premium-lager

3

Our Christmas tree is a fake. It’s not set up yet but we know already what it can do - it’s the same as the last year and as the year before. Our poinsettia is real, but mostly because I’ve never seen fake poinsettias for sale (hmm, would there be a market for them?). We slowly started decorating the house for the upcoming presents season, after all with the beer/nail-art/chocolate calender everybody in the house is in the festive mood already. Today’s beer was a letdown, first because it wasn’t German as expected and secondly and more important, because Faxe Premium tastes just like a Heineken more posh aka more bitter. I’m sure the Danes can do better than this light and barely aromated lager, Note to self: I should pay a visit to a “real beer” shop as soon as I’m over with the backlog (the beer calendar is only one item on it). ichoosecake, you win hands down today’s round regardless of what you open. Tomorrow, it’s another day.

St. George Beer Premium Lager at Cafe Colucci in Oakland. A 2 of 4. Served ice cold, this is a relatively simple light lager. Faint grain sweetness in the nose, and drinks cleanly on the palate with some more clean grain sweetness. Clean, drinkable, and good with some spicy Ethiopian food. Beer-wise, there’s not much to remark on here besides the fact that it is a beer. It doesn’t stand out.

329 Days Of Sun Lager (Golden Road)

Brewery : Golden Road
Beer : 329 Days Of Sun Lager
Style : Lager / American Pale Lager / Premium Lager
Variance : None

8 / 10

I’m not quite sure if Golden Road knows what the fuck they are talking about but last time I checked, there are 365 days in a year with the exception of leap years not 329. Stupid asses. I’m just kidding Golden Road, for all I know you could be referring to living in Hawaii or Fiji or if you are really looking to get tropical, Ethiopia (not). I think I’m actually going to stick with thinking this beer is referring to Fiji because I fucking love the Truman Show and if he want’s to visit there than so do I. This has a crisp sweet malt taste to start with just the slightest hint of floral hop flavor before more light sweet flavors join in making this a great party beer. I like the fact that this beer isn’t trying to break any barriers or break the 4th wall like Deadpool with the style because just for staying true to it’s roots it is great in it’s own way. This is the perfect replacement for your shitty Bud and Coors because it’s super light and session-able and I can see this being a great beer to load a cooler up with and head out to a day at the beach. I’d recommend this beer to newcomers to the craft because of it’s drinkability and crisp flavors and as for the bastards out there, this isn’t going to change your life but I assure you you’ll enjoy chugging this and sharing with friends. Cheers!

Written by: Steve B.

03. Estrella Damm

External image

Witam w kolejnym wpisie na moim piwnym blogu, weekend i MŚ w Beach Soccerze sprzyjają poznawaniu nowych trunków. Dziś przyszła pora na kolejne piwo z Hiszpanii, mimo, że reprezentacja tego kraju jest jedną z największych, poza gospodarzami z Włoch, negatywną niespodzianką turnieju rozgrywanego w Ravennie. Może też dlatego nie będzie do końca hiszpańsko a katalońsko…

Browar

Piwo Estrella Damm pochodzi z założonego w 1876 roku browaru Augusta Damma w Barcelonie. Piwo bardzo popularne w Katalonii nazywane jest czasem “piwem Barcelony”. Jakby na potwierdzenie tego stwierdzenia Estrella Damm jest jednym ze sponsorów technicznych FC Barcelony. Estrella Damm mimo dużej popularności we własnym kraju jest mniej znana na świecie od, opisywanego już przeze mnie San Miguela.

Smak

Estrella Damm, podobnie jak opisywane wcześniej inne piwo z Hiszpanii San Miguel, to piwo z gatunku “premium lager". Estrella Damm ma ładny jasno słomkowy kolor, lekko kwiatowy zapach oraz śnieżnobiałą obfitą, lecz nie za gęstą pianę, która niestety dość szybko opada. W smaku wyczuwamy delikatną słodycz oraz lekką nutę kwaskowości. Piwo dość mocno nasycone, jednak po kilku chwilach wyczuć można jedynie delikatne bąbelki. Mimo braku goryczy piwo smakuje bardzo dobrze i świetnie gasi pragnienie. W pojedynku hiszpańskich piw Estrella Damm pokonuje San Miguela.

Opakowanie

Piwo Estrella Damm sprzedawane jest na terenie Polski w litrowych butelkach zakręcanych na zakrętki, podobnie jak opisywany już San Miguel. Trzeba przyznać, że piwo zamknięte w tego typu butelce można nalać na dwa razy i nie straci ono ani smaku ani nasycenia. Estrella to po hiszpańsku gwiazda i stąd zarówno na etykiecie jak i zakrętce widnieje znak gwiazdy. Podobnie jak w przypadku San Miguela butelka jest mało piwna, jednak etykieta, utrzymana w czerwono-srebrnych barwach przyciąga wzrok.

Cena i info o sprzedaży

Cena: ?? zł

Zawartość alkoholu: 4,6%

Pojemność: 1 litr

Punkt sprzedaży: Tesco, Wałbrzych

Ocena ogólna: 4/5

12. Utenos

External image

Dziś przyszła pora na recenzję kolejnego piwa. Tym razem jest to litewski Utenos.

Browar

Browar Utenos, podobnie jak Švyturys, jest częścią koncernu Carlsberg, jednak jest od niego dużo młodszy. Browar Utenos Alus założono w 1977 roku. Dziś browaru Švyturys-Utenos Alus sąliderem produkcji piwa na litewskim rynku.

Smak

W smaku to jedno z najbardziej “płaskich” piw jakie piłem. Owszem czujemy tutaj lekką gorycz i kwaskowość jednak jedyne co pozostaje po piwie to metaliczny smak w ustach. Piwo jest bardzo jasne, a nieduża piana opada bardzo szybko. Ogólnie jest bardzo słabo.

Opakowanie

Utenos rozlewany jest do ciekawych tłoczonych butelek. Etykieta ma ładny kształt tarczy i ciekawe kolory. Ciekawostką jest zamykanie piwa “na zawleczkę” podobnie jak w rumuńskim Ciucu. Opakowanie Utenosa jest zdecydowanie jego najmocniejszą stroną.

Cena i info o sprzedaży

Cena:4,70zł 

Zawartość alkoholu: 5%

Ekstrakt: 12,2%

Pojemność: 0,5 litra

Punkt sprzedaży: Tesco Wałbrzych

Ocena ogólna:2/5

Beer of the night.

Tonight I have a can of Oranjeboom “Premium” Lager from the Netherlands. That middle word is in quotes because frankly I don’t believe it. I’m glad I only purchased one can.

So uninspiring is this lager that I had to sex it up a bit by consuming it from this stein my son brought back from Germany.

In college my primary concern with beer was price. I drank some pretty low quality beer. Not that I’m complaining; that stuff allowed me to dance :)  Not only that but I graduated with no credit card debt.

Oranjeboom brings me back to square one. It’s not awful tasting. Rather, this inexpensive beer is as bland as the off-white walls of a cookie cutter house in a new housing development. There’s just nothing there.

Now that I think about it – cheap and bland – this stuff would be a hit on campus.