pani

#3436

siema gitara! napisz tu stara! nie masz gitary? też napisz stary! myślisz: żałosne - tak pisać rymami… laski zazdrosne - walcie serduszkami! czy jest ci smutno, może chcesz umrzeć? chodź, zmarnujemy nasz czas na tumblrze! czy jesteś homo czy niewiadomo… się dogadamy - zostaw wiadomość! oby przetrwała nasza znajomość… gdy już napiszesz, panie jegomość (żeby nie było - nie musi być fiutek, aby ta przyjaźń odniosła skutek)

anonymous asked:

Najpierw Zbigniew Wodecki, potem zamach na koncercie i aktor, który grał Bonda. Uważasz, że ostatnie dni są naprawdę pechowe? Czy to już może codzienność? A co do zamachów, co sądzisz o ten całej wojnie polityczno-religijnej?

Sama już nie wiem. Owszem, źle się dzieje, ale ludzie umierają codziennie i codziennie zdarzają się nieszczęścia. Ostatnio wydaje się to nasilone, ponieważ akurat zmarli ludzie, którzy byli sławni. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie. Ale codziennie giną także inni ludzie. A jeśli chodzi o te zamachy, to to jest… straszne. Ci ludzie, którzy za tym wszystkim stoją, są straszni. Wszyscy chyba wiemy, o jakiej kulturze mowa. 

Vista lateral, Edificio de la Torre Banobras (Banco Nacional Hipotecario - hoy Torre Insignia) con murale de Carlos Mérida en lado del campanario, av. Ricardo Flores Magon esq. av. Insurgentes Norte, Nonoalco-Tlatelolco, Cuauhtémoc, Ciudad de México 1962

Arqs. Mario Pani y Luis Ramos

Side view, Banobras Tower Building (National Mortgage Bank - now Insignia Tower) with mural by Carlos Merida on the side of the campanile, av. Ricard Flores Magon at Insurgentes, Norte, Nonoalco-Tlatelolco, Cuauhtemoc, Mexico City 1962

3

Madhubala (14 February 1933 - 23 February 1969 ) – the very name conjures up vivid images of a love goddess possessing bewitching beauty, dazzling radiance, subtle sensuality, and, above all, a tantalizing screen presence. Her ‘reel life’ histrionic performances held (and continue to hold) audiences/viewers entranced. Her talent was phenomenal, and she could literally glide through a movie, whatever be the role. She could convey an impressive array of emotions with her eloquent eyes and facial expressions without resorting to melodramatic contortions. Tragedy, romance, comedy, drama, and what have you – she could take everything in her stride, exquisitely and flawlessly, as convincingly proved by superhits such as Mahal, Tarana, Chalti Ka Naam Gaadi and the magnum opus, Mughal-e-Azam. All this she achieved despite a major heart disease, which assumed serious proportions as her career soared. 

Khatija Akbar- I Want to Live: The Story of Madhubala

Wiecie, co jest fajnego w byciu singlem? Pewnie, że wiecie. Fajne jest to, że z niczego przed nikim nie musicie się tłumaczyć. Że nikt od Was niczego nie oczekuje, że do nikogo nie musicie się dostosowywać. Że Wasze życie jest tylko i wyłącznie Wasze, bez całej tej listy zakazów, nakazów i wspólnego układania grafiku. Chcecie na weekend w góry? Jedziecie. Chcecie przespać się z kolegą/koleżanką z pracy? To się przesypiacie. To jest bardzo proste i bardzo wygodne i zaprawdę, można sobie nawet tłumaczyć, że zawsze można by tak żyć. Natomiast życie szybko weryfikuje te plany i okazuje się, że jednak nie można. Że z czasem Wasza pełna dyspozycyjność przestaje już kogokolwiek obchodzić, bo koledzy i koleżanki, z którymi dotąd piliście do rana, mają swoje żony, swoich mężów, swoje dzieci albo choćby koty. Że to, że macie wolny wieczór, na nikim nie robi wrażenia, bo od zaliczenia kolejnego klubu ktoś może woleć oglądanie filmów pod kołdrą albo wspólne robienie spaghetti. Że to, że jesteście królem czy królową każdej imprezy nie ma już najmniejszego znaczenia, bo z osób Wam znajomych jest tam już tylko barman i pani pilnująca szatni. Tak, to jest bardzo wygodne, kiedy macie dla siebie całe łóżko. Kiedy nikt nie zabiera Wam kołdry, nie budzi chrapaniem, nie wymaga powiedzenia „dobranoc”. To wygodne, że nie musicie mieć pełnej lodówki, bo jedzenie łapiecie na mieście w biegu, a cała łazienka jest tylko dla Was, więc i skarpety mogą być w niej porozrzucane, i deska nieopuszczona. Że szykować do wyjścia można się w niej do woli, bo przecież nie ma nikogo, kto by też chciał do niej wejść. Tylko przychodzi taki moment, że chcielibyście czegoś innego. Czyjejś troski. Uwagi. Zainteresowania. Ręki, która podczas wieczornej pracy przy komputerze postawi na Waszym biurku herbatę. Która pogłaszcze, kiedy ulubioną bluzkę polejecie winem i która na czwarte piętro wniesie za Was ciężkie zakupy. Wiecie, to strasznie fajne, kiedy wszystko można robić samemu. Ale jak fajne jest to, kiedy ktoś może robić to za nas. Nie dlatego, że mu za to zapłacicie i nie dlatego, że łączą Was więzy pokrewieństwa. Ale dlatego, że chce. Że jest z Wami tu i teraz i nie zamieniłby tego miejsca na żadne inne na świecie, bo tak zdecydował i w tym wyborze trochę z Wami już trwa. Pewnie, że da się samemu naprawić kran, przemalować pokój, wymienić żarówkę. Da się pojechać na wakacje choćby i na drugi koniec świata. Da się samemu ugotować, nakryć do stołu, zjeść i pozmywać. Wszystko da się zrobić samemu. Tylko po co, skoro to wszystko jest o niebo lepsze, gdy robi się je we dwoje? Ktoś kiedyś powiedział nam, że bycie singlem daje możliwości. A ja uważam, że ogranicza. Będąc z kimś, masz prawo zdecydować, czy chcesz coś robić we dwoje, czy jednak wolisz sam. Jeśli nie ma nikogo obok, wybór nagle znika. To nie jest dar od losu, że możesz sam obejrzeć sobie film. Po prostu nie masz wyjścia. W byciu singlem najbardziej dojmująca jest właśnie samotność. To, że kiedy już wyciągniesz znajomych na jakąś imprezę, to po powrocie do domu i tak zostaniesz sam. Zastaniesz tam tak samo rozrzucone w nieładzie rzeczy, tak samo niepościelone łóżko, tak samo niezrobioną kolację. Nie będzie na Ciebie czekało nic poza tym, co znane i zapamiętane. Zero zaskoczeń. Wrażeń. Wzruszeń. Kiedy będziesz mieć gorszy dzień, nikt nie zapyta, dlaczego. Bo nikt się o Ciebie nie troszczy. Nikomu na Tobie nie zależy. Nikt nie zastanawia się, jak Ci minął dzień, nie tęskni za Tobą, nie myśli o Tobie, kiedy wstaje rano ani kiedy kładzie się spać. Dlatego czasem, zamiast myśleć, jak wiele Ci daje życie bez związku, pomyśl, jak wiele Ci ono zabiera. Jasne, że wszystko możesz robić sam, nie wyłączając z tego orgazmów. Ale nie przytulisz się sam ani przed, ani po. Ani również w trakcie.
— 

Joanna Pachla

o właśnie;>

Kto powiedział, ze noc jest od spania? Nie, nie, proszę państwa, noc jest właśnie od niszczenia sobie życia. Od analiz tego, co było już i tak zanalizowane milion razy. Od wymyślania dialogów, na które i tak nigdy się nie odważymy. Noc jest od tworzenia wielkich planów, których i tak nie będziemy pamiętać rano. Noc jest od bólu głowy do mdłości, od wyśnionych miłości.
—  Oskar i Pani Róża

Fanart by Lehira-Rutherford

“I imagine it does not matter how they pull us out,’ Yennefer pulled off her shoes and socks and with quick movement began to unbutton her dress. ‘Even though this is my last hour, I will not bathe dressed.’
She pulled her shirt over her head and jumped into the tub, splashing the water.
‘Well, Geralt? Why are you standing like a statue?’
‘Because I had forgotten how beautiful you are.’
‘You’re very forgetful. Now, get in the water.”

“The Lady of the Lake” - Andrzej Sapkowski