pogodi

2

(via Heavy Machinery And Russian Cartoon)

Heavy Machinery And Russian Cartoon

Today I’ve have chosen to publish two photos that have something in common. Not on the first look, but they do. They both have relation to Russia. I will explain.

Photo 1

This is an entrance to the administrative building of a big machinery company in Ostrava. Building is situated on a Russian street (Ruska). Building was built in so called “Brussels style”.

Woman was waiting for a tram. She looks a bit lost. Or maybe she was impatient, because trams were stopped as emergency arrived for one of the passengers.

Photo 2

And this is a shot from my TV. It shows a scene from Russian cartoon “Nu Pogodi!”. For me it is nostalgic to see it after so many years. When I was a child I loved to watch this cartoon. Wolf chasing The Hare accompanied with funny music. For my three and half years old son it is not a nostalgia. He just loves it! We have it on DVD and my son wants to watch it again and again…

That’s for the relationship between these two photos – Russian street and Russian cartoon.

С.Лемешев Погоди/S.Lemeshev P.Tchaikovsky Romance

Autour de moi, il y a 7 personnes, d'âges divers, hommes et femmes, qui ont vécu le viol. 

Je vis dans la patrie de la Déclaration des droits de l'homme et du citoyen, la Déclaration des droits de la femme et de la citoyenne aussi. Cette-dernière stipule que “Le but de toute association politique est la conservation des droits naturels et imprescriptibles de la Femme et de l’Homme : ces droits sont la liberté, la propriété, la sûreté, et sur-tout la résistance à l’oppression.” (article 2). 

Ce sont des articles… Les textes ne font pas les faits. nous vivons dans un modèle de société qui privilégie les Hommes forts, qui se montrent dignes et ne parlent d'eux jamais en terme de victime. Car être une victime est une insulte assimilée à un modèle de comportement social bien défini. Il s'agit d'une personne passive, faible, craintive qui se laisse avoir. C'est presque le portrait de quelqu'un qui n'a pas le droit de vivre puisque de toute manière elle se fera “bouffer” par la vie. Non seulement on nie le fait d'être tout simplement imparfait face aux “nécessités” de la vie - en sachant, qu'aujourd'hui en occident, on ne connaît plus cette nécessité de force puisque bien des difficultés de l'ordre de la survie nous sont épargnées - mais en plus on culpabilise les victimes. Sans en avoir la pleine conscience, la société bully les victimes. Nous associons le sens premier à une insulte dégradante qui empêche de véritablement s'assumer comme tel : c'est de notre faute, c'est à cause de notre personnalité, nous méritons ce qui nous arrive. Le terme victime définit quelque chose de bien précis - “Toute personne qui a subi un préjudice corporel, matériel ou moral” affirme le Larousse - et il serait bon de se le rappeler. 

S.

headcanons for the haiba siblings

i’m sorry for these super self-indulgent headcanons i just can’t handle how precious lev and his sister are.

- alisa understands and speaks russian, but she’ll mainly speak it with her and lev’s mother and the relatives on their mom’s side
- alisa dotes on her brother so much, and lev openly shows his appreciation and affection for his older sis with lots of hugs
- lev loves the russian pastries that his mom and alisa make, and sometimes he’ll bring some with him to school to share with his friends
- alisa used to worry a lot about lev having a hard time making friends in high school because of his height and his foreign background. when lev told her that he’d joined the volleyball team, she actually cried from relief
- when they were younger, alisa and lev would watch old soviet/russian cartoons like ну , погоди! (nu, pogodi!) and чебурашка (cheburashka). ever since, lev will sometimes start humming one of the tunes from these shows (one of his favorites is the famous song by Крокодил Гена (gena the crocodile) про день рождения (about birthdays)
- lev loves listening to alisa sing. her favorite song to sing (and lev’s favorite to hear) is луч солнца золотого (golden ray of sunshine) from the cartoon Бременские музыканты (the musicians from bremen - i highly recommend this song it’s so beautiful and fdhfskdhfkjdsf)
- lev is super protective of his sister, especially when it comes to assholes who try to make passes at his beautiful sister

i’ll probably update this with more after i stop screaming about how fucking cute they are.

Veći mi je teret bio kamen u ruci, nego onaj na duši… Ne zato što nisam imao dovoljno drskosti da ga bacim, već zato što mi ga bilo žao da se prlja, kad pogodi cilj…“

*moje zycie*

Heej wszystkim. Ostatnio dostaję wiele pytań na temat “dlaczego jestem taka nieszczęśliwa” , “gdzie podziało się moje szczęście” , “co sprawiło, że taka jestem” i wiele innych. Postaram się wam trochę opowiedzieć moją historię.
Mam 17 lat i nie czuję sensu w życiu.
Gdy byłam dzieckiem chciałam dorosnąć, życie wydawało mi się takie proste. Cieszyłam się z mało istotnych rzeczy takich jak np ładna pogoda, czy też, że śnieg spadł. Moim jedynym problemem, który miałam to deszcz, lub, że śnieg znikł… wszystko kręciło się wokół pogody i dobrej zabawy.
Gdy poszłam do gimnazjum zaczęły się schody. Nauka, rodzina, przyjaciele i sprawy miłosne.
Moja mama ciągle mi powtarza, że jestem beznadziejna, że do niczego się nie nadaje. Nie zliczę ile razy słyszałam od niej, że mnie nie kocha, że niepotrzebnie mnie rodziła. Mój tata? Wcale nie jest lepszy. Uważa tak jak mama. Uważają mnie za problem. Sama już zaczęłam w to wierzyć, że nim jestem.
Nie widziałam innego wyjścia, zaczęłam się ciąć, ponieważ uważam, że zasługuje tylko na ból.
Moja psychika jest już wyniszczona. Mam pociętą każdą część ciała. Nienawidzę siebie za to jaka jestem.
Gdy moja babcia zauważyła jak jest, jaka ja jestem i co się dzieje zaczęła mi pomagać. Wzięła mnie do siebie, opiekowała się. Gdy zachorowała na raka, przeżywałam coś strasznego. Traciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Moja mama zabrała mnie do domu, ponieważ uważała, że będę tylko przeszkadzać, że będę robiła same problemy. Moja babcia próbowała mnie zatrzymać bo bała się o mnie, wiedziała do czego jestem zdolna.
Przychodziłam do niej w każdej wolnej chwili, przed lekcjami, po lekcjach, przyjeżdżałam specjalnie by ją zobaczyć, ponieważ nie wiedziałam kiedy zdarzy się najgorsze. Przed weekendem, w piątek po szkole poszłam do niej by ją odwiedzić. Rozmawiała ze mną normalnie, nawet się śmiała. Myślałam, że wszystko się jakoś ułoży, miałam wielką nadzieję. Pamiętam, że gdy weszłam do jej domu siedziała i wdychała tlen. Siedziała na swoim ulubionym fotelu. Usiadłam się na kanapę blisko niej i zaczęłam jej wszystko opowiadać. Gdy musiałam już iść na autobus powiedziałam do niej “Trzymaj się babciu, kocham Cię najmocniej” wtedy babcia odpowiedziała mi, że się trzyma i będzie się trzymać, że też mnie kocha. Pamiętam, że chciałam ją przytulić, ale zdawałam sobie sprawę z tego, że boli ją wszystko i odpuściłam z tym pomysłem. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że widzę ją ostatni raz… W poniedziałek wstałam normalnie do szkoły, spóźniłam się na autobus i gdy szłam drogą na następny miałam jakieś takie dziwne przeczucie, że się coś wydarzy. To był dzień dziecka. Po szkole jak zwykle miałam iść do babci, ale dostałam telefon żebym szybko wróciła do domu, nikt nie chciał mi powiedzieć co się dzieje. Gdy wróciłam i się dowiedziałam, że… przeżyłam szok. Nie chciałam wychodzić z domu, jeść… chciałam się zabić. Miałam tylko ją, tylko ona we mnie wierzyła. Pamiętam, że jak dowiedziała się że jest chora kazała mi obiecać, że będę dążyła do szczęścia mimo wszystko, że dam radę. Od teraz moim najczęstszym miejscem, które odwiedzam jest cmentarz. Chodzę tam ciągle, w każdej wolnej chwili. Teraz poznałam pewnego chłopaka, zakochałam się. Ale… wrócił mój były, zaślepił mnie znów swoimi słówkami. Zostawiłam tamtego, ale próbowałam do niego pisać bo tęskniłam za nim. Gdy teraz uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham to jest za późno. Żałuję tego czynu. Mam nadzieję, że się wszystko ułoży bo bardzo za nim tęsknię.
Od tamtej pory, od momentu gdy babcia zmarła ciągle jestem taka sad. Nie wychodzę z pokoju, nie jem, nie rozmawiam z nikim. Straciłam dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Jedyne co wychodzi mi idealnie to depresja. 😊

anonymous asked:

Wiadomość kieruję do pana, który sprawia, że każdy mój dzień niezależnie od pogody jest promienny. Pana, dzięki któremu potrafię czuć tęsknotę po kilku minutach. Jesteśmy ze sobą tak krótko, a ja oddałem Tobie więcej emocji niż komukolwiek wcześniej. Moja troska o Ciebie jest już nawykiem, instynktem. Każdy ma swój ósmy cud świata, moim jesteś Ty. Chciałbym by twe ramiona były moim domem, jak Twoim są moje myśli. Nie próbuj z nich uciec! Kocham Cię Pierniczku <3 Twój B.T~