puszczasz mi słony smak prądu przez język

z takim poparzeniem nie mogę dożyć jutra

wpuszczasz mi jak krople do płuc ten leczniczy

gorzki i duszący i ciężki zapach cukru

jesteś obsesją która nie pożera

zakażasz mi mózg subtelnie elegancko

masz miękkie i bezbronne uczulone ręce

którymi potrafisz rozszarpywać gardła.

nie ma wśród żywych tak ciekawych rzeczy

jak ty w komplecie z każdym twoim zachowaniem

z nikim się nie czułem tak żywy i tak równy

jak z adrenalizującym twym wyrachowaniem.

chcę cię rozkroić przebadać i rozebrać

przestudiować każdą oszlifowaną ścianę

chciałbym wyliczyć trajektorię gestów

które się składają na twój wielki teatrzyk

mam ciężką nadzieję że nie masz nic przeciwko

to mi wygląda na specyficzny fetysz

hodując swoje kłamstwa i uprawiając twarze

wymuszasz na kimś na złość próby zrozumienia