naszej

Jest tyle ciepła
W twym głosie - miła
Że nawet lodowiec
Z torbami byś puściła

Jest tyle wiary
W twej duszy - droga
Że Ocean Spokojny
Boso przejść byś mogła

Jest tyle żaru
W twych słowach - piękna
Że ogień z ogniska
Dałby ci się opętać

Jest tyle światła
W twych śladach - mroczna
Że po krach lodowych
Też do mnie byś doszła

Jest tyle czułości
W twych gestach - urocza
Że z każdej naszej chwili
Musi coś pozostać

Jest tyle mądrości
W twym serdecznym palcu
Że kwiaty pokojowe
Nie pozwolą zasnąć

Jest tyle miłości
W twym sercu - mała
Że późny listopad
W lipiec byś zamieniała

Jest tyle błękitu
W twoich oczach - jasna
Że pójdę za tobą
Aż na koniec świata

Że pójdę za tobą
Aż na koniec świata
—  Stare Dobre Małżeństwo “Jesteś”
Możemy już nigdy nie rozmawiać. Możemy się już nigdy więcej nie zobaczyć. Możemy się przestać kochać. Przestać wspominać. Przestać o sobie śnić. Przestać trzymać w domu rzeczy od siebie. Przestać przeglądać stare rozmowy, zdjęcia. Możemy o sobie zapomnieć. Nie pamiętać. A wiesz dlaczego się na to zgadzam? Bo nawet, jeśli my o sobie zapomnimy, tak jak teraz próbujemy, to ten Tumblr będzie Ciebie pamiętał. Ciebie i mnie. Nas. Każdy cytat będzie wciąż istniał, jak niezniszczalna cząstka nas. Naszej przeszłości, która w tych słowach wyrażała teraźniejszość. To wszystko zostanie zachowane, nawet jeśli zapomnimy o sobie dopiero wtedy, gdy umrzemy. I to zostanie tutaj, gdy także i ja zostanę zapomniana wiele lat po moim odejściu. Te cytaty są nasze. One na zawsze pozostaną dowodem, że kiedyś się kochaliśmy. Więc spokojnie możemy przestać.
—  cytatyv o cytatyv

Nie powinnam się zbytnio przejmować; przecież nie ma między nami żadnej szczególnej więzi. Jesteśmy… no właśnie… czym jesteśmy? Parą? No, nie do końca (wiesz, co mam na myśli). Napewno nie jesteśmy też zwykłymi znajomymi, ponieważ „tylko znajomym” nie zwierzam się z najbardziej sekretnych myśli oraz nie przytaczam im fragmentów Zapisków, ale tym bardziej kwestionowałabym określenie „przyjaciele”, również z wiadomych Tobie przyczyn. Mimo porównywania i przedstawiania wielu sytuacji, konkretna nazwa naszej znajomości pozostaje nadal pod wielkim znakiem zapytania.

Nie mam zielonego pojęcia, jak wygląda to z Twojej strony. Może po prostu jestem dla Ciebie dziewczyną, z którą gadasz, bo kumple Cię olali albo darmowym psychologiem, mającym zawsze czas na wysłuchiwanie Twych narzekań pod adresem dosłownie wszystkiego? Nawet jeśli tak, to puściłabym odpowiedź na to pytanie mimo uszu. Mówią, że jestem Tobą zaślepiona, być może, lecz trudno nie być zaślepionym kimś, przy którym poczuło się miliardy pozytywnych emocji.

Zraniłeś też mnie wiele razy. Nie wiem, czy świadomie czy nie, ale zaciskałam zęby i starałam się to przeżyć heh. Nawet przy pokazaniu piosenki, chociaż to już było hardcorowe.

Jak na to nie patrzeć, ja też nie jestem niewinna. Uznasz to za dziecinne, lecz starałam się Ciebie również zranić, tak jak ty mnie, ale nie wiem, czy w ogóle ruszyło to Twoją osobę, Jeśli tak to muszę przyznać, iż niesamowicie umiesz maskować emocje. Może ja też się kiedyś tego nauczę, kto wie, co przyniesie los, hmm?

Za nami wiele, wiele przegadanych poranków i nocy o wszystkim, i o niczym. Z każdym dialogiem poznawałam Ciebie coraz bardziej. Z czasem przestałeś być już dla mnie taką wielką zagadką. Masz w sobie coś takiego, że gdy dzień był okropny, ty normalną piętnastominutową pogawędką poprawiałeś mi humor. Nie każdy to potrafi, wiesz?

Też trudno się nie przywiązać do osoby, która martwiła się, czy coś zjadłam, czy się wyspałam, czy mi zimno… Tymi drobnymi pytaniami sprawiałeś, że czułam się kochana.

Ech, zaprzeczam pierwszym trzynastu słowom w tej wypowiedzi, dokładnie opisując tu niektóre perypetie. Ale naprawdę… nie ma między nami żadnej szczególnej więzi (może znajdzie się ktoś, kto rozumie, co mam na myśli), lecz się przejmuję. Oddałabym wszystko, żeby nasza wczorajsza rozmowa okazała się zwykłym snem. Ta myśl, że masz ekchem… „wyjebane” (przepraszam za określenie) na samego siebie jest nie do zniesienia. Pomijając już fakt, iż serce mnie boli, gdy pomyślę, ile na tym cierpisz, czego skutki nie są teraz widoczne. Ale co ja mogę? W każdej chwili możesz mi złożyć obietnicę. W każdej chwili możesz też ją złamać. Co to daje? Przeraża mnie myśl, że w tej kwestii jestem bezradna. Chyba po raz pierwszy w moim niedługim żywocie czuję, że jedyne, co mogę zrobić, to bezsensowne przemawianie Tobie do rozumu i czekanie… aż w końcu zrozumiesz i się opamiętasz.

Próbuję zachowywać się dojrzale, jak dorosła. W naszej relacji też taka próbuję być. Ale są takie chwile, kiedy siadam na łóżku, zaczynam płakać i walić pięścią w poduszkę, wyzywając każdą dziewczynę, która jest jego koleżanką, od najgorszych, a jego od dupka, który ma mnie w dupie, chociaż często nawet nie mam powodu, by tak mówić, sama sobie więc go stwarzam. Ale myślę, że każda dziewczyna, która nawet bardzo próbuje być poważna, czasem musi mieć ten moment, kiedy zachowuje się jak zrozpaczona nastolatka, która nie wie, czego chce.
—  cytatyv