perfume:story of a murderer

When she was dead he laid her on the ground among the plum pits, tore off her dress, and the
stream of scent became a flood that inundated him with its fragrance. He thrust his face to her
skin and swept his flared nostrils across her, from belly to breast, to neck, over her face and hair,
and back to her belly, down to her genitals, to her thighs and white legs. He smelled her over from
head to toe, he gathered up the last fragments of her scent under her chin, in her navel, and in the
wrinkles inside her elbow.

Story Of A Murderer-Rozdział 1

Tytuł: Story Of A Murderer(Historia Mordercy)

Autor: Daisy

Ostrzeżenie:
Tekst zawiera sceny nie odpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia . Opisy znęcania fizycznego i psychicznego. Stosunki seksualne dorosłego z nieletnim. Używki oraz przekleństwa.

Opis:  " Ile tak na prawdę wiesz o osobach które widujesz codziennie ? Każdy ma maski , mówie nie “widziałeś prawdziwego mnie” jest kłamstwem. Sobą jesteśmy kiedy , zostajemy sami ze swoimi myślami. Chce wam pokazać świat , oczami seryjnego mordercy. Moimi oczami. Witajcie w moim świecie. To właśnie moja historia. Historia Mordercy"

Od autorki: Przed wami pierwszy rozdział. Krótki aby narobić wam smaku. Proszę nie wysyłajcie mi tylko numerów do psychologów i psychiatrów.

++++++++++++++

Schował się w uliczce obok klubu. Nie musiał długo czekać, kiedy zza rogu wszedł w nią chłopak, który ledwo stał na nogach. Odczekał chwilę, upewniając się, czy aby na pewno nikt nie będzie szedł szukać jego “nowego przyjaciela”. Kiedy chłopak jest już blisko,wychodzi z zaułku.

- Kochanie, chyba odrobinę się upiłeś - mówi przesłodzonym głosem.

- Tylko troszkę, ojć - Potyka się o nierówną powierzchnię pod jego stopami.- Jesteś śliczny, wiesz?

- Odprowadzę cię do domu, a tam zrobię ci herbaty, co ty na to?

- Dobrze - Jest tak pijany, że ledwo kontaktuje. Idą ciemną uliczką, nie rozmawiając, kiedy w pewnym momencie chłopak upada.

- Ale z ciebie niezdara - udaje, że chce mu pomóc.

- Tylko trochę, w łóżku nie jestem taki niezdarny - próbuje puścić mu oczko, jednak wychodzi z tego dziwny grymas. - Jestem John, zapamiętaj to imię.

- Dlaczego? - Pochyla się nad nim, chowając rękę w kieszeni.

- Będziesz je krzyczeć dziś w nocy.

- Nie sądzę, żeby ktokolwiek to jeszcze robił -tandetny tekst, ale chłopak ma to gdzieś. Czuje to znane mu uczucie, kiedy widzi jak jego ofiara spina się i patrzy na niego z zaciekawieniem.

- Jesteś dziwny - próbuje wstać, jednak szybko zostaje popchnięty na ziemię. - Ej!

- Bądź  grzeczny, a zrobię to szybko - powiedział nad wyraz spokojnym głosem.

- Chcesz mnie zgwałcić? Nie dam ci się tak łatwo! Może jestem pijany, ale nie dam ci się!

- Oj nie nie, - cmoka- nie mam zamiaru cię zgwałcić. - Wyjął nóż z kieszeni.

- Kurwa pojebało cię? - Mówi trochę głośniej.

- Nie, dlaczego tak sądzisz? - Podchodzi bliżej. -Chcę cię trochę pobawić. - Uśmiecha się. - Zdejmij spodnie kochanie i pokaż mi, co tam masz - ściska swoje krocze, by być bardziej wiarygodnym.

- Lubisz takie zabawy? - John mówi, a raczej mruczy, kiedy odpina swój pasek po czym odsuwa suwak i sięgając ręką wyciąga na wierzch swojego kutasa. - Lubisz to?

- Bardzo - kuca i dokłada zimne ostrze do jego członka. Chłopak jęczy, kiedy gładki materiał styka się z jego erekcją.

- Zrób sobie dobrze, ja popatrzę - odsuwa się od niego z uśmiechem.

- Jak masz na imię?   -To słodka tajemnica, ale możesz nazywać mnie Connor.

- Okej. - Obciąga sobie jęcząc jego imię, po czym dochodzi na swoja rękę. - Boże - oddycha ciężko.

- Idealnie - wstaje i znów wyciągając nóż zbliża się do niego. - Podobało ci się?

- Bardzo - ociera czoło.

- Dobrze, że ostatni orgazm w twoim życiu był  tak dobry.

-O czym ty mów… - wbija nóż prosto w jego serce. Uśmiecha się, widząc jak krew zaczyna wypływać ze świeżej rany.

- Właśnie o tym - uśmiecha się wyciągając ostrze z jego ciała.

Nie robi nic z ciałem. Znajdą je, ale on doskonale,wie  że nikt do niego nie dotrze, nie zostawił żadnych śladów, nic. Chowa nóż do woreczka, następnie wkładając go do kieszeni.
Szybko odchodzi, kiedy słyszy głosy zbliżające  się do miejsca, w którym się znajduje. Wsiada do taksówki, którą zatrzymał chwilę temu, udając pijanego i naćpanego. Wchodzi po schodach i trzaska drzwiami może trochę zbyt głośno. Jest sam, nie ma się czego bać. Powinien umyć ostrze, ale teraz nie ma na to czasu, zrobi to jutro. Zrzuca ubrania i zasypia na łóżku.

*
Następnego dnia leży prawie cały czas. Wychodzi z domu na krótki spacer i wyrzuca siateczkę z kilkoma kamykami oraz nożem prosto w ciemną wodę pobliskiej rzeki. Nikt go nie widzi, nikt tu nie przychodzi. Od czasu kiedy w jednym z opuszczonych domów znaleźli poszarpane ciało młodej dziewczyny, ludzie boją się odwiedzać te tereny. On jednak nie musi się bać. Nie zrobi przecież krzywdy samemu sobie. Nie jest masochistą. Choć nie ukrywa, że sprawił sobie kilka razy ból chcąc sprawdzić, jak to jest, kiedy ktoś cię rani.

Za pierwszym razem nie poczuł kompletnie nic. Patrzył pusto w głęboką ranę, z której leciała brunatna krew. Po chwili jednak zaczął się śmiać z tego, co zrobił. Musiał wyglądać jak wariat, ale czy ktoś powiedział, że nim nie jest?

Za drugim razem pociął sobie udo i polał spirytusem. Szczypało go, ale i tym razem nie przyniosło to efektu. Nie czuł prawie nic, poza lekkim bólem, który mimo nazwy nawet go nie bolał. A przecież powinno go boleć. Może to prawda, że mordercy tylko zadają ból, sami go nie odczuwając?

* Dźwięk telefonu wyrywa go z zamyśleń. Patrzy na wyświetlacz i widzi zdjęcie swojego chłopaka. Mimowolnie się odbierając  połączenie.

- Skarbie coś się stało? - siada na wystającym pniu.

- Nudzę się - mówi - spotkajmy się proszę -przeciąga ostatnie słowo wystarczająco długo, aby brunet się zgodził.

- Przyjedziesz do mnie? Jestem na spacerze, ale będę w domu za - patrzy na zegarek - jakieś pół godziny.

- Znowu łazisz po lesie? to nieodpowiedzialne - słysząc to chłopak przewraca oczami.

- Lou rozmawialiśmy o tym, nic mi nie będzie i oboje dobrze o tym wiemy.

- Ugh… Będę u ciebie za 40 minut.

- Dobrze. Już zbieram się do domu - mówiąc to  i powoli rusza w stronę wymienionego miejsca

- Do zobaczenia -

Nie odpowiada tylko się rozłącza. Nagle za plecami słyszy jakiś szmer, odwraca się, a jego oczom ukazuje się para wiewiórek wesoło ganiająca się po wilgotnej ziemi. Prycha pod nosem i odwraca się w kierunku w którym zmierzał nim się rozproszył.

Dziś nikogo nie zabije.


>SKOMENTUJ<

|| Następny>

youtube

Perfume: The Story of a Murderer
(Trailer) Directed by Tom Tykwer (Run Lola Run) and starring Dustin Hoffman and Alan Rickman. Based on the excellent Patrick Süskind novel. Original, gorgeous, and disturbing.

Story Of A Murder-Masterpost

Tytuł: Story Of A Murderer(Historia Mordercy)

Autor: Daisy

Ostrzeżenie:
Tekst zawiera sceny nie odpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia . Opisy znęcania fizycznego i psychicznego. Stosunki seksualne dorosłego z nieletnim. Używki oraz przekleństwa.

Opis:  ” Ile tak na prawdę wiesz o osobach które widujesz codziennie ? Każdy ma maski , mówie nie “widziałeś prawdziwego mnie” jest kłamstwem. Sobą jesteśmy kiedy , zostajemy sami ze swoimi myślami. Chce wam pokazać świat , oczami seryjnego mordercy. Moimi oczami. Witajcie w moim świecie. To właśnie moja historia. Historia Mordercy”

Od Autorki: Mam nadzieję , że przypadnie wam do gustu. Jest trochę dziwne , wręcz skandaliczne ale to jest to o czym chce pisać.

******

Rozdział 1