poduszki

w szkole udaje że jestem silna, udaje że jestem szczęśliwa, sztucznie się uśmiecham chce tylko wrócić do domu i znów zacząć beczeć do poduszki
Sny o Tobie były jak ukojenie.
Ukojenie dla nieprzespanych nocy, przekrwionych oczu, popękanych ust, pogryzionych od wewnątrz policzków, zgryzionych do krwi paznokci, mokrej od łez poduszki. Śnij mi się co noc. Sny o Tobie są jak ukojenie.
—  ostatni-romantyk
#525

czy jestem szczęśliwa?

zazwyczaj nie.

zazwyczaj mam za dużo na głowie,
zazwyczaj za bardzo się martwię,
zazwyczaj nie rozumiem sobie samej,
zazwyczaj czuję się zagubiona.
zazwyczaj trudno mi się skupić,
zazwyczaj płacze do poduszki,
zazwyczaj bliscy mnie ranią,
zazwyczaj czuję, że zawodzę innych,
zazwyczaj nie daję z siebie wszystkiego
zazwyczaj wiem, że stać mnie na wiecej

ale oprócz mojego zazwyczaj
jest też moje czasami

czasami widuje mojego chłopaka
czasami mogę trzymać go za rękę
czasami zasypiam obok niego
czasami zapominam o problemach
czasami jestem szczęśliwa

Domówka u niego. Siedziała na łóżku, z jego piwem w dłoniach. Dochodziła 3 nad ranem. Poczuła jak piwo robi swoje. Połowa osób zbierała się do domu, więc gospodarz imprezy zaczął odprowidzac wszystkich do drzwi. Przytuliła twarz do poduszki, która tak cudownie otulała ją zapachem jego perfum. Przymknęła oczy. Obudziła się po jakiejś godzinie. Poczuła pod głową coś co na pewno nie było poduszką, leżała na jego klatce piersiowej, po uszy przykryta kołdrą. Podniosła się wolno, żeby go nie obudzic. Przeczesała palcami włosy, na wypadek gdyby jednak tak się stało, napisała na kartce krótkie : PRZEPRASZAM, ŻE BEZ POŻEGNANIA.. Zerknęła jeszcze na niego i zauważyła delikatny uśmiech na jego ustach, pomyślała, że pewnie coś mu się śni. W końcu wyszła kierując się do swojej dzielnicy. Poczuła wibrację telefonu ’ TAK CUDOWNIE ZAGRYZAŁAŚ WARGI KREŚLĄC TYCH KILKA SŁÓW.’ Ugięły się pod nią kolana. Miała wrażenie,że jej głośno bijące serce obudzi całe miasto.
Wiesz, przyszły takie czasy, że jak na księżyc się patrzy nocą to się rozmyśla i tęskni na całego, o miłości się wiersze pisze i płacze się w poduszki. Smutne te czasy, takie opętane melancholią, ale ludziom się to podoba, utożsamiają się z tymi smutkami, piekłem duszy, księżycem płaczacym. No może nie wszyscy, bo są i tacy co romantyzmu w sobie ni kszty nie mają, ani nawet nie płaczą bo wstyd i nie wypada, tylko by rolety, firany, ściany nawet zasłaniali bo im kurwa w oczy świeci. No, ale wiesz, takie mamy czasy.
—  Arrianne, Słów cienie

22 kwietnia 2015 r.

Ziewam. Popłakałabym sobie, gdybym tylko miała na to siłę. Jakbym nie spała tydzień. Jakby to wszystko było za mgłą. Zbyt mało czasu poświęcam na przytulanie poduszki. Przytulam ludzi, których właściwie nawet nie darzę sympatią. Śmieję się z ch*jowych żartów i sama takie opowiadam. Bo żyję, albo chciałabym chociaż sprawiać jakieś pozory życia.

Domówka u niego. Siedziała na łóżku, z jego piwem w dłoniach. Dochodziła 3 nad ranem. Poczuła jak piwo robi swoje. Połowa osób zbierała się do domu, więc gospodarz imprezy zaczął odprowidzac wszystkich do drzwi. Przytuliła twarz do poduszki, która tak cudownie otulała ją zapachem jego perfum. Przymknęła oczy. Obudziła się po jakiejś godzinie. Poczuła pod głową coś co na pewno nie było poduszką, leżała na jego klatce piersiowej, po uszy przykryta kołdrą. Podniosła się wolno, żeby go nie obudzic. Przeczesała palcami włosy, na wypadek gdyby jednak tak się stało, napisała na kartce krótkie : PRZEPRASZAM, ŻE BEZ POŻEGNANIA.. Zerknęła jeszcze na niego i zauważyła delikatny uśmiech na jego ustach, pomyślała, że pewnie coś mu się śni. W końcu wyszła kierując się do swojej dzielnicy. Poczuła wibrację telefonu ’ TAK CUDOWNIE ZAGRYZAŁAŚ WARGI KREŚLĄC TYCH KILKA SŁÓW.’ Ugięły się pod nią kolana. Miała wrażenie,że jej głośno bijące serce obudzi całe miasto.
To wszystko zaczyna się w głowie. Bo w głowie się staje to, co najpiękniejsze i to, co niepojęte, to, czego chce się dotykać o każdym poranku i o każdej nocy. Miłość. Miłość w głowie się staje i pachnie tak nieprzytomnie, że odurza serce, narkotyzuje usta, nie pozwala myśleć, nie pozwala oddalić się do rzeczywistości. Miłość. Miłość bywa rozkoszna, szalona i próżna, czasem bywa kosmiczna, często wytęskniona. To przez miłość idzie oszaleć, kiedy oszaleć się wcale nie chce, kiedy strach paraliżuje powieki i dłonie. To miłość nas uskrzydla, wynosi na wyżyny, każe nam lecieć i zmysłowo obejmować przestrzenie.
To przez miłość często gryziemy z bólu poduszki. Zawiązujemy ręce na supeł. Zasypiamy z podrapanym sercem.
—  Kaja Kowalewska