podany

Słusznie balam się wczoraj dentysty 😂🙈 Dostałam alergie na lek podany do zęba i spuchło mi pół twarzy w kilka sekund 😱😞 Dzisiaj miała byc impreza 💃🍹🍾 A jest antybiotyk i kolejna wizyta u #dr_d.nowak 😕 Wrrr… #polishgirl #selfie #dentist #blonde #warsaw #warszawa #girl #outfit #fashionstyle #alergia

Didn’t Mean to Hurt You | Larry Prompt

Larrymyluf:  No więc tak; zupełnie inna rzeczywistość, gdzie Harry, wysoko postawiony człowiek, szuka dla siebie męża i postanawia wziąć go z hodowli. Polegają to na tym, że są tam sami chłopcy i wychowują się tam od małego. Nie są uczeni pisać, czytać itd, ale są uczeni jak być posłuszni, jak mają zajmować się domem itd (Lou nie musi gotować, sprzątać, bo mają od tego pracowników). Kilka miesięcy po tym, jak powiedzmy trzydziestoletnie Harry bierze za męża kilkunastoletniego Lou (16/17 lat), ten jest w 5-6 miesiącu ciąży. Odwiedza ich chrześnica Harry'ego i prosi Lou, by przeczytał jej bajkę, ale ten nie umie, ucieka do sypialni i płacze. Harry zdaje sobie sprawę z tego, jak krzywdzi Lou nie dając możliwości się uczyć nawet podstaw i obiecuje mu, że to się zmieni. Możesz dorzucić jakąś czułą scenkę. :)

Od autorki: Dodałam coś delikatnie od siebie, ale wydaje mi się, że całość dobrze ze sobą współgra. Ostrzegam ponownie - jak na prompta naprawdę długie. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i treścią Cię nie zawiodłam.

Keep reading

Climbing Uphill // one-shot

Opis: “(…)Louis ma rację. –przyznał Harry, chwytając swoją torbę.

-Pan Louis Tomlinson. –poprawił go mężczyzna.

-Pan Louis Tomlinson. –powtórzył chłopak. Denerwowało go to, że Louis wszystkim pozwalał mówić do siebie po imieniu, jednak przy nim zachowywał się jak jeden z tych wrednych nauczycieli, którzy uważają się za kogoś kim nie są.”

AU w którym młody tancerz nie rozumie dlaczego jego choreograf tak bardzo go nie lubi 

Pairing: Larry

Ilość słów: ok. 3k

Nagłówek: polaroid-picture-in-my-wallet

Note: Mam mega problemy z publikowaniem, bo jestem taka zdolna, że zepsułam płytę główną w laptopie i nie czyta karty sieciowej przez co nie mam internetu w komputerze :( Pewnie będę musiała wykorzystywać louizemoji do czarnej roboty :// 

Shot napisany dla mojej Wikusi 💕

Miłego czytania!

***

-Już wychodzisz? –zapytała Anne, mieszając swoją herbatę.

-Wolę być przed czasem, trochę się rozgrzać, chcę zrobić dobre wrażenie. –wytłumaczył Harry, wkładając buty.

-Mówisz tak jakbyś kiedyś zrobił złe. –wywróciła oczami.

-Wiesz, że mi na tym zależy mamo. –westchnął. –Starałem się o tą rolę pół roku.

Keep reading

Want you more than A - DODATEK

Autor: TheCellarDoor

Tytuł i link do oryginału: Want you more than A (Pragnę cie bardziej niż piątki)

Opis: Już samo zakochanie się w przyjacielu swojego przyrodniego brata jest wystarczającą katastrofą. A kiedy okazuje się, że jest on uwielbiany przez wszystkich, a ty jesteś nerdem noszącym swetry i płaczącym podczas komedii romantycznych, staje się to katastrofą do kwadratu.

*spis rozdziałów*


Cztery lata później


-Harry, wszystko w porządku?
Dłoń na jego ramieniu zaskoczyła go tak bardzo, że upuścił swoją pensetę i obrócił się niekontrolowanie na krześle. Nie wiedział, że spędził aż tyle czasu przy mikroskopie dopóki nie wyprostował się i nie poczuł jak bardzo bolały go plecy.
-Kur… - powstrzymał się, rumieniąc się nieco. - Przepraszam. Nie wiedziałem, ze ktoś tu nadal jest. 

Keep reading

Prompt - Adopcja

Anonim: Wpadł mi pomysł na prompta: Louis i Harry starają się o adopcję. W końcu dostają pozytywną decyzję i ustaloną datę spotkania z dzieckiem. Zaczynają planować życie z wymarzoną córeczką, jednak na miejscu okazuje się, że podanie przez nich preferencje zostały kompletnie pomieszane. Na początku Louis chce wszystko wyjaśnić, ale Harry przerywa mu, każąc spojrzeć na małego chłopca śpiącego w nosidełku, który budzi się i uśmiecha do nich, kiedy podchodzą. I Louis pyta “Kiedy możemy zabrać go do domu?”

Autorka: Bardzo króciutki prompt, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba:)

Keep reading

Prompt 6. | We could dream it all

universe-is-huge:

AU, gdzie Louis nie jest stereotypowym gejem, Cassie ma sześć lat i jest jego oczkiem w głowie, a Harry tylko sprzedaje. Dużo fluffu, butów i nieoczekiwanego flirtu.

Znowu mój opis, by krócej było ;) Dziękuję kochana za tę uroczą propozycję! xx mam nadzieję, że będziesz zadowolona x

Inspiracja: Jassie Ware - You & I (forever)

Gatunek: Fluff

_____

- Cassie, proszę ubierz kurtkę, naprawdę jest zimno - Louis wzdycha krótko, trzymając w rękach mały, żółty płaszcz. Jego córka jest dzisiaj nadzwyczaj markotna. Dziewczynka wydyma wargę, ale w końcu burczy pokonana i wciąga na siebie ubranie.
Szatyn może wreszcie wyjść z domu i zamknąć drzwi na klucz. Ciągnie rączkę Cassandry i kroczą wspólnie alejką, która prowadzi wprost do jednej z większych londyńskich galerii. Cassie milczy, to prawdopodobnie dlatego, że jutro zaczyna swoją pierwszą szkołę i chyba to wszystko lekko ją przytłacza. Louisa też, więc naprawdę jej nie wini. 

Keep reading

The One with Everything - Część 1.

- To co zawsze – mówi Louis, rzucając odpowiednią sumę na ladę. – I tym razem nie oszukuj mnie z bitą śmietaną – dodaje, wpatrując się w ekran telefonu. Nie ma żadnych wiadomości, co nie jest nowością, ale lubi udawać, że poza Niallem i Zaynem ma jeszcze innych przyjaciół.

Keep reading

anonymous asked:

wow, bardzo się cieszę, bo chciałam wysłać mój pomysł na prompt komuś dobremu! xX A więc tak: Louis jest młodym nauczycielem, który mieszka razem z jakimś tam kolesiem, którego nawet specjalnie nie lubi. Ten jego współlokator zamawia raz męską prostytutkę, czyli Harry'ego, który okazuje się być uczniem Tomlinsona. Louis za wszelką cenę stara się go wyciągnąć z tego bagna, po drodze się zakochując w młodszym chłopaku (z wzajemnością oczywiście!) :)

N: czy 3,500 słów na prompta to nie za dużo? Byłam podekscytowana tym pomysłem, więc kiedy zaczęłam pisać, to nie mogłam przestać. Wydaje mi się, że jest w porządku, śmiało mogę powiedzieć, że jestem zadowolona i mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu.

Anonimie, mam nadzieję, że Cię nie zawiodłam. Napisz mi, co myślisz. xx

-

Keep reading

Oneshot: Lost heart - Larry

autorka: raspberry-ladybug
tytuł: Lost heart
parring: Larry Stylinson
inspiracja: podanie o księżniczce Anastazji  Romanowej
banner: Moja Mika - mon lapin Xxxx
dedykacja: jak zwykle dla Miki i wyjątkowo dla bejbiblond, bo jako jedyna wyraziła chęć przeczytania shota. Dziękuję, że jesteście kochane! Xx I dla mojego nemezis. 


opis: Louis jest zaufanym człowiekiem na dworze króla Francji, jednak pewnego dnia dostaje misje, która na zawsze odmieni jego życie, bo na jego drodze stanie zagubiony księże - Harry.
AU:  Jest rok ok 1916, co tłumaczy obecność tramwajów, pociągów parowych, gramofonów. Jednak jest to świat wykreowany przeze mnie, więc w każdym europejskim kraju władzę sprawują monarchowie - królowe i królowie, którzy knują intrygi, chodzą na bankiety i wydają razkazy.

- Louis. Jego wysokość król wzywa Cię. - Louis przerwał natychmiast wykonywaną czynność, wstał wygładzając nienagannie schludne ubranie, przegarnął włosy i przyklejając na twarz firmowy uśmiech ruszył za posłańcem.


- Bonjour Louis. - Mężczyzna usłyszał głos króla jak tylko wszedł do wielkiej biblioteki. Wydawać by się mogło, że egzemplarz każdej książki wydanej we Francji znajdował się w tym pomieszczeniu. Gdzie okiem sięgnąć stały wysokie, potężne regały, miękka wykładzina tłumiła każdy hałas, a krzesła i fotele pokryte pluszem sprawiały wrażenie nader wygodnych.

Niektórym może się wydawać dziwne, że rodzina królewska chce rozmawiać ze swoim uniżonym sługą w tak komfortowym miejscu. Powinni wszyscy siedzieć na wysokich krzesłach, w kamiennej, zimnej sali i patrzeć z góry na stojącego sługę, jednak nie -  Rodzina królewska siedziała na kanapie. Nie każdy dostępował zaszczytu oglądania monarchów w tak prozaicznej pazie, jednak Louis już się przyzwyczaił.

Nienaturalna sztywność pleców nigdy nie opuszczała królowej i księżniczki i teraz też siedziały eksponując swoje blade łabędzie szyje.


- Wasza wysokość. - Powiedział i skłonił się całej trójce, najpiękniej jak potrafił, chociaż wiedział, że nie było to w tym momencie potrzebne. Francuzi jednak kochali sztywność i dokładność w manierach.  
- Siadaj mój drogi. - Powiedziała królowa wskazując fotel na przeciwko nich. Louis usiadł z uśmieszkiem błąkającym się na ustach.


- Mamy dla Ciebie zadanie. - Baryton króla rozszedł się po pomieszczeniu. Mężczyzna nie był zaskoczony - jego rola, którą pełnił na dworze nie ograniczała się do podstawowych czynności, bo był najbardziej zaufanym człowiekiem rodziny królewskiej, odznaczonym znaczącą ilością nagród i przychylnym spojrzeniem. - Moja droga. - Skinął na swoją żonę, aby kontynuowała.
- Louis, chcemy porozmawiać o Kornwalii. - Powiedziała jak zwykle chłodno. W Louisa to uderzyło. Kiedy ostatnim razem jego stopa znajdowała się na brytyjskiej ziemi, miał zaledwie 7 lat.
- Tak? - Zapytał po uprzednim przełknięciu śliny.
- Opowiedz o swoim życiu tam. - Poprosiła dama.


- Pracowałem na dworze Księstwa Sytlesów.

Keep reading

Prompt; Larry - Pizza supplier, who stayed

Anonim: Zdaję mi się, że masz dużo promptów z Zaynem, to ja może poproszę Larry'ego gdzie Louis jest szefem jakieś ogromnej korporacji, a Harry jest, hm… dostawcą pizzy. Kiedy ten przywozi mu jedzenie, Louis nie może oprzeć się jego wdziękowi i zaprasza go do środka, co się tam stanie, sama zdecyduj :)

Od autorki: Zdaje Ci się, aha no tak. Dziękuję za propozycję! Zapraszam, zboczuchy xx

***

Było dobrze po dwudziestej drugiej, gdy odłożyłem na bok (ciągle niedokończony!) projekt numeru, który miał wyjść w następnym tygodniu. Jak można się było spodziewać, Celine (moja wspaniała, choć niedokształcona asystentka) narobiła masy błędów interpunkcyjnych, poprawiając tekst. Więc teraz ja musiałem się tym zajmować.

Keep reading

It’s hard to look right at you, baby | część druga

Tytuł: it’s hard to look right at you, baby

Pairing: Larry, Ziam

Banner: Józefowa

Beta: jbluvsbabycakes

Opis: Kawarniana rzeczywistość, w której Louis przechodzi przez okresowy brak seksu, Zayn chce być dobrym przyjacielem i pomóc mu znaleźć sobie kogoś, a Harry ostatecznie znajduje się sam.

[lub Louis jest ‘stuprocentowym pieprzony gejem i zrozpaczonym singlem’ i Harry chce zmienić tą ostatnią część]

Od tłumaczki: 

Happy Birthday dla mnie, haha! Czuję się już naprawdę staro, ale jednocześnie bardzo szczęśliwa, dlatego właśnie chcę się tym dzielić i daje wam odrobinę mojej radości w postaci drugiej części tego tłumaczenia :) ♥

***

Coś klika w jego głowie dwadzieścia minut później, gdy idzie wytrzeć rozlany napój przed ladą i zauważa tablicę specjałów nadal stojącą na swoim miejscu, tuż obok.

TWÓJ DZISIEJSZY BARISTA JEST:

  1. Stuprocentowym pieprzony gejem.
  2. Zdesperowanym singlem.

JAKO NAPÓJ DNIA POLECAM:

Dać mi swój numer telefonu.

Po lewej stronie od wyrażenia „gej i singiel” narysowany jest mały patyczak, i szczerze, to nawet nie wygląda jak Louis. Chłopak czuje się dotknięty tym, jak niezauważalne są jego pośladki, biorąc pod uwagę kunszt artystyczny Zayna, lecz mniejsza o to, Louis nie może przestać wpatrywać się w tę całą rzecz. Kurwa.

Nie ma wątpliwości, dlaczego ludzie podrywali go lub rzucali zdezorientowane, współczujące spojrzenia. Sądzili, że jest zdesperowanym singlem, i dobrze, może to trochę prawda, lecz nie wszyscy muszą to wiedzieć. Szczególnie boli go, że Harry – cudowny, piękny Harry z dołeczkami – sądzi, że jest cholernie patetycznym, zdesperowanym nieudacznikiem. Prawdopodobnie dał mu swój numer z litości. Kurwa. Zamierza zabić Zayna.

~

- Zamierzam cię zabić – wrzeszczy w kierunku Zayna, kiedy tylko kończy wycierać podłogę i ma szansę stanąć koło niego za ladą. Zayn tylko uśmiecha się złośliwie.

- Hej, to ty zawsze narzekasz na to, jak samotny jesteś. Teraz masz jakoś, czekaj, numery do trzech kolesi? Proszę bardzo.

Louis uderza go w ramię. Właściwie to cztery, ale nie o to chodzi, więc nie poprawia go.

- Ał!  Za co to było, ty debilu? Dostałeś numer tego chłopaka w lokach, prawda? Powinieneś być mi wdzięczny.

Louis przewraca oczami i wzdycha. – Jasne, jakbym zamierzał teraz do niego zadzwonić. Uważa mnie za dziecinnego i zdesperowanego.

- Jesteś taki.

Louis rzuca mu lodowate spojrzenie. – Odpieprz się.

Zayn wciąż przewraca swoimi oczami. – Szczerze Lou, nie bądź głupi. Z tego, co widziałem, on jest gorący i zdaje się być tobą zainteresowany. Po prostu do niego zadzwoń i zobaczysz, co będzie dalej.

Louis po prostu ponownie go uderza, po czym nie rozmawia z nim do końca zmiany.

~

Louis nie dzwoni do Harry’ego. Rozważa wysłanie wiadomości, lecz jest po prostu zawstydzony. Potęguje to jeszcze fakt, że wyobrażał sobie chłopaka pieprzącego go w różnych pozycjach, kiedy obciągał sobie w nocy. Tylko utwierdza go to w przekonaniu, że zdecydowanie nie zadzwoni do Harry’ego.

~

Na drugi dzień nie pracuje, dzięki bogu, więc zajmuje się szkolnymi zadaniami i tej nocy, on i Niall wychodzą do klubu, by porządnie się upić. Nie znajduje nikogo, kogo mógłby pieprzyć lub nawet porozmawiać, lecz wciąż dobrze spędza czas, więc uznaje to za krok w dobrym kierunku.

Nie rozmawia z Zaynem aż do następnego dnia, gdy przychodzi do pracy po długich, porannych zajęciach i jest zdecydowanie zbyt zmęczony, by wysilać się i ignorować go. Dopasowują się do ich zwyczajnej rutyny pracy, żartując i robiąc zdjęcia, by zdenerwować się nawzajem. Wszystko jest normalnie, dopóki Louis nie zauważa dość znajomej burzy loków kątem oka, kiedy ich właściciel wchodzi do kawiarni. Oczy Louisa rozszerzają się i zaczyna panikować, chowając się za ladą, by nikt nie mógł go zauważyć. – Cholera, kurwa, cholera Zayn! Co mam zrobić?

- Lou, nie chcę psuć twoich planów, lecz jakby z kimś już jestem. I powiedziałem ci wcześniej, że nie jestem zainteresowany w wymienianie „platonicznych obciągań”.

Louis wpatruje się w niego. Cytowanie pieprzonej przeszłości, naprawdę? – To było jeden raz! Nie wspominając, że byłem bardzo pijany. I obiecałeś więcej o tym nie mówić, ty dupku – Louis szepta krzykiem, zaczynając się prostować, po czym przypomina sobie, dlaczego tak naprawdę znalazł się na podłodze. – Harry, gorący chłopak w lokach z poprzedniego dnia jest tutaj! A ja do niego nie zadzwoniłem. I on i tak uważa, że jestem zdesperowany. Udawaj, że mnie tu nie ma!

Zayn tylko kręci głową i stara się włączyć w to przewrócenie oczami, nieudanie, po czym odwraca się i wita Harry’ego, który jak myśli Louis, musiał właśnie podejść.

Zayn i Harry przeprowadzają formalną wymianę zdań – Harry ponownie zamawia Yorkshire – i Louis chciałby zobaczyć twarz chłopaka, kiedy Zayn zajmuje się robieniem herbaty. Szatyn czuje się odrobinę dziecinnie, siedząc na ziemi za ladą, lecz przekonuje sam siebie, że jest to lepsze niż niezręczna rozmowa, w której musiałby tłumaczyć czemu nie zadzwonił albo gorzej, jeśli Harry byłby rozczarowany widząc go i zaczął żałować podanie swojego numeru telefonu Louisowi, czy coś. Tak, to zdecydowanie jest odpowiednie, myśli Louis.

Jest tak, dopóki Harry nie płaci, trzymając napój w dłoniach i Louis słyszy, jak pyta o niego. – Um, przepraszam, ale, czy znasz tego drugiego chłopaka, który tu pracuje? Ma on jakby, brązowe włosy i niebieskie oczy…

- I fantastyczny tyłek? – przerywa mu Zayn i Louis kopie go w nogę.

Zayn odpłaca się tym samym, lecz Tomlinson ignoruje to, kiedy ponownie słyszy głos Harry’ego. – Um, tak, właśnie ten. – Louis może praktycznie usłyszeć, jak chłopak rumieni się i jest taki słodki. Louis nie ma pojęcia, dlaczego nie miał planów, by do niego zadzwonić.

- Tak, to Louis. Dzisiaj nie pracuje. – Teraz Zayn uśmiecha się i Louis po prostu chce go ponownie kopnąć.

- Och, dobrze, tak. – W głosie Harry’ego słychać rozczarowanie i kurwa, jego głos. Jeszcze raz, dlaczego Louis do niego nie zadzwonił? – Dałem mu mój numer, lecz uh, nie zadzwonił i w ten weekend jest pewna impreza, chciałem go zaprosić, lecz, um. Tak, nieważne. Prawdopodobnie powinienem iść. Dziękuję za wszystko, kolego. Na razie.

Louis mocno zaciska powieki, kiedy słyszy oddalające się kroki Harry’ego i kiedy otwiera oczy widzi Zayna, rzucającego mu spojrzenie pod tytułem „mówiłem ci”. Louis po prostu odpowiada.

- Zamknij się. Ani słowa.

~

Następny dzień to piątek i gdy Louis pracuje na zmianie z Perrie, toczy wewnętrzną walkę z samym sobą o to czy powinien napisać do Harry’ego, czy nie. Mówi Perrie o swojej sytuacji i kiedy dziewczyna jest szczególnie rozbawiona całą sytuacją tablicy specjałów, uważnie słucha i daje mu rady („Zadzwoń do niego, Louis! Albo napisz! Szczerze, on naprawdę chce z tobą porozmawiać, ty idioto. Po prostu to zrób!”). Nie jest to o różne od porad Zayna (lub Nialla), lecz po drugiej (technicznie trzeciej) opinii, decyduje się posłuchać.

Przysięga sobie, że napisze do Harry’ego, gdy skończy zmianę i spędza resztę w połowie marząc, by chłopak powrócił, w połowie przerażony, że mógłby to zrobić. Pod koniec nic się nie dzieje i Louis jest jednocześnie smutny, jak i pełen ulgi.

Kiedy jednak wraca do domu, nie ma czasu, by napisać do Harry’ego, odnajdując zmartwionego Aidena na korytarzu.

Aiden ma łzy w oczach, gdy wyznaje, że jego chłopak go zdradza (Louis totalnie to przewidział,) i że tęskni za Louisem, i był bardzo głupi, zrywając z nim na początku. Szatyn przytula go niezręcznie i próbuje pocieszyć, lecz pod koniec najmilej jak potrafi, mówi, że nie jest zainteresowany ponownym związkiem z nim i odsyła go z kwitkiem. Aiden był naprawdę miły, gdy byli razem, lecz Louis nie jest zainteresowany powrotem, szczególnie, że to Aiden był tym, który to zakończył. Poza tym, nawet jeśli Louis jest seksualnie zdesperowany, nie jest całkowicie zdesperowany i może szczerze powiedzieć sobie, że zamknął ten rozdział.

Potem jest zbyt rozproszony, by pamiętać o napisaniu do Harry’ego, kiedy Perrie oferuje się wysłuchać o całej sytuacji z Aidenem. Wychodzą i spotykają się z Niallem i Barbarą w jakimś klubie, tańczą, piją, śmieją się i Louis błogo zatraca się w chwili, w sposób jakiego dawno nie czuł. Wciąż nie uprawia z nikim seksu, lecz kilkakrotnie ocierał się o innych ludzi, więc jest zadowolony.

~

Louis prawie zapomina o imprezie, na którą zaprosił go Zayn, dopóki nie otrzymuje wiadomości następnego dnia i szatyn przeklina, gdy stara się wyleczyć kaca z poprzedniej nocy.

Dzięki bogu ma dzień odpoczynku, więc kiedy Zayn przyjeżdża późno w nocy, Louis czuje się znacznie lepiej i ostatecznie jest gotowy, by ponownie się upić. I ma nadzieję uprawiać seks. Naprawdę chciałby tego, lecz szczerze, przyjmie wszystko, co dostanie.

Kiedy przygotowuje się, przypomina sobie o wiadomości do Harry’ego poprzedniej nocy. Rozważa napisanie teraz i zapytanie go o wspólne wyjście, lecz wtedy przypomina sobie, że to sobota wieczór i chłopak na pewno ma już plany. Zdecydowanie napisze do niego jutro.

Najwyraźniej impreza jest w domu Liama. Co oznacza, że mimo obietnic Zayna o byciu tej nocy jego skrzydłowym, skończy jak zawsze będąc piątym kołem u wozu, gdy Zayn i Liam będą przedstawiać mu wszystkich swoich samotnych znajomych. I Louis naprawdę kocha to, że Zayn stara się pomóc, lecz zdecydowanie nie zamierza dzisiaj skończyć w ten sposób. Szczególnie nie będąc problemem dla pary takiej jak Zayn i Liam, którzy dopiero zaczęli się spotykać, więc wciąż są w fazie „podpici na maksa, zawsze chcący się pieprzyć jak króliki i publicznie okazując sobie uczucia w każdym miejscu”. Tak, nie ma mowy. Louis wolałby raczej dźgnąć się w oko widelcem, niż poddać się temu przez większość nocy.

Więc kiedy są już tu jakieś dziesięć minut, Louis uprzejmie i naturalnie odchodzi od nich, decydując się działać na własną rękę. W jakiś sposób znajduje się w kuchni, gdzie znajduje się niezliczona ilość butelek z alkoholem poukładanych na ladach. Louis miesza sobie naprawdę silnego drinka i zajmuje się rozmową z kilkoma znajomymi osobami. Z większością z nich miał lub nadal ma zajęcia lub spotkali się kilka razy przez wspólnych znajomych. Nie jest to najbardziej wciągająca rozmowa na świecie, lecz Louis lubi towarzystwo i rozproszenie. Przechodzi od grupy do grupy, nawiązując konwersację i stając się coraz bardziej odurzonym, gdy noc przelatuje między palcami i zanim zdaje sobie sprawę, minęły godziny i w jakiś sposób znalazł się pośrodku tłumu ciał, z rękami w górze i biodrami poruszającymi się do rytmu.

Jego umysł jest zamglony, gdy porusza się, pozwalając swojemu ciału dostosować się do hipnotyzującej muzyki. Nigdy nie był nieśmiały w tańcu i dokładnie wie, jak poruszać swoim ciałem, trzęść biodrami, wie, jaki efekt wywołuje to w ludziach. Nie jest zaskoczony, kiedy czuje za sobą czyjeś ciało, starając się dostosować do jego ruchów. Louis odwraca się, by mieć lepszy widok na chłopaka, którego kompletnie nie rozpoznaje, lecz szatyn uznaje jego przyzwoity wygląd i brak typowych oznak dziwactwa, więc pozwala mu ze sobą tańczyć.

Po kilku minutach chłopak jest za blisko i dotyka go za bardzo, starając się położyć dłonie na jego pośladkach i pochylić po pocałunek, a Louis po prostu tego nie czuje. Jasne, chciałby się z kimś przespać, lecz jego tyłek nie jest otwarty dla każdego; nie wspominając, że zaczyna czuć efekty spożytego alkoholu i tak, zdecydowanie musi się oddalić od tego chłopaka.

Odpycha go i każe mu się odwalić, najmilej jak potrafi, po czym kieruje się w stronie mniej zatłoczonej części mieszkania, nagle zdając sobie sprawę, jak gorąco i duszno było w tłumie; tutaj może oddychać o wiele łatwiej. Spotyka Zayna i Liama, lub dwójkę ludzi, którzy wyglądają jak oni, może być zbyt pijany, by powiedzieć na pewno, całujących się w kącie.

Zanim zdaje sobie sprawę, co się dzieje. uderza w kogoś, o wiele większego kogoś, i czuje się podtrzymany przez silne ramiona, chroniące przed upadkiem. Spogląda na twarz tej  osoby i zanim jest w stanie wydusić przeprosiny, jego oczy otwierają się szeroko, bo cholera, osoba, która prawie go potrąciła to Harry. Albo, prawdopodobnie jest to Harry. Wszystko jest w tym momencie dość zamazane, więc mogłyby być to pijackie halucynacje, czy coś (czy istnieje w ogóle coś takiego?, zastanawia się Louis) lub po prostu wyobraźnia. Jest jednak dość pewny, że to Harry. Prawdopodobnie.

-Harry? – udaje mu się w końcu wypowiedzieć po kilku sekundach, oboje wpatrują się w siebie ze zdziwieniem.

- Louis, prawda? – Boże, głos Harry’ego jest nawet seksowniejszy niż pamiętał.

- Tak! Jestem Louis. A ty jesteś tutaj. I również Harry – Louis trzyma się ramienia Harry’ego, pochylając się i praktycznie krzycząc do siebie, by zostać dosłyszanymi.

- Tak, jestem tutaj. Harry. A ty nigdy nie zadzwoniłeś. – Chłopak mimo wszystko uśmiecha się, więc Louis uznaje to za dobry znak. Boże, jest pijany. Pamięta jednak jedną rzecz, czyli fakt, że Harry uważa go za zdesperowanego, a to niedopuszczalne.

- Nie jestem zdesperowanym singlem! Naprawdę nie jestem, Harry. Przysięgam!

Harry marszczy brwi, jego uśmiech znika i czemu on już się nie uśmiecha?! Lubił myśleć, że Tomlinson jest zdesperowany? Louis nie rozumie.

- Och. Um. Więc jesteś z kimś? Widziałem, jak tańczyłeś wcześniej z tym kolesiem, czy to…? – zielonooki urywa, przegryzając wargę i wyglądając na rozczarowanego. Oczy Louisa rozszerzają się i wściekle potrząsa głową. Prawdopodobnie nie jest to najlepszy pomysł, gdy jest pijany, gdyż teraz czuje się odrobinę zamroczony.

- Nie! Nie, jestem singlem, po prostu nie zdesperowany. Nie chcę, byś uważał mnie za zdesperowanego, bo taki nie jestem!

Harry marszczy brwi nawet bardziej. – Więc… nie zadzwoniłeś, bo nie jesteś zdesperowany? Um. – Harry wstrząsa głową i zaczyna oddalać się od Louisa, i co?! Czemu puszcza go i odchodzi? – W takim razie lepiej już pójdę.

Louis chwyta Harry’ego i stara się przyciągnąć go najbliżej jak potrafi, lecz za bardzo się kołysze i chichocze w jego klatkę piersiową. – Gdzie idziesz? Nie chcę byś szedł. Jesteś taki śliczny, proszę nie idź. Nie jestem zdesperowany. – Louis wydyma wargę, spoglądając na chłopaka, odpowiadając na mały uśmiech Harry’ego.

- Chodź, jesteś naprawdę pijany. Znajdźmy ci miejscy, byś mógł się położyć – mówi Harry, zaczynając ciągnąć go w stronę korytarza, z tyłu mieszkania.

- Tak, proszę, rozłóż mnie Harry – mówi szatyn prosto w ucho Harry’ego, kiedy owija ręce wokół jego szyi i zaczyna przegryzać płatek. Czuje jak chłopak drży, lecz odpycha go delikatnie, by było im łatwiej iść. Louis robi smutną minę.

Dochodzą do drzwi na końcu korytarza i Harry wyciąga klucz, otwierając je, wpychając ich do środka i zamykając ponownie.

Jest tu o wiele ciszej, lecz muzyka wciąż przebija się przez ściany, jej rytm wypełnia pomieszczenie. W środku jest niemal ciemno, tylko mała lamka przy łóżku rzuca odrobinę światła na środek pokoju i Louis może domyślać się, że na ścianach wisi masa zdjęć.

Po szybkim rozejrzeniu się, przypomina sobie, że jest w pokoju sam na samy z Harrym, więc obraca się, ponownie obejmując chłopaka. Zmniejsza dystans między ich ciałami i przyciska swoje usta do tych Harry’ego. Chłopak wydaje dźwięk między zaskoczeniem, przyjemnością i dezaprobatą, lecz ostrożnie owija ramiona wokół Louisa, oddając pocałunek. Niestety jest on bardzo krótki i kiedy Harry odchyla się, patrzy na Louisa ze zmarszczonymi brwiami.

- Jesteś naprawdę pijany, Louis.

- Wiem – przyznaje z zachwytem Louis, po czym chce ponowić pocałunek.

Harry odsuwa się, zanim Louis może złączyć ich usta, na co szatyn wydyma wargi.

- Co? – prycha, wciąż smutny.

- Jesteś zbyt pijany. Po prostu połóżmy cię w łóżku, dobrze?

Na te słowa twarz Louisa rozświetla uśmiech. – Łóżko, tak! Oczywiście. – Porusza się w kierunku miejsca spoczynku, zaczynając ściągać z siebie koszulkę. Harry zatrzymuje go.

- Co ty robisz?

Louis patrzy na niego z podniesionymi brwiami. – Rozbieram się? Lepiej żebyś zrobił to samo.

Chłopak wygląda jak połączenie zdenerwowania i czułości. – Louis, nie będziemy uprawiać seksu.

Szatyn marszczy brwi w zdezorientowaniu. – A to czemu, do cholery?

- Ponieważ jesteś pijany i nie chcę cię wykorzystywać.

Louis uśmiecha się i przybliża, dłonie opierając o klatkę piersiową Harry’ego. – Ale ja chcę żebyś mnie wykorzystał. No dalej, nie chcesz mnie?

Harry przegryza wargę i przez sekundę wydaje się to rozważać, po czym łapie ręce Louisa w swoje własne. – Chcę cię, tylko po prostu… nie dzisiejszej nocy, dobrze?

Louis jęczy i jakoś udaje mu się wyrwać z uścisku Harry’ego, lecz kiedy to robi, w jakiś sposób kończy na łóżku i chichocze. Harry również zaczyna się śmiać, po czym ściąga buty Louisa, przykrywając go kołdrą i siadając obok niego. – Jest dobrze?

Louis tylko mruczy i układa się wygodniej, to prawdopodobnie najwygodniejsze łóżko na jakim kiedykolwiek leżał. Mówi Harry’emu jak bardzo, co sprawia, że chłopak zaczyna się śmiać, a Louis jest zaskoczony, jak ciężkie są jego powieki. Czuje się już na granicy snu, lecz kiedy Harry zaczyna się podnosić, protestuje i przyciąga go do siebie, dopóki chłopak nie jest niezręcznie rozłożony na nim samym. Znowu słyszy jego śmiech i Harry wydaje się ustępować, gdy ściąga własne obuwie, unosi kołdrę, by również mógł się pod nią zmieścić. Louis natychmiast przytula się do jego klatki piersiowej i tylko kilka sekund później zapada w komfortowy sen.

Love? Ha, very funny.

NagłówekMeg  ♥ 

Tytuł: “Love? Ha, very funny”

Parring: Ziam Mayne, Larry Stylinson (wzmianki)

Ilość słów: 2633

Pisane przy Linkin Park - The Catalyst

Ostrzeżenia: miłość pomiędzy dwoma mężczyznami, fluff (chociaż, czy ja wiem, czy to słodkie jest)

Opis: Jak dobrze znasz swoją drugą połówkę? Zayn i Liam, najgorętsze małżeństwo roku, zostaje sprawdzone. 

marehullam: Przysięgam, że tumblr wczoraj robił mnie w chuja, dodałabym to o 19 (wczoraj), ale nieee. Więc moje wkurwienie wynosi poziom hard.

Przypominam o 2 rozdziale Impossible

Keep reading

.jeden: anythig could happen.

Od autorki: No i nadszedł ten czas. Marzec się kończy, więc pora rozpocząć Brave Hearts ^^ Ja raczej nie jestem fanką SF, ale ten pomysł okropnie mi się podobał i nie mogłam go tak po prostu zignorować. Tak po prostu wywalić swoich myśli. To za bardzo mi się podobało. I dziękuję Ninie za to że mi pomogła z pokojami ;) Luv ya. Mam nadzieję, że będzie wam się podobać xxx

_______

            Jasny pokój pogrążony był w ciemnościach. Przez duże okna można było dostrzec gwieździste niebo. Przy ścianie na prawo od okna znajdowała się dwuskrzydłowa szafa. Obok stała sofa, a dalej było długie biurko, nad którym został powieszony plazmowy telewizor. Po przeciwnej stronie znajdowało się duże łóżko, postawione na puchowym dywanie. Nad nim znajdowała się wąska linia luster. Na wygodnym materacu, pod ciepłą kołdrą spał smacznie młody mężczyzna.

            Ciche pikanie rozległo się po pokoju. Hologramowe cyferki wskazujące godzinę ósmą trzydzieści zamieniły się w małą postać dziewczyny. Miała na sobie elegancką sukienkę, której prawa część była czarna, a lewa biała. Długie blond włosy spięte miała w warkocz.

Keep reading

Taste Of Life - Rozdział 6

Hej Skarby:) Zapraszam was na przed ostatnią część TOL. Mam nadzieję, że cię spodoba:)

*******************************************

Z wielkim trudem uniósł swoje ciężkie powieki, które ponownie opadły. Jak na razie zbyt wielkim problemem, było dla niego utrzymanie otwartych oczu. Było mu zbyt wygodnie. Leżał na miękkim materacu, ktoś przyjemnie ciepły, był wtulony w jego ciało, a do jego nozdrzy dotarł zapach herbaty wymieszanego z zapachem pomarańczowego żelu pod prysznic i czymś, czym pachniała tylko jedna osoba - Louis.

Ponowie uchylił swoje powieki, mrugając kilka razy i rozglądając się dookoła. Znajdował się w swoim pokoju. Ostateczni zatrzymał wzrok na twarzy śpiącego jeszcze szatyna. Wyglądał uroczo. Brązowe roztrzepane włosy, długie ciemne rzęsy, zaróżowione od snu policzki i lekko rozchylone usta, które aż kusiły, aby je pocałować.

Keep reading