magdos

Honey, I am pregnant! || Larry OneShot AU&PG

Tytuł : Honey, I am pregnant ! (Kochanie jestem w ciąży!)

Opis : 

-Bo… bo kochanie ja jestem w ciąży

Louis lustruje go wzrokiem, szukając w jego słowach żartu, cienia uśmiechu na jego twarzy. Klęka przed nim kładąc rękę na jego brzuchu, gdzie w środku tworzy się nowa istota

-Czyli będę tatą.. - szepcze - Harry to cudowne

Gatunek : słodki mpreg 

Parring : Larry

Ilość słów : ~2K

Od autorki : Magdo (emgie) , kochanie ty moja największe na świecie dla którego to stworzyłam pierwszego mprega w życiu mam nadzieję że ci się spodoba bo jest dla ciebie ! Pamiętaj że dla mnie jesteś zawsze najważniejsza. Kocham cię z całego serduszka i życzę wszystkiego najlepszego!.. oraz przepraszam sama wiesz za co :) xx

hasztag eMaddi

***

Wszystkie mpreg mają ten sam scenariusz i zawsze widzimy to samo.. dlatego też wizja napisania tego wydała mi się obiecująca i ciekawa powinno (ale wyszło coś troszkę innego, upss)  się wam spodoba ;)

Miłej lektury ! xx

____________________-

Harry nie był taki jak inni mężczyźni  i wiedział o tym od lat i było to dla niego nie małym szokiem. Dotyczyło to nie tylko jego seksualności, bo gustował w mężczyznach, ale tego, że tak jak kobieta miał wytworzoną we wnętrzu macicę co się równało z tym, że mógł zajść w ciąże. Często śmiał się z siebie, że jest kobietą w ciele mężczyzny i pewnie właśnie stąd wywodziła się jego kobieca strona. Skłonność do kupowania nadmiaru ubrań, codzienne kręcenie włosów oraz makijaż, którym codziennie w naturalny sposób przyozdabiał swoją twarz.

Kiedy miał cztery lata jeszcze nie świadomy maszerował po domu w za dużych szpilkach od swojej mamy i bawił się lalkami, a nie samochodami tak jak pragnął jego ojczym. Dopiero w wieku trzynastu lat odkrył co się za tym kryło, ale nie bądźmy tak specyficznie do tego nastawieni! Harry'emu to się spodobało.

Mimo wszystko przez okres młodości próbował się dopasować - nie chwiał, aby szykowano go czy też wyśmiewało. Dlatego codziennie wraz z kolegami biegał po boisku, kopiąc piłkę. W momencie, gdy poznał Louisa, te wszystkie obawy zniknęły.

Louis Tomlinson był jego podporą i nadzieją na lepsze jutro. Uwielbiał chwytać jego małą dłoń w swoją i spacerować godzinami po parkach. Uwielbiał uczyć się z nim po nocach i całować jego różane usta, kiedy tylko miał ku temu okazję. Nim się oboje obejrzeli oboje skończyli szkoły - Louis dwa lata wcześniej z racji tego, że był starszy; i jako dwudziestolatkowie z hakiem zamieszkali razem w uroczym trzypokojowym mieszkaniu na przedmieściach Londynu.

Odkrywali tam siebie na nowo. Czasem było idealnie - innym razem szaro i buro.

-Harry, dlaczego zawsze karzesz mi zakładać prezerwatywę jak się kochamy ? Kochanie przecież wiesz, że jestem zdrowy, badam się regularnie. - mruknął Louis, tworząc palcem na nagiej skórze Harry'ego wzorki

-Proszę, Lou. Tylko nie ten temat.. - szepnął brunet, podnosząc się do pozycji siedzącej

-O co mnie prosisz kochanie ? Wiesz o tym jak nienawidzę tego obcisłego cholerstwa. To okropne uczucie jak masz to na sobie - jęknął

Louis zaczął całować skórę Harry'ego sprawiając, że jego myśli gdzieś uciekają. Poddaje się chwili i zwinnym ruchom Louisa, które nadają jego ciału nowego, nieznanego rytmu. Ciche jęku roznoszą się po ich sypialni, kiedy Louis porusza się w jego wnętrzu bez zabezpieczenia.

|HIAP|

Harry czuł się od kilku dni nie dobrze. Rano miał mdłości i często spędzał pierwszą przerwę w pracy głównie na wymiotowaniu w łazience. Miał dziwne zachcianki jak banany z majonezem co wydawało mu się obrzydliwe, ale właśnie na to miał ochotę. Dlatego też w drodze powrotnej do domu wstąpił do apteki, kupić test.

-Dla dziewczyny rozumiem ? - zapytała przemiła kobieta uśmiechając się

Harry kiwa głową, odwzajemniając uśmiech. W środku czuje uciski i ma ochotę płakać, ale skąd ta kobieta mogła wiedzieć o przypadłości Harry'ego. Odbiera od niej pudełeczko i jak najszybciej dochodzi do znanej kamienicy. Wchodzi po schodkach, aby stanąć przed drzwiami, które otwiera. Mężczyzna wzdycha z ulgą kiedy okazuje się, że Louis jest jeszcze w pracy. Kładzie swoje rzeczy w salonie i kieruje się do łazienki, gdzie wyciąga nie znane mu urządzenie. Z wyglądu przypomina ono mu termometr. Chce się śmiać, ale jeszcze bardziej płakać, bo termometr na który musi nasiusiać ma zdecydować o jego dalszym życiu.

Po wykonaniu wszystkich potrzebnych rzeczy siada na podłodze i czeka.

-Piętnaście minut - szepcze

Z pewnością było tego jego najdłuższe 15 minut w życiu, choć trwały 900 sekund tak jak każde inne. Drżącą dłonią chwyta urządzenie i prawie mdleje widząc dwie kreski. Mruga kilkokrotnie, ale widok się zmienia. Z nadzieją chwyta za instrukcje. A co jeśli dwie kreski świadczą o tym, że widok jest negatywny. Tak na pewno..

-Cholera. - mruczy po przestudiowaniu ulotki, jednak dwie kreski są pozytywne

Keep reading