oni zakochani

Patrzyliśmy na siebie zmartwieni. Oboje wiedzieliśmy, że wszystko ma kiedyś koniec, że jeśli będziemy tak pędzić, ten koniec będzie jeszcze szybciej. Poczułam ogromny lęk. Przytulił mnie… Po raz pierwszy popłakałam się przy nim. Było bardzo ciemno, gdzieś w oddali z mroku wyłaniał się staw. Ujrzał krople łez na moich policzkach. Prosił bym nie płakała. Nie obiecywał, lecz zapewniał, że będzie tak długo jak tylko będzie w stanie. I wtedy poczułam, że niczego więcej nie potrzebuję.