nawet nie wiem co powiedzieć

#17066

Czuję się tak cholernie bezradna patrząc jak ona płacze a ja nie mogę nic zrobić nawet nie wiem co powiedzieć. Potrafię ją tylko wkurwiać. Nie wiem co się dzieje i chce mi się ryczeć jak widzę ją całą zapłakaną. Kocham ją jak nikogo innego i zależy mi na niej, na tym aby była szczęśliwa ale dzieli nas jebane 500km.

Speech Therapist - rozdział czternasty

Od Autorki: Przed wami przedostatni rozdział tego opowiadana. Mam nadzieję że się spodoba:) Dziękuję za sprawdzenie i życzę miłego czytania:)xx


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Niall zatrzymał się przed drzwiami i westchnął cicho. Powinien wejść do środka bez zastanowienia, w końcu to było też jego mieszkanie, ale obawiał się, co może zastać w środku. Czuł się tak, jakby miał rozdwojenie jaźni, z jednej strony od dwóch tygodni nie marzył o niczym innym, jak o zobaczeniu Gemmy, a z drugiej miał ogromną nadzieję, że dziewczyny nie ma w środku i że nie spotkają się do samego wieczora. Nie miał sił na konfrontację z siostrą Harry’ego. Gdyby mógł to uciekłby stąd tak szybko, jak pozwoliłyby mu na to nogi, ale musiał w końcu wiedzieć na czym stoi. Z myślą, że raz się żyje, nacisnął klamkę, ale drzwi  ku jego zaskoczeniu ani drgnęły, znalazł klucze w kieszeni i otworzył zamek.

Wszedł powoli do mieszkania, w którym panowała cisza i spokój, zostawił torbę w swoim pokoju i zapukał do drzwi Harry’ego, ale najwidoczniej był tutaj zupełnie sam. Wzruszył ramionami i skierował się do kuchni, zgłodniał po podróży i nie marzył o niczym innym jak o ciepłym posiłku. Już dawno zrozumiał, że jeżeli chce zjeść coś dobrego, nie ma co liczyć na swoich współlokatorów. Harry żył tylko tą całą sprawą z Louisem, a Gemma od zawsze omijała kuchnię szerokim łukiem, tak jakby coś mogło jej się stać, gdyby zabrała się za gotowanie.

Keep reading

Prompt 1 | I wanna be yours.


ohocrown

i ja mam takie marzenie o prompcie, gdzie Lou jest adwokatem Harry'ego (lub na odwrót) w sprawie rozwodowej i oni tak jakby uprawiają dziki seks w kancelarii  ALBO PRZED ROZPRAWĄ W SĄDOWEJ TOALECIE A ZA DRZWIAMI BYŁY NIEDOSZŁY MĄŻ HARRY'EGO/LOU xd

Kochani prezentuje pierwszego prompta! ;) Dla mojej cudownej Oli.x Mam nadzieję, że będziesz zadowolona!

Inspiracja: Arctic Monkeys - I wanna be yours.

Gatunek: smut

Keep reading

Wanna Be Loved - Rozdział trzydziesty drugi

Od Autorki: Na Boga, nareszcie koniec! Nawet nie wiem, co powiedzieć, bo żadne słowa nie zrekompensują tak długiej przerwy. Zapewne niektórzy z Was będą rozczarowani, ponieważ nie opisywałam wakacji Liama w Australii. Miałam taki zamiar, lecz po dłuższym namyśle stwierdziłam, że dam sobie z tym spokój, ponieważ nie ma potrzeby tego pisać, a wszystko, co zamierzałam umieścić w rozdziale z Australią, mogę opisać w kilku akapitach. Nie wiem, po co to tłumaczę, ale wiem, że niektórzy z was czekali na ten moment wakacji, więc za to przepraszam! Jeśli wypatrzycie jakieś błędy, piszcie śmiało, a od razu je poprawię.

Rozdział chciałabym dedykować przede wszystkim drogiemu Kubie. Wczoraj napisałeś, że nie trafiłam z rozdziałem w dzień twoich urodzin, ale pomimo tego życzę ci wszystkiego najlepszego! :) Dedykuję go także każdemu, kto już może odetchnąć od szkoły i nauki oraz cieszyć się wspaniałą, letnią pogodą. 

Miłego czytania!

Keep reading

Can I Make It Any More Obvious? - Część VII

Tytuł: Can I Make It Any More Obvious?

Paring: Larry, Ziam

Banner: Józefowa

Beta: jbluvsbabycakes

Opis: “Nie mam dobrych wspomnień z przeszłości. Z chłopakami. Umawiałem się z jakimiś debilami, którzy robili ze mną okropne rzeczy, i ja… ja sam nie byłem lepszy, lecz Niall i Liam zawsze mnie z tego wyciągali, zawsze chcieli mojego dobra. I oni… oni sądzą, że nie jesteś dla mnie. – podsumowuje Louis, wzdychając i wpatrując się w płytki – Jedyne co mogę zrobić to ich posłuchać, ponieważ naprawdę cię lubię, lecz jeśli będę z tobą i coś spieprzę, jak zawsze, wtedy stracę zarówno twoje zaufanie jak i ich, a tego nie chcę. Nie mogę sobie na to pozwolić. To by mnie zabiło.”

[AU gdzie Louis tańczy balet, a Harry jest uosobieniem wszystkiego, od czego przyjaciele Louisa, chcą by trzymał się on z daleka]

Od tłumaczki: W sumie nie poszłam jeszcze spać, więc według mojego własnego, biologicznego miernika czasu wciąż jest piątek! Zależało mi na tym, by dodać tą część jeszcze dzisiaj - dokładnie nie wiem dlaczego, po prostu było to dla mnie w jakiś sposób ważne.

Nie mniej jednak każda wasza opinia utwierdzi mnie w przekonaniu, że warto wziąć się za następną cześć, która jest naprawdę bardzo długa. Liczę na wasze wsparcie! x.

***

Louis nie miał kaca, gdy się obudził, lecz wciąż czuł się beznadziejnie. Jego telefon zawibrował raz, dwa, a potem trzy pod rząd, zanim był w stanie się skoncentrować i po niego sięgnąć. Przewinął tony wiadomości od Liama i Nialla, lecz żadna nie była od Harry’ego, bez niespodzianek na tym gruncie. Jego telefon ponownie dał o sobie znać, tym razem przez dłuższy czas, więc odebrał bez zastanowienia.

- Cześć?

- Um… Lou? – odzywa się głos Liama i Louis unosi brwi. – Obudziłem cię?

- Tak – kłamie szatyn.

- Och. Więc… mógłbyś mnie wpuścić do środka?

- O czym ty mówisz? Czekaj, czy ty… czy ty jesteś w tej chwili pod moim mieszkaniem?

- Um… tak?

Louis wstaje z łóżka i bez słowa podchodzi do drzwi, klikając przycisk domofonu i wpuszczając Liama do środka, zanim zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę robi. To jak reakcja automatyczna, a potem po prostu wpatruje się w swoją dłoń na domofonie, dopóki nie słyszy pukania do drzwi. Słyszy szuranie za plecami, więc obraca się, by zobaczyć Eleanor idącą w stronę drzwi, która zamiera, gdy zauważa Louisa.

Szatyn przegryza wargę, widząc jej przekrwione oczy i napięte mięśnie twarzy. – To do mnie – udaje mu się powiedzieć, po czym karci się za to, jak niegrzecznie zabrzmiał, ponieważ El jest teraz naprawdę załamana. Odchodzi od drzwi i przyciąga ją do uścisku.

Czuje jak dziewczyna sztywnieje, ponieważ Louis nigdy czegoś takiego nie robił, lecz chwilę później rozluźnia się i zaczyna płakać.

 - Tak bardzo przepraszam! Nie wiedziałam… - rozpoczyna, lecz Louis przerywa jej wypowiedź.

- El, przestań. To ja jestem dupkiem, dobrze? Miałem beznadziejną noc, lecz to nie jest powód, by na ciebie krzyczeć. Przepraszam, dobrze kochanie?

Eleanor przytakuje skryta w jego ramionach i wzdycha, gdy zmierzwia jej włosy. Ktoś ponownie stuka do drzwi, więc dziewczyna robi krok w tył i uśmiecha się delikatnie.

- Zamierzasz otworzyć? – pyta.

Louis waha się przez sekundę. – Czy to będzie w porządku?

Eleanor przytakuje. – Tak, tak, jest dobrze. Ty zdecydowanie masz pewne… rzeczy do dopracowania. Po prostu… daj mi znać, jeśli byś czegokolwiek potrzebował, dobrze?

Louis również przytakuje i El ponownie znika w swoim pokoju. W frustracji przeciera on oczy, gdyż dobrze wie, że nie zasługuje na bycie przyjacielem kogoś takiego jak ona, po czym słyszy kolejną serię stukotów.

- Do cholery! – woła i otwiera drzwi przed zdziwionym Liamem, którego dłoń uniesiona jest ku górze, gotowa zapukać ponownie.

- Och. Przepraszam – szepce Liam i wtedy Louis zdaje sobie sprawę, że chłopak jest w tych samych ubraniach, które miał na sobie zeszłej nocy. Oczywiście Louis również, lecz przynajmniej dlatego, że praktycznie zemdlał, wpadając do pokoju. Cofa się kilka kroków i pozwala wejść Liamowi.

 - Spacer wstydu?* - żartuje Louis i unosi brwi, widząc zmarszczone czoło przyjaciela.

- Wręcz przeciwnie? – oferuje Liam, a potem kręci głową. – Nie wiem. Po prostu spacerowałem w pobliżu przez chwilę.

- Jak długo jest „chwila”?

Keep reading