politycs

Znów się boję.
Teraz za dwoje. Że ostatecznie nie jestem taka fantastyczna, jak ci się wydaje, że zaraz przypomnisz sobie dziewczynę, z którą randkowałeś ostatnio i zrobi ci się żal, że tamta relacja nie przetrwała. Że ona ma kręcone włosy blond, że jest fotografem i że ma fanpage. Że seks był świetny i że strasznie była napalona na pierwszej randce, ale poszliście do łóżka na drugiej.
Nie wspominaj o niej.
Że z inną chciałeś tworzyć rodzinę, próbowałeś i się starałeś. Że ona w sumie nie była tego warta, ale przyjaźń trwa już x lat. Że nie wyobrażasz sobie bez niej życia i jest najlepsza.
Nie wspominaj o niej.
Że lubiłeś z nią chodzić na spacer do parku, że rozmawialiście o polityce i ona cię rozumiała jak nikt. Że kupiła ci ten kubek, do którego nalewasz mi herbaty.
Nie wspominaj o niej.
Że z nią tak szybko mijał czas, że odwiedziliście Zakopane i na Krupówkach kupowaliście pamiątki dla waszych rodzin. Że wspólnie adresowaliście pocztówki.
Nie wspominaj o niej.
Że ona chciała ci rodzić dzieci, a ty byłeś całkiem gotowy, żeby je z nią mieć. Że kupowałeś jej kilogramy truskawek i w samochodzie miałeś szampana, gdy odbierałeś ją z dworca.
Nie wspominaj o niej.
Że jest chora, że przeziębiona, że trafiła do szpitala, że chciałbyś dla niej być. Że nie wiesz, jak sobie z tym poradzić i że źle ci, że mało się odzywa. Że macie wspólną przeszłość, bo z przyszłości ona zrezygnowała.
Nie wspominaj o niej.
Że to wszystko już przeżyłeś, może i momentami lepiej. Że to wszystko już czułeś i w tym samym miejscu byłeś. Że teraz tylko ja, chociaż jeszcze rok czy dwa lata wcześniej tylko ona.
Nie wspominaj o niej.
Zwyczajnie się boję. Że nie będę wystarczająco dobra, zabawna, tajemnicza. Że po mnie będzie jakaś, której opowiesz o mnie. Że wspomnisz, że czasami spisywałam nasze dialogi i wysyłałam Ci w nocy sms z hasłem „wiesz, nie?” i nic więcej nie mówiliśmy. Że byłeś pierwszym facetem od dawna, któremu chciałam ugotować rosół. Że do ciebie jechałam pociągiem i zaklinałam ludzkość, aby wymyśliła szybsze połączenie. Że o mnie myślałeś, że jestem wyjątkowa, ale jednak się zawiodłeś.
Nie wspominaj o niej.
Nie jestem gotowa na to, żeby z kimś konkurować. Moja pewność siebie przy tobie jest w sumie mała, mimo że świetnie to maskuję i och co to nie ja. Tak naprawdę to po prostu bardzo się boję o ciebie. I o siebie się boję. Dlatego proszę – nie wspominaj o niej. Żadnej. Nie umiem konkurować z kimś, kto po latach jest idealizowany. Nie wspominaj o niej, bo ze stresu nie mogę wtedy spać, trochę płaczę i ciężko mi oddychać.
Wiem, że ona była, przed tobą też ktoś był. Nie wykreślimy ich z życia i nie będziemy udawać, że to pierwszy raz ta kąpiel i ten film, ta piosenka i taki seks. Możemy do tego wrócić chwilę później, jak już nauczysz się mnie i zaczniemy tworzyć wspólne wspomnienia, unikalne takie, które będą najważniejsze. Bo teraz najważniejsi powinniśmy być my – nie oni.
—  Paulina Hofman, blog jestemspragniona.pl

Znów się boję.

Teraz za dwoje. Że ostatecznie nie jestem taka fantastyczna, jak ci się wydaje, że zaraz przypomnisz sobie dziewczynę, z którą randkowałeś ostatnio i zrobi ci się żal, że tamta relacja nie przetrwała. Że ona ma kręcone włosy blond, że jest fotografem i że ma fanpage. Że seks był świetny i że strasznie była napalona na pierwszej randce, ale poszliście do łóżka na drugiej.

Nie wspominaj o niej.

Że z inną chciałeś tworzyć rodzinę, próbowałeś i się starałeś. Że ona w sumie nie była tego warta, ale przyjaźń trwa już x lat. Że nie wyobrażasz sobie bez niej życia i jest najlepsza.

Nie wspominaj o niej.

Że lubiłeś z nią chodzić na spacer do parku, że rozmawialiście o polityce i ona cię rozumiała jak nikt. Że kupiła ci ten kubek, do którego nalewasz mi herbaty.

Nie wspominaj o niej.

Że z nią tak szybko mijał czas, że odwiedziliście Zakopane i na Krupówkach kupowaliście pamiątki dla waszych rodzin. Że wspólnie adresowaliście pocztówki.

Nie wspominaj o niej.

Że ona chciała ci rodzić dzieci, a ty byłeś całkiem gotowy, żeby je z nią mieć. Że kupowałeś jej kilogramy truskawek i w samochodzie miałeś szampana, gdy odbierałeś ją z dworca.

Nie wspominaj o niej.

Że jest chora, że przeziębiona, że trafiła do szpitala, że chciałbyś dla niej być. Że nie wiesz, jak sobie z tym poradzić i że źle ci, że mało się odzywa. Że macie wspólną przeszłość, bo z przyszłości ona zrezygnowała.

Nie wspominaj o niej.

Że to wszystko już przeżyłeś, może i momentami lepiej. Że to wszystko już czułeś i w tym samym miejscu byłeś. Że teraz tylko ja, chociaż jeszcze rok czy dwa lata wcześniej tylko ona.

Nie wspominaj o niej.

Zwyczajnie się boję. Że nie będę wystarczająco dobra, zabawna, tajemnicza. Że po mnie będzie jakaś, której opowiesz o mnie. Że wspomnisz, że czasami spisywałam nasze dialogi i wysyłałam Ci w nocy sms z hasłem „wiesz, nie?” i nic więcej nie mówiliśmy. Że byłeś pierwszym facetem od dawna, któremu chciałam ugotować rosół. Że do ciebie jechałam pociągiem i zaklinałam ludzkość, aby wymyśliła szybsze połączenie. Że o mnie myślałeś, że jestem wyjątkowa, ale jednak się zawiodłeś.

Nie wspominaj o niej.

Nie jestem gotowa na to, żeby z kimś konkurować. Moja pewność siebie przy tobie jest w sumie mała, mimo że świetnie to maskuję i och co to nie ja. Tak naprawdę to po prostu bardzo się boję o ciebie. I o siebie się boję. Dlatego proszę – nie wspominaj o niej. Żadnej. Nie umiem konkurować z kimś, kto po latach jest idealizowany. Nie wspominaj o niej, bo ze stresu nie mogę wtedy spać, trochę płaczę i ciężko mi oddychać.

Wiem, że ona była, przed tobą też ktoś był. Nie wykreślimy ich z życia i nie będziemy udawać, że to pierwszy raz ta kąpiel i ten film, ta piosenka i taki seks. Możemy do tego wrócić chwilę później, jak już nauczysz się mnie i zaczniemy tworzyć wspólne wspomnienia, unikalne takie, które będą najważniejsze. Bo teraz najważniejsi powinniśmy być my – nie oni.

instagram

Enjoy the #beachdata2015 recap video. #bigdata & #politycs #tourism #sportsanalytics .

Znów się boję.

Teraz za dwoje. Że ostatecznie nie jestem taka fantastyczna, jak ci się wydaje, że zaraz przypomnisz sobie dziewczynę, z którą randkowałeś ostatnio i zrobi ci się żal, że tamta relacja nie przetrwała. Że ona ma kręcone włosy blond, że jest fotografem i że ma fanpage. Że seks był świetny i że strasznie była napalona na pierwszej randce, ale poszliście do łóżka na drugiej.

Nie wspominaj o niej.

Że z inną chciałeś tworzyć rodzinę, próbowałeś i się starałeś. Że ona w sumie nie była tego warta, ale przyjaźń trwa już x lat. Że nie wyobrażasz sobie bez niej życia i jest najlepsza.

Nie wspominaj o niej.

Że lubiłeś z nią chodzić na spacer do parku, że rozmawialiście o polityce i ona cię rozumiała jak nikt. Że kupiła ci ten kubek, do którego nalewasz mi herbaty.

Nie wspominaj o niej.

Że z nią tak szybko mijał czas, że odwiedziliście Zakopane i na Krupówkach kupowaliście pamiątki dla waszych rodzin. Że wspólnie adresowaliście pocztówki.

Nie wspominaj o niej.

Że ona chciała ci rodzić dzieci, a ty byłeś całkiem gotowy, żeby je z nią mieć. Że kupowałeś jej kilogramy truskawek i w samochodzie miałeś szampana, gdy odbierałeś ją z dworca.

Nie wspominaj o niej.

Że jest chora, że przeziębiona, że trafiła do szpitala, że chciałbyś dla niej być. Że nie wiesz, jak sobie z tym poradzić i że źle ci, że mało się odzywa. Że macie wspólną przeszłość, bo z przyszłości ona zrezygnowała.

Nie wspominaj o niej.

Że to wszystko już przeżyłeś, może i momentami lepiej. Że to wszystko już czułeś i w tym samym miejscu byłeś. Że teraz tylko ja, chociaż jeszcze rok czy dwa lata wcześniej tylko ona.

Nie wspominaj o niej.

Zwyczajnie się boję. Że nie będę wystarczająco dobra, zabawna, tajemnicza. Że po mnie będzie jakaś, której opowiesz o mnie. Że wspomnisz, że czasami spisywałam nasze dialogi i wysyłałam Ci w nocy sms z hasłem „wiesz, nie?” i nic więcej nie mówiliśmy. Że byłeś pierwszym facetem od dawna, któremu chciałam ugotować rosół. Że do ciebie jechałam pociągiem i zaklinałam ludzkość, aby wymyśliła szybsze połączenie. Że o mnie myślałeś, że jestem wyjątkowa, ale jednak się zawiodłeś.

Nie wspominaj o niej.

Nie jestem gotowa na to, żeby z kimś konkurować. Moja pewność siebie przy tobie jest w sumie mała, mimo że świetnie to maskuję i och co to nie ja. Tak naprawdę to po prostu bardzo się boję o ciebie. I o siebie się boję. Dlatego proszę – nie wspominaj o niej. Żadnej. Nie umiem konkurować z kimś, kto po latach jest idealizowany. Nie wspominaj o niej, bo ze stresu nie mogę wtedy spać, trochę płaczę i ciężko mi oddychać.

Wiem, że ona była, przed tobą też ktoś był. Nie wykreślimy ich z życia i nie będziemy udawać, że to pierwszy raz ta kąpiel i ten film, ta piosenka i taki seks. Możemy do tego wrócić chwilę później, jak już nauczysz się mnie i zaczniemy tworzyć wspólne wspomnienia, unikalne takie, które będą najważniejsze. Bo teraz najważniejsi powinniśmy być my – nie oni.

Ostatecznie nie jestem taka fantastyczna jak Ci sie wydaje, ze zaraz przypominasz sobie dziewczyna z ktora jeszcze niedawno randkowałes, zrobi Ci sie żal ze tamta relacja nie przetrwała. Ze ona ma kręcone włosy blond, ze jest fotografem i ma swój fanpage. Ze sex był świetny i strasznie była napalona na pierwszej randce, ale poszliście do łóżka na drugiej. Ze chciales tworzyć rodzine, próbowałeś i sie starałeś. Ze ona w sumie nie była tego warta, ale cos trwa. Ze nie wyobrażasz sobie zycia bez niej i jest najlepsza. Ze lubiłeś z nia chodzic na spacer do parku, rozmawiać o polityce i sporcie, a Ona rozumiała Cie jak nikt. Ze kupiła Ci te koszule, ta muszkę, kieliszek sex instruktora z którego mogłeś pic do upadłego. Ze z nia tak szybko mijał czas, ze wysyłaliście sobie nawzajem pocztówki. Ze chciała Ci rodzic dzieci, a Ty byles całkiem gotowy zeby je miec. Ze jest chora, ze jest przeziębiona, ze trafiła do szpitala, ze straciła przytomność. Ze nie wiesz jak sobie z tym poradzić i mało sie odzywa. Ze macie wspólna przeszłość, bo z przyszlosci ona zrezygnowała. Ze to wszystko juz przeżyłeś moze i momentami lepiej. Ze to wszystko juz czułeś. Rok temu tylko ona. Moze kiedyś wspomnisz ze wieczorami spisywałam nasze dialogi, byles jedynym facetem któremu gotowałam obiady, śniadania, kolacje. Ze myślałeś ze będziemy ze sobą zawsze i ze jest to wyjątkowe.

Stado baranów, demokratów i tolerancyjnych wobec zła wyznawców sekt religijnych.

Możecie się bać prawdy, możecie się miotać, oskarżać mnie, szukać we własnej bezsilności Boga w religiach i prawości w polityce, jednak wiem, że kiedy skończymy nasze działo nie będziecie bali się zwierzęcej siły, fałszywych religii, śmierci i kłamstwa.

Człowiek broniący demokracji (lub jakiegokolwiek systemu społecznego) jest jak wściekły pies chroniący założonego mu siłą łańcucha i palącej się budy. Na straży obywatelskich praw stoją wytresowane psy broniąc złodziei i zbrodniarzy ,którzy prowadzą obozy koncentracyjne nazwane państwami prawa, sprawiedliwości i wolności. Bo praca czyni Cię wolnym, kiedy zarabiasz za mało żeby żyć i za dużo żeby umrzeć.

(Ludzie o popędach złych są znacznie liczniejsi od zacnych, to też najlepsze wyniki w rządzeniu ludźmi osiągnąć można przy pomocy gwałtu i strachu, nie zaś w drodze rozpraw akademickich, każdy człowiek dąży do władzy, każdy pragnąłby zostać dyktatorem, gdyby tylko mógł, niech jednocześnie rzadko kto nie byłby gotów poświęcić dobra ogólnego dla celów osobistych.

Co poskramiało zwierzęta drapieżne zwane ludźmi? Co kierowało dotychczas nimi? W okresie kształtowania się ustroju społecznego, ludzie ulegali sile ślepej i brutalnej, następnie zaś prawu, które nie jest niczym innym jak ta sama siłą, lecz zamaskowaną.

Stąd wniosek, że według praw natury istotą prawa jest siła. PMS)

Ulegacie sile stojąc w stadach, jeden karabin, brutalne słowa, złe prawa tresują poskromione setki i tysiące, to strach, brak odwagi i logiki. Można wami rządzić jako więźniami, żołnierzami, kapusiami i sędziami. Bo kto wolności rozkaże służyć, bać się, wykonywać rozkazy, zabijać, ulegać.?!?!

Można mnie tylko zabić, a was nauczono tylko bać się śmierci (religia), broni (prawo), rany (medycyna) i wolnego myślenia (szkoła) … Gdyby musiano zabijać znacznie liczniejszy wolny, pędzący tłum wolnych myślących ludzi, uciekliby Ci którym wydaje się ze znają ludzką psychikę. Wystarczy przestać być zarejestrowanym zwierzęciem.

Społeczeństwo demokratyczne to społeczeństwo głupców, którym wpojono możliwość wybierania elity jako struktury panującej nad wami władzy. Wolny człowiek to samo stanowiąca jednostka wykreowana przez Boga (nie religie i spisane przez nią bzdury) na wolnomyśliciela i kreatora.

Wybierani przez idiotów tyrani za pomocą haseł fałszywej wolności i tolerancji wobec własnego zła, wprowadzają prawa ograniczające wolność obywatela, aby ten nie wcinał się w złodziejski interes władzy.

Ta sama struktura pcha niewolników w kierunku wybranej sekty religijnej, która hoduje i kontroluje człowieka pod względem duchowym, tak aby jego wolność nie wymknęła się poza nakaz władzy. Religia nie ma nic wspólnego z bogiem ,tak jak polityka nie ma nic wspólnego z dobrobytem i samostanowieniem. Możecie być tylko ograniczani fizycznie, duchowo i psychicznie.

Kukiz ukradł mi sformułowanie, które wypowiedziałem odnosząc się również do jego partii, bo zorganizowane grupy przestępcze to polityczna sitwa niosąca za sobą demokratyczne ludobójstwo.

(http://archiwaipn.hvs.pl/urzednicza-sitwa-platformy-obywatelskiej-oraz-prawa-i-sprawiedliwosci-cz-1/ , http://archiwaipn.hvs.pl/urzednicza-sitwa-platformy-obywatelskiej-prawa-sprawiedliwosci-cz-2/ , http://ligaswiata.pinger.pl/m/15007908 … , kopiują mnie ludzie próbujący uchodzić za opozycje Kukiz, Kaczyński, Palikot … Mógłbym przytoczyć setki wypowiedzi i artykułów tego typu, fałszywych zachowań, ale to kłamcy : http://archiwaipn.hvs.pl/kukiz-i-bezpartyjni-czerwoni-baronowie/ , http://popisowyprzekret.hvs.pl/mason-na-wawelu-i-afery-pis-cz-1/ , http://popisowyprzekret.hvs.pl/mason-na-wawelu-i-afery-pis-cz-2/ )

Dobry terrorysta to martwy terrorysta. Bo kimże jest terrorysta.? Jest nim polityk, żyjący na Twój koszt, kreujący swoją rzeczywistość, rzeczywistość swojej rodziny, znajomych, partii za pomocą Twoich podatków i Twojej niemej zgody na rozbój, kradzież, brak swobód obywatelskich, i dysponowanie twoim majątkiem. Płacisz za prawo do życia i okupujesz swój majątek prawem wymuszonej, strachliwej ciszy…

Utrzymują cię za pomocą sztucznego pieniądza, tytułu i pozorów normalność w matrixie, z którego wypadasz gdy tylko zaatakujesz system, politykę, sędziów, urzędników i bogate robaki znające system tworzenia i niszczenia obywatela.

Twórców wszystkich systemów politycznych należy skazać, bez powoływania masońskich sądów, bowiem jeśli dojdzie do sądu ,znów podobnie jak w Norymberdze dojdzie do medialnego show, w którym swoi sądzić będą swoich. Przypominam wam ,że bezstronni alianci tak naprawdę finansowali trzecią rzeszę, a wszystko to ustawił John Ford. Nie ma niezawisłych sądów, są tylko farsy, komedie, dramaty, masoni i dyktatury.

Tylko ofiary mogą sądzić winowajców, gdzie byli Polacy, Rosjanie, i obywatele innych państw.!?!? Tak jak wtedy, tak i dziś tylko marionetki sądzą nietykalnych członków (polityków, lekarzy, księży, sędziów…) zorganizowanych grup przestępczych.

Jeśli geniusze umierają, prorocy są dla was zbyt oderwani od sztucznej rzeczywistości, możecie nadziei szukać tylko w ciemnej stronie ludzkiej natury, bowiem Boga zamieniliście na religie ,a wolność na politykę.

Nie bądźcie własnością, którą można hodować regionalnie w granicach państw, antyprawa, religii, polityki i innych norm wyznaczonych przez tyranie. Nadano wam numery, nazwiska, i zakazano podróżować bez dokumentu własności, bo jesteście tylko niewolnikami… Niewolnikami ,którzy nie mają własnego zdania, bo wszystko co wiecie to słowa, cytaty i wypowiedzi innych skopiowane z mediów, gazet i portali.

Więc nie jesteś ani wolny, ani inteligentny … Tylko zamknięty w murach kręcących tobą nurtów rzek i wodospadów. Prawda jest zbyt nieprawdopodobna abyś w nią uwierzył, ale niedługo jako odchodzący i powracający, będę miał prawo ostatniego i pierwszego słowa.

Dydymus
Liga Świata

Komfort pokory vs świat
Mówił o tym Papież Franciszek. Świat krzyczy, cierpi przez pychę. Pokora to komfort, którego nie ma w polityce, układowym biznesie i czuciu się lepszym od tamtych i od tego drugiego.

Reasons to love Americans in every day life

Mieszkałam w różnych krajach; Hiszpania, Grecja, Australia, Anglia i USA. Jedne miały więcej plusów, jedne więcej minusów. 

Najwięcej plusów? Stany. Mieszkałam w Kalifornii przez prawie 5 lat. To wszystko są moje doświadczenia. Oczywiście, ten tekst nie opisuje 100% ludzi, pokazuje jedynie większościowe tendencje. Były też złe strony ale nie będę teraz o tym pisać, tylko o tym czego moglibyśmy się nauczyć od Amerykanów żeby w Europie żyło się przyjemniej. Nie będę się też rozpisywać o ich polityce itp, skupię się na “every day life”.

1. Dobre maniery. Tak, w życiu codziennym, przy przeciętnym Amerykaninie, przeciętny Polak wypada jak nieokrzesany pastuch. Pcha się w kolejce, nie mówi dzień dobry ekspedientce, nie zatrzymuje się na przejściu dla pieszych. Amerykanin? Przepuszcza Cię, zwalnia gdy mija Cię samochodem na ulicy, uśmiecha się.

2. Szacunek do innych. Nie sprowadzają Cię do poziomu bydła, któremu robią łaskę. W każdej sytuacji zachowujesz swoje człowieczeństwo. W szpitalu nie każą kobiecie z bólami porodowymi siedzieć na taborecie i czekać godzinę (tak, sytuacja z życia wzięta) na lekarza tylko robią co mogą by od razu położyć Cię na łóżku, a przynajmniej fotelu i co 5 minut pytają czy nie potrzebujesz okładu lub czegoś do picia. Jeśli oczekiwanie na rozmowę kwalifikacyjną przedłuża się, przepraszają Cię, a nie wychodzą z założenia, że skoro chcesz pracować dla nich za minimalną stawkę, to mogą Cię traktować jak szlachta swoich parobów. 

3. Podejście do pracy. Niezależnie od wykonywanej pracy, wykonują ją dobrze. Dlaczego? Bo jest to dla nich kwestia honoru. Jest im po prostu wstyd kiedy robią coś na odpieprz. Kult pracy jest mocno zakorzeniony w ich kulturze. Jak idą do pracy to pracują, a nie kombinują jakby tu się dzisiaj nie narobić. Efektem jest to, że można sobie bardziej ufać. Nie musisz się upewniać czy hydraulik dobrze zamontował Ci rurę, czy niania Cię nie okrada itd 

4. Opinie. Zachowują je dla siebie. Nie komentują każdego Twojego wyboru życiowego. Mówisz, że jesteś veganką? Nie pouczają Cię, że bez mięsa umrzesz. Mówisz, że trenujesz crossfit? Nie ostrzegają Cię przed nabraniem zbyt męskiej sylwetki. 

5. Otwartość. Polska - jesteś inny? = jesteś chujowy. USA - jesteś inny? = mam to w dupie. Homogeniczność naszego społeczeństwa uczula nas na wszystko co odbiega “od normy”. Boimy się, że to co inne nas atakuje więc się przed tym bronimy. Efekt? Wkurwiony naród bo każdy tłumi swoje inne poglądy, inne pragnienia, inne upodobania, inne zachcianki. W stanach znajdziesz każdy typ freaka, każdy jest sobą. Myślę, że są przez to dużo szczęśliwsi.

6. Równość. Czy widzieliście kiedyś żeby w Polsce, pan prezes wybrał się na piwo z portierem pracującym w jego wieżowcu? Ja nie. Mnóstwo razy za to widziałam jak dobrzy znajomi z gimnazjum przestali się kolegować bo jeden poszedł na studia i dużo zarabia, a drugi wykłada towar w markecie. W USA managerowie banków kumplują się z mechanikami. Właścicielki dużych firm, chodzą na kawę ze sprzątaczkami. Nie ma znaczenia ile zarabiasz, tylko to jakim jesteś człowiekiem. Pieniądze nie tworzą barier między ludźmi. 

7. Równe traktowanie. W stanach jak przychodzisz do do sklepu z drogimi garniturami, to obojętnie czy pod pachą masz skórzaną aktówkę czy obdrapaną deskorolkę - potraktują Cię tak samo. Po pierwsze dlatego, że wiedzą, że każdemu należy się taki sam szacunek. Po drugie bo obnoszenie się z kasą nie jest zbyt powszechne i nie ma aż takiej korelacji pomiędzy Twoim wyglądem, a limitem na karcie kredytowej. A w Polsce? Wchodzę do galerii w czapce z daszkiem i od razu chodzi za mną ochroniarz. Oglądam samochody, a dealer mi mówi, że lepiej żebym przyszła z rodzicami bo teraz i tak nic nie kupię i tylko zawracam mu głowę. Nawet nie przyjdzie mu do głowy, że mam gotówkę w torebce.

8. Wspólnota. Pomino, że to najbardziej kapitalistyczny kraj na świecie, liczba lokalnych akcji mających na celu pomaganie ludziom z twojego otoczenia jest bardzo duża. Festyny, zbiórki, aukcje. Co chwilę organizowane są eventy, to na rzecz zakupu mikroskopów do szkoły, to na rzecz odbudowy pomnika zniszczonego przez wandali, to na rzecz kupna butów zimowych dla dzieci z najbiedniejszych rodzin w danej dzielnicy wsi itp. Pomagają sobie i jest to najnormalniejsza rzecz na świecie. W Polsce jednak, jak to stwierdził prof. Janusz Czapliński, panuje patologiczny indywidualizm blokujący nas przed jakimikolwiek działaniami na rzecz dobra ogółu. Szkoda, że socjalizm popieramy tylko wtedy gdy ktoś ma zrobić coś dla nas.

9. Ego. W Europie jest ogólnie dość ciasno. Nie wiem jak się tu wszyscy mieścimy z naszymi ogromnymi ego. I nie mam tutaj na myśli stereotypowych koksików z dyskoteki tylko prawie każdego. Przeciętny Polak, słysząc, że twierdzisz, że makaron ma więcej witaminy C niż cytryna, nie spocznie dopóki Ci nie udowodni, że się mylisz. Dlaczego? Bo będzie go bolało, że uważasz, że to on jest w błędzie, a tej myśli nie zniesie. Amerykanin będzie miał to głęboko gdzieś i zaoszczędzi wszystkim obecnym jałowej dyskusji. 

No i najważniejsza rzecz, nie dotycząca Amerykanów tylko samego kraju. Zawsze i wszędzie kupisz dobrą kawę. I prawie zawsze i wszędzie, dobrą kanapkę do tego;)

Znów się boję.

Teraz za dwoje. Że ostatecznie nie jestem taka fantastyczna, jak ci się wydaje, że zaraz przypomnisz sobie dziewczynę, z którą randkowałeś ostatnio i zrobi ci się żal, że tamta relacja nie przetrwała. Że ona ma kręcone włosy blond, że jest fotografem i że ma fanpage. Że seks był świetny i że strasznie była napalona na pierwszej randce, ale poszliście do łóżka na drugiej.

Nie wspominaj o niej.

Że z inną chciałeś tworzyć rodzinę, próbowałeś i się starałeś. Że ona w sumie nie była tego warta, ale przyjaźń trwa już x lat. Że nie wyobrażasz sobie bez niej życia i jest najlepsza.

Nie wspominaj o niej.

Że lubiłeś z nią chodzić na spacer do parku, że rozmawialiście o polityce i ona cię rozumiała jak nikt. Że kupiła ci ten kubek, do którego nalewasz mi herbaty.

Nie wspominaj o niej.

Że z nią tak szybko mijał czas, że odwiedziliście Zakopane i na Krupówkach kupowaliście pamiątki dla waszych rodzin. Że wspólnie adresowaliście pocztówki.

Nie wspominaj o niej.

Że ona chciała ci rodzić dzieci, a ty byłeś całkiem gotowy, żeby je z nią mieć. Że kupowałeś jej kilogramy truskawek i w samochodzie miałeś szampana, gdy odbierałeś ją z dworca.

Nie wspominaj o niej.

Że jest chora, że przeziębiona, że trafiła do szpitala, że chciałbyś dla niej być. Że nie wiesz, jak sobie z tym poradzić i że źle ci, że mało się odzywa. Że macie wspólną przeszłość, bo z przyszłości ona zrezygnowała.

Nie wspominaj o niej.

Że to wszystko już przeżyłeś, może i momentami lepiej. Że to wszystko już czułeś i w tym samym miejscu byłeś. Że teraz tylko ja, chociaż jeszcze rok czy dwa lata wcześniej tylko ona.

Nie wspominaj o niej.

Zwyczajnie się boję. Że nie będę wystarczająco dobra, zabawna, tajemnicza. Że po mnie będzie jakaś, której opowiesz o mnie. Że wspomnisz, że czasami spisywałam nasze dialogi i wysyłałam Ci w nocy sms z hasłem „wiesz, nie?” i nic więcej nie mówiliśmy. Że byłeś pierwszym facetem od dawna, któremu chciałam ugotować rosół. Że do ciebie jechałam pociągiem i zaklinałam ludzkość, aby wymyśliła szybsze połączenie. Że o mnie myślałeś, że jestem wyjątkowa, ale jednak się zawiodłeś.

Nie wspominaj o niej.

Nie jestem gotowa na to, żeby z kimś konkurować. Moja pewność siebie przy tobie jest w sumie mała, mimo że świetnie to maskuję i och co to nie ja. Tak naprawdę to po prostu bardzo się boję o ciebie. I o siebie się boję. Dlatego proszę – nie wspominaj o niej. Żadnej. Nie umiem konkurować z kimś, kto po latach jest idealizowany. Nie wspominaj o niej, bo ze stresu nie mogę wtedy spać, trochę płaczę i ciężko mi oddychać.

Wiem, że ona była, przed tobą też ktoś był. Nie wykreślimy ich z życia i nie będziemy udawać, że to pierwszy raz ta kąpiel i ten film, ta piosenka i taki seks. Możemy do tego wrócić chwilę później, jak już nauczysz się mnie i zaczniemy tworzyć wspólne wspomnienia, unikalne takie, które będą najważniejsze. Bo teraz najważniejsi powinniśmy być my – nie oni.

Recenzja gry Assassin's Creed: Rogue
External image

Recenzja zdobyła wyróżnienie w naszym Konkursie Assassin’s Creed

Nothing is true, everything is permitted, czyli dla każdego coś dobrego.

Assassin’s Creed Rogue nie jest grą najnowszą, ba, nie jest nawet najnowszą odsłoną serii o skrytobójcach ale… Zawsze jest jakieś “ale”. Dobrego “ale” nie może zabraknąć.

Keep reading

próba przeciw Szatanowi
Mogąc robić źle nie robimy. O to chodzi. Całe nasze życie jest próbą, po to jesteśmy.

Gdybym dzisiaj narysował graf powiązań struktur zła w biznesie, na giełdzie, gospodarce, powstałaby potężna pajęczyna.

Nie wierzę w wolny rynek, bo właśnie taki zamienił się na naszych oczach w sieć karteli. Nie wierzę w Korwina, bo miał wysadzać PE a bierze dietę. Nie wierzę w Kukiza, bo był z Tuskiem. Nigdy nie wierzyłem, ale na kogoś trzeba było, raz był to PiS, potem PO, potem Korwin, ale teraz jesteśmy razem przeciw polityce.

Mało osób jest wiarygodnych, zwłaszcza w Polsce.
1%

Dla porównania i ku rozwadze - zanim wrócimy do rozmowy z Jolantą Pieńkowską o polskiej ksenofobii. 


BBC donosi (2016.02.03) o polityce Izraela wobec imigrantów z Afryki:


For nearly a year Israel has been offering African migrants cash and the chance to go and live in what is supposed to be a safe haven in a third country - but the BBC has spoken to two men who say that they were abandoned as soon as they got off the plane. One was immediately trafficked, the other left to fend for himself without papers. (…)


Israel - which has approved fewer than 1% of asylum applications since it signed the UN Refugee Convention six decades ago - has not offered asylum to a single person from Sudan. (…) As most Sudanese and Eritreans in Israel know, it’s just a matter of time before they get the call to Holot. The government calls Holot an “open-stay centre”, but it’s run by the prison service and rules are strict, including a night-time curfew, which, if broken, will land you in jail.


It’s in such an isolated area that there’s very little to do and nowhere to go. (…) Adam will be held in Holot for 12 months. Then he is likely to face a stark choice:


  • Go home to Sudan
  • Stay in Israel, but be imprisoned indefinitely
  • Accept departure to a third country


The Israeli government has deals with two countries in Africa to host its unwanted migrants.


It promises that people who take the option of “voluntary departure to third countries” will receive papers on arrival that give them legal status in the country. (…)


As an extra incentive, they’re given $3,500 (£2,435) in cash, handed over in the departure lounge of the airport in Tel Aviv.


Israel refuses to name the two African countries but the BBC has spoken to migrants who say they were sent to Rwanda and Uganda. One is Tesfay, an Eritrean who was flown to Rwanda in March 2015, and he told me that far from being offered legal status, a home and the chance of a job in Rwanda - as he had been promised in Israel - he became a victim of trafficking.

http://www.bbc.com/news/magazine-35475403


***


Tego samego dnia rząd Australii uznał za najzupełniej legalną stosowaną zresztą od dawna praktykę odsyłania imigrantów ubiegających się o azyl na niewielką wysepkę i tam trzymania ich pod strażą w czymś, co po angielsku pięknie się nazywa “detention camp” - dopóki kroś nie zgodzi się przyjąć ich z powrotem. 


Rozwiązaniem alternatywnym, również stosowanym przez władzę, było podkupywanie przemytników ludzi i wypłacanie im gratyfikacji za kierowanie łodzi z imigrantami do Indonezji.


***


Gdyby kryzys migracyjny Europy nie wypadł tak dla Platformy Obywatelskiej (!) pechowo, bo niedługo przed wyborami parlamentarnymi, nie zaś w środku kolejnej zwycięskiej kadencji, zapewne już byśmy zostali jednym okazałym, śródlądowym detenszyn kampem dla imigrantów drzwiami i oknami pakujących się do Niemiec. Co zresztą, pewnie na mniejszą skalę, jeszcze może nastąpić.


_______________________


Disclaimer


W czasach, gdy nałóg kompulsywnego postowania i esemesowania dawno już wyczyścił w czytelnikach zdolność poprawnego rozpoznawania modalności przekazu, zmuszając do wykładania kawy na ławę, powinienem jasno i stanowczo oświadczyć: nie jestem przeciw przyjmowaniu uciekinierów spod koszmaru wojen. Byle nie na wariata, nie pod terrorem poprawności politycznej i z wiarygodnym wyobrażeniem następstw, również tych odwleczonych.

“ Znów się boję.

Teraz za dwoje. Że ostatecznie nie jestem taka fantastyczna, jak ci się wydaje, że zaraz przypomnisz sobie dziewczynę, z którą randkowałeś ostatnio i zrobi ci się żal, że tamta relacja nie przetrwała. Że ona ma czarne wosy. Że seks był świetny i że strasznie była napalona na pierwszej randce, ale poszliście do łóżka na drugiej.

Nie wspominaj o niej.

Że z inną chciałeś tworzyć rodzinę, próbowałeś i się starałeś. Że ona w sumie nie była tego warta, ale przyjaźń trwa już x lat. Że nie wyobrażasz sobie bez niej życia i jest najlepsza.

Nie wspominaj o niej.

Że lubiłeś z nią chodzić na spacer do parku, że rozmawialiście o polityce i ona cię rozumiała jak nikt. Że kupiła ci ten kubek, do którego nalewasz mi herbaty.

Nie wspominaj o niej.

Że z nią tak szybko mijał czas, że odwiedziliście Zakopane i na Krupówkach kupowaliście pamiątki dla waszych rodzin. Że wspólnie adresowaliście pocztówki.

Nie wspominaj o niej.

Że ona chciała ci rodzić dzieci, a ty byłeś całkiem gotowy, żeby je z nią mieć. Że kupowałeś jej kilogramy truskawek i w samochodzie miałeś szampana, gdy odbierałeś ją z dworca.

Nie wspominaj o niej.

Że jest chora, że przeziębiona, że trafiła do szpitala, że chciałbyś dla niej być. Że nie wiesz, jak sobie z tym poradzić i że źle ci, że mało się odzywa. Że macie wspólną przeszłość, bo z przyszłości ona zrezygnowała.

Nie wspominaj o niej.

Że to wszystko już przeżyłeś, może i momentami lepiej. Że to wszystko już czułeś i w tym samym miejscu byłeś. Że teraz tylko ja, chociaż jeszcze rok czy dwa lata wcześniej tylko ona.

Nie wspominaj o niej.

Zwyczajnie się boję. Że nie będę wystarczająco dobra, zabawna, tajemnicza. Że po mnie będzie jakaś, której opowiesz o mnie. Że wspomnisz, że czasami spisywałam nasze dialogi i wysyłałam Ci w nocy sms z hasłem „wiesz, nie?” i nic więcej nie mówiliśmy. Że byłeś pierwszym facetem od dawna, któremu chciałam ugotować rosół. Że do ciebie jechałam pociągiem i zaklinałam ludzkość, aby wymyśliła szybsze połączenie. Że o mnie myślałeś, że jestem wyjątkowa, ale jednak się zawiodłeś.

Nie wspominaj o niej.

Nie jestem gotowa na to, żeby z kimś konkurować. Moja pewność siebie przy tobie jest w sumie mała, mimo że świetnie to maskuję i och co to nie ja. Tak naprawdę to po prostu bardzo się boję o ciebie. I o siebie się boję. Dlatego proszę – nie wspominaj o niej. Żadnej. Nie umiem konkurować z kimś, kto po latach jest idealizowany. Nie wspominaj o niej, bo ze stresu nie mogę wtedy spać, trochę płaczę i ciężko mi oddychać.

Wiem, że ona była, przed tobą też ktoś był. Nie wykreślimy ich z życia i nie będziemy udawać, że to pierwszy raz ta kąpiel i ten film, ta piosenka i taki seks. Możemy do tego wrócić chwilę później, jak już nauczysz się mnie i zaczniemy tworzyć wspólne wspomnienia, unikalne takie, które będą najważniejsze. Bo teraz najważniejsi powinniśmy być my – nie oni.”

Znów się boję.

Teraz za dwoje. Że ostatecznie nie jestem taka fantastyczna, jak ci się wydaje, że zaraz przypomnisz sobie dziewczynę, z którą randkowałeś ostatnio i zrobi ci się żal, że tamta relacja nie przetrwała. Że ona ma kręcone włosy blond, że jest fotografem i że ma fanpage. Że seks był świetny i że strasznie była napalona na pierwszej randce, ale poszliście do łóżka na drugiej.

Nie wspominaj o niej.

Że z inną chciałeś tworzyć rodzinę, próbowałeś i się starałeś. Że ona w sumie nie była tego warta, ale przyjaźń trwa już x lat. Że nie wyobrażasz sobie bez niej życia i jest najlepsza.

Nie wspominaj o niej.

Że lubiłeś z nią chodzić na spacer do parku, że rozmawialiście o polityce i ona cię rozumiała jak nikt. Że kupiła ci ten kubek, do którego nalewasz mi herbaty.

Nie wspominaj o niej.

Że z nią tak szybko mijał czas, że odwiedziliście Zakopane i na Krupówkach kupowaliście pamiątki dla waszych rodzin. Że wspólnie adresowaliście pocztówki.

Nie wspominaj o niej.

Że ona chciała ci rodzić dzieci, a ty byłeś całkiem gotowy, żeby je z nią mieć. Że kupowałeś jej kilogramy truskawek i w samochodzie miałeś szampana, gdy odbierałeś ją z dworca.

Nie wspominaj o niej.

Że jest chora, że przeziębiona, że trafiła do szpitala, że chciałbyś dla niej być. Że nie wiesz, jak sobie z tym poradzić i że źle ci, że mało się odzywa. Że macie wspólną przeszłość, bo z przyszłości ona zrezygnowała.

Nie wspominaj o niej.

Że to wszystko już przeżyłeś, może i momentami lepiej. Że to wszystko już czułeś i w tym samym miejscu byłeś. Że teraz tylko ja, chociaż jeszcze rok czy dwa lata wcześniej tylko ona.

Nie wspominaj o niej.

Zwyczajnie się boję. Że nie będę wystarczająco dobra, zabawna, tajemnicza. Że po mnie będzie jakaś, której opowiesz o mnie. Że wspomnisz, że czasami spisywałam nasze dialogi i wysyłałam Ci w nocy sms z hasłem „wiesz, nie?” i nic więcej nie mówiliśmy. Że byłeś pierwszym facetem od dawna, któremu chciałam ugotować rosół. Że do ciebie jechałam pociągiem i zaklinałam ludzkość, aby wymyśliła szybsze połączenie. Że o mnie myślałeś, że jestem wyjątkowa, ale jednak się zawiodłeś.

Nie wspominaj o niej.

Nie jestem gotowa na to, żeby z kimś konkurować. Moja pewność siebie przy tobie jest w sumie mała, mimo że świetnie to maskuję i och co to nie ja. Tak naprawdę to po prostu bardzo się boję o ciebie. I o siebie się boję. Dlatego proszę – nie wspominaj o niej. Żadnej. Nie umiem konkurować z kimś, kto po latach jest idealizowany. Nie wspominaj o niej, bo ze stresu nie mogę wtedy spać, trochę płaczę i ciężko mi oddychać.

Wiem, że ona była, przed tobą też ktoś był. Nie wykreślimy ich z życia i nie będziemy udawać, że to pierwszy raz ta kąpiel i ten film, ta piosenka i taki seks. Możemy do tego wrócić chwilę później, jak już nauczysz się mnie i zaczniemy tworzyć wspólne wspomnienia, unikalne takie, które będą najważniejsze. Bo teraz najważniejsi powinniśmy być my – nie oni.

—  Słowem w sedno