prasa

Puerto Rico Utilities Unions Agree On General Strike Against Austerity, Urges Public To Stop Paying Electricity/Water Bills

The main unions representing Puerto Rico Aqueduct & Sewer Authority (PRASA) and Puerto Rico Electric Power Authority (PREPA) workers approved strike votes on Tuesday over proposed fiscal emergency legislation that will cut benefits for employees across the island government and close 100 public schools.

Members of UTIER, as the chief union at Prepa is known, met in an assembly Tuesday where they unanimously approved a strike vote.

We are going to paralyze this island until this law is stopped,” UTIER President Angel Figueroa Jaramillo said.

He also called on islanders to stop paying their electricity and water bills.

Union members then took their protests to the middle of Plaza Las Américas, the largest shopping mall in the Caribbean.

The unions are standing against the austerity budget proposed this spring by members of the U.S. commonwealth’s General Assembly to deal with the country’s recent bond downgrade and looming payment of its debts to bondholders.

The Fiscal Sustainability Act of the Government of the Commonwealth of Puerto Rico, as the budget is called, would allow the government to bring in “emergency powers” to deal with the crisis. Under this authority, it could renegotiate all public employees’ contracts, liquidate unused sick days, and freeze salaries—thereby gutting workers’ collective bargaining powers. Privatizing the commonwealth’s electrical company, the Puerto Rico Electric Power Authority, has also been placed on the table as an option for stanching the crisis; the emergency measures would also include closing 100 public schools.

I don’t want to see us descend into a nation of bloggers. I think we need editorial oversight now more than ever. Anything we can do to help newspapers find new ways of expression that will help them get paid, I am all for.
—  Steve Jobs

Как рождаются сенсационные новости
Несколько дней назад одна бернская газета напечатала новость о перевернувшейся телеге с медом. Заметку перепечатали французские издания, и происшествие начало приобретать фантастические масштабы. Сначала вес меда увеличился с 60 до 100 килограммов, потом трое детей, которые ехали на телеге и ничуть не пострадали, в следующих публикациях  «упали в липкую массу, из которых их удалось высвободить с огромным трудом». Следующие номера сообщали: «Чтобы спасти залитых медовой волной детей, пришлось вызвать пожарных, от пчел пострадало много народа». Другая газета писала: «Миллионы насекомых собрались в густую тучу удивительно: откуда пчелы со всей страны узнали о разлитом меде». И, наконец, последняя заметка гласила: «За неполный час на месте происшествия собралось столько миллионов пчел, что они закрыли небо, как грозовая туча». Поистине эффектная картина!

Historia miłosna grubymi nićmi szyta.

Ujrzałaś go w tłumie. Najpierw mignął tylko, przysłaniany przez dzielących Was ludzi. Równym tempem szłaś w jego stronę, chociaż ogarnęła Cię fala gorąca i usłyszałaś bicie własnego serca. Żadna kobieta nie zebrałaby się do biegu. Nie wypada. Twój półprzytomny wzrok spoczął na jego szerokich ramionach. Wiedziałaś od razu, że teraz możesz czuć się bezpiecznie, że już nigdy nie zmarzniesz. Oto płaszcz idealny. Dwa rzędy guzików w kolorze espresso będą strzec Twojego delikatnego ciała przed złym wiatrem. Jest jeden, jedyny, niepowtarzalny i do tego w Twoim rozmiarze! Zerkasz na metkę. Promocja! Czyli trzymasz w dłoniach swoje przeznaczenie, w cenie o 50 proc. niższej! Nogi same kierują się w stronę przymierzalni. Kolejka. I to nie byle jaka. Trzydzieści lat temu stałaś w podobnej trzymając dla mamy miejsce po drób na kartki, do mięsnego, o piątej rano. Łza wzruszenia, czasy dzieciństwa, zabawy na trzepaku za blokami, piaskownica. A płaszcz ma kolor piasku właśnie. Głaszczesz dłonią materiał. Pod opuszkami Twoich palców poliester nabiera szlachetności kaszmiru. Bez mierzenia i zbędnych ceregieli sięgasz po portfel: „Zabieram Cię do domu maleńki”.

Od tamtego felernego dnia minęły cztery lata. Nie założyłaś go ani razu. Okazało się, że jest za wąski i jeśli wykonasz jakikolwiek gwałtowny ruch, może pójść szew na plecach. Ale miłość nosi różowe okulary. Uznałaś, że to wszystko Twoja wina. Musisz tylko trochę schudnąć. Jakieś 10 kilo. On jest tego wart. Będzie Twoją motywacją! Gestem niemalże zaręczynowym urwałaś metkę i wraz z rachunkiem wrzuciłaś do kosza na śmieci.

Dziś już wiesz, że było to fatalne zauroczenie. Chwilowa utrata rozumu, wynikająca z niedotlenienia mózgu podczas zakupów w dusznym centrum handlowym.

Płaszcz zamieszkał w Twojej szafie przez zasiedzenie. Przywykłaś do jego widoku i gdy pewnego razu ktoś sugeruje Ci, że może czas się go pozbyć, wpadasz w oburzenie. Przecież kosztował 500 zł, sporo kasy! Zaraz z dumą dodajesz, że upolowałaś go 50 proc. taniej, bo regularna cena to okrągłe tysiąc złotych! Niezła zdobycz, aż żal wyrzucić. Zresztą jeszcze do niego schudniesz, przecież od dwóch dni jesteś na diecie.

Takich historii miłosnych jest w kobiecych garderobach znacznie więcej. Tkwimy w szponach wyrzutów sumienia i uczuć sentymentalnych. Łypią na nas z wieszaków ciuchy, w które się nie mieścimy, których już nigdy nasze ciało nie doświadczy. Są zbyt piękne, aby je wyeksmitować. Wiele za nie zapłaciłyśmy. Jeszcze nigdy nie było okazji, aby je założyć i pewnie nigdy nie będzie, ale nikomu ich nie oddasz. Kiedyś to zrobiłaś, podarowałaś jednej takiej czerwoną sukienkę. Zołza do dziś w niej chodzi i błyszczy. A Ty będziesz żałować do końca życia.


Szafa to nie muzeum, ale miejsce użytkowe. Ubieranie się jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Podobnie jak jedzenie. Czy w lodówce trzymasz serek, który przywiozłaś 2 lata temu z wakacji we Francji, tylko dlatego, że kiedyś był przepyszny, no i kupiony okazjonalnie „dwa w cenie jednego”? Dlaczego? Przecież opakowanie świetnie komponuje się z innymi produktami na półkach lodówki!

Jeśli fantastyczna bluzka w barwne orchidee zalega w Twojej garderobie, nienoszona od niepamiętnych czasów, a Ty nie potrafisz się jej pozbyć, bo markowa, droga, a przede wszystkim cudna - to może opraw ją w ramę i powieś na ścianie? Mniej wyrzutów sumienia, bo masz dla niej zastosowanie. A w szafie znajdzie się miejsce na nowe, może tym razem lepiej przemyślane zakupy.

(Miasta Kobiet, mój felieton z nr. 2/ maj 2013)

W najnowszym numerze POLITYKI:

– Młodzi kontra starzy – jak różnią się w poglądach dzieci, rodzice, dziadkowie? Kto wierzy w smoleński zamach, uważa, że „Polska jest w ruinie”, a aborcja powinna zostać całkowicie zakazana? Dla kogo największym autorytetem jest Jan Paweł II? Co różne generacje Polaków sądzą o UE, transformacji i ustroju Polski. Odpowiedzi na te i inne pytania w naszym specjalnym sondażu.


A ponadto:
– Pieniądze, partie, problemy… – jak w Polsce i na świecie finansuje się partie polityczne [RAPORT]
– Polska niekatolicka: w co wierzą Polacy
– Dopaleni i przepaleni
– Kto, co i gdzie jada – rozmowa z socjologiem prof. Henrykiem Domańskim
– #Bałkany: dziura po Europie
– #Meksyk: wielka ucieczka narkobossa
– Sensacje z Plutona
– #Nauka: dlaczego polska medycyna niechętnie wykorzystuje badania genetyczne

– #Historia: jak dostaliśmy Pałac Kultury
– Ośmiorniczki i inne frykasy
– Wywiad ze Zbigniewem Liberą o sztuce krytycznej, złamanej karierze i jego debiucie fabularnym
– #Fotoreportaż: kenijski przekręt na safari

To i o wiele więcej w najnowszym numerze. W kioskach jesteśmy od środy, a już dziś po godz. 17 nowy numer przeczytacie na: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/wbiezacymnumerze

Ciekawej lektury!

Париж, февраль. Как известно, во Франции есть специальное министерство литературных дел. Недавно Revue mondiale устроил опрос на тему «Что первое вы бы сделали, если бы вас назначили министром литературы?» Самое оригинальное, а возможно, и самое разумное мнение высказал известный автор Бернар Жервез: «Если бы я стал министром словесности, в первую очередь я бы занялся буквами. Я бы ввел строжайшие законы, запрещающие печатать прессу и книги тем мелким шрифтом, который ломает глаза и умножает число клиентов оптик и пациентов окулистов. А особенно, под угрозой смерти, я бы запретил печатать мелким, плотным, лишенным света белизны бумаги и воздуха пробелов шрифтом, книги для молодежи».

Mateusz Kołek - alternatywne, zafiksowane światy [galeria]

Mateusz Kołek – alternatywne, zafiksowane światy [galeria]

Mateusz Kołek to krakowski grafik zajmujący się m.in. wykonywaniem ilustracji prasowych, kalendarzowych, okładek, wzorów na nadruki, itp. Współpracował m.in. z “Przekrojem”, “Bluszczem”, “Prime”, “ESPN Magazine”, itp. Narysował też jeden z komiksów do antologii “Piekielne Wizje” będącej hołdem dla Grahama Mastertona.

https://vimeo.com/63721011

STRONA OFICJALNA

View On WordPress

Nie wycofuj się, poważna praso!

Jest poniedziałek - dzień tygodników. Wchodzę do kiosku i przeglądam prasę. (Tu znowu muszę dać wyraz swojej staroświeckości - nie toleruję prasy elektronicznej. Lubię szerokie szpalty papieru, lubię zrobić sobie wycinek, żeby nie stracić artykułu, który może mi się przydać).

Jednak to, co obserwuję ostatnio na okładkach polskich tygodników najpierw wywołuje u mnie rozczarowanie, potem frustrację, a na końcu wstręt. Dzisiaj na okładkach “poważnych” tygodników mamy następujące obrazki:

  • Tomasz Lis jako Josef Goebbels w niemieckim mundurze (wSieci)
  • abp Michalik klęczący przed siedzącym w konfesjonale misiem (Newsweek)
  • wielka facjata Dariusza Michalczewskiego - niezwykle frapujący temat numeru: na co ów były bokser wydaje pieniądze (Wprost)
  • atrakcyjna kobieta i podpis “o jakim mężczyźnie marzą Polki” (Uważam Rze)

Do tej pory stwierdzenie “to obraża moją inteligencję” wydawało mi się trącić pretensjonalnością, a nawet pychą. Ale te okładki - no, może poza ostatnią, chociaż to też temat rodem z “Przyjaciółki” - obrażają moją inteligencję.

Nie wymagam nie wiadomo czego - wiem, że w dobie kryzysu prasy papierowej trudno o drukowanie poważnych esejów, czy poezji w tygodnikach (chociaż przykład amerykańskiego “New Yorkera” pokazuje, że można). Chcę tylko kultury osobistej, nieco większej finezji, nie rzucania w nas cały czas jakimiś skandalami, sensacjami, wykrzyknikami. Od tego już wszystkich boli głowa. Chcę jedynie rzetelnych informacji, ciekawych analiz, ścierania się różnych punktów widzenia - takie właśnie nudne banały.

A tymczasem widzę, jak dziennikarze stali się psami w politycznych zaprzęgach, jak piana bije im z pysków.

Nie zwracam się teraz do redaktorów “wSieci” czy “Newsweeka” - oni już pokazali na co ich stać. Mówię do tych, którzy jeszcze zachowali poziom - nie idźcie tą drogą. 

Wojciech Młynarski napisał kiedyś do muzyki Jerzego Wasowskiego świetną piosenkę pt. “Nie wycofuj się”. Przez całą pieśń wydaje się, że podmiot liryczny zwraca się do ukochanej, dopiero w ostatnich wersach po krótkiej pauzie kończy słowami:

ukochana nie opuszczaj mnie, nie wycofuj się… inteligencjo!

Dziennikarze, którzy stoicie jeszcze na straży jakichkolwiek wartości - proszę, nie wycofujcie się! :)

***

Na dziesiątkach politycznych scen 
Tłum cwaniaczków chce mnie robić w konia, 
Jest mi wciąż potrzebna niby tlen 
Twoja lekkość, dystans i ironia.