obiad

Nie spełnisz swoich marzeń i planów, będziesz żyć poprawnie,
nudno i przeciętnie jak miliony innych ludzi na świecie. Będziesz
codziennie rano chodzić do pracy, która będzie w porządku, wracać
do domu, robić obiad, sprzątać, zajmować się dziećmi – i to wszystko
będzie poprawne i standardowe. Będziesz jeździć na wakacje. Dzieci
się wyprowadzą, twój partner zestarzeje się i utyje, przejdziesz na
emeryturę i będziesz powtarzać: zawsze chciałam/chciałem
zobaczyć Bombaj. Zawsze chciałem/chciałam nagrać płytę, zobaczyć
wschód słońca w Nowej Zelandii, jechać ferrari po bulwarze
Zachodzącego Słońca, kochać. Nienawidzić, krzyczeć. Ale tego nie
zrobiłem. Bo nie było pieniędzy, czasu, ochoty, możliwości. Bo się
bałam/bałem. Straszne, prawda?
Chcę budzić się przy Tobie co dnia i całować Twoje usta na dzień dobry i z każdym pocałunkiem zakochiwać się w Tobie na nowo. Leżeć we wspólnym łóżku i opowiadać swoje zwariowane sny. Marzyć. Sprzeczać się, kto tym razem robi śniadanie. Siedzieć w kuchni przy stole i nigdy nie spieszyć się do pracy. Cieszyć się każdą wspólnie spędzoną chwilą. Żyć. Iść do pracy i nie przestawać o sobie myśleć nawet na sekundę. Pisać do siebie smsy zupełnie jak za czasów szkolnych. Wracać z pracy i witać się namiętnym pocałunkiem, tak jakbyśmy nie widzieli się co najmniej tydzień. Wspólnie gotować obiad i na złość wsypywać sobie wzajemnie do herbaty sól zamiast cukru. Razem się śmiać i razem płakać. Zapominać się w kuchni na kuchennym blacie i spalać przez to drugie danie. Patrzeć sobie w oczy, jakby świat miał się skończyć za minutę. Zamawiać pizzę i niecierpliwić się na dostawcę jak dzieci. Przytulać się w każdej wolnej chwili i czuć bliskość. Nigdy nie być od siebie dalej niż na odległość oddechu. Wychodzić do ogrodu, kłaść się na trawie i patrzeć, jak chmury szybko przemijają. Jak życie szybko przemija. Puszczać bańki mydlane i robić babki na piasku. Nigdy nie dorastać. Pić wieczorem lampkę wina i cieszyć się tym, że mamy właśnie siebie. Oglądać razem filmy i leżeć pod kocem. Zasypiać, patrząc sobie w oczy i być najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Kochać się wzajemnie mimo wszystko i być ze sobą na zawsze wbrem wszystkiemu i wszystkim.

Ona pragnie tego, co niewielu potrafi dać. Pragnie rzeczy prostych. Mało kto potrafi jeszcze robić to co proste. Chce jeść kanapki z topionym serem, moczone w keczupie i podane na papierowym talerzyku, a nie obiad w luksusowej restauracji. Chce siedzieć na plaży o zachodzie słońca, a nie spędzać urlop w egzotycznych krajach. Otrzymywać skreśloną własnoręcznie kartkę z napisem zależy mi na Tobie, zamiast jubilerskiego cacka kupionego przed trzema laty. Chce, abyś ją uczesał, nie posyłał na cały dzień do salonu piękności.

Ona pragnie rzeczy jeszcze prostszych. Takich, o których można by sądzić, że o nich zapomnieliśmy. Chce abyś spytał ją o zdanie, nim pocałujesz ją po raz pierwszy i drugi. Chce abyś trzymał ją za rękę, kiedy będziecie oglądać stare filmy na kanapie. Chce, abyś przy rozmowie patrzył na nią. Tak wielu z was, chłopaki, się myli. Wydaje wam się, że chodzi o to, gdzie ją zabierzecie, co jej kupicie na urodziny i Boże Narodzenie, wydaje wam się, że wystarczy rozszyfrować jej myśli. Wydaje wam się, że chodzi o to, abyście zostali jej najlepszym kochankiem, i o to, co sądzi o waszej karierze, przyjaciołach, rodzinie, wydaje wam się, że chodzi o to wszystko, co nigdy nie będzie miało dla niej znaczenia.

Nie ma nic przeciw temu, abyś wychodził z kumplami tak często, jak ci się podoba. Chce abyś cieszył się życiem. Możesz pracować poza domem i wyjeżdżać służbowo. Chce, abyś był szczęśliwy w pracy i odnosił sukcesy. Nie musisz być superkochankiem. Chce poznać twoje ciało i nauczyć się swojego. Chce dojść z tobą do porozumienia. Chce w pełni wykorzystać dany wam czas. Czego ona chce? – ktoś zapytał. Chce tylko być kochana, po prostu. Tak samo jak kocha wszystko w swoim życiu. Nie kieruje się żadną skomplikowaną formułą. Wszystko pochodzi z serca. Chce, abyś ją kochał sercem.

-Jonathan Carroll

Zwyczajnie Cię potrzebuję. Już, za 7 minut, wczoraj, za pół godziny, trzy dni temu, za trzy dni o poranku. Na chwilę, na kawę, na obiad, na spacer, na łzy, na smutki, na splecione dłonie, na ciche pomrukiwania, na małe i duże kłótnie. Na zawsze.
—  Mr G