na wodzie

Uważasz, że jesteś gruba? Po pierwsze zastanów się, czy nie przesadzasz. Spójrz w to lustro jeszcze raz. No, ale najważniejsze jest, żebyś Ty czuła się dobrze w swoim ciele, więc jeśli czujesz, że chcesz faktycznie wyglądać inaczej, no to słuchaj, musisz się zmotywować, a nie narzekać! Nie nazywaj samą siebie w jakiś obraźliwy sposób, pomóż sama sobie i weź się w garść. Nie głódź się. Głodzenie nie sprzyja chudnięciu ani wyrabianiu rzeźby. Jedz, mniej, a regularnie. Ale nie żyj na samej wodzie. Nie rób sobie tej krzywdy. Nie tnij swojego ciała, bo Ci się nie podoba. Przecież możesz zrobić z nim coś piękniejszego, zamiast zadawać mu rany, które później zamienią się w blizny. A przecież kiedyś Twoje życie na pewno będzie inne, będziesz otaczała się innymi ludźmi. Chcesz, żeby pytali Cię o te blizny? Na pewno nie. Jeśli będziesz chciała opowiadać im o swojej przyszłości, pewnie będziesz mogła to zrobić w inny sposób niż przez tłumaczenie blizn. Więc jeśli chcesz się zmienić, zrób to. Pomyśl sobie, że możesz, że dasz radę, że jesteś wystarczająco silna. Jeśli chcesz wyglądać inaczej, ćwicz. Rób, a nie mów. Kiedyś sobie podziękujesz. Za to, że się zmotywowałaś, a nie za to, że cierpiałaś, bo piłaś jedynie wodę, sprawiłaś sobie blizny lub wyzywałaś od najgorszych. Nigdy nie rób tego wobec samej siebie, proszę Cię.
—  cytatyv

“Po kwiatach”

Chciałabym umrzeć w bladą noc sierpniową
Na jakiejś łące zielonej i cichej,
Gdzieby mi gwiazdy spadały nad głową
I lilij polnych szeptały kielichy
Dziewiczej woni tajemną rozmową.

Kiedy wilgocią nocy dyszy łąka,
I wiatry lekko trawami kołyszą,
A mgła się w mroku upiorami błąka,
I sny srebrzyste nad kwiatami wiszą,
Aż zbudzi ziemię ranna pieśń skowronka.

Czułabym wtedy, jak po kwietnej fali
Odchodzi kędyś w stronę świtu życie,
I śmierć o skrzydłach z łkających opali
Blada, jak tęczy na wodzie odbicie,
Zbliża się ku mnie z oddali… z oddali…

Złożyła skrzydła bezszelestne, blada
I gdzieś przez kwiaty wlecze je za sobą,
Jak pył swój wlecze płacząca kaskada,
I wieje od niej tą wielką żałobą,
Co na mogiłach opuszczonych siada.

A kwiaty zbladłe i smętne ogromnie
Kładą się łanem pod chłodną jej nogą,
Pokotem kładą się, drżąc nieprzytomnie,
I główek podnieść od ziemi nie mogą,
I tak po kwiatach śmierć zbliża się do mnie…

Bronisława Ostrowska, 1902

Since it’s “Use Your Language Day”, I would like to introduce you to the most famous Polish pasta (copypasta) called “Pasta o wędkarzu” (”Pasta about an angler”) or “Mój stary to fanatyk wędkarstwa” (”My father is a fanatic of angling”). It’s so popular, that the film based on it is being made right now (”Fanatyk” - “The fanatic”). Every person who knows a little bit of Dark Side of Polish Internet, knows also this text.

If you check out my tumblr, you’ll see a weird background. It’s connected with “Pasta o wędkarzu”, because “SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI” (”THE PIKE IS KING OF THE WATER LIKE THE LION IS KING OF THE JUNGLE”). Because I love this text.

Polski Związek Wędkarski - arcywróg starego

I’m not an author of “Pasta o wędkarzu”!

Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.

Keep reading

Kochałem kiedyś, to bolesne i kruche. Tak łatwo jest się zakochać w zupełnie przypadkowej osobie. Wystarczy szybkie złapanie wspólnego języka, zwierzanie się sobie ze wszystkiego co najgorsze, kilka drinków i chemia napędzająca nasze organizmy. Wszystko wydaje się być wtedy tak piękne. Znowu czujemy, że wiemy co to życie. Uśmiechamy się do kubka z herbatą na myśl o osobie, która zawróciła nam w głowie. Jest wspaniale. Ale do czasu. Potem popadamy w rutynę. Dni znów stają się szare, a my nie robimy nic aby to zmienić. Pozwalamy, żeby to nas pochłonęło niczym powietrzy wir, który zabiera wszystko co spotka na swojej drodze. I ponownie jesteśmy w punkcie wyjścia. Codzienne kłótnie, sprzeczki o najmniejsze głupoty, nie mające na znaczeniu stają się tym co wypełnia nasz dzień, a przecież jeszcze jakiś czas temu tego nie było. Wszystko wydawało się być idealne. Znów zostajemy sami, bo wszyscy odchodzą. Szybciej lub wolniej ale odchodzą. Przynajmniej ja w swoim życiu, jeszcze nie poznałem osoby, która zostałaby przy mnie pomimo wszystkich złych dni, jakie wspólnie przeżyliśmy. Każde zakochanie wygląda tak samo. Zbyt dużo poświęciłem starając się uszczęśliwić innych, pora skupić się na sobie i własnym szczęściu. Miłość to piękna rzecz, naprawdę. Ale trzeba wiedzieć jak się z nią obchodzić. Jest strasznie krucha i delikatna. Trzeba poświęcić jej wiele uwagi, trzymać nerwy na wodzy i często gryźć się w język, jeśli nie chcemy jej zranić. Bardziej bolesna od miłości jest samotność. Człowiek, został stworzony i obdarowany uczuciami po to by kochał. Ale czy życie polega na tym, by znaleźć właśnie tą jedną osobę? Podobno prawdziwa miłość w życiu zdarza się tylko raz. Dbajcie o siebie, szanujcie się i wspierajcie. Nigdy nie będziecie wiedzieć, kiedy ta druga osoba będzie wam najbardziej potrzebna. Możesz doprowadzić mnie do stanu białej gorączki, będę wrzeszczeć i rzucać przypadkowymi przedmiotami, które wpadną mi w ręce, będę kląć jak jeszcze nigdy dotąd ale nigdy nie przestanę Cie kochać.
—  chcialbymbycsoba
Mitologia słowiańska cz. I

Demony wodne, czyli

nigdy nie rozmawiaj z

nieznajomą

 

Mamy demony wodne rzeczne, jeziorne i morskie. Wedle A. Szyjewskiego, wodne niewiasty chętnie wychodziły na brzeg, by znaleźć przyjemność w okrutnym torturowaniu przechodzących ludzi (najczęściej urodziwych młodzieńców). Splatały taneczne kręgi i zraszały wodą rośliny. Demony wodne męskie sprawowały władzę i pieczę nad rybami (czasami mogły przybrać ich postać), a jako wiry wciągały nieostrożnych pływaków pod wodę. W odróżnieniu do swych diabolicznych koleżanek, rezydowały raczej na dnie zbiorników wodnych. Najróżnorodniejsze ze wszystkich demonów przyrodniczych: mogły przybrać kształty człowiecze (ludzi dorosłych, chudych, wysokich lub małych dzieci), zwierzęce (kot, owca, baran, kudłaty czarny albo szary pies, ptak, żaba), teratologiczne (ryb-potwór, twór człekozwierzęcy, człowiek o bydlęcych nogach, syrena) lub były istotami bezpostaciowymi.

DEMONY WODNE

(wg. Religii Słowian, A. Szyjewskiego)

baby wodne, beregynie, brodarice, chlapy, cioty, gudelki, judy, kazytki, kupałki, lemuzyny, łaskotuchy, maki, martwice, mawki, nejki, ondyny, pokutnice, poternata, rusalije, rusali, rusałki, stichije, stije, śpiewnice, tanecznice, topielnice, utopicielki, wiłki, wiły, wodianichy, wodniane, wyniwki, założnyje, wodne panny, bestermany, hastermany, jaroszki, jędry, łabosty, markuny, martwiece, mumacze, płynniki, potopelnyky, potopielce, potopłennyki, rarki, topcy, utopilniki, utoplaszki, vodni, vodni muže, wirniki, wodianyje, wodnicy


„Rusałki wg wierzeń ludowych spędzały zimę w wodzie, a na wiosnę pojawiały się w lasach i gajach. Uważano, że są to dusze przedwcześnie zmarłych dziewcząt. Miały posiadać długie, rozpuszczone włosy, głowę zdobiły wiankami z kwiatów. Lubiły muzykę, śpiewy oraz pląsy odbywane przy księżycu na leśnych igrowiszczach. Lubiły też gwizdać, klaskać w dłonie, huśtać się na nisko zawieszonych gałęziach drzew. Lubiły wreszcie zwodzić ludzi zbłąkanych w lesie. Schwytanych zadręczały na śmierć łaskotaniem. U źródeł, pod drzewami i na głazach lud składał im również ofiary z jadła.”

 

Słownik starożytności słowiańskich. Encyklopedyczny zarys kultury

Słowian od czasów najdawniejszych, pod red. W. Kowalenki,

G. Labudy i T. Lehra – Spławińskiego, 1961  

Rusałki (water nymphs)

Syrena (mermaid)

Wear it like a crown - Część 7.1

Niespodzianka? :D Nie sądziłam, że skończę dzisiaj tłumaczyć tę część :) Ale się udało :) Miłego czytania ! :D




Louis spędził następne kilka godzin na czytaniu wiadomości i wybieraniu fotografii księcia, które miały zostać dołączone do artykułów. Perrie znalazła ogromną ilość zdjęć idealnie pasujących do historii o chęci założenia rodziny. Uzupełnili wstępnie napisane artykuły, które ona i Nick mieli rozpowszechnić zaraz po emisji wywiadu, przeznaczone do natychmiastowej publikacji przez główne portale internetowe.

Jeśli uda im się opanować pierwszą falę, następne powinny okazać się łatwizną.

O osiemnastej Louis wyłączył swój komputer i poszedł poszukać Liama. Mimo że szatyn czuł się winny pozostawiając teraz resztę zespołu, on i Liam obiecali Harry’emu, że będą z nim. Zajmowanie się klientem było częścią pracy, prawda? Tak. Zdecydowanie. Nawet jeśli ich głównym zadaniem było rozpraszanie księcia, trzymanie go z dala od tego całego zamieszania.

Jechali metrem w milczeniu. Liam bezmyślnie bawił się telefonem, a Louis wpatrywał się tępo w reklamę kursu Open University. Odkryj swój potencjał. Otoczeni przez turystów wysiedli na Camden Town i przeszli resztę drogi do mieszkania Harry’ego, Louis z rękami wciśniętymi głęboko w kieszenie swoich spodni.

- Denerwujesz się? – zapytał Liam, zanim zadzwonili do drzwi.

Keep reading

Give Me Truths - Rozdział 15.

Tytuł: Give Me Truths

Autorka: Rachel

Tłumaczenie: Ania i Catherine

Pairing: Larry

OpisJak mały kotek - myśli potem Louis, kiedy odpływa w sen. - Mały kotek z pazurami zatopionymi we mnie. - Ostatecznie to nie jest aż taka straszna myśl.

Louis jest studentem psychologii z liczbą tatuaży tak dużą jak jego IQ. Harry jest (tak jakby) w związku z homofobicznym mężczyzną i z każdym dniem nienawidzi siebie jeszcze bardziej. Sprawy się komplikują, ale Louis pomaga mu się pozbierać

Lub: Louis zakochuje się w kruchym chłopaku i mówi mu każdą piękną prawdziwą rzecz tego świata, tak długo jak go to uszczęśliwia.

T/N: Ugh przepraszam za opóźnienie! Miłego czytania :) xx

***

Jeśli nie byłoby prawdą, że jedynym zapachem związanym z jedzeniem w akademiku Louisa są spalone posiłki, przeterminowane lub te odgrzane w mikrofali, prawie uwierzyłby swojemu nosowi, kiedy przewraca się z boku na bok i czuje pełne angielskie śniadanie. Co za okrutny sen – myśli, gdy zakopuje się w pościeli. Jeśli jest gdzieś tam Bóg, jest diabłem, który lubi torturować studentów przypominając im o odżywczych posiłkach.

Próbuje zasnąć, jak tylko może, ale jest już za późno. Żołądek Louisa burczy, domagając się niemiłosiernie o gorące herbatniki i zimną kawę. Niezbyt angielskie jedzenie, ale i tak warte otwarcia oczu.

Harry patrzy na niego, gdy siedzi na łóżku Liama.

Louisowi zajmuje minutę, aby zarejestrować, że jego oczy są, w zasadzie otwarte i że Harry legalnie jest w jego pokoju akademickim w sobotni poranek, siedząc na łóżku  naprzeciwko i trzymając talerz pełen-

- Czy to bekon i kiełbasa? – szepcze Louis. – O mój boże, myślałem że to sen.

Keep reading

Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie “precz!” i błagać “prowadź!”
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć…

Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi na wodzie.
—  Leopold Staff - Kochać i tracić
Prompt: Larry - Harry('s) Secret
thebananalove powiedział(a):

Prompt z larry’m :) Harry Styles jest sławnym modelem i pewnego dnia odbywa sesję z początkującym fotografem Louis'em Tomlinsonem. +18 hihi

PT: Ok. Wiem, że długo nie pisałyśmy żadnych promptów i wypadałoby w końcu do nich wrócić, więc oto jesteśmy. :) Pierwszy prompt po przerwie. Mam nadzieję, że nie jest zły. Dodałam też trochę fabuły, bo nie lubię pisać +18 tak bez przyczyny, więc mam nadzieję, że pomysłodawczyni nie jest zła. Również scena seksu jest jakaś takaaaaa… no nie wiem. Także przepraszam. :P



- Harry, Pan Edwards prosi cię do siebie. - sekretarka dyrektora jednej z najbardziej znanych agencji modeli i modelek na świecie - w której szczęście miał pracować również Styles - weszła do garderoby, od razu skupiając na sobie wzrok wszystkich modeli się tam znajdujących.

Keep reading

In the Bath | prompt | Larry

Anonim: Larry. Louis tops. Seks w wannie.

a/n: Okej, nie ucieknę od tego. No i w końcu napisałam to, cóż, Larry porno. I, co jak co, ale mam ubaw z tytułu tego prompta, haha. Wiwat moja oryginalność. Kolejny minus jest taki, że : ani to długie, ani udane, niestety. Próbowałam to jakoś sklecić, ale i jednocześnie nie rozwodzić się za bardzo nad tematem. Także… tak. (pomińmy fakt, że powinnam teraz pisać kilkukartkowy referat na historię)

°¨° °¨° °¨° °¨°

Keep reading

To dzięki Tobie
Jeszcze jakoś trzymam się
Na wodzie
To dzięki Tobie
Jeszcze jakoś trzymam się
I nie tonę
—  Happysad, “Powódź Dekady”
Cash Back - tłumaczenie | część III

Tytuł i link do oryginału: Cash Back

Autorka: IlliterateUnicorn

Zgoda: jest! :)

Opis: Harry i Louis zakochali się w sobie jako nastolatki, a kilka lat później wzięli ślub. Kiedy Harry stał się milionerem, spełnił swoje marzenie, jakim było współposiadanie wytwórni płytowej. Louis nie mógłby być bardziej dumny – przez kilka lat.

Potem życie tak jakby odwróciło się do nich plecami i teraz nieszczęśliwa para ledwo może przebywać ze sobą w jednym pomieszczeniu przez więcej niż godzinę bez kłótni, dlatego ich przyjaciele wysyłają ich na wyspę, w nadziei, że uczucie, które mieli, ożywi się w nich na nowo.

Albo po prostu –

Harry i Louis zakochali się w sobie i szybko wzięli ślub. Ich związek zaczął się psuć, więc wylądowali na wyspie, gdzie oprócz nich przez kilka tygodni nie ma żywej duszy.

Ale jeszcze dużo się kłócą, zanim dochodzi do seksu.

Ostrzeżenie: Opowiadanie porusza tematykę homoseksualną, jeśli Ci to nie odpowiada, nie czytaj!

Za wykonanie ślicznego baneru dziękuję kochanej Susie!

Od tłumaczki: Cześć kotki! Było ciężko, ale udało mi się przetłumaczyć to na dzisiaj. To chyba najdłuższa część, w tym połowa to smut, ale liczę, że Wam się spodoba. :D Więc miłego czytania. xx 

Keep reading

The Night Shines, It's Getting Hot on My Shoulders [5/15]

Tytuł i link do oryginału: The Night Shines, It’s Getting Hot on My Shoulders

Autor: PivioneBlanche

Zgoda: prośba wysłana, brak odpowiedzi

Pairing: Larry Stylinson, w tle Zouis, Ziall

Rating: NC-17

Tłumaczenie: Agreed

Opis:

Kiedy wygnane z piekieł stworzenie uratowało życie upadłej piękności z niebios.

Louis starał się, jak potrafił, udawać, że nie jest samotny, Harry uczył się, co zakochiwanie się i kochanie oznacza, Zayn nie czuje nic do swojego współpracownika, mimo że pieprzą się… bardzo często, a Niall nie miał wyboru, jak tylko być cichym, ale wiedział dokładnie, czego chciał.

Dwóch z nich jest zakochanymi w sobie idiotami. 

~ Za wykonanie bannera ślicznie dziękuję Ani ♥

***

Anioły może i nie miały płci, ale to nowe, śmiertelne ciało, które należało do Harry'ego, było zdecydowanie męskie. I całkiem dobrze wyposażone, o ile Louis mógł tak powiedzieć, sądząc po rozmiarze wzwodu, który dociskał się akurat do tylnej części jego uda.

To było niewygodne, mówiąc krótko.

Louis obudził się razem ze światłem popołudnia, wpadającym przez zasłony, duszony przez wysokiego anioła, który zdawał się we śnie pomylić go z pluszową zabawką. Para silnych ramion otoczyła ciasno jego talię, głęboki, spokojny oddech lądował mu na karku, ta umięśniona klatka piersiowa przywarła do jego pleców, a płonące gorąco jego członka przyciśnięte zostało do tyłu uda. Demon zaklął pod nosem, gdy spróbował się wyplątać, piszcząc, kiedy ramiona Harry'ego zacisnęły się mocniej wokół niego, a długie nogi splotły się z jego własnymi. Będzie musiał ochłonąć i poczekać, aż śpiący anioł znowu się odpręży. Nie chciał go obudzić, bo sama myśl o zażenowaniu, które by po tym nastąpiło, była wystarczająco bolesna. Więc ponownie znieruchomiał, starając się skupić na czerwonych liczbach cyfrowego budzika na szafce nocnej i żałośnie przegrywając.

Keep reading

182 dzień 🔥 czasem nasze lęki są silniejsze od naszej świadomości, czasem każdy się boi, czasem każdy chce zostać sam, czasem każdy potrzebuje wyrzucić z siebie potok słów (nie zawsze pięknie ubranych), czasem każdy zwalnia i zadaje sobie kluczowe pytanie - dlaczego? czasem każdy pozwala łzom płynąć, czasem każdy czuje się bezradny, czasem każdy nie ma racji, czasem każdy da się ponieść emocjom, czasem każdy broni się przed prawdą, czasem każdy potrzebuje odpoczynku - od siebie, pracy, szkoły, innych, czasem każdy sobie nie radzi, czasem każdy śmieje się z niczego, czasem każdy staje się znów dzieckiem, czasem każdy ma gorszy dzień, czasem każdy przypali obiad, czasem każdy zgubi rękawiczkę, czasem każdy powie coś, czego pózniej żałuje, czasem każdy ucieka, czasem każdy porzuca swoje plany, czasem każdy obiera inną drogę, czasem każdy złamie obietnicę, czasem każdy potrzebuje pomocnej dłoni, ciepłego uśmiechu, czasem każdy potrzebuje trochę troski - by ktoś pogłaskał po główce, rzucił dobre słowo, otulił kocem, zrobił herbatę, z dwoma łyżkami cukru, Twoją ulubioną, czasem każdy potrzebuje przerwy, czasem każdy martwi się na zapas, czasem każdy się denerwuje, czasem każdy ulega innym, czasem każdy zapomni o jakimś wydarzeniu - rocznicy z żoną, urodzinach babci, wizycie u dentysty, wodzie wstawionej na kawę, godzinie, o której dziecko kończy lekcje, umówionym spotkaniu, terminie ważności recepty, czasem każdy wrzuci do białego prania kolorową koszulkę, czasem każdy obje się za czterech, czasem każdy wolałby zapaść się pod ziemię, czasem każdy chce wyglądać pięknie, czasem każdemu wyskoczy pryszcz, w szczególności wtedy, gdy chce wyglądać olśniewająco, czasem każdego szlag trafia, czasem każdy podniesie głos, czasem każdy mówi głupoty, czasem każdy uśmiecha się bez powodu, czasem każdy cieszy się na czyjś widok, czasem każdy osiąga sukces, czasem każdy ponosi porażkę, czasem każdy jest bardziej delikatny niż zawsze, czasem każdy przeklina w myślach drugą osobę, czasem każdemu się nie chce, czasem każdy jest niewyspany, czasem każdy ryzykuje, czasem każdy czuje się słabiej, czasem każdy każdemu lub sobie nawytwarza, czasem każdy przestaje marzyć, czasem każdy rani, czasem każdy zostaje zraniony, czasem każdy ma złamane serce, czasem każdy kocha za mocni, czasem każdy kocha za słabo, czasem każdy kocha tak, jak tylko potrafi, ale to za mało według drugiej osoby, czasem każdy jest czyimś światem, czasem każdy ma farta, czasem każdy płacze ze szczęścia, czasem każdy komuś zazdrości, czasem każdy chce ulżyć komuś w cierpieniu, czasem każdy ma kryzys, czasem każdy chce dać komuś szczęście, czasem każdy jest dla kogoś oparciem, czasem każdy na kogoś nagada, czasem każdy sie potknie, czasem każdy sie przewróci, czasem każdy tańczy do upadłego, czasem każdy przesadza, czasem każdy usycha z tęsknoty, czasem każdy chce być dla kogoś idealnym, czasem każdy z nas jest ślepy, czasem każdy robi niespodzianki, czasem każdy sie wygłupia, czasem każdy śpiewa aż zedrze gardło, czasem każdy choruje, czasem każdy jest załamany, czasem każdy przechodzi swój własny koniec świata, czasem każdy sie wstydzi, a czasem każdy jest pewny siebie, bo czasem każdy...
This Shifting Ground - Rozdział III, Część II

Tytuł: This Shifting Ground

Pairing: Larry, pobocznie Ziam

Banner: Mrs_Lovatic

Beta: wanilia

Opis: Studencka rzeczywistość, w której Louis, przyszły prawnik jest aroganckim kelnerem dla wszystkich randek Harry’ego. Tak to się zaczyna.

Od tłumaczki: Zaczyna robić mi się coraz bardziej smutno, gdyż nieubłaganie dobijamy do końca. Będę tęsknić za tą historią, mam nadzieję wy również.

Ta część chyba nie chciała być przetłumaczona, gdyż spędziałam nad nią jakieś pięć dni i nijak nie chciała wyjść. Nie jestem na sto procent zadowolona, lecz równocześnie nie mam siły dłużej z nią walczyć. Jest jak jest.. :)

***

Część 2/3

To po prostu pech Louisa, że jego egzamin z prawa rodzinnego zaczął się za późno i do tego przeciągnął, przez co jest spóźniony na spotkanie z Harrym, tuż przed jego planowanym egzaminem praktycznym z manekinem. Chłopak mówił o nim przez cały tydzień, gdyż z jakiegoś powodu wierzy, że zdecyduje on czy będzie dobrym lekarzem, czy też nie.

Louis biegnie przez kampus, bo cholera, oczywiście egzamin Harry’ego musi odbywać się po drugiej stronie. Zostało ledwo dwadzieścia minut i wiadomość „Gdzie ty jesteś? Kurwa, kurwa, kurwa”, którą wysłał Harry kwadrans temu nie wróży nic dobrego.

Louis zauważa go na korytarzu pod przydzieloną salą wraz z dwójką przyjaciół. Kiedy wszyscy wokoło rozmawiają, Harry garbi się, przez co wydaje się niezwykle mały, nawet jeśli jego sweter należy do Louisa, wzrok ma szklisty. Louis prawie przestaje oddychać.

Wkraczając w środek grupy, Louis przyodziewa uśmiech.
  - Witam wszystkim i wybaczcie mi. Muszę pożyczyć młodego Harolda na minutkę. Żadna krzywda mu się nie stanie.

Obejmuje nadgarstek Harry’ego i wyciąga go z towarzystwa, chłopak idzie za nim bez pytania, uległy, bez śladu zwyczajowych przejawów energii. Louis czuje, że mógłby się rozpłakać.

Głaszcząc kciukiem dłoń Harry’ego, by odrobinę go rozproszyć, Louis odwraca się. Wciąż są w korytarzu, rozmowy nie ucichły, lecz Louis zaprowadził ich do kąta, w którym nie jest tak tłoczno, między oknem a schowkiem. W świetle słonecznym Harry jest blady, na jego czole połyskują krople potu.

- Harry – Louis utrzymuje niski ton, zaciskając uścisk na nadgarstku chłopaka – spójrz na mnie.

Harry z trudem łapie powietrze.

- Spójrz na mnie – powtarza Louis, powoli i pewnie.

Wzrok Harry’ego spotyka jego i Louis jest w pełni przekonany, że Harry uspokoiłby się na czas, prawdopodobnie zaraz po zwymiotowaniu w łazience, czy coś. Lecz Louis byłby przeklęty, gdyby nie spróbował naprawić tego w inny sposób.

- Lou. – Harry wstrząsa głową, zagryzając dolną wargę i wydychając drżąco powietrze.

- Spokojnie – mówi mu Louis. – Po prostu oddychaj, dobrze? Wszystko pójdzie wspaniale. Wyobraź sobie, że to ja siedzę naprzeciwko ciebie, tak jak ćwiczyliśmy. – Nie pozwala sobie na przytulenie Harry’ego, nie jeszcze, lecz łapie dłoń chłopaka i przybliża się tak, że czubki ich butów stykają się. – Jesteś genialny z ludźmi, możesz poradzić sobie z każdym terminem, jaki ci podadzą. Zrobisz to cudownie. Pokochają cię, bo jak mogłoby być inaczej.

Być może za bardzo przypomina to dom, lecz Harry gapi się na Louisa i to jest tego warte i Louis powiedziałby to jeszcze raz i jeszcze raz, jeśli Harry nadal patrzyłby na niego w ten sposób. Jakby Louis był jedyną rzeczą, która podtrzymuje Harry’ego w pionie.

- Oddychaj – mruczy Louis i Harry tak robi.

Jego klatka piersiowa unosi się wraz z głębokim wdechem, a potem trzyma się on kurczowo szatyna, stykają się od głowy do palców u stóp, a ręce Harry’ego są ciasno owinięte wokół pleców Louisa.

- Dziękuję. – Harry głośno przełyka i chichocze. – Przepraszam. Zacząłem wariować, prawda?

- Troszeczkę – mówi Louis.

Oddech nie jest jeszcze do końca pewny.

 - Skąd wiedziałeś jak sobie z tym poradzić?

- Jedna z moich sióstr miewała ataki paniki. – Louis nie mówi, że zszargane nerwy Harry’ego były niczym spacer po parku w porównaniu z tym, co przechodziła Charlotte, gdy jej przyjaciel został ranny w wypadku samochodowym.

Keep reading