na Perrie z szeroko otwartymi oczami, a ona patrzy tak samo zdumiona, w między czasie podając mu herbatę Słodkiego Chłopaka. Louis zamyka oczy i potrzebuje sekundy, by pozbierać się, po czym odwraca się do pozornie przeszczęśliwej pary. Odchrząkuje, by zwrócić na siebie uwagę i kiedy oboje spoglądają na niego, Louis wystawia drinka na blacie i przesuwa w ich kierunku. – Twój napój.

Aiden przez sekundę wygląda jak jeleń złapany w refraktory samochodu, wyraźnie nie zauważając go wcześniej i również odchrząkuje, kiedy Słodki Chłopak uśmiecha się do niego zakłopotanie, chwytając kubek. – Dziękuję.

- Uch, hej Louis – zaczyna Aiden, zanim nie przerywa mu Louis.

- Dziękuję za przyjście, życzę miłego dnia! – mówi radośnie, uśmiechając się do nich najszerzej jak tylko potrafi, po czym odwraca się i lekceważąc ich całkowicie, kieruje się na zaplecze bez patrzenia w tył. Perrie może stanąć za kasą na kilka minut, kiedy on na spokojnie przejdzie kryzys egzystencjonalny. Na pewno to zrozumie.

Zayn przychodzi kilka minut później, zbliżając się do niego niczym do dzikiego zwierzęcia, co oznacza, że Perrie powiedziała mu co się stało. – Hej, Lou. Wszystko dobrze?

- Czy ja śnię, Zayn? Wydaje mi się, że śni®. Albo to jakiś kosmiczny żart, ponieważ szczerze, co do cholery?! –Louis przenosi puste spojrzenie ze ściany na Zayna, patrząc na niego z prawdopodobnie najbardziej zaintrygowanym wyrazem twarzy, jaki kiedykolwiek był w stanie wykonać. Jedynym pocieszeniem wynikającym z tej sytuacji to to, że chłopak Aidena jest prawdopodobnie bezwstydnym flirciarzem lub oszustem, lecz to nie zmienia faktu, że on ruszył na przód.

 I to nie tak, że Louis jest zazdrosny albo przesadnie dba o Aidena, naprawdę, ale on ma kogoś, a Louis nie ma, i to wszystko. Nie w porządku. Wcale. Wydaje się, że wszyscy kogoś mają, poza Louisem I naprawdę, czym sobie na to zasłużył? Czy to za dużo do spełnienia - ktoś kto będzie w stanie zaoferować mu regularne orgazmy?

- Chcesz wyjść dzisiaj po pracy? Możemy pójść do klubu i się nawalić? Napiszę do Nialla i będą tylko faceci. Nie zaproszę nawet Liama, jeśli nie chcesz – oferuje Zayn, podchodząc bliżej, by objąć Louisa w pocieszającym geście.

Szatyn wzdycha. – Nie mogę. Mam jakieś głupie warsztaty teatralne – mówi szorstko, ponieważ w tej chwili naprawdę nie potrzebuje niczego związanego ze szkołą. Szkoła jest prawdopodobnie ostatnią rzeczą jaka idzie mu w miarę dobrze, ponieważ poza przyjaciółmi i pracą, tylko tam może zdystansować się i rozproszyć od faktu, iż z nikim nie sypia. Chodzi o to, że nigdy nie był specjalnie pilny i spędzanie zbyt dużej ilości czasu w skupieniu nad szkołą poważnie uszkadza jego psychikę. Jest fajnie dostawać dobre oceny, lecz równocześnie wie, że wciąż będzie w stanie uzyskiwać przyzwoite wyniki, jeśli spędzi mniej niż połowę czasu, który spędza teraz. Wie, bo to dokładnie robił przez prawie sześć lat, nie wspominając całej (bardzo ograniczonej) kariery na uniwerku, aż do teraz.

- W takim razie może jutro – mówi Zayn i Louis wzrusza tylko ramionami w odpowiedzi. Są cicho przez moment, zanim Zayn nie przyjmuje spektakularnego wyrazu twarzy, po czym klepie Louisa po ramieniu. – Cóż, lepiej wróćmy do pracy, prawda? Wydaje mi się, że Perrie wspomniała coś o tablicy specjałów, więc zamierzam to naprawić – kieruje się w stronę drzwi, po czym zatrzymuje na chwilę i dodaje. – Będzie dobrze, stary. Widzimy się tam.

Louis rzuca mu zdezorientowane spojrzenie i odprowadza go wzrokiem. Dzisiaj musi być najdziwniejszy dzień jego życia.

~

Dzisiaj zdecydowanie jest najdziwniejszy dzień jego życia.

Perrie wyszła, kiedy tylko Louis opuścił zaplecze, zostawiając Zayna i Louisa samych i szatyn zdecydowanie chce tylko pójść do domu, owinąć się kocem z herbatą w ręku i w kółku słuchać Adele. Może mógłby kupić sobie kota czy coś. Jakby dla towarzystwa.

Ale oto jest, ma pracę do wykonania i kiedy w końcu do niej powraca z ulgą zauważa, że Aiden i Słodki Chłopak wyszli. Szczerze, prawdopodobnie zrobili to zaraz po tym, jak Louis zniknął za drzwiami pokoju dla personelu, lecz mniejsza o to. Jest wdzięczny, że ich nie ma.

Wszystko dzieje się dość normalnie, kiedy Zayn kończy dekorować tablicę specjałów – nie kłopocze się nawet sprawdzić, co zrobił chłopak, domyślając się, że prawdopodobnie dodał kilka zwykłych, artystycznych znaczków, odkąd często jest on proszony, by udekorować tablicę i sprawić, czy wyglądała lepiej lub nowocześniej, lub bardziej artystycznie, lub kurwa cokolwiek – i Zayn pozwala Louisowi na sprawianie wrażenia zajętego dwoma klientami, kiedy tak naprawdę on wykonuje całą pracę.

Wszystko zaczyna być dziwne jakąś godzinę później, kiedy dwójka różnych mężczyzn zaczęła z nim flirtować, oboje rzucali w jego kierunku wszystkowiedzące spojrzenia i mrugali, podając swoje numery telefonów. Żaden z nich nie był szczególnie atrakcyjny, lecz faktem było, że stało się to dwa razy w ciągu krótkiego odcinka czasu i to wystarczyło, by zmusić Louisa do zastanowienia się nad swoim życiem. Czy jest teraz w jakiejś ukrytej kamerze? Czy jego życie jest teraz jakąś popieprzoną wersją The Truman Show?*

Naprawdę zaczyna w to wierzyć, gdy kolejny dziwny klient (ten facet jest odrobinę bardziej przerażający) zapisuje swój numer telefonu. Zayn wygląda osobliwie dumnie z miejsca, gdzie czyści stoliki, okazjonalnie spoglądając na Louisa ze zbyt szerokim uśmiechem i Tomlinson chce zapytać go, czy jest w jakimś pieprzonym programie wkręcającym ludzi, kiedy prześliczny chłopak podchodzi do lady.

Louis przez sekundę wpatruje się w pięknego nieznajomego z szeroko otwartymi oczami, ponieważ cholera jasna, chłopak ma głęboko zielone oczy, pełne różowe usta i kręcone, brązowe włosy, które przewiązał czymś, co wydaje się być szalikiem. Ma na sobie coś, co wygląda jak pieprzone, czarne legginsy i koszulę z podwiniętymi rękawami, zapiętą do połowy. Obserwuje Pięknego Nieznajomego, który wpatruje się w tablicę specjałów stojącą przed ladą, przez długi czas, jego spojrzenie wciąż jest do niego przyklejone, gdy chłopak spogląda na Louisa, a potem znowu na tablicę. Przegryza on wargę, jakby starał się rozwikłać niezwykle trudną łamigłówkę. Szczerze powiedziawszy. Louis nigdy nie był bardziej zdezorientowany i podniecony jednocześnie. Jest tylko gorzej, gdy Piękny Nieznajomy przemawia i Louis dowiaduje się, że ma on najgłębszy, najwolniejszy, najbardziej seksowy głos, jaki kiedykolwiek słyszał. Kurwa.

- Um. Cześć. Um. – Piękny Nieznajomy przerywa, i czy on naprawdę się rumieni? Boże! Louis sądzi, że zdecydowanie śni w tej chwili, ponieważ nie ma opcji, by ten dzieciak był prawdziwy. Piękny Nieznajomy zdaje się potrzebować chwili, aby wszystko poukładać, po czym uśmiecha się do Louisa i cholera jasna, Piękny Nieznajomy ma dołeczki. Zdecydowanie sen. Louis odwzajemnia uśmiech, szczery uśmiech, kiedy Piękny Nieznajomy dokańcza swoją myśl. – Czy jest coś, co polecasz?

Louis unosi brew, ponieważ szczerze po wpatrywaniu się w tablicę specjałów przez tak długi czas, powinieneś wiedzieć, co chcesz. Wciąż uważa to jednak za otwartą drogę do flirtu i nie ma opcji, by Louis przepuścił taką szansę, nawet mimo dziwnych wydarzeń tego dnia.

- Zależy. – Louis pochyla się do przodu, przechylając lekko głowę i uśmiechając się bezczelnie. – Lubisz gorące… czy zimne?

Piękny Nieznajomy wydaje się hamować uśmieszek, przegryzając wargi i starając się zdobyć całą uwagę Louisa. – Gorące.

Louis oblizuje usta, nadmiernie trzepocząc rzęsami, gdy rzekomo zastanawia się nad odpowiedzią. Kiedy przemawia, jego głos jest niski i zmysłowy, jakby wyjawiał szczególnie brudny sekret przeznaczony tylko dla ich dwójki. – Herbata zawsze jest dobra. Yorkshire jest osobiście moją ulubioną, lecz mamy również gorącą czekoladę. Latte. Moche. Kawę. Mogę dać ci cokolwiek chcesz. – Do czasu, gdy kończy mówić, ich oczy spotykają się i Piękny Nieznajomy nadal gryzie swoje wargi, pozornie oszołomiony nagłą ciszą. Louis jest z siebie niezwykle dumny.

- Ja, uh. Herbata, tak. Yorkshire jest dobra. – Piękny Nieznajomy uśmiecha się do niego i kiedy Louis robi to samo, jego wargi układają się jeszcze szerzej, dołeczki są w pełni widoczne. Jezu, te dołeczki.

- Zaraz wracam. – Louis puszcza mu oczko, po czym zaczyna przygotowywać herbatę dla Pięknego Nieznajomego. Zayn zdaje się nadal czyścić stoliku czy coś, lecz Louisowi nie przeszkadza zrobienie tego napoju, plecami do Pięknego Nieznajomego, co daje mu idealny widok na tyłek szatyna. Chwilę przed tym, gdy herbata jest gotowa, Louis odwraca się do chłopaka i łapie spojrzenie Pięknego Nieznajomego wręcz przyklejone do jego pośladków, co rozprzestrzenia uśmiech na twarzy Louisa.

Kiedy kończy przygotowywanie herbaty, ponownie zajmuje miejsce przy kasie i odnajduje Pięknego Nieznajomego za ladą, piszącego na czymś, co wygląda jak serwetka. Ściska ją w dłoni, gdy płaci i napięcie w powietrzu jest tak oczywiste, gdy Louis podaje mu herbatę, po czym stoją i wpatrują się w siebie.

Louis unosi brew, a Piękny Nieznajomy odchrząkuje w tym samym czasie, gdy Louis wypowiada. – Więc…

- Tak, więc… um. Zazwyczaj tego nie robię, lecz powinieneś do mnie zadzwonić. Wiesz, jeśli chcesz. – Piękny Nieznajomy przesuwa serwetkę i Louis posyła mu promienny uśmiech i przytakuje. Jest szczęśliwy i odrobinę dumny z siebie, gdy zauważa rząd napisanych cyfr, lecz jest trochę zdezorientowany, jeśli chodzi o resztę.

Harry

1. Również stuprocentowy gej.
2. Również singiel.

Zadzwoń do mnie?

Louis spogląda na niego, lecz Piękny Nieznajomy – najwyraźniej Harry – po prostu uśmiecha się zuchwale i macha, po czym kieruje się w stronę drzwi.

Gdy Louis ponownie spogląda na serwetkę, zdaje sobie sprawę, że jest to czwarty numer, który dzisiaj dostał, chociaż to właśnie ten chłopak jest tym, do którego najchętniej by zadzwonił. Uśmiecha się pod nosem na perspektywę ponownego zobaczenia Harry’ego, ponieważ mimo dziwnych rzeczy, które napisał, to właściwie jest on na dole listy dziwnych rzeczy, które dzisiaj przeżył. Nie wspominając, że Harry jest bardzo, bardzo cudowny i bardzo w typie Louisa. Co na marginesie oznacza: gorący, zainteresowany i nie jest dupkiem.

Louis wciąż ma uśmiech na twarzy, gdy pojawia się Zayn; zdaje się być zadowolony z siebie i Louis mruży oczy w zaskoczeniu. – Ten chłopak dał ci swój numer?

- Może. Czemu?

Duma Zayna zdaje się tylko rosnąć w siłę. – Bez powodu – podśpiewuje i dobrze, Louis jest teraz zdecydowanie zaskoczony, lecz ignoruje to w imię szczęścia pod tytułem „dostać numer Harry’ego” i wraca do pracy. 

______________

  • The Truman Show -film łączący gatunki tragedii i komedi. Ogólnie główny bohater ma ciągle wrażenie, że jest obserwowany. 
OIAM- Rozdział 2

Opis: Student uniwersytetu, Zayn Malik jest wielkim fanem One Direction, znanego na całym świecie zespołu, a szczególnie członka Liama Payna. Kiedy Liam przez przypadek zatweetuje swój numer telefonu, Zayn podejmuje szansę, która może zmienić jego życie.

Od tłumaczki: Miałam wstawiać rozdziały co poniedziałek, ale nie miałam co robić :)

Rozdział 2

Po jego zajęciach, Zayn postanowił rozbić obóz w swoim ulubionym fotelu w bibliotece, aby trochę poczytać. Wciąż nie dostał odpowiedzi od Liama i, choć nie chciał tego przyznać, był nieco smutny. Wiedział, jakie miał szczęście, że Liam uznał go po pierwszym zdarzeniu, ale on po prostu miał wielkie nadzieje, że być może chciałby z nim porozmawiać. Teraz będzie musiał odłożyć to na bok, ponieważ miał sporo do czytania, więc wsunął się głębiej na krześle, wyciągnął książkę i zaczął czytać. Udało mu się przebrnąć przez dwa rozdziały, minimalnie myśląc o Liamie, zanim poczuł, że ktoś wdrapał się na jego kolana i owinął ramiona wokół jego szyi. Początkowo zakładał, że ciężarem był Louis, ale nie, tylko jego najlepszy przyjaciel nigdy nie został złapany żywy w bibliotece w jakimkolwiek wolnym czasie, niż finały tygodnia, oprócz tego ta osoba była zdecydowanie zbyt lekka. Spojrzał w górę i zobaczył blond włosy, i idealnie białe zęby. Perrie. Cześć, kochanie, powiedziała wesoło, składając pocałunek na jego policzku.

Perrie była kimś, kogo spotkał w pierwszym tygodniu szkoły. Usiadła obok niego na jednym z wykładów i natychmiast zaczęła z nim rozmawiać. Początkowo Zayn zakładał, że próbowała z nim flirtować i kiedy próbował uświadomić ją, ona przewróciła oczami i powiedziała: zazwyczaj próbuję i nie trafiam na gejów. Zayn był co najmniej w szoku na jej dosadną odpowiedź. Nie sądził, że wysyła jakiekolwiek widoczne sygnały bycia gejem, ale najwyraźniej Perrie była w stanie to  stwierdzić. Mimo, że Zayn był bardzo wybiórczy w tym, kogo nazywał przyjaciółmi, ale nie dlatego, że był zarozumiały, tylko bardziej nie ufał ludziom, Perrie jest teraz jedną z jego najlepszych przyjaciół. Hej, Pez,  powiedział Zayn i oznaczył stronę w książce, aby następnie ją zamknąć. A co to za zaszczyt ?

Zakpiła i przerzuciła włosy przez ramię. A dlaczego musi być jakiś ukryty haczyk, aby porozmawiać z moim najlepszym przyjacielem? Zayn nie musiał się zastanawiać, bo wiedział dokładnie, dlaczego Perrie tutaj była. I to był jeden z innych powodów, dzięki któremu stali się przyjaciółmi, dlatego że byli w stanie zwariować na punkcie One Direction. Obserwowała wszystkich trzech członków tak, jak on i Zayn wiedział, że nie ma mowy, że ominie tweet Liama z zeszłej nocy. Zajęło to całe pięć sekund, zanim Perrie pękła. Dobra, dobra, jęknęła. Widziałam, co się stało ostatniej nocy na Twitterze z twoim wymarzonym mężczyzną i chcę szczegóły!

Nic się nie stało, powiedział i wywrócił oczyma. Liam przypadkowo dodał tweeta z  jego numerem, a ja byłem na tyle szalony, aby spróbować zadzwonić do niego, a on odebrał. Powiedziałem mu, co zrobił , on usunął wpis i chyba postanowił mi podziękować.

Perrie uderzyła Zayna w ramię niezbyt lekko i zadrwiła. To nie jest cała historia, oskarżyła go. On cię zaobserwował. Zayn, to jest niesamowite! Liam Payne postanowił dać ci follow. Dlaczego nie jesteś bardziej podekscytowany?

Bo to nic nie znaczy, powiedział w obronie. Więc nie sądzę żeby coś do tego prowadziło. Właśnie wtedy w jego kieszeni zadzwonił telefon, a on spojrzał na Perrie. Wsunął urządzenie z kieszeni i zobaczył, że miał powiadomienie na Twitterze od Liama. Usta Perrie wykrzywiły się w irytującym uśmieszku, kiedy otworzył aplikację i zobaczył, że wewnątrz dm znajduje się nie tylko odpowiedź , ale również rząd liczb. Numer telefonu. Pomyślałem, że zasłużyłeś pomagając mi i za całą noc :) Perrie próbowała spojrzeć mu przez ramię, kiedy czytał wiadomość ponownie i ponownie, a ostatecznie była w stanie chwycić telefon wprost z jego rąk, podczas, gdy Zayn był nadal oszołomiony. Wydobyła z siebie pisk, a Zayn starał się ją uciszyć, gdy kilka głów spojrzało na nich. Uspokój się, Perrie, szepnął do niej. Jesteśmy w bibliotece na litość boską.

Och, przepraszam, zadrwiła. Po prostu odpowiednio reaguję, tak jak każdy powinien, gdy gwiazda, w której było się zakochanej od dwóch lat, dała ci swój osobisty numer.

Nie jestem w nim zakochany!, Zayn pękł. To znaczy, tak, że jest zdolnym i niesamowitym wokalistą, ale nie jestem… Jęknął i uszczypnął się w grzbiet nosa. On jest po prostu fajny. Pewnie myśli, że jestem niegroźny, bo nie jestem dziewczyną, ale gdyby wiedział, że jestem gejem, nie byłby taki chętny podać mi swój numer.

Perrie wstała z kolan Zayna i poprawiła rękoma sukienkę. Jesteś taką drama queen*, powiedziała. Liam Payne nie wydaje się być typem homofoba - plus - znam cię zbyt dobrze, Zayn, kochanie. Jesteś tak samo podekscytowany, jak ja, ale myślisz,  że jesteś zbyt fajny, aby to okazać.

Zaraz po tym wyszła i zostawiła Zayna samego, aby pomyślał o tym, co powinien teraz zrobić, miał numer Liama. On oczywiście zaufał Zaynowi na tyle, żeby to zaoferować, ale dlaczego Liam Payne, gwiazda pop i łamacz serc, nadzwyczajny chłopak chciał rozmawiać z nudnym, starym Zaynem, który poszedł na studia i pracował w księgarni na pół etatu. Było tysiące, miliony ludzi takich, jak Zayn, ale był tylko jeden Liam. Szybko zablokował ekran jego telefonu i rzucił go do torby. Wciąż musiał czytać, mógł martwić się o to, co zrobić z Liamem, gdy będzie gotowy.

Kilka godzin później, Zayn wepchał swoją książkę z powrotem do torby i ruszył do mieszkania swojego i Louisa. Nie było go w domu, więc Zayn szybko zrobił sobie coś do przekąszenia, zanim udał się do swojego pokoju. Gdy tylko usiadł na łóżku, nie mógł pozwolić sobie na nie wyjęcie swojego telefonu i kolejny raz spojrzeć na wiadomość od Liama. Numer nadal tam był, więc oczywiście, nie wyobrażał sobie tego, ale naprawdę musiało to oznaczać, że Liam rzeczywiście chciał dać Zaynowi jego numer. Palce unosiły się nad nim, skopiował go i wkleił do nowej wiadomości. Pisał i przepisywał wiadomość kilka razy, zanim w końcu nacisnął wyślij.

Z: Hejj Liam tu zayn :)

Tak szybko, jak zablokował swój telefon, usłyszał brzęczenie i nowa wiadomości pojawiła się na jego ekranie.

L: hejjjjj!! Zacząłem myśleć, że mnie ignorujesz :(

Zayn roześmiał się z niedowierzaniem, kiedy ponownie przeczytał tekst Liama. Była tam skrzywiona twarz i Liam mówił, że myślał, iż Zayn może faktycznie go ignorować? To musiał być sen, ale bez względu na to, ile razy ponownie przeczytał wiadomość, słowa się nie zmieniły.

Z: nigdy bym ci tego nie zrobił! Byłem w bibliotece, czytałem na wykłady

L: oooo wielki student, czyż nie? mi nigdy się nie udało.

Z: Tak postanowiłeś stać się wielką gwiazdą popu zamiast tego! jak ja ci zazdroszczę : P

Przez chwilę poszło w ten sposób. Rozmawiali o przypadkowych rzeczach i Zayn nie mógł powstrzymać uśmiechania się do jego telefonu. Odkrył, że Liam najwyraźniej postanowił dać mu swój numer, bo zrobił jakiś wzgląd na jego Twitterze i zdecydował, że nie wydawał się szalony. Zayn trochę wariował za sprawą wszystkich nowych informacji i modlił się, żeby nie miał tam nic wstydliwego lub czegoś, co może się wydać, czego on nie chciał, czyli że znacznie nie różni się od dziewczyny, która również go zaobserwowała. To było godzinę przed tym, zanim Liam przeprosił i powiedział, że musi iść.

L: muszę iść. trzeba być wcześnie rano na wywiad w Radio 1 :( pogadamy później x :)

Zayn był niezadowolony, że musiał pożegnać się z Liamem, ale wydawało się, że on wciąż był zainteresowany rozmową z nim w przyszłości, a to sprawiało, że jego serce wybijało szybszy rytm. Spojrzał na Twittera, jak tylko powiedział “dobranoc” Liamowi i zobaczył, że zyskał trochę więcej followersów, od kiedy ostatnio to sprawdzał. On naprawdę nie był pewien, na co oni czekają, ale Zayn nigdy nie rozumiał umysłu płci przeciwnej. Obwinia za to swoją seksualność. Zamknął aplikację i upewnił się, że jego alarm jest ustawiony, zanim wczołgał się pod kołdrę i zasnął.

Następnego ranka jego alarm obudził go zbyt szybko. Technicznie, to właśnie obudził go, kiedy chciał, ale on nie był przyzwyczajony do wstawania tak wcześnie. Postanowił , że zamierza zmusić się zwlec z łóżka na tyle wcześnie, aby złapać Liama i resztę One Direction na śniadaniowym Show. Otarł oczy i doczołgał się w kierunku nocnego stolika, na którym znajdował się jego laptop i otworzył transmisję na żywo dla Radio 1. Mógł już słyszeć rozmowy Nicka Grimshawa. Wciąż starał się naprawdę obudzić, ale gdy usłyszał przedstawiający się zespół był on w stanie oprzytomnieć na tyle, aby skupić uwagę.

W porządku, wszyscy wiemy dlaczego tutaj jesteście. Wyprzedali miejsca na światowe areny, wskoczyli prosto na numer jeden w ponad trzydziestu krajach, w tym USA, panie i panowie, to One Direction! Zayn słyszał trzech chłopców klaszczących do ich mikrofonów i nie mógł nic poradzić, ale uśmiechnął się szeroko, kiedy podniósł się głos Liama w śpiewającym połączeniu. Dzień dobry, chłopaki , dzięki za przybycie.

Nie ma problemu, Harry odpowiedział. Zawsze chętnie tu, w Radio 1 .

Nick roześmiał się i opowiedział kilka dowcipów o Harrym, zanim zaczął zadawać chłopakom pytania. Tak, Harry, powiedział. Wydaje się, że zacząłeś coś ciekawego i spowodowałeś, że biedny Liam miał nieszczęśliwy wypadek, a w to zaangażowane jest dziecko, basen i Twitter. Możesz to wyjaśnić?

Harry zaśmiał się i opowiedział o Lux bawiącej sie jego telefonem, i jak upuściła go do basenu podczas, gdy oni byli w ostatnim hotelu, i że potrzebuje kupić nowy. Najwyraźniej, od kiedy byli w pośpiechu, nie był w stanie uzyskać jego kontaktów z powrotem i Liam oczywiście popełnił błąd, tweetując  numer, zamiast odpowiedzieć mu prywatnie, co Zayn oczywiście już wiedział.

Tak, powiedział Liam sprawiając, że uszy Zayna ożywiły się. Złe posunięcie z mojej strony. Miałem szczęście natrafić na miłą osobę, która do mnie zadzwoniła i dała mi znać, nawet jeśli w momencie, kiedy zadzwonił, uszczerbek już był. Zayn troszkę wariował. Liam mówił o nim w radiu i nie wiedział, jak naprawdę przetworzyć ten fakt. Był pewien, że nawet jeśli nie było mowy, że była na nogach i będzie słuchać show Nicka, Perrie dowie się, zanim zacznie go śledzić i męczyć ponownie.

Tak, tak, widziałem tweet, Grimshaw odpowiedział. Jakiś chłopak o imieniu Zayn, którego zaobserwowałeś potem szybko, jeśli moje źródła mnie nie mylą.

Kurwa. Teraz został wymieniony z imienia. Zaynowi naprawdę odbijało i nie był pewien, co zrobić, gdy Liam rzeczywiście powie jego imię, zamiast Grimmiego. Tak, Liam odpowiedział. Rzeczywiście miły facet. Nie mogłem prosić o lepszą osobę, która pierwsza się ze mną skontaktuje. Kocham wszystkich naszych fanów, ale wiem, że ta sytuacja mogła być zdecydowanie bardzo niewygodna. Wszyscy chłopcy zaśmiali się, a Zayn uśmiechnął się wraz z nimi. Więc Liam nie wspomniał jego imienia, ale został wspomniany w krajowej emisji, w odniesieniu do największego boysbandu na świecie, więc było coś do opowiadania.

A patrząc na jego stronę, właściwie też się nadaje, Grimmy powiedział, co spowodowało rechot Nialla w tle. Myślę, że możesz dać mi jego numer, Liam?

Nie sądzę, że chcę nadużywać naszej przyjaźni, prosząc go o to, Grimmy. Najlepiej spróbować na własną rękę, stary.

Po tym Grimmy zaczął zadawać pytania na temat aktualnego zakresu pracy zespołu, w tym ich nadchodzącego albumu, Zayn zamknął klapę swojego laptopa i spojrzał w sufit z niedowierzaniem, i zdumieniem. Więc była tylko siódma trzydzieści rano i już usłyszał o sobie wzmiankę w Radio 1, i Liam powiedział, że się przyjaźnią tysiącom słuchaczy. Nick Grimshaw najwyraźniej miał na niego chrapkę i był nie mniej niż zachwycony, ale to było za dużo, jak na tak wczesną porę. Chwycił telefon, otworzył Twittera i postanowił napisać tweeta po raz pierwszy od incydentu z Liamem.

@zaynmalik: Właśnie usłyszałem o sobie  w Radio 1, to jest chooore ! :)

Po kilku minutach odświeżył swoją stronę i zobaczył, że kilkadziesiąt osób dodało do ulubionych, i podało dalej jego tweeta, a jedyną rzeczą, jaką mógł zrobić Zayn to patrzeć na to z podziwem. Wciąż nie mógł uwierzyć, jak wiele działo się w jego życiu, tylko w ciągu ostatnich dwóch dni. Wszystko, o czym mógł tylko pomarzyć w jego zawrotnych marzeniach. To było surrealistyczne, a on zaczyna wierzyć, że śni, gdy jakieś dwadzieścia minut później otrzymał powiadomienie od Real_Liam_Payne.

@Real_Liam_Payne: @zaynmalik mam nadzieję, że nie zawstydziłem cie zbytnio!

Zayn uśmiechnął się i szybko odpowiedział.

@zaynmalik: @Real_Liam_Payne: oczywiście, że nie! fajnie było się pośmiać. Jestem szczerze zaszczycony :P

Wiedział, że dostanie niezłą pogadankę od Pezz jak tylko będzie w stanie go znaleźć, ale nie obchodziło go to. Rzeczy, które działy się w tym momencie były po prostu świetne i Zayn właśnie zamierzał usiąść i cieszyć się jazdą.

anonymous asked:

To ja bym prosiła Larrego. Klimat taki trochę świąteczny, zima, okres poświąteczny. Harry jest właścicielem piekarni. Wraca po świętach do miejsca pracy, dzień mija spokojnie. Wcześniej wystawił przed sklep stare pieczywo i ciasto, żeby po pracy rozdać je bezdomnym. Zamykając sklep widzi chłopaka grzebiącego w paczkach. Zaczyna go gonić, okazuje się że to Louis, który chciał przynieść coś do zjedzenia siostrom. Hazz pomaga mu, chłopcy się w sobie zakochują. Wszystko dobrze się kończy.

I oto jest! Pierwszy z sześciu promptów, które mam dla was dzisiaj! Następny powinien być za parę minut :) I dziękuję za tę uroczą propozycję!

Keep reading

Ziall | Hospital Beds| Part I

Tytuł: Hospital Beds/ Szpitalne łóżka

Gatunek: Dramat

Inspiracja: Piosenka Florance and The Machine- Hospital Beds.

Występują: Niall Horan, Zayn Malik, Eleanor Calder, Louis Tomlinson

Opis: Dwudziestoletni Irlandczyk od zawsze zmagał się z chorobą, która nie pozwala mu normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Jego codzienność różniła się od rówieśników. W życiu nie spodziewałby się, że wypadek wycieczkowego autokaru obróci jego życie o sto osiemdziesiąt stopni. To wydarzenie sprowadzi go na drogę tajemniczego bruneta, który zajmuje łóżko obok.

Paring: Ziall.

AU – alternatywna rzeczywistość. Całość opowiadania jest czystą fikcją literacką.

Miejsce akcji: Dublin, Irlandia.

Czas akcji: rok 2013.

Autorka: bansheenies

Ilość słów: —-

Banner: Kochana itsgettingheavier xx

Od autorki: Cóż mogę wiedzieć? Chciałabym podziękować Kuku za zbetowanie tego shota i za to, że przetrwała moje narzekania i rozwiewała wszelkie moje wątpliwości. Stwierdziłam, że podzielę tego shota na III części, bo wena mnie zabija, a nikt nie chciałby czytać 30 stronicowego shota. 

Proponuję do shota dyskografię Florance. Już nie zanudzam i milego czytania!

Szpital.

Główne hasło, wokół którego opierało się tak naprawdę całe życie Nialla. Mógł śmiało stwierdzić, że tutaj się wychował.  Białaczka towarzyszyła mu od samego początku i zapewne towarzyszyć będzie do samego końca.

Przez pobyt w szpitalu nauczył się wiele goryczy i poczucia żalu oraz tego, by cieszyć się z najdrobniejszej rzeczy, jaka zostaje mu ofiarowana. Nawet kawałek czekolady sprawiał, że był jednym z szczęśliwszych ludzi na świecie.

Keep reading

Home Sweet Home 2: How Dreams Come True | Nasza droga do wieczności

Tytuł: Home Sweet Home 2: How Dreams Come True | Nasza droga do wieczności

Gatunek: obyczajowy, romans

Czas i miejsce akcji: głównie obrzeża Londynu, od 2032 roku

Paring: Larry Stylinson

Bohaterowie: Louis Tomlinson – Styles, Harry Styles, Darcy  Styles, Rosie Styles i inni.

Opis: Louis ciągle może być tym seksownym tatuśkiem, do którego wzdychają koleżanki jego córek, a Harry super-tatą rozchwytywanym podczas babskich wypadów do kina, jednak to wcale nie oznacza, że problemy kryzysu wieku średniego ich nie dotyczą, a dzień, w którym muszą poradzić sobie z prawdziwie kobiecymi sprawami, nie nadchodzi.

Ostrzeżenia: Tematyka miłości homoseksualnej, jeśli Ci to nie odpowiada, nie czytaj!

To cudeńko powyżej, tak, mam na myśli baner, wykonała kochana Susie! ♥

Od autorki: Wiem, że kazałam Wam długo czekać, ale jak obiecałam - w weekend majowy dodaję pierwszą część.Mam wątpliwości, czy na pewno dobrze poradziłam sobie z pomieszaniem dwóch perspektyw, więc możecie napisać mi, co myślicie. Mam jednak nadzieję, że nie rozczarujecie się tym, co napisałam i ciągle będziecie czekać na HSH! Miłego czytania i przyjemnej majówki! xx

Keep reading

Prompt - How am I gonna be an optimist about this?

maraxxxo: Prompt. Larry. Louis nagrywa filmiki na YT coś jak Tayler Okley. Harry jest gwiazdą, wokalistą i jest z nim w związku ale się ukrywa przez MM! O Hazzie został nagrany film coś jak TIU. I na premierę zostają zaproszeni vlogerzy, i jest akurat dzień w którym Harryemu kończy się umowa z modestem i na oczach całego świata podchodzi do nic nie wiedzącego Lou i go całuje, a następnego dnia nagrywa z nim filmik na YT gdzie robią Boyfriend tag ;) 

 

Nattie: chyba jedna z gorzej napisanych propozycji :(

+ możecie dodać mnie na snapie: superskings? będę wysyłać Wam (mało) hipsterskie zdjęcia zrobione moim okropnym aparatem :D x

-

Keep reading

nobodyseenobodyknows  asked:

Proszę prompcika <3 Larry. Harry i Louis są małżeństwem. Harry ostatnio ma dużo pracy, a Louis czuje się samotny, robi obiady dla Harry'ego, jednak ten je na mieście. Louis nie ma tego Harry'emu za złe, jednak, kiedy zapomina o jego urodzinach i o ich rocznicy, przepłakuje całą noc, zważywszy na to, że Harry wysyła mu sms'a, w którym mówi, że jest z Nick'iem i wróci późno. W końcu Zayn, Liam, Niall, i Danielle mówią Harry'emu, jak Louis cierpi, chociaż tego nie okazuje. Proszę o Happy End <3

Od autorki:Widząc propozycję od Ciebie lekko się zestresowałam, bo tak jakby Ty przyjmujesz ich na pęczki, więc jak ja się do Ciebie równam? Mam nadzieję, że przypadnie on Tobie do gustu!

Tytuł: I ‘m sorry.

Pairing: Louis Tomlinson/Harry Styles

Ilość słów:1 311

Korekta: marcelowa

Keep reading

Prompt - Pomogę ci

beautiful–spring: Prompt, gdzie Louis jest anorektykiem. Któregoś dnia Harry z nowo poznanymi w szkole przyjaciółmi wybiera się do kawiarni. Rozmawiają, śmieją się, w pewnym momencie Harry odwraca głowę i obok stoiska z żywnością (ciastka itd.) zauważa drobnego, wychudzonego chłopca. Ogląda on smakołyki, ale na tym się kończy. Harry pyta znajomych kto to jest, a oni odpowiadają, że to szkolna bezczelna, z nikim się nie zadająca księżniczka z ich szkoły i, że lepiej, aby się nim nie przejmował. Harry'emu nie daje to jednak spokoju i następnego dnia, kiedy są już w szkole, na stołówce, Harry zamiast usiąść z kolegami, odszukuje intrygującego go chłopaka - siedzącego samotnie - i dosiada się do niego. Ten próbuje go spławić, gdy Harry zauważając, że nic nie je, próbował mu wcisnąć coś swojego, rozśmieszając go też.Chłopak w końcu bierze od niego jedzenie, ale gdy tylko kończy jeść jego oczy powiększają się i wybiega ze stołówki. Harry puszcza się za nim pędem i zanim ten zdoła wejść do łazienki, ten chwyta go mocno w talii i odwraca do siebie, wtulając w swoje ciało. Próbuje się wyrywać i krzyczy, żeby go puścił, ale Harry nie daje za wygraną i kończy się na tym, że bierze w obie dłonie twarz drobniejszego, przyciska do ściany i całuje. Końcówkę zostawiam dla Ciebie!  A i żeby nie było, Harry od początku uważa, że Louis jest piękny.

Autorka: Nie sądziłam, że pisanie zajmie mi tak wiele czasu. Myślałam, że szybciej mi to pójdzie, ale najważniejsze, że skończyłam:) Zostawcie swoja opinię:)

******************************************

Pierwszy dzień szkoły nigdy nie należał do tych najbardziej wyczekiwanych. Zwłaszcza jeśli szło się do nowej szkoły, w nowy mieście. To właśnie czekało Harry’ego. Z powodu pracy jego ojczyma, cała rodzina musiała przenieść się do Doncaster.

Przemierzał szkolny korytarz w poszukiwaniu sekretariatu. Niestety miał problem z odnalezieniem właściwych drzwi. Zobaczył dwóch chłopaków stojących przy szafkach. Postanowił do nich podejść i spytać się o drogę.

 - Um…cześć – dwie pary oczu, spojrzały na loczka – Moglibyście wskazać mi sekretariat?

 - Jasne – na twarzy blondwłosego chłopaka pojawił się szeroki uśmiech – Chodź, zaprowadzimy się – miał mocny irlandzki akcent.

Harry ruszył za blondynem podobnie jak brunet, którego nie znał.

 - Jesteś tu nowy, prawda?

 - Tak, przeniosłem się z Holmes Chapel.

 - To tutaj – zatrzymali się pod drzwiami, do których przyczepiona był tabliczka z napisem „Sekretariat”.

 - Dzięki… - nie wiedział jak chłopak ma na imię, ale blondyn widocznie się domyślił o co chodzi.

 - Jestem Niall, a to Zayn – wskazał na mulata, stojącego obok.

 - Harry – chłopcy wymienili uścisk dłoni, Styles jeszcze raz podziękował i zniknął za drzwiami sekretariatu.

Keep reading

Prompt - Leć do niego

Anonim: Mogę prompta? Harry jest żonaty ma żonę i dziecko (jest 100% hetero), ale kiedy jego żona przedstawia mu swojego kolegę z pracy Harry wpada po uszy. Jest zdolny porzucić rodzinę i być z Tomlinsonem. Happy End z Tommo, bo jak nie to zabiję! :D

Autorka: Nie ukrywam, że jestem zadowolona z tego prompta:) Mam nadzieję, że wam też się spodoba:)

***************************************

Harry wszedł do domu i już od progu został powitany przez głośny pisk swojej córeczki, która owinęła się dookoła jego nóg.

 - Tata – loczek spojrzał w dół i zobaczył jak para brązowych tęczówek wpatruje się w niego. Na twarzy widniał szeroki uśmiech, podczas którego w policzkach pojawiały się urocze dołeczki, a jej blond loczki upięte były w dwa kucyki.

 - Cześć skarbie – Styles wziął małą na ręce i ucałował w czoło.

 - Emma, pozwól tacie się rozebrać – zza drzwi prowadzących do kuchni wychyliła się drobna blondynka. W dłoniach trzymała ścierkę.

Harry postawił z powrotem małą na ziemi. Ściągnął kurtkę i buty, po czym podszedł do swojej żony.

 - Cześć – ucałował ja w policzek., na co kobieta się lekko uśmiechnęła i z powrotem zniknęła w kuchni. Po chwili dołączyła do niej Emma twierdząc, że chce pomóc w przygotowaniach do kolacji.

Harry westchnął, po czym skierował się do salonu, gdzie od razu rzucił się na kanapę. Od jakiegoś czasu czuł dziwną pustkę, jakby czegoś mu brakowało. Powinien być szczęśliwy, prawda? Miał wspaniałą żonę, która jednocześnie była jego najlepszą przyjaciółką, uroczą 3 letnią córeczkę, dom, dobrą pracę. Jednak coś było nie tak. To uczucie pomiędzy nim, a Sue już dawno wygasło. Namiętność zniknęła. Widział jak powoli się od siebie oddalają i miał wrażenie, ze Sue również to dostrzega, jednak…no właśnie, może tu był kot pogrzebany, ani jemu, ani kobiecie to nie przeszkadzało. Kochał swoją żonę, to oczywiste, ale to nie była już taka miłość jaką powinien ją darzyć. To była raczej miłość przyjacielska, miłość jaką może odczuwać brat do siostry. I właśnie to wywoływało w nim uczucie pustki, brakowało mu miłości romantycznej, namiętnej. Nie był zakochany.

 Z zamyślenia wyrwał mężczyznę niewielki ciężar, który wylądował na nim.

 - Tatusiu – mała blondyneczka siedziała na jego brzuchu.

 - Tak kwiatuszku? – spojrzał na nią i od razu się uśmiechnął.

 - Tatusiu, mama woła na obiad.

*****

Keep reading

Where Are You Now?

Tytuł: Where Are You Now?
Paring: Larry
Oryginał: Beckijanestylinson
Zgoda od autorki: Jest.
Opis: Harry jest gwiazdą. Louis nie. Ich przyjaźń nie jest tym, czym była kiedyś. Może dobrze jest czasem wysłuchać całej historii do końca.
Notka do tłumaczki: Jest to najdłuższy shot jaki kiedykolwiek przetłumaczyłam, ponad 11k słów. I przepraszam za jakiekolwiek błędy.

- Niall, oddaj mi pilot! Nikt nie chce oglądać piłki nożnej przez cały dzień. - Louis narzekał, siłując się z szeroko uśmiechniętym Irlandczykiem.
- Masz na myśli, że ty nie chcesz oglądać. Są tutaj też inni ludzie, wiesz? Li, Zayn, czy..- przerwał z westchnieniem, kiedy zauważył, że Zayn i Liam szczególnie się tym nie przejmują; byli zbyt zajęci obściskiwaniem się.
Louis wykorzystał brak uwagi Nialla i wyrwał pilot z jego dłoni, śmiejąc się kiedy zobaczył przerażenie na jego twarzy. Louis wiedział, że nawet gdyby nie był rozproszony i tak oddał by mu pilot. Obecnie wszyscy zawsze dawali mu to co chciał, z żalu. Czasami było to nawet wygodne, ale przez większość czasu było to irytujące i sprawiało że czuł się jak wyrzutek; inny niż wszyscy.

Keep reading

This is how we disappear - Chapter 5

Tytuł: This is how we disappear (Sposób, w jaki znikamy)

Autor: Jill

Nagłówek: Ania

Parring: Louis Tomlinson x Harry Styles (Larry)

Opis: W wyniku wypadku samochodowego, spowodowanego przez Louisa, Harry traci pamięć. Nie  wie, kim jest, nie rozpoznaje swojej rodziny ani przyjaciół. Nie pamięta też ani Louisa, ani ich miłości – prawie dziesięciu lat spędzonych razem.

_______________________

Od autorki: Oddaję w Wasze ręce ostatnią część tego opowiadania, licząc na to, że przypadnie wam do gustu. Przepraszam za tak długi okres oczekiwania, dziękuję wszystkim tym, którzy motywowali mnie do dalszego pisania, upominali się o tę część, o zakończenie. Jestem niezmiernie wdzięczna za wszelkie komentarze i serduszka pozostawione pod tym rozdziałem, ale także za wszelkie refleksje na temat całości. 

Część V

(Perspektywa Harry'ego)

Holmes Chapel, w którym mieszkała moja matka, było niewielką miejscowością i już na pierwszy rzut oka wydawało się być znacznie lepszym miejscem do próby ułożenia sobie życia po utracie pamięci, niżeli ogromny, pełen życia Londyn. Nic więc dziwnego, że pierwsze dni spędzone w tamtym miejscu przyniosły mi ukojenie i na moment odsunęły problemy i niewypowiedziane pytania, którymi zadręczał się mój umysł.
Dom przepełniony był moimi zdjęciami, jednak brak jakichkolwiek skojarzeń z fotografią, wykonaną gdy miałem siedem lat był trochę bardziej komfortowy. Z biegiem czasu człowiek niewiele pamięta z dzieciństwa, prawda? Zupełnie nieznajomy, kilkuletni ja zerkający z fotografii, nie był tak bolesny jak zdjęcia ze ślubu mojej siostry, rozstawione po całym mieszkaniu, które dzieliłem z Louisem.

W drugim tygodniu coś się we mnie zmieniło. Kiedy oswoiłem się z nowym miejscem, jego spokój i harmonia zaczęły krzyczeć w mojej głowie, wypalać mi dziurę w żołądku. Miasto, zatłoczone ulice, wiecznie spieszący się gdzieś ludzie – to wszystko sprawia, że nasze myśli są zajęte. Pustka i otaczający nas spokój oznacza pozostanie samemu na sam z własnymi myślami, lękami, wspomnieniami. Te, które miałem, odbijały się echem w mojej głowie, nie pozwalając mi spokojnie spać.
Z nieskrywanym entuzjazmem przyjąłem więc pomysł Gemmy, gdy ta zaproponowała mi urządzenie przyjęcia w naszym domu, na które zaprosiłaby ludzi, którzy kiedyś byli dla mnie bardzo ważni – moi przyjaciele.

Keep reading

Rozdział Pierwszy

Tytuł i link do oryginału: It could get ugly (but it was beautiful)

Autor: Tangie

Zgoda: Jest

Paring: Ziall, w tle Larry

Rozdziały: 30

Stron/Słów: 5/1989

Opis: Przed tym jak Zayn stał się Zaynem, on i Niall byli szczęśliwą parą. Myśleli, że gdy marzenia Zayna się spełnią, będzie lepiej. Ale to nie poszło tą drogą i teraz ta dwójka jest dla siebie praktycznie obca. 

Nawet nieznajomi nie nienawidzą siebie tak bardzo jak Niall nienawidzi Zayna. Niechęć Nialla jest oczywista, dlatego ten nie może zrozumieć nowej taktyki Zayna, który zmusza ich do ponownego kontaktu. Od tłumacza: Hej Wam:) Ten rozdział tłumaczyłam z wielkim entuzjazmem, więc mam nadzieje, że kolejne też pójdą tak łatwo. Mam nadzieje, że nie ma zbyt wielu błędów czy niezrozumiałych zdań, ale tłumaczyłam na szybko (chciałam jak najszybciej go dodać haha). Nie przedłużam - zapraszam do czytania! :) MOGĘ PROSIĆ O KRÓTKIE KOMENTARZE CO SĄDZICIE O OPOWIADANIU? :) /clauds

Keep reading

Prompt - Dasz nam szanse?

coolkidsdontdance-69: Obydwoje denerwują się randką i przygotowaniem do niej. Chłopacy ich uspokajają. Randka- słodko, słodko, dużoo słodkości. Później ‘po paru’ lampkach wina wracają do apartamentu Harrego i idą do łózka. Rano Louis budzi się wcześniej przypatruje się Harremu i jest przestraszony (podoba mu się), ale ma wątpliwości czy on się podoba Hazzie plus nie chce być w mediach i boi się że Harry pomyśli o Lou, iż chce tylko jego pieniędzy, sławy i ucieka. Hary jest wstrząśnięty kiedy budzi się, a obok niego nikogo nie ma. Harry odwiedza Lou załamany pyta się dlaczego i wyrzuca mu, że jest jak każdy. On natomiast się w nim zakochał od pierwszego wejrzenia. Resztę zostawiam Tobie. 

 Autorka: Tak bardzo byłam podekscytowana pisaniem tego prompta, a teraz mam wrażenie jakbym go zepsuła. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Liczę na wasze opinie.

Jest to kontyuacja Harry Styles zakochany!

 ************************************

 - Zayn – Harry wszedł do salonu, zakładając marynarkę.

Jego manager siedział na sofie przytulając do siebie swojego chłopaka i szepcząc mu coś do ucha. Harry na ten widok wywrócił oczami. Obiecał sobie, że on i Louis nigdy tacy nie będą. Czekaj…chwila…czy on właśnie pomyślał o sobie i Lou, jako o parze? Przecież praktycznie się nie znają, ich pierwsza randka się jeszcze nie odbyła. Jednak nic nie mógł poradzić na to, że szatyn go oczarował i chciał, aby to wszystko wypaliło i za jakiś czas mógł nazwać Louisa swoim.

 - Zayn – powtórzył widząc, że brunet dalej jest zaabsorbowany blondynem.

 - Co? – niechętnie oderwał wzrok od ukochanego i spojrzał na loczka.

 - Załatwiłeś mi tą rezerwację?

 - Rezerwację? – zdziwił się mulat.

 - Prosiłem cię, żebyś załatwił mi rezerwację. Zapomniałeś? – twarz Harry’ego momentalnie pobladła. To miał być idealny wieczór – Zayn jak mogłeś? Co ja teraz powiem Lou? Co ja mam teraz zrobić? Nie mogę odwołać randki, jeszcze pomyśli, że zmieniłem zadanie. Gdzie mam go zabrać?

 - Spokojnie Harry – Malik i Horan zaczęli chichotać – Żartowałem, załatwiłem ci rezerwację na 20:30.

 - Nienawidzę cię – wycedził, gromiąc przyjaciela wzrokiem – Wychodzę, jak wrócę ma was tu nie być.

 - Czy mam przez to zrozumieć, że zamierzasz go tutaj przyprowadzić? – dopytywał się irlandczyk poruszając znacząco brwiami.

 - W takim razie, nie skorzystamy z twojej propozycji i chętnie tu zaczekamy. Chcemy go poznać.

 - Ani mi się ważcie, nie chcę was tu spotkać jak wrócę – warknął i wyszedł z mieszkania głośno trzaskając drzwiami.

Keep reading

Prompt; Ziall - Adoption

frailmouse: Chcesz prompta, tak? Więc ładnie proszę o Zialla i ich zmagania co do adopcji dziecka. Zayn bardzo chce, Niall nie wie czy sobie poradzi, i tak, o. Trochę łez, trochę śmiechu, ale żeby koniec końców było dobrze! :) (Trudne, wiem, ale wierzę w ciebie!)

Od autorki: Dzień z promptami, yolo. Dziękuję za propozycję, mam nadzieję, że się spodoba i że ktoś przeczyta. Zapraszam xxx 

***

– Zayn, kochanie, zrobisz mi herbatę? – zapytał Niall, sadowiąc się na kanapie pod kocem, a na stoliczku ułożył stos papierów. – O, a podałbyś mi jeszcze okulary? Ślepnę ostatnio.

– Ale jest jeden warunek – zastrzegł Mulat. Niall spojrzał na niego wyczekująco.

– Tak, kochanie?

– Adoptujemy dziecko.

Keep reading

anonymous asked:

hej, przeczytalam twoje prompty i sa wspaniale, a jesli dalej zbierasz propozycje, to ja poprosze larryego. harry i louis chodza do jednej szkoly. harry mieszka z ojcem, ktory pije i haz zeby nie glodowac pracuje jako prostytutka. ludzie w szkole sie dowiaduja i nikt nie chce juz rozmawiac z harrym, jedynie lou stara sie mu pomoc, bo harry oczywiscie nienawidzi bycia dziwka. louis mu pomaga i harry od teraz mieszka z nim. zakochuja sie w sb, ale haz nie wierzy, ze ktokolwiek mg go pokochac.

Dziękuje, że podobają Ci się moje prompty <3 :) Oto zaległy dla Ciebie. Wyszedł trochę długi jak na propmta, ale jestem z niego naprawdę dumna. Napiszcie co sądzicie! :)

***

Tytuł: Let me help you, let me love you.

Harry jak w każdy piątek wrócił bardzo późno. Otworzył drzwi najostrożniej jak umiał. Pragnął tylko wślizgnąć się niezauważony do domu, a następnie do łazienki gdzie pod prysznicem mógłby w samotności płakać i użalać się nad swoim losem. Czuł się źle, bardzo źle i nic nie mógł na to poradzić.

Życie Harrego nie było usłane różami. Jego rodzicielka zginęła 2 lata temu. Był jedynakiem i został tylko z ojcem, który po wypadku swojej żony popadł w nałóg, przez który stracił pracę. Na początku wszystko wydawało się być niewinne. Jedno, dwa piwa dziennie jednak z upływem czasu było coraz gorzej. Kiedy w domu zaczęły pojawiać się puste butelki po wódce Harry wiedział, że z jego ojcem jest źle. Chciał mu pomóc, ale jedyne, co dostawał za każdą próbę pomocy to ostre i obraźliwe słowa w jego kierunku, a z czasem także uderzenia w twarz lub w inną część ciała.

Harry często był widywany w szkole z siniakami, ale wmawiał nauczycielom, że to skutki pozalekcyjnych treningów boksu. Jakże wszyscy byli naiwni i w to wierzyli…

Pomimo ciężkiej relacji z ojcem, a właściwie braku relacji, ponieważ ostatni raz Harry widział ojca trzeźwego kilka miesięcy temu, chłopak starał się pomóc mężczyźnie. Chciał przynajmniej dopilnować, aby w lodówce zawsze było coś do jedzenia, jednak to nie było takie proste. Harry nie był pełnoletni, dlatego nie mógł pracować, poza tym musiał chodzić do szkoły, dlatego nawet jakakolwiek praca na pełen etat nie wchodziła w grę. 

Harry naprawę szukał, ale za każdym razem słyszał odmowę, więc kiedy kilka tygodni temu otworzył lodówkę i jedyne, co w niej zastał to zepsute mleko i keczup postanowił podjąć ostateczną decyzję- Harry Styles został męską prostytutką.

Ta praca w cale mu nie odpowiadała, nawet w najmniejszym procencie, bo kto lubi być poniżany i pieprzony przez starszych, obrzydliwych facetów? Jedynym pozytywem tego zajęcia był fakt, że Harry dostawał od swoich klientów naprawdę dużo pieniędzy. Kupował za nie przede wszystkim jedzenie do domu i opłacał rachunki, a część odkładał i marzył, że jeśli nazbiera wystarczająco dużo wyjedzie z Holmes Chapel jak najszybciej, jak najdalej i zacznie życie na nowo tam gdzie nikt nie będzie go znał, bo nawet, jeżeli nikt nie wiedział o tym, co robi Harry on codziennie miał wrażenie, że każdy patrzy na niego i czyta jak z otwartej księgi.

***

Harry wszedł do mieszania i zamknął za sobą drzwi na klucz. Marzył o tym żeby jego ojciec spał. Tak też było jednak to wcale nie ucieszyło Harrego. Sypialnia ojca wyglądała okropnie. Wszędzie porozrzucane były ubrania i puste butelki po alkoholu, a na środku łóżka, w tym okropnym bałaganie leżał jego ojciec. Mruczał coś niezrozumiałego pod nosem i Harry wiedział, że jest kompletnie pijany, znowu. Ostrożnie przykrył go kocem i jak najszybciej wybiegł z pokoju. Nie chciał na to patrzeć. Zrzucił z siebie ubrania i wszedł pod prysznic. Odkręcił gorącą wodę i pozwolił, żeby spływała po jego ciele długimi strumieniami, kiedy sam Harry skulił się w kącie prysznica, objął dłońmi kolana i najnormalniej w świecie płakał. Nie chciał tak dłużej żyć. Dlaczego jego musiało spotkać tak wiele nieszczęść? Czuł się niekochany i nieszczęśliwy, i nikt nie mógł mu pomóc.

Kiedy po długim czasie w końcu się uspokoił umył ciało miętowym żelem pod prysznic i założył świeżą bieliznę. Miał ochotę jak najszybciej zasnąć i nigdy się nie obudzić, ale to też nie okazało się takie łatwe. Gdy tylko wszedł do swojego pokoju usłyszał ciche wibracje telefonu informujące o pojawieniu się smsa. Bał się go odczytać, bo domyślał się, kto mógł go wysłać. Drżącymi palcami kliknął w odpowiedni klawisz. Znów zachciało mu się płakać, ale wiedział, że musi wziąć się w garść. W lodówce zaczynało brakować jedzenia, a sms o treści „Czekam przy barze, tam gdzie zawsze” zwiastował szybkie zarobienie dużej ilości pieniędzy.

***

Było już grubo po pierwszej, kiedy dotarł na umówione miejsce. Z daleka widział mężczyznę stojącego przy masce samochodu z papierosem w dłoni i już w tym momencie miał ochotę zwymiotować. Przełknął głośno ślinę i powolnym krokiem szedł w jego stronę. Harry nie miał ochoty na to ca za chwile się stanie, ale jakie miał wyjście? Żałował, że nie może teraz bawić się ze swoimi rówieśnikami w jednym z pobliskich barów lub na dyskotece, jednak po woli zaczynał przyzwyczajać się do takiego życia. Najwyraźniej było mu to pisane, chociaż nie miał pojęcia, za jakie grzechy.

- Cześć skarbie, szybko przyjechałeś- mężczyzna przywitał się z Harrym pocałunkiem w policzek, na co chłopak mocno zacisnął powieki powstrzymując się od płaczu. – Wsiadaj- dodał, gdy Harry nic nie odpowiedział. Obszedł samochód dokoła i otworzył mu drzwi od strony pasażera. Styles pośpiesznie wsiadł i zapiął pasy. – Chcesz najpierw jechać coś zjeść?- Zapytał Ben.

- Nie- wyszeptał cicho Harry, chociaż tak naprawdę umierał z głodu.

- Dobrze, w takim razie zamówię ci coś później w hotelu- powiedział spokojnie mężczyzna i włączył silnik.

Ben był jednym z stałych klientów Harrego. Miał 52 lata, był kawalerem i znanym w Holmes Chapel lekarzem. Styles nawet go lubił, jako człowieka. Często rozmawiali, nigdy nie zrobił Harremu krzywdy jednak mimo wszystko młodzieniec nienawidził, gdy Ben go dotykał, całował i wchodził w niego od tyłu. Czuł się wtedy brudny i poniżony, i nic nie mogło mu pomóc. Jedynym pocieszeniem były pieniądze, których Ben nie żałował. Często także kupował Harremu małe prezenty w postaci nowych spodni, czy butów i mimo tego, że Harry czuł się z tym okropnie przyjmował te wszystkie rzeczy i zakładał je za każdym razem, gdy miał znów spotkać się z mężczyzna. Te prezenty i pieniądze Bena były jedynym źródłem, za które Harry mógł utrzymać siebie i swojego ojca.

***

Harry nienawidził poniedziałków. Ten dzień tygodnia wiązał się z pójściem do szkoły, a to z kolei wiązało się ze spotkaniem wszystkich osób, które gdy tylko spoglądały na Harrego sprawiały wrażenie, że wiedzą wszystko o jego pracy i ojcu, a tak naprawdę nie mogli przecież nic wiedzieć.

Harry szedł właśnie długim korytarzem w stronę stołówki, ponieważ zabrzmiał dzwonek na przerwę obiadową. Rozmyślał nad jutrzejszym sprawdzianem z matematyki, gdy nagle ktoś przycisnął go do ściany. Zdezorientowany chłopak podniósł szybko wzrok i poprawił plecak, który zsunął mu się z ramion. Zobaczył przed sobą Zayna i Liama dwóch szkolnych przywódców i ulubieńców wszystkich dziewczyn. To oni ustalali reguły w szkole i nikt nie miał prawa im się sprzeciwić. Nigdy wcześniej nie zwracali uwagi na Harrego. Ogólnie rzec zbiorą Styles był osobą lubianą w szkole. Nie miał wrogów, nikomu nigdy nie podpadł i z nikim się nie kłócił. Zawsze był dla wszystkich pomocny. Miał przyjaciół takich jak Niall czy Louis, z którymi chodził do klasy, więc tym bardziej zdziwiło go, że nagle zainteresowali się nim Liam i Zayn.

- Cześć Styles jak się czujesz? Nic cię dziś nie boli?- Zapytał chłopak o czarnych włosach wymieniając się ze swoim przyjacielem ironicznymi uśmieszkami.

- Nie, dlaczego miałoby mnie coś boleć?- Odpowiedział szybko Styles zauważając, że w około zbiera się spora grupka gapiów.

- Nie wiesz dlaczego? Może ten filmik ci przypomni- tym razem roześmiał się Liam wyciągając z kieszeni telefon i pokazując Harremu rozpoczynające się video. Styles na początku nie wiedział, o co może chodzić, ale tuż po chwili zamarł z przerażenia. Przełknął głośno ślinę i miał ochotę się rozpłakać. Na filmiku rozpoznał siebie podchodzącego do auta Bena, następnie pocałunek, którym przywitał go mężczyzna, a na końcu moment, w którym odjeżdżają spod baru w miniony piątek.

- Więc pytam jeszcze raz Styles, nie boli cię tyłek? Coś mi się zdaje, że ten facet ostro cię pieprzył- kolejny raz roześmiał się Zayn przybijając z Liamem piątkę. Harry miał ochotę zapaść się pod ziemię. Jak oni się dowiedzieli? Dlaczego i skąd znaleźli się w tym barze w piątek w nocy?

- Taki mały, cichy Harry, a tu proszę. Okazuje się, że rośnie nam zawodowa dziwka- tym razem głos zabrał Liam podchodząc do Harrego i przejeżdżając palcem po jego policzku.

- Nie dotykaj mnie- Loczek natychmiast strącił jego dłoń czując, że w jego oczach zbierają się łzy.

- Hej, nie bądź taki agresywny chyba, że tak lubisz to inna sprawa- zaśmiał się ponownie Liam robiąc krok do tyłu i unosząc dłonie do góry jak w obronnym geście.

- Zostawcie mnie do cholery!- Syknął przez zęby Harry i zaczął przeciskać się przez spory tłum, który zebrał się dookoła ich trójki. Pragnął jak najszybciej znaleźć się poza zasięgiem wzroku dosłownie wszystkich.

- Hej Styles nie martw się, dochowamy twojej tajemnicy. Nikt się nie dowie, no z wyjątkiem tych wszystkich osób w szkole, które właśnie w tej chwili dostaną ten uroczy filmik na swój telefon!- Loczek usłyszał krzyk Zayna, a po chwili setki różnych dźwięków komórek oznajmiające przybycie nowej wiadomości. Nie wytrzymał ani sekundy dłużej. Łzy wypłynęły strumieniami z jego zielonych oczu przysłaniając mu widok. Ścierał je szybko rękawem swetra i pchnął drzwi wejściowe do szkoły. Wybiegł na zewnątrz i chciał jak najszybciej umrzeć. Zdawał sobie sprawę, że jego życie legło w gruzach. Nikt już nigdy nie będzie chciał się do niego odezwać.

Ostatkiem sił dobiegł do pobliskiego parku. Usiadł pod dużym drzewem tuż przy małym stawie. W to miejsce zawsze przychodził po szkole z Niallem i Louisem. Mógł tutaj porozmawiać z nimi o wszystkim i chociaż na chwile oderwać się od życia, jakie prowadził. Wiedział, że przyjaciele zawsze mu pomogą, chociaż nic nie wiedzieli o jego pracy i ojcu. Cóż w tej chwili na pewno się dowiedzieli, ale przecież byli przyjaciółmi, pomogą mu prawda?

Drżącymi od płaczu i złości dłońmi wyjął z kieszeni telefon i najszybciej jak potrafił napisał smsa, do Nialla.

„Potrzebuje pogadać, jestem w parku pod drzewem, proszę przyjdź.”

Tak jak się spodziewał nie czekał długo na wiadomość jednak to nie takiej wiadomości oczekiwał.

„ Właśnie dostałem filmik i sorry Harry, ale nie mam ochoty nawet na ciebie patrzeć po tym, co właśnie powiedział mi Liam, a co dopiero porozmawiać”

Harry poczuł, że jego serce rozpadło się na jeszcze mniejsze kawałki. Wybuchnął kolejnym płaczem. Przecież Niall był jego przyjacielem, dlaczego go tak potraktował? Niall się go brzydził…

- Harry- usłyszał nagle swoje imię wypowiadanie tak dobrze znanym mu głosem. – Właśnie dostałem filmik. Słyszałem, co mówili Zayn i Liam- dodał drugi z przyjaciół Harrego.

- I przyszedłeś tutaj żeby tak jak Niall oznajmić mi, że się mną brzydzisz? Niepotrzebnie się fatygowałeś, Niall powiedział wszystko. Możesz już iść- odpowiedział mu Styles nawet nie odwracając się w jego stronę.

- Nie, nie przyszedłem mówić nic takiego. Jestem twoim przyjacielem Harry i mam zamiar tu zostać.

- Niall też uważał się za mojego przyjaciela i co? Nagle stwierdził, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. Nikt nawet mnie nie zapytał dlaczego to robie, nikt się nie zastanowił. Myślisz, że chce być męską dziwką!? Myślisz, że mi to odpowiada!? Robie to dla mojego ojca!- Wykrzyczał Harry tym razem odwracając się w stroną szatyna.

- Twój ojciec każe ci robić takie rzeczy?- Zapytał ze zdziwieniem Louis siadając obok Harrego.

- Robie to, bo inaczej już dawno nie miałbym za co żyć. W ogóle bym nie żył, bo umarłbym z głodu- zielonooki roześmiał się z bezsilności.

- Nie rozumiem… Przecież twój ojciec pracuje, jest cenionym mechanikiem- Louis był wyraźnie zdziwiony.

- Mechanikiem?- Roześmiał się po raz kolejny Harry.- Tak był, kilka miesięcy temu. Od rocznicy śmierci mamy nie widziałem go oni chwili trzeźwego- Harremu ulżyło, że w końcu wyznał prawdę Louisowi. Nie musiał już żyć z tym sam, ale właściwie, co to zmieniało?

- Harry… Ja nie wiedziałem. Jak to możliwe, że nikt się nie dowiedział?

- Może dlatego nikt się nie dowiedział, bo wszyscy mają mnie głęboko w dupie- odpowiedział Harry rzucając duży kamień w toń wody.

- Przestań! Ja nie mam cię w dupie, chce ci pomóc Harry- wyszeptał Louis do ucha zielonookiego i ostrożnie splótł razem ich palce. Harry na ten gest aż się wzdrygnął. Spojrzał na splecione razem dłonie, a następnie na swojego przyjaciela.

- Niby jak?- Kolejny raz roześmiał się z bezsilności wycierając rękawem zapłakane oczy.

- Możesz u mnie zamieszkać, moi rodzice na pewno zrozumieją- odpowiedział Louis patrząc w oczy chłopaka.

- A mój ojciec? Nie mogę zostawić go samego.

- Moi rodzice znają dużo osób, które mogą pomóc. Postarają się o odwyk dla twojego ojca- Louis nie dawał za wygraną.

- A ja? Za co będę u ciebie mieszkał? Moim jedynym dochodem jest sex z tymi wszystkimi facetami- Harry po woli się przekonywał.

- Na pewno nie pozwolę, żebyś się z nimi spotykał! Moja ciotka kilka dni temu mówiła, że potrzebuje kogoś do pracy w piekarni. Mogę z nią porozmawiać. Mógłbyś przychodzić do pracy na weekendy- odpowiedział szybko Louis ściskając dłoń Harrego jeszcze mocniej. Loczek ponownie spojrzał na ich splecione palce i uśmiechnął się delikatnie.

- Dobrze- wyszeptał nagle spoglądając na Louisa, na co chłopak ciepło się uśmiechnął.

- Zobaczysz Harry, wszystko się ułoży.

***

Louis usłyszał trzask drzwi i kroki osoby zbliżającej się w stronę salonu. Przyciszył telewizor i odwrócił się do tyłu, żeby po chwili ujrzeć Harrego, którego wyczekiwał od godziny.

Styles od kilku tygodni mieszkał u Tomlinsonów. W weekendy pracował w piekarni ciotki Louisa i wszystko zaczynało się układać. Wszyscy w szkole, gdy tylko dowiedzieli się, dlaczego Harry musiał pracować, jako męska prostytutka przestali gadać i go wyśmiewać. Nawet Zayn i Liam przeprosili go osobiście bez namów osób trzecich.

- Jak było w pracy?- Zapytał Louis uśmiechając się pogodnie do przyjaciela.

- Twoja ciocia pozwoliła mi wyjść dwie godziny wcześniej, więc pojechałem odwiedzić tatę- odpowiedział Harry siadając obok Lou na kanapie.

- Jak się czuje?- Zapytał ponownie szatyn.

- Jest z nim coraz lepiej. Dzisiaj mnie przeprosił za to, co się działo w naszym życiu i powiedział, że gdy tylko skończy terapie znów zamieszkamy razem i znajdzie prace- odpowiedział Harry, a kąciki jego ust uniosły się delikatnie ku górze.

- Widzisz Harry. Mówiłem, że wszystko się ułoży- powiedział Louis i potarł kciukiem policzek Harrego. Na ten gest Loczek przymknął delikatnie oczy. Było mu tak dobrze, gdy Louis go dotykał. Czuł się wtedy potrzebny i dostrzegany przez innych, a w jego sercu rozpalał się mały ogień, który jeszcze długo ogrzewał jego wnętrze. – Mam dla ciebie prezent, ale musisz pójść ze mną do pokoju- dodał nagle Louis i pociągnął Harrego za dłoń, aby wstał.

- Prezent? Z jakiej okazji?- Zapytał zaskoczony Harry, ale bez sprzeciwu udał się po schodach na górę trzymany ciągle za rękę przez Louisa.

- Żartujesz prawda?- Zaśmiał się Lou, ale Harry pokręcił przecząco głową. W tym samym czasie stanęli przed pokojem Louisa. Szatyn z uśmiechem otworzył drzwi, a gdy Harry wszedł do środka zamarł z wrażenia. Światło było przygaszone, a na małym stoliku stały zapalone świeczki oraz duży tort.

- To dla mnie?- Wyjąkał zielonooki rozglądając się dookoła.

- Tak głuptasie! Dziś są twoje urodziny! Wszystkiego najlepszego!- Wykrzyczał szatyn oraz czym prędzej podbiegł do Harrego ściskając go najmocniej jak potrafił.

- Boże, kompletnie zapomniałem…- wyjąkał ponownie Harry, a w jego oczach zabłysły zły szczęścia. Jeszcze nigdy nikt nie zrobił czegoś takiego dla niego.

- Chodź zdmuchniesz świeczki- Louis kolejny raz pociągnął Harrego za dłoń. Stanęli przy torcie. Szatyn zapalił małe świeczki ustawione na wierzchu ciasta i kazał pomyśleć Harremu życzenie. Zielonooki spełnił jego prośbę z uśmiechem na ustach. – Tak w ogóle to sam robiłem ten tort. Mam nadzieje, że będzie zjadliwy- zażartował Lou podając Harremu kawałek ciasta na talerzu.

- Jest pyszne, dziękuję- odpowiedział Harry zgodnie z prawdą, kiedy połknął spory kawałek urodzinowego tortu.

- To ja dziękuję, że jesteś tu ze mną- powiedział Louis przyglądając się zielonookiemu. Było coś dziwnego w tym spojrzeniu, ale podobało się ono Harremu. Chłopcy przez chwile stali w ciszy, którą przerwał Louis.- Masz kawałek masy na ustach- powiedział podchodząc bliżej przyjaciela.

- Gdzie?- Zapytał Harry próbując wytrzeć się dłonią, jednak Louis szybko go powstrzymał splatając razem ich palce.

- Tutaj- wyszeptał bardzo cicho, a następnie złączył wargi Harrego ze swoimi. Pocałunek był bardzo delikatny i Stylesowi aż zakręciło się od niego w głowie jednak, czym prędzej odsunął się od Louisa przerywając pieszczotę.

- Przepraszam- tym razem on wyszeptał robiąc jeszcze jeden krok do tyłu.

- Harry, co się dzieje? Zrobiłem coś złego? Przepraszam, jeżeli nie miałeś na to ochoty- starał się wytłumaczyć Louis.

- Przepraszam Louis, ja po prostu… Nie nadaje się do tego żeby ktoś mnie pokochał- odpowiedział bardzo szybko spuszczając głowę.

- Harry, co ty wygadujesz? Ja kocham cię całym sercem- Louis próbował zbliżyć się do zielonookiego jednak ten ponownie zrobił krok w tył.

- Przepraszam Louis- wyszeptał oddychając szybko, a następnie zbiegł schodami w dół zostawiając zdezorientowanego i zrozpaczonego Louisa w pokoju na górze.

Skomentuj, proszę :)