najpiękniejsza

Prawdziwa miłość nie musi trwać przez całe wieki. Jakości uczucia nie mierzy się czasem jego trwania. Wszystko umiera, łącznie z miłością. Czasem odchodzi razem z człowiekiem, czasami sama wygasa. Najpiękniejsza historia miłosna na świecie wcale nie musi dotyczyć dwojga ludzi, którzy spędzili ze sobą całe życie. To może być historia uczucia, które trwało dwa tygodnie, dwa miesiące, albo dwa lata, ale płonęło jaśniej, cudowniej i goręcej jakiekolwiek inne przed nim i po nim. Nie żałuj nieudanej miłości, bo nie ma czegoś takiego.
—  Krystal Sutherland
I pewnego dnia poznasz kogoś, kogo nie będziesz musiała prosić o uwagę. Kogoś,kto będzie Cię słuchał nawet wtedy, kiedy nie będziesz prosić. Kogoś, kto powie Ci,że jesteś najpiękniejsza,gdy dla innych będziesz paskudna. Kogoś,kto zostanie z Tobą pomimo Twoich wad.

o nim.

Nasze pierwsze spotkania zawsze były przepełnione emocjami. Kłóciliśmy się spektakularnie, ale najważniejsze, że zawsze potrafiliśmy się godzić. Zwykle to ja chowałam dumę do kieszeni. Za bardzo go kochałam, by móc się na niego gniewać. Denerwował mnie nieziemsko. Potrafiłam go przytulać i głaskać, całować delikatnie i miziać po plecach. Potrafiłam w pożądaniu zrywać z niego koszulę i wbijać swoje paznokcie w jego umięśnione plecy. Potrafiliśmy leżeć całą noc w łóżku oglądając seriale. Potrafiliśmy się też pieprzyć do utraty tchu. Trzymał mnie za rękę przed każdym egzaminem który mnie stresował, potrafił zawalić swoje sprawy tylko po to, by być tam ze mną. Tą samą ręką, którą uspokajał drżącą dłoń, rozpinał mój stanik na tylnym siedzeniu jego auta. Nosił dresy i czapkę z daszkiem, ale na nasze randki wieczorem zawsze zakładał najlepszą koszulę. Potrafił ze mną rozmawiać o problemach, lękach i słabościach. Potrafił też gadać głupoty żeby mnie rozśmieszyć. W pokoju pełnym ludzi zawsze siadał obok mnie i kładł swoją rękę na moim udzie. Mówił mi, że jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza, że osiągnę wszystko, a on mi w tym pomoże. Kupował mi kwiaty. Tak bez okazji. Całował. Boże jak on mnie całował, tak jakby zaraz miał się skończyć świat. Pachniał jak niebo. Nie znałam nigdy piękniejszego zapachu. Zawsze wieczorem przytulał mnie tak mocno do siebie, że momentalnie przestawałam się bać wszystkiego. Rozumiał mnie, mój ciężki charakter. Wiedział czym to jest spowodowane. Pomagał mi się zmienić na lepsze. Uspokajał. Koił nerwy. Był jak najlepszy lek. Uleczył mnie. Pokazał, że jestem czegoś warta. Chodziliśmy razem na mecze, tak słodko tłumaczył mi wszystko, co się dzieje na boisku i zawsze upewniał się, że rozumiem. Chodziliśmy razem na koncerty i krzyczeliśmy teksty piosenek, które potem były “naszymi”. Na obiedzie u mojej babci siedział grzecznie i zachowywał się jak największy dżentelmen. Zawsze, gdy miałam jakiś problem przyjeżdżał po mnie, pakował do samochodu i zawoził w jakieś ładne miejsce. Przytulał. Był taki kochany i czuły. Przy tym namiętny i patrzył na mnie zawsze z wielkim pożądaniem. Jak mówiłam mu, że kocham go najbardziej na świecie, zawsze kręciła mu się łezka w oku. Wrażliwy skurwiel. Ile razy obronił mnie przed ludźmi, którzy chcieli mnie skrzywdzić nie zliczę. Nie lubiliśmy imprez, idiotów, słabego rapu. Śmialiśmy się ze wszystkiego. Kochaliśmy bez opamiętania praktycznie każdej nocy, tak jakby jutra miało nie być. Chodziliśmy na spacery za rączkę. Biegaliśmy rano, bo on bardzo dbał o kondycję, a ja chciałam mu dorównać. Tak śmiesznie zwalniał, kiedy widział, że nie mam już sił. Pocieszał mnie, że inna forma cardio wychodzi mi lepiej. Był mądry. Wszystko wiedział. Imponował mi tym, że znał odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Miał swoje poglądy, był świetnym rozmówcą. Inteligentnym i błyskotliwym. Byliśmy jednością. Ufałam mu jak nikomu innemu. Tylko on mnie znał i wszystko o mnie wiedział. Tak bardzo ciężko mi bez niego żyć. Teraz rozumiesz dlaczego cały czas o nim myślę i tęsknię tak że nie da się tego opisać?

Prawdziwa miłość nie musi trwać przez całe wieki. Jakości uczucia nie mierzy się czasem jego trwania. Wszystko umiera, łącznie z miłością. Czasem odchodzi razem z człowiekiem, czasami sama wygasa. Najpiękniejsza historia miłosna na świecie wcale nie musi dotyczyć dwojga ludzi, którzy spędzili ze sobą całe życie. To może być historia uczucia, które trwało dwa tygodnie, dwa miesiące albo dwa lata, ale płonęło jaśniej, cudowniej i goręcej niż jakiekolwiek inne przed nim i po nim. Nie żałuj nieudanej miłości, bo nie ma czegoś takiego.
—  Krystal Sutherland “Chemia naszych serc”
Wiesz, co najbardziej wkurwia mnie w kobiecie, w której się zadurzyłem? Ano, kurwa, to, że nie potrafiła przyjąć normalnie jebanego komplementu. Naprodukujesz się, jaka z niej zacna panna jest, jak to jej blask urody i inteligencji opromienia ci szare dni dotychczasowego życia, a ta zamiast się uśmiechnąć czy tam zaszczebiotać, że jestem zbyt miły to pierdoli farmazony, że łżę i nie mam racji. Jak ja mam, kurwa, nie mieć racji, skoro daję jej jednoznacznie do zrozumienia, że dla mnie jest najpiękniejsza? I może nie wkurwiałbym się tak, gdyby mi zależało tylko na tym, żeby ją przelecieć. Nie, ja ją kocham szczerze, a ona jeszcze śmie mi insynuować, że to kłamstwo.